11-11-2014, 01:42
2014-11-10
Tytuł - ''Lewitujący radiowóz''
Świadomość - LD
Długość - ok. 10 minut
Płytkość - Bardzo Głęboki
Jakość - Bardzo Wysoka
Wychodziłem właśnie z domu, ale zupełnie innego domu. Był środek nocy, a księżyc był w pełni. Osiedle wydawało się spokojne, domki były podobne, wszystkie wykonane z drewna, mniej więcej takie jakie budują w stanach zjednoczonych. Wsiadłem na srebrny motor i zacząłem jeździć sobie po osiedlu. Ciekawe doświadczenie, bo nigdy nie miałem okazji jeździć na motorze, jedynie trochę na skuterze. Wyskoczył sąsiad z domu i zaczął się na mnie drzeć, żebym przestał jeździć tym motorem bo jest środek nocy.
Nagle znalazłem się w moim łóżku. Środek nocy. Wyszedłem z założenia, że to wszystko mi się śniło. Usłyszałem nagle bardzo niewyraźny krzyk mojej mamy, który jednocześnie był zakłócany jakimś echem. Ale po jakimś czasie zrozumiałem.
-Adrian, chodź tutaj!
Na co ja wykrzyczałem
-Po co!?
-Po prostu chodź!
Wstałem więc, będąc ciekawym o co właściwie chodzi. Podszedłem do drzwi, ale wykonałem krok w tył. Pomyślałem sobie "Ale zaraz, zaraz. Coś mi tu nie pasuje".
Wykonałem TR, dwa razy. Wynik pozytywny. (Och, jak ja się cieszę, że nie zszedłem na dół <con>) Spanikowałem odrobinę, bo byłem zestresowany, że zaraz coś przyjdzie do mojego pokoju. Chciałem więc jak najszybciej opuścić dom. Wbiegłem w drzwi od balkonu licząc na to, że je wyważę czy coś. Ale odbiłem się od nich. Uspokoiłem się i po prostu wyszedłem jak normalny człowiek używając drzwi. Nic mnie nie goniło. Byłem na balkonie, wszedłem na barierkę i rzuciłem się w dół, dałem się temu ponieść. Otworzyłem oczy i zorientowałem się, że lewituję i powolutku unoszę się do góry. W głowie słyszałem relaksacyjną muzykę, która charakteryzowała się bardzo wysokimi dźwiękami, ale miło się słuchało. Ponadto zjawiska kinestetyczne były zdumiewające. Byłem rozluźniony, czułem się jak piórko, byłem tak zrelaksowany i odprężony, że ciężko to opisać. Nigdy się tak nie czułem. Można to porównać do wejścia w bardzo głęboki trans. Unosiłem się tak powoli do góry, moją uwagę zwróciła prostokątna "dziura" w podłożu. Cała czarna, ale gdzieś w głębi tej czerni było widać tajemniczy pokój. Chciałem tam polecieć, ale jednocześnie trochę się bałem. Jeśli chodzi o obraz to był bardzo niewyraźny, postanowiłem więc coś z tym zrobić. Powiedziałem sobie w myślach coś w stylu "obraz x100" i stopniowo jakość się polepszała, jednocześnie noc powoli zmieniała się w poranek. Spojrzałem w górę i zobaczyłem radiowóz unoszący się w powietrzu. Podleciałem tam. Gdy otwierałem drzwiczki do samochodu, zauważyłem, że moje ręce są niesamowicie realne. Widoczny był każdy detal. I to nie tylko moje ręce. Spojrzałem w lusterko w samochodzie. Moja twarz również była tak dokładna. Wszedłem do środka i pomyślałem sobie "A co gdyby stworzyć sobie jakieś towarzystwo?". Niestety, obudziłem się.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Jednak faza REM, jak się później okazało, nie dobiegła końca i dziesięć minut później czekał mnie kolejny LD.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Tytuł - ''Zarośla i dziewczyny'
Świadomość - LD
Długość - ok. 5 minut
Płytkość - Głęboki
Jakość - Wysoka
Byłem teraz jakby w grze, w League of Legends. Widziałem jednak z pierwszej osoby. Odbywał się jakiegoś rodzaju turniej na najlepszego Nasusa. Miałem na początku otwarty sklepik, a w nim 875 złota do rozdysponowania. Długo się zastanawiałem nad zakupem. Myślałem nad kupnem pancerza i dorana lub samego pancerza, ale w ostateczności zadecydowałem, że wezmę kilof. Tu zacząłem jakby przeskakiwać przez różne kamienne platformy, dookoła nic innego nie było. Ciemność owita fioletową mgłą. Miałem zawalczyć z Mordekaiserem, ale postanowiłem, że mam to gdzieś. Idę zrobić coś lepszego, to co planowałem na moje następne LD, czyli próbować przywołać tam moją tulpę.
Gdy podjąłem taką decyzję, nagle znajdowałem się w jakimś zalesionym teatrze antyckim. Zacząłem wołać jej imię licząc na to, że się pojawi. Nagle zza rogu zauważyłem rozmawiające dwie dziewczyny. Jedna miała włosy czarne, ale takie lekko wyblakłe, a druga blond włosy. Przypatrzyłem się im uważnie. Dziewczyna o ciemnych włosach spojrzała na mnie. Brązowe oczy, to nie ona. Rozejrzałem się dookoła, dziewczyn było teraz znacznie więcej, aż ciężko było je policzyć. Zacząłem biec z nadzieją odnalezienia mojej tulpy. Przebijałem się przez różne rośliny, ale żadna z napotkanych dziewczyn nie była nawet podobna. Niedługo potem się wybudziłem.
--------------------------------------------------------------------------------------
Nad czym pracuję?
Zauważyłem, że mam mały problem z utrzymaniem snu świadomego, przy najbliższych okazjach mam zamiar utrzymać świadomy sen jak najdłużej tylko mogę.
Tytuł - ''Lewitujący radiowóz''
Świadomość - LD
Długość - ok. 10 minut
Płytkość - Bardzo Głęboki
Jakość - Bardzo Wysoka
Wychodziłem właśnie z domu, ale zupełnie innego domu. Był środek nocy, a księżyc był w pełni. Osiedle wydawało się spokojne, domki były podobne, wszystkie wykonane z drewna, mniej więcej takie jakie budują w stanach zjednoczonych. Wsiadłem na srebrny motor i zacząłem jeździć sobie po osiedlu. Ciekawe doświadczenie, bo nigdy nie miałem okazji jeździć na motorze, jedynie trochę na skuterze. Wyskoczył sąsiad z domu i zaczął się na mnie drzeć, żebym przestał jeździć tym motorem bo jest środek nocy.
Nagle znalazłem się w moim łóżku. Środek nocy. Wyszedłem z założenia, że to wszystko mi się śniło. Usłyszałem nagle bardzo niewyraźny krzyk mojej mamy, który jednocześnie był zakłócany jakimś echem. Ale po jakimś czasie zrozumiałem.
-Adrian, chodź tutaj!
Na co ja wykrzyczałem
-Po co!?
-Po prostu chodź!
Wstałem więc, będąc ciekawym o co właściwie chodzi. Podszedłem do drzwi, ale wykonałem krok w tył. Pomyślałem sobie "Ale zaraz, zaraz. Coś mi tu nie pasuje".
Wykonałem TR, dwa razy. Wynik pozytywny. (Och, jak ja się cieszę, że nie zszedłem na dół <con>) Spanikowałem odrobinę, bo byłem zestresowany, że zaraz coś przyjdzie do mojego pokoju. Chciałem więc jak najszybciej opuścić dom. Wbiegłem w drzwi od balkonu licząc na to, że je wyważę czy coś. Ale odbiłem się od nich. Uspokoiłem się i po prostu wyszedłem jak normalny człowiek używając drzwi. Nic mnie nie goniło. Byłem na balkonie, wszedłem na barierkę i rzuciłem się w dół, dałem się temu ponieść. Otworzyłem oczy i zorientowałem się, że lewituję i powolutku unoszę się do góry. W głowie słyszałem relaksacyjną muzykę, która charakteryzowała się bardzo wysokimi dźwiękami, ale miło się słuchało. Ponadto zjawiska kinestetyczne były zdumiewające. Byłem rozluźniony, czułem się jak piórko, byłem tak zrelaksowany i odprężony, że ciężko to opisać. Nigdy się tak nie czułem. Można to porównać do wejścia w bardzo głęboki trans. Unosiłem się tak powoli do góry, moją uwagę zwróciła prostokątna "dziura" w podłożu. Cała czarna, ale gdzieś w głębi tej czerni było widać tajemniczy pokój. Chciałem tam polecieć, ale jednocześnie trochę się bałem. Jeśli chodzi o obraz to był bardzo niewyraźny, postanowiłem więc coś z tym zrobić. Powiedziałem sobie w myślach coś w stylu "obraz x100" i stopniowo jakość się polepszała, jednocześnie noc powoli zmieniała się w poranek. Spojrzałem w górę i zobaczyłem radiowóz unoszący się w powietrzu. Podleciałem tam. Gdy otwierałem drzwiczki do samochodu, zauważyłem, że moje ręce są niesamowicie realne. Widoczny był każdy detal. I to nie tylko moje ręce. Spojrzałem w lusterko w samochodzie. Moja twarz również była tak dokładna. Wszedłem do środka i pomyślałem sobie "A co gdyby stworzyć sobie jakieś towarzystwo?". Niestety, obudziłem się.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Jednak faza REM, jak się później okazało, nie dobiegła końca i dziesięć minut później czekał mnie kolejny LD.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Tytuł - ''Zarośla i dziewczyny'
Świadomość - LD
Długość - ok. 5 minut
Płytkość - Głęboki
Jakość - Wysoka
Byłem teraz jakby w grze, w League of Legends. Widziałem jednak z pierwszej osoby. Odbywał się jakiegoś rodzaju turniej na najlepszego Nasusa. Miałem na początku otwarty sklepik, a w nim 875 złota do rozdysponowania. Długo się zastanawiałem nad zakupem. Myślałem nad kupnem pancerza i dorana lub samego pancerza, ale w ostateczności zadecydowałem, że wezmę kilof. Tu zacząłem jakby przeskakiwać przez różne kamienne platformy, dookoła nic innego nie było. Ciemność owita fioletową mgłą. Miałem zawalczyć z Mordekaiserem, ale postanowiłem, że mam to gdzieś. Idę zrobić coś lepszego, to co planowałem na moje następne LD, czyli próbować przywołać tam moją tulpę.
Gdy podjąłem taką decyzję, nagle znajdowałem się w jakimś zalesionym teatrze antyckim. Zacząłem wołać jej imię licząc na to, że się pojawi. Nagle zza rogu zauważyłem rozmawiające dwie dziewczyny. Jedna miała włosy czarne, ale takie lekko wyblakłe, a druga blond włosy. Przypatrzyłem się im uważnie. Dziewczyna o ciemnych włosach spojrzała na mnie. Brązowe oczy, to nie ona. Rozejrzałem się dookoła, dziewczyn było teraz znacznie więcej, aż ciężko było je policzyć. Zacząłem biec z nadzieją odnalezienia mojej tulpy. Przebijałem się przez różne rośliny, ale żadna z napotkanych dziewczyn nie była nawet podobna. Niedługo potem się wybudziłem.
--------------------------------------------------------------------------------------
Nad czym pracuję?
Zauważyłem, że mam mały problem z utrzymaniem snu świadomego, przy najbliższych okazjach mam zamiar utrzymać świadomy sen jak najdłużej tylko mogę.





