21-07-2014, 18:14
~~21 lipca drzemka~~
Przed 15 pomyślała, że spróbuję się przekimać. Sądziłam, że może w końcu będę miała jakiś pozytywny sen, lecz niestety się myliłam eeeh...
"Pogryziona przez psy"
Znajdowałam się na jakimś, za przeproszeniem, zadupiu. Wszędzie było pełno piachu i gdzieniegdzie wyrastała trawa. Jakiś psychol odciął mi ręce piłą, tyle pamiętam z początku -.- Potem spotkałam mamę i babcię, które siedziały na krzesłach i plotkowały. Mama specjalnie nie przejęła się tym, że nie mam rąk, tylko zaczęła mówić, że nie mam zacząć palić (??) i nigdzie dalej iść. Wkurzyła mnie jej postawa i tym bardziej chciałam sobie pójść. Mówiłam jej, że mnie to nie obchodzi i pomimo tego, że nie mam rąk i tak zacznę palić ._. Babcia tylko dodała, że "tak, to możliwe".
Nie udało mi się daleko zawędrować a na swojej drodze zobaczyłam kilka kobiet i najwidoczniej ich psa, przypominał Labradora o jasnej sierści. Zaczął mnie gryźć a ja nie mogłam się obronić, tylko udało mi się go trochę pokopać. Pamiętam, że potem dorwał mnie już jakiś mniejszy pies w którego musiałam...rzucać biżuterią? Coś takiego.
No i tyle, obudziłam się. Chyba bardziej gó*nianego snu nie miałam nigdy, jak teraz o tym myślę to nie wiem czy czuję się załamana czy rozśmieszona
Sen był dość płytki. Zdaje mi się, że te wszystkie negatywne obrazy i emocje mogło spotęgować notoryczne budzenie się przez szczekanie mojego psa na jawie.
"Pogryziona przez psy"
Znajdowałam się na jakimś, za przeproszeniem, zadupiu. Wszędzie było pełno piachu i gdzieniegdzie wyrastała trawa. Jakiś psychol odciął mi ręce piłą, tyle pamiętam z początku -.- Potem spotkałam mamę i babcię, które siedziały na krzesłach i plotkowały. Mama specjalnie nie przejęła się tym, że nie mam rąk, tylko zaczęła mówić, że nie mam zacząć palić (??) i nigdzie dalej iść. Wkurzyła mnie jej postawa i tym bardziej chciałam sobie pójść. Mówiłam jej, że mnie to nie obchodzi i pomimo tego, że nie mam rąk i tak zacznę palić ._. Babcia tylko dodała, że "tak, to możliwe".
Nie udało mi się daleko zawędrować a na swojej drodze zobaczyłam kilka kobiet i najwidoczniej ich psa, przypominał Labradora o jasnej sierści. Zaczął mnie gryźć a ja nie mogłam się obronić, tylko udało mi się go trochę pokopać. Pamiętam, że potem dorwał mnie już jakiś mniejszy pies w którego musiałam...rzucać biżuterią? Coś takiego.
No i tyle, obudziłam się. Chyba bardziej gó*nianego snu nie miałam nigdy, jak teraz o tym myślę to nie wiem czy czuję się załamana czy rozśmieszona
Sen był dość płytki. Zdaje mi się, że te wszystkie negatywne obrazy i emocje mogło spotęgować notoryczne budzenie się przez szczekanie mojego psa na jawie. 




