27-07-2017, 14:01
Sen z 27.07.2017
Wyjechałam na kolonię jako uczestnik z dziećmi dużo młodszymi ode mnie. Byłam w pokoju z 3 innymi osobami. Chodziłam po budynku, był przytulny i dobrze zaopatrzony. Przyjechał mój partner do ośrodka, wygonił jedno dziecko z pokoju by móc ze mną być w jednym pomieszczeniu. W nocy wkradał się do mojego łóżka mówiąc, że się stęsknił. Rano ruszyłam na spacer poza ośrodek, przeszłam pod ziemią tunelem dla pieszych i wychodząc usłyszałam rżenie. Odnalazłam dzikiego konia, który pozwolił mi się dosiąść. Nie odczuwałam niepokoju, który zawsze mi towarzyszył przy momencie wsiadania na koński grzbiet. Było spokojnie i bez napięć.
Wyjechałam na kolonię jako uczestnik z dziećmi dużo młodszymi ode mnie. Byłam w pokoju z 3 innymi osobami. Chodziłam po budynku, był przytulny i dobrze zaopatrzony. Przyjechał mój partner do ośrodka, wygonił jedno dziecko z pokoju by móc ze mną być w jednym pomieszczeniu. W nocy wkradał się do mojego łóżka mówiąc, że się stęsknił. Rano ruszyłam na spacer poza ośrodek, przeszłam pod ziemią tunelem dla pieszych i wychodząc usłyszałam rżenie. Odnalazłam dzikiego konia, który pozwolił mi się dosiąść. Nie odczuwałam niepokoju, który zawsze mi towarzyszył przy momencie wsiadania na koński grzbiet. Było spokojnie i bez napięć.





