31-07-2017, 22:58
Sen z 31.07.2017
Wakacje z mamą, uznałyśmy, że pojedziemy do Japonii do małej wioski tuż przy oceanie. Było późne popołudnie, piękne kolory rozchodziły się po niebie, słońce dwa palce nad linią horyzontu i niewiele ludzi przy molo. Ruszyłam biegiem na molo - jak to ja, mimo wieku wciąż zachowuje się jak zachwycona światem siedmiolatka gdy widzę coś pięknego czy nowego - i pozwoliłam by promienie słońca ogrzewały moją twarz. Takiego uśmiechu jak wtedy dawno nie miałam na swojej twarzy. Pewna kobieta, miejscowa, wskazała mi dłonią miejsce na wodzie, gdy się pochyliłam nad barierką molo widziałam czystą wodę i młode karpie koi. Z zachwytem odwróciłam się do mamy i wykrzyczałam : "mogę wejść do wody?!". Mama jak to mama, pokręciła głową, że nie. Miejscowa powiedziała, że woda jest cieplejsza gdy słońce zajdzie. Spojrzałam z nadzieją na mamę, potem szybko na słońce i zmusiłam je by się szybko schowało za linią wody. Znów wzrok na mamę i "teraz mogę wejść do wody?!". Mama nieugięta wciąż odpowiadała nie. Wracając do wynajmowanego domku przez gąszcz uliczek, musiałyśmy ominąć grupę mężczyzn w garniturach. Wyglądali jak mafia, więc przeprosiłam odruchowo mówiąc po japońsku i weszłam z mamą do domu. Wypowiadając to słowo poczułam, że oni czekali na kogoś ze słowem-hasłem i że to było właśnie to słowo. Zamykając drzwi widziałam jak wszyscy patrzyli prosto na mnie. Po jakimś czasie zerknęłam uchylając drzwi, czy wciąż stoją przed nimi, wszyscy obecni. Otworzyłam drzwi i wyszłam przed nie. Nie zauważyłam mężczyzny w rogu, poza zasięgiem wzroku przy otwieraniu drzwi do przodu. Złapał mnie za szyję od tyłu, podduszał, drugą dłonią zaatakował paralizatorem. Zatrzymałam go w ostatniej chwili, tuż przed twarzą, już widziałam błyski ustrojstwa siłując się z mężczyzną. Zmachana, udało mi się przenieść atak na właściciela i porazić mafiozę paralizatorem. Dopiero gdy jeden osuwał się po ścianie reszta zareagowała, korzystając z tego że byłam od nich mniejsza unikałam ich ataków i starałam się prowadzić kontry paralizatorem. Sen się urwał gdy nacierał na mnie ostatni z mężczyzn, a ja z drżącymi od wysiłku nogami osuwałam się na ziemię nie mogąc się utrzymać w pionie.
Wakacje z mamą, uznałyśmy, że pojedziemy do Japonii do małej wioski tuż przy oceanie. Było późne popołudnie, piękne kolory rozchodziły się po niebie, słońce dwa palce nad linią horyzontu i niewiele ludzi przy molo. Ruszyłam biegiem na molo - jak to ja, mimo wieku wciąż zachowuje się jak zachwycona światem siedmiolatka gdy widzę coś pięknego czy nowego - i pozwoliłam by promienie słońca ogrzewały moją twarz. Takiego uśmiechu jak wtedy dawno nie miałam na swojej twarzy. Pewna kobieta, miejscowa, wskazała mi dłonią miejsce na wodzie, gdy się pochyliłam nad barierką molo widziałam czystą wodę i młode karpie koi. Z zachwytem odwróciłam się do mamy i wykrzyczałam : "mogę wejść do wody?!". Mama jak to mama, pokręciła głową, że nie. Miejscowa powiedziała, że woda jest cieplejsza gdy słońce zajdzie. Spojrzałam z nadzieją na mamę, potem szybko na słońce i zmusiłam je by się szybko schowało za linią wody. Znów wzrok na mamę i "teraz mogę wejść do wody?!". Mama nieugięta wciąż odpowiadała nie. Wracając do wynajmowanego domku przez gąszcz uliczek, musiałyśmy ominąć grupę mężczyzn w garniturach. Wyglądali jak mafia, więc przeprosiłam odruchowo mówiąc po japońsku i weszłam z mamą do domu. Wypowiadając to słowo poczułam, że oni czekali na kogoś ze słowem-hasłem i że to było właśnie to słowo. Zamykając drzwi widziałam jak wszyscy patrzyli prosto na mnie. Po jakimś czasie zerknęłam uchylając drzwi, czy wciąż stoją przed nimi, wszyscy obecni. Otworzyłam drzwi i wyszłam przed nie. Nie zauważyłam mężczyzny w rogu, poza zasięgiem wzroku przy otwieraniu drzwi do przodu. Złapał mnie za szyję od tyłu, podduszał, drugą dłonią zaatakował paralizatorem. Zatrzymałam go w ostatniej chwili, tuż przed twarzą, już widziałam błyski ustrojstwa siłując się z mężczyzną. Zmachana, udało mi się przenieść atak na właściciela i porazić mafiozę paralizatorem. Dopiero gdy jeden osuwał się po ścianie reszta zareagowała, korzystając z tego że byłam od nich mniejsza unikałam ich ataków i starałam się prowadzić kontry paralizatorem. Sen się urwał gdy nacierał na mnie ostatni z mężczyzn, a ja z drżącymi od wysiłku nogami osuwałam się na ziemię nie mogąc się utrzymać w pionie.
Jest nas dwóch takich samych
Brutalnych, niespełna rozumu..
Brutalnych, niespełna rozumu..





