Świadome i nieświadome sny Damiana
Czekam na opinię ekspertów, co to dokładnie było, bo według mnie na początku miałem świadomość, ale po krótkiej chwili ją straciłem. Ogólnie to ten sen mnie trochę zmotywował do jego zapisania, bo był dość fajny.


~~6 grudnia~


Przed tym wszystkim miałem fałszywe przebudzenie. W środku nocy, leżąc na łóżku rozmawiałem z mamą. Teraz, jakbym drugi raz się przebudził, stałem w moim pokoiku i zdałem sobie sprawę, bez żadnych tr'ów, że to musi być sen. Ucieszyłem się co niemiara. Kilka sekund porozglądałem się po domu i pomyślałem "Co ja będę tutaj robić, szybko wychodzimy na zewnątrz!" Biegnąć do drzwi niemal z ekscytacji poleciałem. Wybiegłem na klatkę schodową. Zbiegając na dół wszystko zaczęło się rozmywać, sen się rozpadał. Prawie oślepłem, na jedno oko już nie widziałem, a wszystko inne było strasznie rozmazane. Pomyślałem o stworzeniu pokręteł do jakości snu i takich tam (Ostatnio o tym czytałem). Ale to było dość trudne, do tej pory nie mogę powiedzieć czy mi się udało, czy nie. Nie mogłem sobie ani tego zwizualizować, a na rozkazy też nic nie przychodziło. Na szczęście wszystko się uspokoiło, a ja w końcu wyszedłem na zewnątrz. Miasto jak miasto, wygląda prawie tak samo jak w realu. Jest ładna, słoneczna pogoda, a niebo jest błękitne, bez żadnej skazy chmurką. Stojąc na środku ulicy, prawie zostałem rozjechany przez samochód. Nie wiedziałem co robić, bo jak zrobiłem krok w przód to auto też skręcało. W ostatniej chwili wyskoczyłem w górę, mając nadzieje, że dość wysoko. I tak było, samochód przejeżdżał pode mną, a czas jakby dla mnie zwolnił. Powoli opadłem na ziemię. Pamiętam, że chwilę pokręciłem się w kółko po mieście, obserwując projekcje i od czasu do czasu rzucając w nie niewidzialnymi piłeczkami. Nie wychodziło mi to za dobrze. Gdy obejrzałem się za siebie, zauważyłem, że zza rogu wychodzą miliony ludzi, w moim kierunku. Zajęły całe miasto, każda kierując się w swoją stronę. Ja, jak ryba płynąca w przeciwną stronę niż rzeka, biegałem wśród ludzi. Nawet udało mi się pierwszy raz zabić jakąś projekcję, i to chyba trochę przez przypadek. Machnąłem w nią ręką, a ona osunęła się na ziemię. Czarna magia, chyba czytam za dużo książek fantasy. Pobiegłem w głąb miasta. I wtedy oślepiły mnie szczegóły. Każda projekcja, była po prostu inna, wydawało mi się, że każda ma jakieś zadanie do zrobienia. Każda inaczej ubrana, i to było takie wyraźne. (Myślę, że tutaj już straciłem świadomość) Spostrzegłem ukrytego skrytobójce, który śledził kogoś. Rękę miał za plecami, jakby trzymał tam ukryty nóż, ale nic tam nie było. Jakieś moje wymysły. Biegłem za nim, próbowałem go zabić, ale nie wiem co z nim się stało. Po prostu zniknął. Ja pobiegłem dalej oglądając miasto pełne projekcji. Moją uwagę przykuły sklepy, zacząłem obserwować budynki, były pełne szczegółów. Przez szklane szyby widziałem manekiny z ubraniami, wieszaki, półki. W tym momencie sen, zamienił się po prostu w arenę. Nie chodzi o zmianę otoczenia, tylko bardziej o zmianę myśli. Wiedziałem, że będzie się tutaj coś działo, walka. Uciekając przez ulicę coś mnie złapało. I zaczęła się wspominana walka. Musiałem walczyć z człowieko-drzewokonarem. Przenieśliśmy się na pustkowie, wokół nic oprócz ulicy, na której walczyliśmy. Pojawił się znowu ten samochód, który pędził prosto na nas. Razem z człowieko drzewem złapaliśmy się za ręce i zaczęliśmy skakać w górę, mając nadzieję, że uda nam się go przeskoczyć. Niestety, nasze skoki były dość małe. W ostatnim momencie, mając siłę 500x większą od Hulka, rąbnąłem moim towarzyszem w nadjeżdżający samochód. To było super. Zacząłem się z tego śmiać, a niewzruszony konar także. Zawiązaliśmy sojusz. Sceneria cały czas się zmieniała, teraz staliśmy na tej samej ulicy, ale pustkowie zamieniło się w moje miasto, tylko trochę inne. Rozmawiałem z konarem. Nagle mówię do niego: -Ej, ja znam ten budynek!. Na co on odpowiedział: -Ja też!. I rzeczywiście, był to budynek z mojego miasta, nawet nie zauważyłem zmiany otoczenia. Spojrzałem w niebo i nagle.. zobaczyłem jedną z najpiękniejszych rzeczy w moich snach, a tą rzeczą było słońce. Było taakie piekne, wielkie, wokół siebie miało smugi czerwieni, które wokół wirowały. Po chwili podziwiania, na moich oczach zaczęły pojawiać się piękne, puszyste chmurki. I olśniło mnie, pomyślałem "Zaraz, przecież zaraz obok tego budynku jest jezioro". Musiałem zobaczyć tą piękną kompozycje, jezioro+ te piękne słońce. Ruszyłem pędem przed siebie myśląc, że muszę się pośpieszyć, bo jeszcze się obudzę. Próbowałem biec z zawrotną prędkością, rzucając zaklęcia na przyśpieszenie biegu, wizualizując prędkość, ale nic z tego. Nie umiem za dobrze kontrolować snu. Dotarłem miejsce o wiele szybciej, niż się spodziewałem, bo okazało się, że jezioro jest wyżej, niż w realu. Gdyby było takie jak w śnie, to całe miasto by się znalazło pod wodą. Ja za to stałem na trawniku, obok były piękne lodziarnie. Biegały sobie psy, jeden był nawet fajny. Miał ze 3 metrową szyje. Parę metrów dalej, nagle zaczynało się jezioro. I było piękne. Zachodzące słońce rzucało piękne promienie na taflę wody, a piękne refleksy słońca odbijały się od wody.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Wiadomości w tym wątku
Świadome i nieświadome sny Damiana - przez Damian - 18-08-2013, 15:59
RE: Świadome i nieświadome sny Damiana - przez soral - 18-08-2013, 22:44
RE: Świadome i nieświadome sny Damiana - przez Ros - 22-07-2014, 09:35
RE: Świadome i nieświadome sny Damiana - przez Damian - 06-12-2015, 19:33

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Moje świadome i nieświadome sny 1jokowy 5 1,249 15-08-2025, 09:26
Ostatni post: 1jokowy

Skocz do:

UA-88656808-1