07-06-2016, 12:05
Wprost z dzisiejszego świadomego snu:
Czy znajdzie się ktoś jeszcze, kto podejmie się wyzwania? Dla znudzonych drewnianymi opisami - wkrótce pojawi się nowa oferta, która z pewnością przemówi do aktywnych sennych podróżników, pragnących rozerwać się i poczuć wiatr we włosach. Zostańcie z nami!
I pamiętajcie - panienki lecą na drewno:
Cytat:[... ] wąskie uliczki, przy których stały małe, piętrowe, japońskie domki. Przyglądałem się z zaciekawieniem drewnianej architekturze, która choć prosta i niemal wiejska, stwarzała swoisty klimat. Brakowało okien w oczywistych miejscach, a jeśli już się jakieś znalazły, prezentowały dziwne wizje. Przy jednym z nich, na niewielkim tarasie stała matka ze swoja córką, obie okryte długimi, szarymi szatami. Za nimi, w oknie kołysało się drewniane wiadro, przyczepione łańcuchami do sufitu. Na jego brzegach siedziały czarne jak smoła wrony, wprowadzając je w ciągły ruch. Gdy wiadro wychyliło się pod odpowiednim kątem, dostrzegłem, że ptaki wydziobywały kawałki ludzkiej twarzy wprost z wnętrza. Dominowała atmosfera zagubienia pośród zimnej, bezwzględnej i gęstej zabudowy. To uczucie jak przy azjatyckich, w których setki strzał przebijało się przez cienkie, bambusowe ściany, raniąc pozbawionych obrony wojowników. Ta kruchość wydawała się być tutaj motywem przewodnim, choć masywność ciemnego drewna podnosiła mnie trochę na duchu.
Cytat:W pewnym momencie do mojej świadomości zaczął przekradać się ostatni plan na LD - stworzenie upragnionej wizji drewnianego miasta. Choć wprawdzie jedno z nich udało mi się już zwiedzić, nie zamierzałem spocząć na laurach. Przypomniałem sobie relację Incesa i podobnie jak on powtarzałem synonimy drewna w nadziei na odnalezienie drewnianego Graala moich snów. Poczułem napływające uczucie spełnienia, gdy zza zakrętu wyłaniał się kanciasty, drewniany budynek, przykryty niebieską plandeką, przypominający dwupiętrowy bar. Niestety, okazał się on być jedynym drewnianym elementem otoczenia - pode mną rozpościerał się brukowany plac, na krańcach którego stała ceglana zabudowa starego miasta. Wspomniany bar znajdował się w centrum. Po obejściu placu dookoła zauważyłem, że to nic innego jak sterta luźno ubitego drewna, imitująca jedynie uporządkowaną konstrukcję.
Czy znajdzie się ktoś jeszcze, kto podejmie się wyzwania? Dla znudzonych drewnianymi opisami - wkrótce pojawi się nowa oferta, która z pewnością przemówi do aktywnych sennych podróżników, pragnących rozerwać się i poczuć wiatr we włosach. Zostańcie z nami!
I pamiętajcie - panienki lecą na drewno:





