19-01-2015, 01:14
Czyli lepiej wody nie brać do gęby :p
Z tym dzikim kąpaniem to przesada - nie ma znaków zakazujących kąpieli z tego co wiem, natomiast faktycznie dobrze jest sprawdzić gdzie się kąpiemy, żeby się na nic nie nadziać i nie zaplątać. Linia brzegowa jest tak w chuj długa, że to nie możliwe byśmy nie mieli gdzie się rozbić. Mamy do tego cały teren pomiędzy północnymi polami namiotowymi, od południowej strony jeziora. Idzie tam dróżka przez tą dolinę, na skraju lasu mogę zaparkować auto. My się zwykle trzymamy z daleka od miasteczek i tego całego gówna, więc myślę, że możemy mieć fajny spokój. Na lądzie tez jest sporo do pospacerowania. Wciąż pozostaje tylko jeden problem - łódź (lub inny środek transportu wodnego). W razie czego, zrzucimy się na ponton? Krzysio? A może macie od kogo pożyczyć?
Co do bakterii - więcej ich na Krzysiu niż gdziekolwiek (oprócz mieszkania Krzysia
), skoro przeżyliśmy tyle spotkań, to nic nam nie grozi :p
Z tym dzikim kąpaniem to przesada - nie ma znaków zakazujących kąpieli z tego co wiem, natomiast faktycznie dobrze jest sprawdzić gdzie się kąpiemy, żeby się na nic nie nadziać i nie zaplątać. Linia brzegowa jest tak w chuj długa, że to nie możliwe byśmy nie mieli gdzie się rozbić. Mamy do tego cały teren pomiędzy północnymi polami namiotowymi, od południowej strony jeziora. Idzie tam dróżka przez tą dolinę, na skraju lasu mogę zaparkować auto. My się zwykle trzymamy z daleka od miasteczek i tego całego gówna, więc myślę, że możemy mieć fajny spokój. Na lądzie tez jest sporo do pospacerowania. Wciąż pozostaje tylko jeden problem - łódź (lub inny środek transportu wodnego). W razie czego, zrzucimy się na ponton? Krzysio? A może macie od kogo pożyczyć?
Co do bakterii - więcej ich na Krzysiu niż gdziekolwiek (oprócz mieszkania Krzysia
), skoro przeżyliśmy tyle spotkań, to nic nam nie grozi :p





