14-11-2014, 12:55
2014-11-14
Tytuł - ''Alter Ego, morderstwo.''
Świadomość - LD
Długość - ok. 30 minut
Płytkość - Płytki
Jakość - Dość Wysoka
O dziwo, grałem w minecraft'a. Gdzie na jawie nie grałem w tą grę chyba od pół roku. Miałem odpalony jakiś texturepack HD. Chodziłem gdzieś po równinach, otaczały mnie różne kanciaste drzewa i drewniane konstrukcje, które wyglądały tragicznie. Zacząłem ścinać drzewo kiedy nagle usłyszałem huk i krzyk z tyłu. Obejrzałem się tam i zauważyłem postać. Był to herobrine z tej popularnej creepypasty. Ale jego tekstura twarzy była podmieniona na klasyczną, ze względu na texturepack.
Mimo wszystko wiedziałem, że to on. Byłem przestraszony, ale wziąłem się w garść i zacząłem go tłuc. Po jakimś czasie zniknął, ale wiedziałem, że za niedługo znów się pojawi. Wędrowałem trochę i pojawiał się spontanicznie, a ja go tłukłem. Postanowiłem schronić się w jednej z tych okropnych konstrukcji. Wszedłem tam od góry, przez drabinki. Siedziałem jakiś czas. Już widziałem herobrine'a w szczelinie nade mną, zaczął wykopywać obok dziurę i stawiać kolejne drabinki. Postanowiłem, że jak zejdzie, wykończę go. Tak też się stało. Padł wyrzucając z siebie trochę ognia. No, i tu nastąpił koniec minecrafta, całe szczęście.
Byłem teraz w moim starym mieszkaniu, z którego dawno temu się wyprowadziłem. Mieszkanie było dość wysoko, na zewnątrz była mgła. Był ze mną jakiś człowiek. Coś nas goniło, musieliśmy uciekać. Musieliśmy skoczyć, powiedział. Ja podszedłem do okna i miałem zamiar skoczyć. On powiedział, żebym tego nie robił, bo zginę. Z chmury w swojej ręce zaczął formować skrzydła, które doczepił sobie na plecy. Powiedział, że na mnie nie zostanie dużo tej chmury. Uformował z niej rogi które doczepił mi do głowy. Były bardzo puszyste i delikatne. Skoczyłem.
Widziałem teraz jakieś trzy grube chochliki. Jeden był niebieski, drugi czerwony, a trzeci zielony. Za nimi były półprzezroczyste wersje ich, tylko wychudzone. Słyszałem jakiś głos. Mówił mi, że każdy z nas ma drugą stronę, swoje alterego. W głowie zapytałem samego siebie "Czy jestem tylko widzem?". Nagle widok pełnego obrazu oddalił się, z bytu bez ciała stałem się człowiekiem. Widziałem teraz obraz chochlików na laptopie przede mną. Wiedziałem już, że to wszystko sen. Wykonałem TR, wynik pozytywny(Mimo tego, że jestem przeziębiony i mam katar).
Wyszedłem na balkon, obraz był dość niewyraźny, powiedziałem do siebie coś w stylu "ostrość x1000" i obraz natychmiastowo się poprawił. Nagle zacząłem spadać gdzieś w pustkę, otaczała mnie tylko mgła. Zamknąłem oczy. Powiedziałem do siebie, że gdy otworzę oczy, pojawię się w zupełnie innym miejscu i będę miał LD. Otworzyłem oczy, znajdowałem się w pokoju mojej siostry, który od kilku miesięcy jest niezamieszkany, bo moja siostra postanowiła się wyprowadzić. Wstałem, wykonałem TR ponownie. Było popołudnie, na zewnątrz wciąż panowała mgła. W tym śnie mgła towarzyszyła mi bez przerwy. Przeciągnąłem się. Wyszedłem z pokoju. Zauważyłem, że tylko pokój mojej siostry był jasny, reszta domu była w ciemności. Pobiegłem schodami w dół i wyszedłem frontowymi drzwiami. Przypomniał mi się cel, w którym miałem sobie od tak pochodzić i pozwiedzać. Zacząłem więc poruszać się po moim osiedlu. Gdy przekroczyłem jakiś dystans, uznałem, że nie ma to sensu, ponieważ poruszam się po miejscach które znam, więc świat senny niewygeneruje nieznanych mi obszarów i muszę w jakiś sposób dostać się do miejsca którego nie znam. Nie wiedziałem tylko jak to zrobić, bałem się, że jak zacznę odwalać takie rzeczy jak latanie lub teleportacja szybko się obudzę.
Nagle poczułem, że zaczynam się wybudzać. Powiedziałem do siebie, że mój sen jest bardzo stabilny. Udało się. Skręciłem w prawo na garaże. Ale to co zobaczyłem, było zupełnie inne niż w rzeczywistości. Przede mną znajdowała się zabłocona droga, po lewej było jakaś siatka, a za nią las, po prawej był jakiś zaniedbany motel. Tu chyba straciłem kontrolę.
Spojrzałem na hotel po prawej i zauważyłem sprzątaczkę wychodzącą z motelu. W moich rękach pojawił się karabin. Zacząłem strzelać do niej. Strzelałem powoli, kula za kulą. Obserwowałem reakcję na postrzał sprzątaczki po każdym wystrzeleniu. Kobieta po pierwszym strzale oparła się o ścianę, po kilku kolejnych osunęła się na ziemię zostawiając na ścianie plamę krwi. Gdy zauważyłem, że kobiety wyzionęła ducha, podszedłem do niej. Była blada, na jej ciele widać było rany postrzałowe z których powoli płynęła krew. Krwi było coraz więcej i więcej. Jak gdyby nigdy nic odwróciłem się i zacząłem kogoś wołać. Zorientowałem się, że wołam już na jawie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nad czym pracuję?
Technika ADA.
Tytuł - ''Alter Ego, morderstwo.''
Świadomość - LD
Długość - ok. 30 minut
Płytkość - Płytki
Jakość - Dość Wysoka
O dziwo, grałem w minecraft'a. Gdzie na jawie nie grałem w tą grę chyba od pół roku. Miałem odpalony jakiś texturepack HD. Chodziłem gdzieś po równinach, otaczały mnie różne kanciaste drzewa i drewniane konstrukcje, które wyglądały tragicznie. Zacząłem ścinać drzewo kiedy nagle usłyszałem huk i krzyk z tyłu. Obejrzałem się tam i zauważyłem postać. Był to herobrine z tej popularnej creepypasty. Ale jego tekstura twarzy była podmieniona na klasyczną, ze względu na texturepack.
Mimo wszystko wiedziałem, że to on. Byłem przestraszony, ale wziąłem się w garść i zacząłem go tłuc. Po jakimś czasie zniknął, ale wiedziałem, że za niedługo znów się pojawi. Wędrowałem trochę i pojawiał się spontanicznie, a ja go tłukłem. Postanowiłem schronić się w jednej z tych okropnych konstrukcji. Wszedłem tam od góry, przez drabinki. Siedziałem jakiś czas. Już widziałem herobrine'a w szczelinie nade mną, zaczął wykopywać obok dziurę i stawiać kolejne drabinki. Postanowiłem, że jak zejdzie, wykończę go. Tak też się stało. Padł wyrzucając z siebie trochę ognia. No, i tu nastąpił koniec minecrafta, całe szczęście.
Byłem teraz w moim starym mieszkaniu, z którego dawno temu się wyprowadziłem. Mieszkanie było dość wysoko, na zewnątrz była mgła. Był ze mną jakiś człowiek. Coś nas goniło, musieliśmy uciekać. Musieliśmy skoczyć, powiedział. Ja podszedłem do okna i miałem zamiar skoczyć. On powiedział, żebym tego nie robił, bo zginę. Z chmury w swojej ręce zaczął formować skrzydła, które doczepił sobie na plecy. Powiedział, że na mnie nie zostanie dużo tej chmury. Uformował z niej rogi które doczepił mi do głowy. Były bardzo puszyste i delikatne. Skoczyłem.
Widziałem teraz jakieś trzy grube chochliki. Jeden był niebieski, drugi czerwony, a trzeci zielony. Za nimi były półprzezroczyste wersje ich, tylko wychudzone. Słyszałem jakiś głos. Mówił mi, że każdy z nas ma drugą stronę, swoje alterego. W głowie zapytałem samego siebie "Czy jestem tylko widzem?". Nagle widok pełnego obrazu oddalił się, z bytu bez ciała stałem się człowiekiem. Widziałem teraz obraz chochlików na laptopie przede mną. Wiedziałem już, że to wszystko sen. Wykonałem TR, wynik pozytywny(Mimo tego, że jestem przeziębiony i mam katar).
Wyszedłem na balkon, obraz był dość niewyraźny, powiedziałem do siebie coś w stylu "ostrość x1000" i obraz natychmiastowo się poprawił. Nagle zacząłem spadać gdzieś w pustkę, otaczała mnie tylko mgła. Zamknąłem oczy. Powiedziałem do siebie, że gdy otworzę oczy, pojawię się w zupełnie innym miejscu i będę miał LD. Otworzyłem oczy, znajdowałem się w pokoju mojej siostry, który od kilku miesięcy jest niezamieszkany, bo moja siostra postanowiła się wyprowadzić. Wstałem, wykonałem TR ponownie. Było popołudnie, na zewnątrz wciąż panowała mgła. W tym śnie mgła towarzyszyła mi bez przerwy. Przeciągnąłem się. Wyszedłem z pokoju. Zauważyłem, że tylko pokój mojej siostry był jasny, reszta domu była w ciemności. Pobiegłem schodami w dół i wyszedłem frontowymi drzwiami. Przypomniał mi się cel, w którym miałem sobie od tak pochodzić i pozwiedzać. Zacząłem więc poruszać się po moim osiedlu. Gdy przekroczyłem jakiś dystans, uznałem, że nie ma to sensu, ponieważ poruszam się po miejscach które znam, więc świat senny niewygeneruje nieznanych mi obszarów i muszę w jakiś sposób dostać się do miejsca którego nie znam. Nie wiedziałem tylko jak to zrobić, bałem się, że jak zacznę odwalać takie rzeczy jak latanie lub teleportacja szybko się obudzę.
Nagle poczułem, że zaczynam się wybudzać. Powiedziałem do siebie, że mój sen jest bardzo stabilny. Udało się. Skręciłem w prawo na garaże. Ale to co zobaczyłem, było zupełnie inne niż w rzeczywistości. Przede mną znajdowała się zabłocona droga, po lewej było jakaś siatka, a za nią las, po prawej był jakiś zaniedbany motel. Tu chyba straciłem kontrolę.
Spojrzałem na hotel po prawej i zauważyłem sprzątaczkę wychodzącą z motelu. W moich rękach pojawił się karabin. Zacząłem strzelać do niej. Strzelałem powoli, kula za kulą. Obserwowałem reakcję na postrzał sprzątaczki po każdym wystrzeleniu. Kobieta po pierwszym strzale oparła się o ścianę, po kilku kolejnych osunęła się na ziemię zostawiając na ścianie plamę krwi. Gdy zauważyłem, że kobiety wyzionęła ducha, podszedłem do niej. Była blada, na jej ciele widać było rany postrzałowe z których powoli płynęła krew. Krwi było coraz więcej i więcej. Jak gdyby nigdy nic odwróciłem się i zacząłem kogoś wołać. Zorientowałem się, że wołam już na jawie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nad czym pracuję?
Technika ADA.
We are such stuff as dreams are made on. - William Shakespeare





