30-06-2017, 21:29
1#PSY
siedziałem sobie w domu mieszkam na 2 piętrze a za oknem park
w parku 2 osoby
każda z nich na oko miała gdzieś w ręce po 40 smyczy na których były dzikie psy (coś ala amstaff)
spojrzałem na lewo (w parku znajduje się tam dróżka i schody)
na schodach leżą pogryzieni ludzie psy rozbiegły się wszędzie
bestie gryzą się nawet między sobą
lecz nie słyszę krzyków...
wychodzę za blok
stoję pod ścianą bloku
patrze przed siebie
tam stoi ogromna wychudzona kobieta która chodzi jak pies jej kończyny były zdeformowane
kobieta ta była naga i wychudzona a jej kończyny okropnie długie
posiadała czarne poszarpane długie włosy oraz oczy bez powiek
mówię do siebie ''hola hola stój jeśli będę udawał martwego to nie zauważy że tu jestem''
jakimś cudem potwór ten był wyjątkowo spokojny jedyne co mnie dotknęło to jej okropne spojrzenie
ogromne oczy oraz wielki uśmiech penetruje moje ciało
udało mi się uciec do klatki
ale coś mnie podkusiło by zacząć się z tym bawić
wiec tak wychodzę z klatki wychodzę za jeden z 2 rogów bloku i wołam to coś po czym szybko uciekam do klatki
to coś wyszło zza rogu obok wejścia do klatki spojrzała przechyloną głową i udało się z powrotem na miejsce
zrobiłem tak 3 razy
za 4 poczekałem trochę dłużej by to coś mogło się zbliżyć
udało się wyszło zza ostatniego rogu ale się nie cofa
muszę zamknąć drzwi z klatki ufff jak dobrze że drzwi są na domofon dzięki czemu nic z zewnątrz ich nie otworzy
potwór patrzy przez okno z drzwi i przykłada rękę do szyby
JA DOCISKAM DRZWI!
NIE CHCĄ SIĘ ZAMKNĄĆ!
POTWÓR Z UŚMIECHEM OTWIERA DRZWI I JUŻ ZBLIŻA SIĘ ZE SWOJĄ RĘKĄ DO MNIE
koniec
sen był nieświadomy
ps. to coś tak sztosikowo wyglądało że mogłem spokojnie zrobić rano szkic na szybko i określić wielkość
siedziałem sobie w domu mieszkam na 2 piętrze a za oknem park
w parku 2 osoby
każda z nich na oko miała gdzieś w ręce po 40 smyczy na których były dzikie psy (coś ala amstaff)
spojrzałem na lewo (w parku znajduje się tam dróżka i schody)
na schodach leżą pogryzieni ludzie psy rozbiegły się wszędzie
bestie gryzą się nawet między sobą
lecz nie słyszę krzyków...
wychodzę za blok
stoję pod ścianą bloku
patrze przed siebie
tam stoi ogromna wychudzona kobieta która chodzi jak pies jej kończyny były zdeformowane
kobieta ta była naga i wychudzona a jej kończyny okropnie długie
posiadała czarne poszarpane długie włosy oraz oczy bez powiek
mówię do siebie ''hola hola stój jeśli będę udawał martwego to nie zauważy że tu jestem''
jakimś cudem potwór ten był wyjątkowo spokojny jedyne co mnie dotknęło to jej okropne spojrzenie
ogromne oczy oraz wielki uśmiech penetruje moje ciało
udało mi się uciec do klatki
ale coś mnie podkusiło by zacząć się z tym bawić
wiec tak wychodzę z klatki wychodzę za jeden z 2 rogów bloku i wołam to coś po czym szybko uciekam do klatki
to coś wyszło zza rogu obok wejścia do klatki spojrzała przechyloną głową i udało się z powrotem na miejsce
zrobiłem tak 3 razy
za 4 poczekałem trochę dłużej by to coś mogło się zbliżyć
udało się wyszło zza ostatniego rogu ale się nie cofa
muszę zamknąć drzwi z klatki ufff jak dobrze że drzwi są na domofon dzięki czemu nic z zewnątrz ich nie otworzy
potwór patrzy przez okno z drzwi i przykłada rękę do szyby
JA DOCISKAM DRZWI!
NIE CHCĄ SIĘ ZAMKNĄĆ!
POTWÓR Z UŚMIECHEM OTWIERA DRZWI I JUŻ ZBLIŻA SIĘ ZE SWOJĄ RĘKĄ DO MNIE
koniec
sen był nieświadomy
ps. to coś tak sztosikowo wyglądało że mogłem spokojnie zrobić rano szkic na szybko i określić wielkość





