30-05-2016, 19:08
Pora ożywić ten wątek i zająć się tym razem prawdziwymi osobiściami ze świata snu.
Dzisiaj pragnę Wam przedstawić osobą, którą uważana jest za ojca współczesnej oneironautyki, a jest nim:
Syn Alexandra Le Coq, Barona d'Hervey i Mélanie Juchereau de Saint-Denys. Urodził się 6 maja 1822 roku w Paryżu, we Francji. Z wykształcenia i z pasji był sinologiem (taki otaku, tylko zamiast Japonią to Chinami). Tłumaczył z chińskiego na francuski oraz pisał książki na temat Chin. W 1867 otrzymał nawet Legię Honorową za wkład w sinologię. W 1844 po śmierci swoich rodziców adoptował go wujek. Zmarł w 1970, także we Francji.
Dzisiaj Léon uważany jest za jednego z pierwszych oneirologów oraz przypada mu tytuł "Ojca Współczesnego Świadomego Śnienia". Swoją pracą pt.: Les rêves et les moyens de les diriger; observations pratiques (W tłumaczeniu: Sny i droga jak nimi kierować: praktyczne obserwacje) przyczynił się do rozwoju oneironautyki w świecie zachodnim. Jednak zacznijmy od początku.
Francuz już jako dziecko fascynował się swoimi snami. Uważał je za coś bardzo wartościowego, coś czemu warto przykuć uwagę. Jako 13latek spisywał na kartki sny, które uważał za wartościowe. Jednak jego solidna praktyka rozpoczęła się gdy miał 14 lat. Wtedy to starał się spisywać każdy sen każdej nocy i starał się ich zapamiętać jak najwięcej. Jak pisze w swojej książce, w ciągu pięciu lat zapisał aż 22 książki z relacjami aż ze 1946 nocy. Jendak to co się wydarzyło 207 nocy jego praktyki zadziwiło go.
Miał dziwny sen. Niby zwykły sen, ale coś mu powiedziało, że śni. Wtedy to w tym śnie odzyskał świadomość. Nie wiem co w nim robił, ale to przeżycie, ta noc wywarła na nim tak olbrzymi wpływ że zadecydował, że musi osiągnąć tego więcej. Chciał mieć taki sen przynajmniej jeszcze raz. Do tego, postanowił ten stan nazwać rêve lucide, czyli po polsku rzecz ujmując - świadomy sen.
Po tej nocy Léon wyszukiwał metody na to, aby mieć świadome sny. Dalej prowadząc dziennik i obserwacje nocne oraz eksperymentująć chciał to znowu wywołać. I udało mu się. I potem jeszcze raz. I tak oto po 6 miesiącach mozolnej pracy osiągał średnio 2 LDki na 5 nocy. Po roku potrafił wywołać LD raz na dwai dni, a po 15 miesiącach doświadczał tego niemalże codziennie. Dzięki temu wystawił kilka hipotez co do snów, na przykład:
Gdy dorósł, postanowił wydać książkę na temat swoich nocnych przeżyć. Jednak nie chciał aby środowisko naukowe odebrało go jako jakiegoś dziwaka i jego reputacja wybitnego sinologa legła w gruzach. Tak więc w 1867 roku (gdy miał 45 lat) wydał książkę pt.: Les rêves et les moyens de les diriger; observations pratiques anonimowo. Nie był to jakiś bestseller, więc nakład książek był mały. Książka była tak rzadka, że nawet sam Freud mimo usilnych starań nie mógł znaleźć egzemplarza. Kto wie, jak dalego posunęła by się oneirologia/oneironautyka gdyby to Austriak dostał tę książkę w swoje ręce.
Na szczęście dziś możemy tę książkę znaleźć w internecie, po śmierci autora miała ona także kilka wznowień wydawniczych. Może trudno w to uwierzyć, ale to właśnie dzięki tej książce zawdzięczemy oneironautykę taką, jaka dzisiaj jest. Kto wie, gdyby nie Markiz prawdopodobnie większość z nas nie miałaby dzisiaj LDków, ba, nawet nie wiedzieliby że coś takiego istnieje.
Podsumowując: Léon d'Hervey de Saint-Denys był jednym z pierwszych, jak nie pierwszym pionierem w dziedzinie oneironautyki. Według mnie każdy oneironauta powinien przeczytać jego rewolucyjną książkę i cieszyć się, że ktoś taki jak. To właśnie dzięki niemu zawdzięczamy oneironautykę taką, jaką jest.
Dzisiaj pragnę Wam przedstawić osobą, którą uważana jest za ojca współczesnej oneironautyki, a jest nim:
Marie-Jean-Léon Lecoq, Baron d'Hervey de Juchereau, Marquis d'Hervey de Saint-Denys
(Léon d'Hervey de Saint-Denys)

Syn Alexandra Le Coq, Barona d'Hervey i Mélanie Juchereau de Saint-Denys. Urodził się 6 maja 1822 roku w Paryżu, we Francji. Z wykształcenia i z pasji był sinologiem (taki otaku, tylko zamiast Japonią to Chinami). Tłumaczył z chińskiego na francuski oraz pisał książki na temat Chin. W 1867 otrzymał nawet Legię Honorową za wkład w sinologię. W 1844 po śmierci swoich rodziców adoptował go wujek. Zmarł w 1970, także we Francji.
Dzisiaj Léon uważany jest za jednego z pierwszych oneirologów oraz przypada mu tytuł "Ojca Współczesnego Świadomego Śnienia". Swoją pracą pt.: Les rêves et les moyens de les diriger; observations pratiques (W tłumaczeniu: Sny i droga jak nimi kierować: praktyczne obserwacje) przyczynił się do rozwoju oneironautyki w świecie zachodnim. Jednak zacznijmy od początku.
Francuz już jako dziecko fascynował się swoimi snami. Uważał je za coś bardzo wartościowego, coś czemu warto przykuć uwagę. Jako 13latek spisywał na kartki sny, które uważał za wartościowe. Jednak jego solidna praktyka rozpoczęła się gdy miał 14 lat. Wtedy to starał się spisywać każdy sen każdej nocy i starał się ich zapamiętać jak najwięcej. Jak pisze w swojej książce, w ciągu pięciu lat zapisał aż 22 książki z relacjami aż ze 1946 nocy. Jendak to co się wydarzyło 207 nocy jego praktyki zadziwiło go.
Miał dziwny sen. Niby zwykły sen, ale coś mu powiedziało, że śni. Wtedy to w tym śnie odzyskał świadomość. Nie wiem co w nim robił, ale to przeżycie, ta noc wywarła na nim tak olbrzymi wpływ że zadecydował, że musi osiągnąć tego więcej. Chciał mieć taki sen przynajmniej jeszcze raz. Do tego, postanowił ten stan nazwać rêve lucide, czyli po polsku rzecz ujmując - świadomy sen.
Po tej nocy Léon wyszukiwał metody na to, aby mieć świadome sny. Dalej prowadząc dziennik i obserwacje nocne oraz eksperymentująć chciał to znowu wywołać. I udało mu się. I potem jeszcze raz. I tak oto po 6 miesiącach mozolnej pracy osiągał średnio 2 LDki na 5 nocy. Po roku potrafił wywołać LD raz na dwai dni, a po 15 miesiącach doświadczał tego niemalże codziennie. Dzięki temu wystawił kilka hipotez co do snów, na przykład:
- Nie ma nocy, w której człowiek śniący nie ma snów.
- Podczas snu wola i uwaga są w stanie zawieszenia.
Gdy dorósł, postanowił wydać książkę na temat swoich nocnych przeżyć. Jednak nie chciał aby środowisko naukowe odebrało go jako jakiegoś dziwaka i jego reputacja wybitnego sinologa legła w gruzach. Tak więc w 1867 roku (gdy miał 45 lat) wydał książkę pt.: Les rêves et les moyens de les diriger; observations pratiques anonimowo. Nie był to jakiś bestseller, więc nakład książek był mały. Książka była tak rzadka, że nawet sam Freud mimo usilnych starań nie mógł znaleźć egzemplarza. Kto wie, jak dalego posunęła by się oneirologia/oneironautyka gdyby to Austriak dostał tę książkę w swoje ręce.
Na szczęście dziś możemy tę książkę znaleźć w internecie, po śmierci autora miała ona także kilka wznowień wydawniczych. Może trudno w to uwierzyć, ale to właśnie dzięki tej książce zawdzięczemy oneironautykę taką, jaka dzisiaj jest. Kto wie, gdyby nie Markiz prawdopodobnie większość z nas nie miałaby dzisiaj LDków, ba, nawet nie wiedzieliby że coś takiego istnieje.
Podsumowując: Léon d'Hervey de Saint-Denys był jednym z pierwszych, jak nie pierwszym pionierem w dziedzinie oneironautyki. Według mnie każdy oneironauta powinien przeczytać jego rewolucyjną książkę i cieszyć się, że ktoś taki jak. To właśnie dzięki niemu zawdzięczamy oneironautykę taką, jaką jest.





