19-08-2017, 13:31
Sen z 14.08.2017
Było bardzo ciemno, czuć było słoną wilgoć w powietrzu. Zbierało się na sztorm. Ludzie uciekali z niemym krzykiem na ustach wokoło mnie. Jakaś kobieta mnie pociągnęła za rękę i kierowała do prawdopodobnie jakiegoś punktu zbiórki. Przebiegając obok spróchniałego, bardzo wilgotnego i ciemnego drewnianego płotu, sięgającego wysoko ponad głowę, zauważyłam w ciemności drobne iskry. Wyrwałam się z uścisku kobiety, która pognała dalej z resztą ludzi nie patrząc w tył. Gdy wzrok przyzwyczaił mi się do nieprzeniknionych cieni zobaczyłam, że iskry unosiły się wokół jednej postaci. Była ona ciemniejsza od całego tła, jakby zabierająca ciemność miejsca do siebie. Poruszała się płynnie w miejscu, delikatnie się kołysząc na boki jak wiedźma z dziczy. Przypatrując się dalej widziałam kobiecy zarys ciała, jej twarz i całe ciało były pokryte różnymi wzorami zrobionymi połyskującą czarną farbą. Cały świat wokoło mnie nagle zamilkł, miałam wrażenie, że kobieta się przybliża jednocześnie stojąc w miejscu. Gdy przechyliła głowę lekko na bok w typowo zwierzęcym geście i uśmiechnęła się, iskry wokoło wzmocniły swoje światło i ruchy. Obudziłam się z drapiącym, słonym zapachem w nozdrzach.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Byłam na wycieczce z rodzicami w pirackiej zatoce, pełno drewnianych placów zabaw, olinowania do wspinaczek i mini-statków. Podjechało jakieś auto, w środku była kobieta. Ktoś podbiegł i ją zamordował w środku, następnie uciekł. Ludzie wokoło byli przesłuchiwani, ze szczególnym uwzględnieniem żony ofiary oraz dwóch podejrzanych typów przy mini-statku. Obudziłam się przez ponad 40 kilo żywej, szczekającej masy, która wskoczyła mi na łóżko.
Było bardzo ciemno, czuć było słoną wilgoć w powietrzu. Zbierało się na sztorm. Ludzie uciekali z niemym krzykiem na ustach wokoło mnie. Jakaś kobieta mnie pociągnęła za rękę i kierowała do prawdopodobnie jakiegoś punktu zbiórki. Przebiegając obok spróchniałego, bardzo wilgotnego i ciemnego drewnianego płotu, sięgającego wysoko ponad głowę, zauważyłam w ciemności drobne iskry. Wyrwałam się z uścisku kobiety, która pognała dalej z resztą ludzi nie patrząc w tył. Gdy wzrok przyzwyczaił mi się do nieprzeniknionych cieni zobaczyłam, że iskry unosiły się wokół jednej postaci. Była ona ciemniejsza od całego tła, jakby zabierająca ciemność miejsca do siebie. Poruszała się płynnie w miejscu, delikatnie się kołysząc na boki jak wiedźma z dziczy. Przypatrując się dalej widziałam kobiecy zarys ciała, jej twarz i całe ciało były pokryte różnymi wzorami zrobionymi połyskującą czarną farbą. Cały świat wokoło mnie nagle zamilkł, miałam wrażenie, że kobieta się przybliża jednocześnie stojąc w miejscu. Gdy przechyliła głowę lekko na bok w typowo zwierzęcym geście i uśmiechnęła się, iskry wokoło wzmocniły swoje światło i ruchy. Obudziłam się z drapiącym, słonym zapachem w nozdrzach.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Byłam na wycieczce z rodzicami w pirackiej zatoce, pełno drewnianych placów zabaw, olinowania do wspinaczek i mini-statków. Podjechało jakieś auto, w środku była kobieta. Ktoś podbiegł i ją zamordował w środku, następnie uciekł. Ludzie wokoło byli przesłuchiwani, ze szczególnym uwzględnieniem żony ofiary oraz dwóch podejrzanych typów przy mini-statku. Obudziłam się przez ponad 40 kilo żywej, szczekającej masy, która wskoczyła mi na łóżko.
Jest nas dwóch takich samych
Brutalnych, niespełna rozumu..
Brutalnych, niespełna rozumu..





