05-11-2014, 23:23
2014-11-05
Tytuł - ''Nieudany TR, S.W.A.T i buddyści''
Świadomość - Sen o LD
Długość - ok. 15 minut
Płytkość - Bardzo Głęboki
Jakość - Wysoka
Ciężko stwierdzić, czy był to jeden sen, czy kilka, więc piszę wszystko jako jeden.
Byłem w centrum handlowym z kolegą. Było to dość nietypowe centrum handlowe. Wyglądało futurystycznie, sufit był bardzo wysoko. Ogólna kolorystyka była błękitna. Na różnych ścianach i ławkach były światełka, wąskie i pionowe, świeciły błękitnym światłem. Usiedliśmy z kolegą przy stoliku. Jakiś czas o czymś rozmawialiśmy, kiedy ja uderzyłem pięścią w stół.
-Ty, wiesz co? To wszystko to sen! - Powiedziałem
Na co on wstał, wycofał się do tyłu, odwrócił się bokiem i wykonał TR z nosem(w świecie realnym wtajemniczyłem go w świadome śnienie, więc wie co i jak.). Na co odpowiada.
-Kurde, rzeczywiście - zaśmiał się.
-To co robimy? - dodał
Potem zaczęliśmy robić różne dziwne rzeczy, lataliśmy dookoła, robiliśmy jakieś salta. Różne dziwactwa. Potem jakoś tak postanowiłem dodać trochę akcji. Rozbiłem szybę w jednym ze sklepów. Sklep był bardzo mały, damski sklep odzieżowy. Wszedłem przez szybę i ukryłem się za jednym z wieszaków.
Usłyszałem komunikat "Wszystkich cywili proszę o opuszczenie terenu galerii, oddziały S.W.A.T w drodze". Wtedy wyjrzałem zza wieszaku, zauważyłem, że okolica poza sklepem nieco się zmieniła. Przestrzeń była pusta, na podłożu rosła trawa, a daleko widać było wzniesienie. Zza wzniesienia zaczęli wychodzić komandosy. Zorientowałem się, że w rękach trzymam karabin. Wychyliłem się i wystrzeliłem serie. Moc karabinu nie była mocna, coś w stylu karabinka od paintballa z wysokim ciśnieniem. Stwierdziłem, że skoro to sen, wyskoczę jak rambo i i tak mnie nikt nie zabije. Pobiegłem jak głupi w stronę komandosów. Zastrzeliłem dwóch, po czym dostałem, najpierw w nogę, potem w tułów. Chciałem wstać i strzelać dalej. Ale moje ciało było sparaliżowane, nie mogłem wykonać nawet najmniejszego ruchu. Tutaj nastąpiło fałszywe przebudzenie. Obudziłem się w internacie, koło moich 2 kolegów. Był to dość skromny pokój. Trzy łóżka niskiej jakości, jakieś szafy. Byłem zawiedziony, że sen się skończył. Pogadałem chwilę z kolegami i wyszedłem. Było piękne popołudnie, słońce świeciło, było bardzo gorąco. Udałem się w lewo. Szedłem sobie spokojnie przez miasto z rękoma w kieszeniach. Moją uwagę zwróciły liczne remonty dróg. Pomyślałem sobie, że szkoda, że taki fajny sen się skończył. Ale coś we mnie tak zaskoczyło. A co jeśli sen się nie skończył? Wykonałem TR z nosem, robiłem to bardzo długo, czułem leciutki przepływ powietrza, ale był tak delikatny, że myślałem, że to wina niedokładnego zatkania nosa palcami. W myślach mówiłem do siebie "Adrian, zastanów się, czy to aby na pewno nie jest sen. Czy dzieje się coś dziwnego? Czy czujesz przepływ powietrza? Skup się.". Zawsze mówię coś podobnego. Rozejrzałem się dookoła, wszystko było w miarę normalne. Uznałem za dziwne jedynie fakt tych licznych remontów dróg i coś jeszcze czego nie mogę sobie przypomnieć. Uznałem wynik za negatywny. W trakcie robienia tego TR'a po mojej prawej przejechał bardzo szybko błękitno-czarny mustang. Po chwili byłem gdzieś koło sklepu spożywczego. Przed sklepem były 3 osoby. Jedną z nich był mój znajomy, który wyglądał odrobinę inaczej, miał czerwoną koszulę w kratę, włosy postawione jak Johnny Bravo i Airmax'y. Podszedłem do niego i powiedział do mnie coś w stylu:
-Yolo, Swag, nie piję alkoholu.
Potem podszedłem do drugiej osoby. Była to dziewczyna o ciemnych włosach i niebieskich oczach. Powiedziała do mnie.
-Ja piję alkohol.
-To się napijmy - Odpowiedziałem
-Ja nie piję alkoholu - Odpowiedziała.
Był jeszcze jakiś łysy karzeł, ale do niego nawet nie podchodziłem. Wszedłem do sklepu, chciałem kupić sobie jakieś chipsy. Po lewej stronie były różne rodzaje chipsów. Były chipsy bekonowe, crunchips i jakiś popcorn. Nie chciałem żadnych z nich, bo wolę lays'y.
Tutaj nastąpiło jakieś przeniesienie, ale teraz widziałem z trzeciej osoby. Byłem świadkiem rozmowy dwóch buddystów w swoim typowym chińskim domku. Siedzieli po turecku naprzeciwko siebie i rozmawiali. Jeden był stary, drugi był młody. Młody pytał o jakieś rzeczy dotyczące filozofii buddyjskiej tego starszego, ale pytania były stosunkowo lekkie i dotyczyły naszej codziennej sfery życia. W czasie rozmowy młody podrapał swoją twarz własną stopą, na której miał szare brudne skarpety. Nagle byłem w pokoju i przeglądałem informacje dotyczącej buddyzmu. Było tam jakieś podzielenie na 3 strefy.
"
xxx - Tylko okultystyczne obrzędy
Buddyzm - Filozofia i drobne obrzędy
Filozofia wschodu - Tylko filozofia
"
Tu obudził mnie budzik.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nad czym pracuję?
Dalej staram się wyrobić nawyk robienia TR'ów. Myślę jeszcze aby dodać do tego jakiś inny rodzaj TR, bo teraz na własnej skórze dowiedziałem się, że TR z nosem bywa zawodny, jeśli ma się zatkany nos.
Tytuł - ''Nieudany TR, S.W.A.T i buddyści''
Świadomość - Sen o LD
Długość - ok. 15 minut
Płytkość - Bardzo Głęboki
Jakość - Wysoka
Ciężko stwierdzić, czy był to jeden sen, czy kilka, więc piszę wszystko jako jeden.
Byłem w centrum handlowym z kolegą. Było to dość nietypowe centrum handlowe. Wyglądało futurystycznie, sufit był bardzo wysoko. Ogólna kolorystyka była błękitna. Na różnych ścianach i ławkach były światełka, wąskie i pionowe, świeciły błękitnym światłem. Usiedliśmy z kolegą przy stoliku. Jakiś czas o czymś rozmawialiśmy, kiedy ja uderzyłem pięścią w stół.
-Ty, wiesz co? To wszystko to sen! - Powiedziałem
Na co on wstał, wycofał się do tyłu, odwrócił się bokiem i wykonał TR z nosem(w świecie realnym wtajemniczyłem go w świadome śnienie, więc wie co i jak.). Na co odpowiada.
-Kurde, rzeczywiście - zaśmiał się.
-To co robimy? - dodał
Potem zaczęliśmy robić różne dziwne rzeczy, lataliśmy dookoła, robiliśmy jakieś salta. Różne dziwactwa. Potem jakoś tak postanowiłem dodać trochę akcji. Rozbiłem szybę w jednym ze sklepów. Sklep był bardzo mały, damski sklep odzieżowy. Wszedłem przez szybę i ukryłem się za jednym z wieszaków.
Usłyszałem komunikat "Wszystkich cywili proszę o opuszczenie terenu galerii, oddziały S.W.A.T w drodze". Wtedy wyjrzałem zza wieszaku, zauważyłem, że okolica poza sklepem nieco się zmieniła. Przestrzeń była pusta, na podłożu rosła trawa, a daleko widać było wzniesienie. Zza wzniesienia zaczęli wychodzić komandosy. Zorientowałem się, że w rękach trzymam karabin. Wychyliłem się i wystrzeliłem serie. Moc karabinu nie była mocna, coś w stylu karabinka od paintballa z wysokim ciśnieniem. Stwierdziłem, że skoro to sen, wyskoczę jak rambo i i tak mnie nikt nie zabije. Pobiegłem jak głupi w stronę komandosów. Zastrzeliłem dwóch, po czym dostałem, najpierw w nogę, potem w tułów. Chciałem wstać i strzelać dalej. Ale moje ciało było sparaliżowane, nie mogłem wykonać nawet najmniejszego ruchu. Tutaj nastąpiło fałszywe przebudzenie. Obudziłem się w internacie, koło moich 2 kolegów. Był to dość skromny pokój. Trzy łóżka niskiej jakości, jakieś szafy. Byłem zawiedziony, że sen się skończył. Pogadałem chwilę z kolegami i wyszedłem. Było piękne popołudnie, słońce świeciło, było bardzo gorąco. Udałem się w lewo. Szedłem sobie spokojnie przez miasto z rękoma w kieszeniach. Moją uwagę zwróciły liczne remonty dróg. Pomyślałem sobie, że szkoda, że taki fajny sen się skończył. Ale coś we mnie tak zaskoczyło. A co jeśli sen się nie skończył? Wykonałem TR z nosem, robiłem to bardzo długo, czułem leciutki przepływ powietrza, ale był tak delikatny, że myślałem, że to wina niedokładnego zatkania nosa palcami. W myślach mówiłem do siebie "Adrian, zastanów się, czy to aby na pewno nie jest sen. Czy dzieje się coś dziwnego? Czy czujesz przepływ powietrza? Skup się.". Zawsze mówię coś podobnego. Rozejrzałem się dookoła, wszystko było w miarę normalne. Uznałem za dziwne jedynie fakt tych licznych remontów dróg i coś jeszcze czego nie mogę sobie przypomnieć. Uznałem wynik za negatywny. W trakcie robienia tego TR'a po mojej prawej przejechał bardzo szybko błękitno-czarny mustang. Po chwili byłem gdzieś koło sklepu spożywczego. Przed sklepem były 3 osoby. Jedną z nich był mój znajomy, który wyglądał odrobinę inaczej, miał czerwoną koszulę w kratę, włosy postawione jak Johnny Bravo i Airmax'y. Podszedłem do niego i powiedział do mnie coś w stylu:
-Yolo, Swag, nie piję alkoholu.
Potem podszedłem do drugiej osoby. Była to dziewczyna o ciemnych włosach i niebieskich oczach. Powiedziała do mnie.
-Ja piję alkohol.
-To się napijmy - Odpowiedziałem
-Ja nie piję alkoholu - Odpowiedziała.
Był jeszcze jakiś łysy karzeł, ale do niego nawet nie podchodziłem. Wszedłem do sklepu, chciałem kupić sobie jakieś chipsy. Po lewej stronie były różne rodzaje chipsów. Były chipsy bekonowe, crunchips i jakiś popcorn. Nie chciałem żadnych z nich, bo wolę lays'y.
Tutaj nastąpiło jakieś przeniesienie, ale teraz widziałem z trzeciej osoby. Byłem świadkiem rozmowy dwóch buddystów w swoim typowym chińskim domku. Siedzieli po turecku naprzeciwko siebie i rozmawiali. Jeden był stary, drugi był młody. Młody pytał o jakieś rzeczy dotyczące filozofii buddyjskiej tego starszego, ale pytania były stosunkowo lekkie i dotyczyły naszej codziennej sfery życia. W czasie rozmowy młody podrapał swoją twarz własną stopą, na której miał szare brudne skarpety. Nagle byłem w pokoju i przeglądałem informacje dotyczącej buddyzmu. Było tam jakieś podzielenie na 3 strefy.
"
xxx - Tylko okultystyczne obrzędy
Buddyzm - Filozofia i drobne obrzędy
Filozofia wschodu - Tylko filozofia
"
Tu obudził mnie budzik.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nad czym pracuję?
Dalej staram się wyrobić nawyk robienia TR'ów. Myślę jeszcze aby dodać do tego jakiś inny rodzaj TR, bo teraz na własnej skórze dowiedziałem się, że TR z nosem bywa zawodny, jeśli ma się zatkany nos.
We are such stuff as dreams are made on. - William Shakespeare





