27-05-2015, 01:11
Ok czyli podsumowując. Mogło być tak że muzyka plus jakiś stopień zmęczenia przed snem i cały stan psychofizyczny spowodowały że samorzutnie wpadłem w jakiś trans. Muzyka dosyć specyficzna podtrzymywała go i napędzała tak jak robią to np szamani w Amazonii. W transie odgrzebałem coś co zostało zapisane jeszcze przed moim zaistnieniem na świecie. Zaciekawiłeś mnie odnośnie tej teorii "archetypu Boga" i tego co dzieje się przed naszym kształtowaniem. Mógłbyś podać jakieś źródło informacji na ten temat?
Btw jak to przeczytałem to skojarzyło mi się że gdzieś tak rok temu miałem inny dziwny sen. W wielkim skrócie. Byłem sobą i żyłem w mojej okolicy ale trwała wojna. Zatrzymali mnie jacyś żołnierze i rozstrzelali. Potem chwile czułem jakby błądzenie w ciemnym korytarzu a potem błysk. Później byłem już zupełnie gdzie indziej, ludzie mówili w jakimś obcym języku i nie mogłem się poruszać. Okazało się po chwili że jestem ok 1 rocznym dzieckiem (zobaczyłem się w lustrze jak nowa "mama" nosi mnie na rękach). Później uświadomiłem sobie że żyjemy gdzieś w Rosji. Pamiętałem wszystko z poprzedniego życia i chciałem jak najszybciej wrócić do siebie i sprawdzić co z moją rodziną. Ale ze względu na nowe ciało nie byłem w stanie.
Teraz jak to czytam to wydaje mi się że wędrówka umysłu między wcieleniami jest dosyć prawdopodobna. Jeżeli zakładamy że startujemy z jednej puli przed urodzeniem to czemu nie mielibyśmy tam trafić po śmierci i zostać wysłani kolejny raz do innego ciała.
A i jeszcze jedno. Napisałeś że mój przypadek przekształcenia bodźca dźwiękowego w czuciowy byłby niespotykany. Chodzi o to że mój umysł wykorzystał np 100% otrzymywanych dźwięków i przetworzył je na te wszystkie odczucia? Bo np w większości przypadków umysł wykorzystałby 10 albo 20 %?
Btw jak to przeczytałem to skojarzyło mi się że gdzieś tak rok temu miałem inny dziwny sen. W wielkim skrócie. Byłem sobą i żyłem w mojej okolicy ale trwała wojna. Zatrzymali mnie jacyś żołnierze i rozstrzelali. Potem chwile czułem jakby błądzenie w ciemnym korytarzu a potem błysk. Później byłem już zupełnie gdzie indziej, ludzie mówili w jakimś obcym języku i nie mogłem się poruszać. Okazało się po chwili że jestem ok 1 rocznym dzieckiem (zobaczyłem się w lustrze jak nowa "mama" nosi mnie na rękach). Później uświadomiłem sobie że żyjemy gdzieś w Rosji. Pamiętałem wszystko z poprzedniego życia i chciałem jak najszybciej wrócić do siebie i sprawdzić co z moją rodziną. Ale ze względu na nowe ciało nie byłem w stanie.
Teraz jak to czytam to wydaje mi się że wędrówka umysłu między wcieleniami jest dosyć prawdopodobna. Jeżeli zakładamy że startujemy z jednej puli przed urodzeniem to czemu nie mielibyśmy tam trafić po śmierci i zostać wysłani kolejny raz do innego ciała.
A i jeszcze jedno. Napisałeś że mój przypadek przekształcenia bodźca dźwiękowego w czuciowy byłby niespotykany. Chodzi o to że mój umysł wykorzystał np 100% otrzymywanych dźwięków i przetworzył je na te wszystkie odczucia? Bo np w większości przypadków umysł wykorzystałby 10 albo 20 %?





