21-08-2017, 18:27
Sen z 19.08.2017
Byłam mężczyzną we śnie. Chodziłam po swojej szkole, bez większego celu, więc uznałam, że można by pójść do szkoły obok do siostry. Szukając ją natknęłam się na nauczycieli, powitałam miło, jak gdyby nigdy nic by nie poznano, że nie jestem od nich. Gdy odnalazłam siostrę próbowałyśmy się wymknąć z budynku, ale wszystkie drzwi były zamknięte oprócz jednych. Gdy sie tam kierowałyśmy jakiś nauczyciel nam zatarasował drogę i zamknął drzwi na klucz. Zaczęliśmy się z nimi patyczkować, mówili o konsekwencjach i tym podobnych, ale w gruncie rzeczy nic nie zrobiłyśmy, więc sobie dalej z nimi gadałyśmy ripostując ich słowa w taki sposób by nie wykorzystali tego przeciw nam. Kazali nam siedzieć przy drzwiach, obok jakaś klasa miała zajęcia na korytarzu, słuchaliśmy jak śpiewają. Tragedia.. Nauczyciel nas pilnujący nie wytrzymywał tak samo, ale zamiast sobie odejść do jakiegoś kantoru otworzył drzwi na zewnątrz i wyszedł gdzieś. Nie było go widać przez przeszklony kawałek ściany. Mówiąc siostrze, że mamy okazję uciec, doszło do mnie że mówiłam w znaczeniu by uciec przed nauczycielami. Nie ze szkoły a przed nimi. Skrzywiłam się na tą oznakę tchórzostwa i zostałyśmy w budynku czekając, by stawić czoła wszystkim konsekwencjom z godnością.
Byłam mężczyzną we śnie. Chodziłam po swojej szkole, bez większego celu, więc uznałam, że można by pójść do szkoły obok do siostry. Szukając ją natknęłam się na nauczycieli, powitałam miło, jak gdyby nigdy nic by nie poznano, że nie jestem od nich. Gdy odnalazłam siostrę próbowałyśmy się wymknąć z budynku, ale wszystkie drzwi były zamknięte oprócz jednych. Gdy sie tam kierowałyśmy jakiś nauczyciel nam zatarasował drogę i zamknął drzwi na klucz. Zaczęliśmy się z nimi patyczkować, mówili o konsekwencjach i tym podobnych, ale w gruncie rzeczy nic nie zrobiłyśmy, więc sobie dalej z nimi gadałyśmy ripostując ich słowa w taki sposób by nie wykorzystali tego przeciw nam. Kazali nam siedzieć przy drzwiach, obok jakaś klasa miała zajęcia na korytarzu, słuchaliśmy jak śpiewają. Tragedia.. Nauczyciel nas pilnujący nie wytrzymywał tak samo, ale zamiast sobie odejść do jakiegoś kantoru otworzył drzwi na zewnątrz i wyszedł gdzieś. Nie było go widać przez przeszklony kawałek ściany. Mówiąc siostrze, że mamy okazję uciec, doszło do mnie że mówiłam w znaczeniu by uciec przed nauczycielami. Nie ze szkoły a przed nimi. Skrzywiłam się na tą oznakę tchórzostwa i zostałyśmy w budynku czekając, by stawić czoła wszystkim konsekwencjom z godnością.
Jest nas dwóch takich samych
Brutalnych, niespełna rozumu..
Brutalnych, niespełna rozumu..





