21-07-2014, 08:45
~~21 lipca~~
Zasnęłam dopiero po godzinie 24. Byłam już nieźle zmęczona i znowu próbowałam WILD'a. Wierciłam się aby znaleźć jak najwygodniejszą pozycję, ale chyba na niewiele to się zdało. Nawet nie czułam żadnych mrowień, po prostu zasnęłam.
"Grób"
Sama nie wiem gdzie byłam. Chodziłam po dziwnym terenie, gdy nagle zza krzaków ujrzałam pewnego mężczyznę, który uczy w mojej szkole przedmiotów ekonomicznych - w podeszłym wieku, wysoki, siwy, z wąsami. Klęczał nad, czy może raczej NA, grobie mojego taty. Chociaż trochę daleko temu do grobu, była to po prostu kupka piasku z wbitym drewnianym krzyżem. Mężczyzna wyprostował się z kucek, byłam ciekawa co on tu tak właściwie robi i czy znał mojego tatę. Nie pamiętam co mówił, ale był bardzo miły, chyba mnie nawet przytulił.
Obudziłam się przed 5 rano. Wiem, że tej nocy śniło mi się więcej rzeczy, ale pamiętałam z nich tylko kilka pojedynczych scenek, dla których już nawet nie chciało mi się otwierać mojego notatnika
"Ciocia wiedźma"
Z początku snu pamiętam tylko, że ja, pewien mój stary kuzyn z którym już nie utrzymuję kontaktu oraz mój pies byliśmy w rękach hm, wiedźmy. W odpowiednim momencie jednak udało nam się ją ogłuszyć i zaczęliśmy uciekać. Znajdowaliśmy się w moim starym domu. Zeszliśmy schodami w dół do kuchni a z niej do piwnicy. Miałam na rękach psa, a kilka kroków za mną biegł kuzyn. W wąskiej piwnicy po obu stronach ścian, gdzie znajdowały się magazyny z węglem i drewnem paliły się światła. Wspinaliśmy się schodami, tym razem do góry. Po otwarciu klapy wyjściowej zobaczyliśmy kawałek nóg mojej cioci i wuja. Zamarliśmy. Zrozumiałam, że to oni chcieli zrobić nam krzywdę. Usłyszałam jak ciotka mówiła przez domofon, że uciekliśmy i czym prędzej muszą nas złapać. Weszli do domu. Już mieliśmy wychodzić na zewnątrz, lecz tym razem jakieś trzy dziewczyny chciały się wpakować za nimi. Nie znałam ich, lecz nas zauważyły. Nie miałam zielonego pojęcia czy trzymają z moim wujostwem czy nie. Myślałam tylko o wydostaniu się. Teraz albo nigdy; szybko pobiegliśmy przez drogę prowadzącą do stalowej furtki. Miałam obawy, że może być zamknięta, lecz na szczęście tylko lekko zaskrzypiała przy otwarciu. Uciekliśmy przez ulicę, zaczęłam wołać o pomoc, nie wiem czemu lecz im chciałam krzyczeć głośniej, tym brzmiało to ciszej i cieniej. Biegliśmy i biegliśmy. Kilka okien w blokach było pootwieranych, ale nikogo nie było, jedynie mały chłopiec wyglądał przez balkon. Wrzeszczałam jeszcze głośniej. Przed nami uprawiała jogging nieznajoma dziewczyna, ubrana w niebieski podkoszulek. Nie zwracała na nas uwagi. Gdy byliśmy na parkingu zostaliśmy złapani przez wujostwo, nie mogłam uwierzyć, że tak to się skończy. Nagle kuzyn wyjął jakieś pręty i inne dziwne rzeczy z kieszeni, szybkim ruchem wsadził je w ucho wuja, tak, że wystawały z drugiego ucha. Ciotkę też zabił, chyba mu nawet pomogłam.
...
<szczerbol>
Uuuf, i tak to się skończyło. Sny nieprzyjemne w moim odczuciu, szczególnie ten poranny. Obudziłam się wręcz z bólem na całym ciele. Dziwią mnie postacie wujka i cioci. W ogóle nigdy o nich nie myślę, sądziłam, że już całkowicie wypadli z mojej pamięci. Tyle co było ok, to że grali oni czarne charaktery, tak jak to było kiedyś w moim prawdziwym życiu. Mam tylko nadzieję, że kolejnym razem przyśni mi się już coś przyjemniejszego.
"Grób"
Sama nie wiem gdzie byłam. Chodziłam po dziwnym terenie, gdy nagle zza krzaków ujrzałam pewnego mężczyznę, który uczy w mojej szkole przedmiotów ekonomicznych - w podeszłym wieku, wysoki, siwy, z wąsami. Klęczał nad, czy może raczej NA, grobie mojego taty. Chociaż trochę daleko temu do grobu, była to po prostu kupka piasku z wbitym drewnianym krzyżem. Mężczyzna wyprostował się z kucek, byłam ciekawa co on tu tak właściwie robi i czy znał mojego tatę. Nie pamiętam co mówił, ale był bardzo miły, chyba mnie nawet przytulił.
Obudziłam się przed 5 rano. Wiem, że tej nocy śniło mi się więcej rzeczy, ale pamiętałam z nich tylko kilka pojedynczych scenek, dla których już nawet nie chciało mi się otwierać mojego notatnika
"Ciocia wiedźma"
Z początku snu pamiętam tylko, że ja, pewien mój stary kuzyn z którym już nie utrzymuję kontaktu oraz mój pies byliśmy w rękach hm, wiedźmy. W odpowiednim momencie jednak udało nam się ją ogłuszyć i zaczęliśmy uciekać. Znajdowaliśmy się w moim starym domu. Zeszliśmy schodami w dół do kuchni a z niej do piwnicy. Miałam na rękach psa, a kilka kroków za mną biegł kuzyn. W wąskiej piwnicy po obu stronach ścian, gdzie znajdowały się magazyny z węglem i drewnem paliły się światła. Wspinaliśmy się schodami, tym razem do góry. Po otwarciu klapy wyjściowej zobaczyliśmy kawałek nóg mojej cioci i wuja. Zamarliśmy. Zrozumiałam, że to oni chcieli zrobić nam krzywdę. Usłyszałam jak ciotka mówiła przez domofon, że uciekliśmy i czym prędzej muszą nas złapać. Weszli do domu. Już mieliśmy wychodzić na zewnątrz, lecz tym razem jakieś trzy dziewczyny chciały się wpakować za nimi. Nie znałam ich, lecz nas zauważyły. Nie miałam zielonego pojęcia czy trzymają z moim wujostwem czy nie. Myślałam tylko o wydostaniu się. Teraz albo nigdy; szybko pobiegliśmy przez drogę prowadzącą do stalowej furtki. Miałam obawy, że może być zamknięta, lecz na szczęście tylko lekko zaskrzypiała przy otwarciu. Uciekliśmy przez ulicę, zaczęłam wołać o pomoc, nie wiem czemu lecz im chciałam krzyczeć głośniej, tym brzmiało to ciszej i cieniej. Biegliśmy i biegliśmy. Kilka okien w blokach było pootwieranych, ale nikogo nie było, jedynie mały chłopiec wyglądał przez balkon. Wrzeszczałam jeszcze głośniej. Przed nami uprawiała jogging nieznajoma dziewczyna, ubrana w niebieski podkoszulek. Nie zwracała na nas uwagi. Gdy byliśmy na parkingu zostaliśmy złapani przez wujostwo, nie mogłam uwierzyć, że tak to się skończy. Nagle kuzyn wyjął jakieś pręty i inne dziwne rzeczy z kieszeni, szybkim ruchem wsadził je w ucho wuja, tak, że wystawały z drugiego ucha. Ciotkę też zabił, chyba mu nawet pomogłam.
...
<szczerbol>
Uuuf, i tak to się skończyło. Sny nieprzyjemne w moim odczuciu, szczególnie ten poranny. Obudziłam się wręcz z bólem na całym ciele. Dziwią mnie postacie wujka i cioci. W ogóle nigdy o nich nie myślę, sądziłam, że już całkowicie wypadli z mojej pamięci. Tyle co było ok, to że grali oni czarne charaktery, tak jak to było kiedyś w moim prawdziwym życiu. Mam tylko nadzieję, że kolejnym razem przyśni mi się już coś przyjemniejszego.





