30-07-2017, 23:47
Sen z 30.07.2017
Byłam w niewoli u wysokiego demona, który zawsze zjawiał się z ogromnym toporem - większym ode mnie. Trzymał mnie i pare innych osób w nietypowych klatkach z gładkiego kamienia i wiązek światła o ciemnej, granatowo-krwistej barwie. Wiązki znikały co paręnaście minut, mieliśmy minutę by wyjść gdziekolwiek, ale musieliśmy wrócić przed zamknięciem się klatki. Inaczej przychodził demon i przepoławiał nas toporem, czuliśmy ból, czuliśmy jak chropowate na brzegach ostrze przedzielało każdy kolejny kawałek naszych ciał i dławił nasz krzyk w gardłach. Po 'śmierci' budziliśmy się w klatce z pierścieniem na palcu, wraz z kolejną śmiercią pojawiał się następny. Topór był zrobiony z dziwnego metalu, który mimo gorąca odczuwalnego od demona z daleka, pozostawał chłodny. Podczas jednej z ucieczek poza klatkę znalazłam urządzenie z piasku i tego samego materiału co klatki, piaskowe puzzle. Trzeba było je ułożyć odpowiednio, by były równe ze sobą. Gdy podczas jednej z ucieczek udało mi się rozwiązać puzzle, cztery pierścienie na mojej dłoni zmieniły się z ciężkiego żelaza na ten sam materiał co topór demona. Były niepokojąco zimne.. Zbyt skupiona na pierścieniach czas powrotu do klatki się skończył. Demon przyszedł do mnie, wcześniej zwiastując swoje przybycie ciężkimi krokami ogromnych kopyt okutych wręcz spalonym metalem. Śmiał się, dreszcze przebiegały po moim grzbiecie. Uniósł topór i zamachnął się nim na mnie, odruchowo zasłoniłam się rękoma. Topór odbił się na demona od pierścieni z głuchym dźwiękiem, nagłe światło oślepiło mnie i obudziłam się.
Byłam w niewoli u wysokiego demona, który zawsze zjawiał się z ogromnym toporem - większym ode mnie. Trzymał mnie i pare innych osób w nietypowych klatkach z gładkiego kamienia i wiązek światła o ciemnej, granatowo-krwistej barwie. Wiązki znikały co paręnaście minut, mieliśmy minutę by wyjść gdziekolwiek, ale musieliśmy wrócić przed zamknięciem się klatki. Inaczej przychodził demon i przepoławiał nas toporem, czuliśmy ból, czuliśmy jak chropowate na brzegach ostrze przedzielało każdy kolejny kawałek naszych ciał i dławił nasz krzyk w gardłach. Po 'śmierci' budziliśmy się w klatce z pierścieniem na palcu, wraz z kolejną śmiercią pojawiał się następny. Topór był zrobiony z dziwnego metalu, który mimo gorąca odczuwalnego od demona z daleka, pozostawał chłodny. Podczas jednej z ucieczek poza klatkę znalazłam urządzenie z piasku i tego samego materiału co klatki, piaskowe puzzle. Trzeba było je ułożyć odpowiednio, by były równe ze sobą. Gdy podczas jednej z ucieczek udało mi się rozwiązać puzzle, cztery pierścienie na mojej dłoni zmieniły się z ciężkiego żelaza na ten sam materiał co topór demona. Były niepokojąco zimne.. Zbyt skupiona na pierścieniach czas powrotu do klatki się skończył. Demon przyszedł do mnie, wcześniej zwiastując swoje przybycie ciężkimi krokami ogromnych kopyt okutych wręcz spalonym metalem. Śmiał się, dreszcze przebiegały po moim grzbiecie. Uniósł topór i zamachnął się nim na mnie, odruchowo zasłoniłam się rękoma. Topór odbił się na demona od pierścieni z głuchym dźwiękiem, nagłe światło oślepiło mnie i obudziłam się.
Jest nas dwóch takich samych
Brutalnych, niespełna rozumu..
Brutalnych, niespełna rozumu..





