23-07-2014, 10:10
~~23 lipca~~
Tak jak sobie obiecałam nie robiłam już żadnych drzemek. O 18 poczułam się bardzo senna, jednak pomyślałam, że muszę wytrzymać jeszcze to kilka godzin. Ok. 21:30 położyłam się do łóżka, było jeszcze w miarę jasno na dworze. Postanowiłam, że posłucham chociaż tylko raz Sleeping Angel, ale to bardziej po to by poczuć się znów senną (ponieważ jakoś to uczucie mi wyparowało). Po 3/4 nagrania zasnęłam ze słuchawkami na uszach. Nie mam pojęcia ile minęło od tego czasu, nawet ledwo co pamiętam ten moment ale ocknęłam się i wyłączyłam mp3, wtedy zasnęłam z automatu.
Pamiętam dokładnie jeden sen i jakiś mały urywek.
1. Na mapce jak z Minecrafta widziałam tunel, który rozkopywała jakaś wielka, fioletowa glizda i musiałam sprawić, aby przekopała go ona w odpowiedni sposób by powstał sok ._. Mniam.
"Tawerna dla emerytów"
[...] Znalazłam się w Redzie (przynajmniej tak mi mówiła podświadomość), na ulicy wzdłuż której ciągnęły się same małe, połączone ze sobą domki mieszkalne o jasnym, kremowym kolorze. Miałam nadzieję, że znajdę swojego wychowawcę, ponieważ w moim śnie właśnie tam się przeprowadził (akurat na jawie to nieprawda). W oknie jednego z mieszkań pojawił się wysoki, tęgi mężczyzna i kobieta o blond włosach. Pomyślałam, że to na pewno on i jego żona, lecz myliłam się, to był ktoś zupełnie nieznajomy. Byłam trochę zawiedziona.
Na owej ulicy wyrastał z małych jednorodzinnych domków jeden wysoki. Wspięłam się do góry po schodach. Od środka przypominał blok. Na ostatnim piętrze były tylko jedne drzwi. Gdy je otworzyłam na przeciw mnie były kolejne i po obu stronach także po jednej parze. Zrozumiałam, że to już drzwi do trzech różnych mieszkań. Nie wiem co mi odbiło, ale zadzwoniłam do drzwi po mojej lewej stronie i wybiegłam za te pierwsze wejściowe, zamykając je. Po paru sekundach wyszła kobieta o jasnej cerze i rudych włosach. Powiedziała mi, że to nie było śmieszna. Zaczęłam się wykręcać i mówić, że to nie ja dzwoniłam <wow> Poszłam sobie, jeszcze usłyszałam jej głos, mówiła, że musi się nad tym zastanowić co powiedziałam...
Zeszłam z powrotem na dół. Gdy miałam już zamiar wracać zobaczyłam, że właśnie ominął mnie mój wychowawca rozmawiający z kimś. Powiedziałam do niego dzień dobry, on mi odpowiedział, ale nawet się nie spojrzał. Myślałam, że ma mnie gdzieś, jednak nadal bez zatrzymywania zapytał się mnie jak tam sytuacja w domu. Nie zdążyłam odpowiedzieć, a już kontynuował mówiąc, że jeśli nie będzie lepiej to po wakacjach sprawą zajmie się pedagog czy policja, nie pamiętam co dokładnie gadał. Cały czas za nim biegłam, więc nawet nie mogłam skupić się na jego słowach. Weszliśmy przez tunel do ogrodu, zatrzymał się przy furtce. Zauważyłam, że koło niego była sprzątaczka pracująca niegdyś u mnie w podstawówce. Otworzyła nam bramę. W środku była tawerna na otwartym powietrzu, a wszystko było ogrodzone jakimś płotem. Wokół siedziało wielu ludzi, w większości były to osoby w starszym wieku. Mój wychowawca przysiadł się do pewnego mężczyzny. Z twarzy wyglądał na pijaczka lecz był ubrany w garnitur i czarny kapelusz na głowie, przypominał tak trochę mafioza. Nagle usłyszałam jakieś przekleństwa i śmiechy. Ludzie dookoła wykrzykiwali "Ten lekarz to pie******* h**" i inne takie. Nie wiedziałam o jakiego lekarza im chodziło. Wychowawca jeszcze coś do mnie powiedział, a potem patrzył w oczekiwaniu na moją reakcję.
- No dobrze, to ja już pójdę - odpowiedziałam tylko tyle i już chciałam wychodzić, chociaż z drugiej strony miałam nadzieję, że będę jeszcze mogła z nim trochę pobyć, gdy nagle mnie zatrzymał i powiedział, że mam się do nich dosiąść. Zauważyłam, że siedzieliśmy pod parasolem reklamującym Tyskie. Facet w garniturze pochylił się do mnie i zapytał z lekkim uśmiechem;
- Co sądzisz o moim charahatga#$%^ - no właśnie nie usłyszałam co powiedział, bo trochę bełkotał, jakby był już wstawiony. Poprosiłam aby powtórzył. Zdawało mi się, że chodziło mu o "charakter". No to coś tam odpowiedziałam, że nie znam go, ale jest jaki jest <roll> On się zaśmiał, powiedział, że nie o to mu chodziło, znów się pochylił i powtórzył po raz kolejny pytanie, ale tym razem usłyszałam, że na prawdę powiedział coś całkowicie bezsensownego. Więc tylko się uśmiechnęłam. W ogóle zauważyłam, że przypomina mi Freddy'ego Krugera z "Koszmaru z Ulicy Wiązów"
Wychowawcy chyba już nie było, gdzieś zniknął, za to w tym czasie pojawiła się moja koleżanka, która podczas tej jakże bardzo interesującej konwersacji z panem o przepitym wyglądzie cały czas się cieszyła.
Na końcu snu pamiętam, że przez chwilę pomyślałam, że tym gościem jest mój pan z matematyki, ale nie mam zielonego pojęcia dlaczego. Chciałam się go zapytać czy schudł... (Nie chodzi o to, że mój matematyk ma kłopoty z wagą. Myślę, że to miało nawiązanie do mojego wczorajszego przeglądania facebooka. Widziałam zdjęcie pana z jakiegoś wyjazdu i wyglądał trochę inaczej niż zwykle, jakby smuklej z twarzy czy coś XD).
Obudziłam się przed 3 w nocy. Bolała mnie trochę głowa, to pewnie przez tego i-dosera. Szybko zapisałam swój sen i przez jakieś pół godziny słuchałam muzyki. Myślałam nad rozbudzeniem się aby wypróbować WILD'a, jednak po tym czasie ból nie ustąpił i zrezygnowałam.
Pamiętam kilka urywków snu i jedno, o ile się nie mylę, FA.
1. Poszłam z mamą do sklepu. Z lewej strony wejścia siedziała starsza pani o blond włosach, a z prawej, przy kasie, młoda dziewczyna o ciemnej karnacji. Mama była zła, że nie powiedziały nam dzień dobry, ale ta młoda to zrobiła hm... chciałyśmy kupić coś dla psa. Ja dodatkowo przy kasie wzięłam dla siebie klej. Wybierałam długo, spodobał mi się taki w trójkątnej tubce i z okrągłą główką. Mama kupiła dla mojego psa różowe tipsy, przez które zaczął przenikać przez ściany ._.
2. Siedziałam z przyjaciółką na jakimś betonowym murze, który co chwila się unosił i opadał. Opowiadała mi, że w końcu zapamiętała swój sen, ale założy dla siebie prywatny dziennik, a nie taki publiczny na naszym forum ;_;
- Znasz moje zasady - powiedziała.
xD ?
(Pamiętam też w tym urywku jakichś chłopców, którym daleko wyleciała piłka, więc ją odrzuciłam).
Mama obudziła mnie wychodząc do pracy. Powiedziała, że za godzinę wróci. Zapytałam dlaczego. Odpowiedziała mi, że nie mam co jeść i mi przyniesie...
Cieszę się, bo widzę, że już moje sny wracają, po tych nieprzyjemnych, do "normy". <haha> Ciekawe czy to za sprawą "Sleeping Angel"...
Pamiętam dokładnie jeden sen i jakiś mały urywek.
1. Na mapce jak z Minecrafta widziałam tunel, który rozkopywała jakaś wielka, fioletowa glizda i musiałam sprawić, aby przekopała go ona w odpowiedni sposób by powstał sok ._. Mniam.
"Tawerna dla emerytów"
[...] Znalazłam się w Redzie (przynajmniej tak mi mówiła podświadomość), na ulicy wzdłuż której ciągnęły się same małe, połączone ze sobą domki mieszkalne o jasnym, kremowym kolorze. Miałam nadzieję, że znajdę swojego wychowawcę, ponieważ w moim śnie właśnie tam się przeprowadził (akurat na jawie to nieprawda). W oknie jednego z mieszkań pojawił się wysoki, tęgi mężczyzna i kobieta o blond włosach. Pomyślałam, że to na pewno on i jego żona, lecz myliłam się, to był ktoś zupełnie nieznajomy. Byłam trochę zawiedziona.
Na owej ulicy wyrastał z małych jednorodzinnych domków jeden wysoki. Wspięłam się do góry po schodach. Od środka przypominał blok. Na ostatnim piętrze były tylko jedne drzwi. Gdy je otworzyłam na przeciw mnie były kolejne i po obu stronach także po jednej parze. Zrozumiałam, że to już drzwi do trzech różnych mieszkań. Nie wiem co mi odbiło, ale zadzwoniłam do drzwi po mojej lewej stronie i wybiegłam za te pierwsze wejściowe, zamykając je. Po paru sekundach wyszła kobieta o jasnej cerze i rudych włosach. Powiedziała mi, że to nie było śmieszna. Zaczęłam się wykręcać i mówić, że to nie ja dzwoniłam <wow> Poszłam sobie, jeszcze usłyszałam jej głos, mówiła, że musi się nad tym zastanowić co powiedziałam...
Zeszłam z powrotem na dół. Gdy miałam już zamiar wracać zobaczyłam, że właśnie ominął mnie mój wychowawca rozmawiający z kimś. Powiedziałam do niego dzień dobry, on mi odpowiedział, ale nawet się nie spojrzał. Myślałam, że ma mnie gdzieś, jednak nadal bez zatrzymywania zapytał się mnie jak tam sytuacja w domu. Nie zdążyłam odpowiedzieć, a już kontynuował mówiąc, że jeśli nie będzie lepiej to po wakacjach sprawą zajmie się pedagog czy policja, nie pamiętam co dokładnie gadał. Cały czas za nim biegłam, więc nawet nie mogłam skupić się na jego słowach. Weszliśmy przez tunel do ogrodu, zatrzymał się przy furtce. Zauważyłam, że koło niego była sprzątaczka pracująca niegdyś u mnie w podstawówce. Otworzyła nam bramę. W środku była tawerna na otwartym powietrzu, a wszystko było ogrodzone jakimś płotem. Wokół siedziało wielu ludzi, w większości były to osoby w starszym wieku. Mój wychowawca przysiadł się do pewnego mężczyzny. Z twarzy wyglądał na pijaczka lecz był ubrany w garnitur i czarny kapelusz na głowie, przypominał tak trochę mafioza. Nagle usłyszałam jakieś przekleństwa i śmiechy. Ludzie dookoła wykrzykiwali "Ten lekarz to pie******* h**" i inne takie. Nie wiedziałam o jakiego lekarza im chodziło. Wychowawca jeszcze coś do mnie powiedział, a potem patrzył w oczekiwaniu na moją reakcję.
- No dobrze, to ja już pójdę - odpowiedziałam tylko tyle i już chciałam wychodzić, chociaż z drugiej strony miałam nadzieję, że będę jeszcze mogła z nim trochę pobyć, gdy nagle mnie zatrzymał i powiedział, że mam się do nich dosiąść. Zauważyłam, że siedzieliśmy pod parasolem reklamującym Tyskie. Facet w garniturze pochylił się do mnie i zapytał z lekkim uśmiechem;
- Co sądzisz o moim charahatga#$%^ - no właśnie nie usłyszałam co powiedział, bo trochę bełkotał, jakby był już wstawiony. Poprosiłam aby powtórzył. Zdawało mi się, że chodziło mu o "charakter". No to coś tam odpowiedziałam, że nie znam go, ale jest jaki jest <roll> On się zaśmiał, powiedział, że nie o to mu chodziło, znów się pochylił i powtórzył po raz kolejny pytanie, ale tym razem usłyszałam, że na prawdę powiedział coś całkowicie bezsensownego. Więc tylko się uśmiechnęłam. W ogóle zauważyłam, że przypomina mi Freddy'ego Krugera z "Koszmaru z Ulicy Wiązów"
Wychowawcy chyba już nie było, gdzieś zniknął, za to w tym czasie pojawiła się moja koleżanka, która podczas tej jakże bardzo interesującej konwersacji z panem o przepitym wyglądzie cały czas się cieszyła.
Na końcu snu pamiętam, że przez chwilę pomyślałam, że tym gościem jest mój pan z matematyki, ale nie mam zielonego pojęcia dlaczego. Chciałam się go zapytać czy schudł... (Nie chodzi o to, że mój matematyk ma kłopoty z wagą. Myślę, że to miało nawiązanie do mojego wczorajszego przeglądania facebooka. Widziałam zdjęcie pana z jakiegoś wyjazdu i wyglądał trochę inaczej niż zwykle, jakby smuklej z twarzy czy coś XD).
Obudziłam się przed 3 w nocy. Bolała mnie trochę głowa, to pewnie przez tego i-dosera. Szybko zapisałam swój sen i przez jakieś pół godziny słuchałam muzyki. Myślałam nad rozbudzeniem się aby wypróbować WILD'a, jednak po tym czasie ból nie ustąpił i zrezygnowałam.
Pamiętam kilka urywków snu i jedno, o ile się nie mylę, FA.
1. Poszłam z mamą do sklepu. Z lewej strony wejścia siedziała starsza pani o blond włosach, a z prawej, przy kasie, młoda dziewczyna o ciemnej karnacji. Mama była zła, że nie powiedziały nam dzień dobry, ale ta młoda to zrobiła hm... chciałyśmy kupić coś dla psa. Ja dodatkowo przy kasie wzięłam dla siebie klej. Wybierałam długo, spodobał mi się taki w trójkątnej tubce i z okrągłą główką. Mama kupiła dla mojego psa różowe tipsy, przez które zaczął przenikać przez ściany ._.
2. Siedziałam z przyjaciółką na jakimś betonowym murze, który co chwila się unosił i opadał. Opowiadała mi, że w końcu zapamiętała swój sen, ale założy dla siebie prywatny dziennik, a nie taki publiczny na naszym forum ;_;
- Znasz moje zasady - powiedziała.
xD ?
(Pamiętam też w tym urywku jakichś chłopców, którym daleko wyleciała piłka, więc ją odrzuciłam).
Mama obudziła mnie wychodząc do pracy. Powiedziała, że za godzinę wróci. Zapytałam dlaczego. Odpowiedziała mi, że nie mam co jeść i mi przyniesie...
Cieszę się, bo widzę, że już moje sny wracają, po tych nieprzyjemnych, do "normy". <haha> Ciekawe czy to za sprawą "Sleeping Angel"...





