18-04-2014, 16:39
2014-04-18
Do kina
Była sobie pewna dziewczyna. Miała blond włosy, kręcone, niebieskie oczy, a na sobie śnieżnobiałą sukienkę.
Pochodziła z bogatej rodziny, ale nie zasmakowała normalnego życia. Była zamykana w domu, a jeżeli już opuszczała dom, to z grupką strażników. Nie mogła pozwolić sobie na wyjście z koleżankami. Przynajmniej, to mi powiedziała.
Pewnego dnia, postanowiła uciec, przeżyć przygodę.
Spotkaliśmy się na placu, rozmawialiśmy jakbyśmy się znali. W prawdziwym życiu nie było by możliwe, żebyśmy się poznali. W tym śnie, ja pochodziłem z biednej dzielnicy, ale radziłem sobie i utorowałem sobie drogę do całkiem sympatycznych pieniędzy poprzez kombinowanie, prawdopodobnie, taki wyciągnąłem wniosek, że przez handel narkotykami.
Rozmawialiśmy na placu niedaleko fontanny, dookoła wszędzie ludzie żyjący własnym życiem. Chciała spróbować czegoś normalnego, całkiem normalnego, jak na przykład wyjście do kina, jednak nie mogła sama się odnaleźć i poprosiła mnie o pomoc.
Zgodziłem się. Była bardzo podekscytowana, podskakiwała w drodze do miejsca do którego mieliśmy się udać.
Z scenerii mogłem wywnioskować, że znajdujemy się teraz we Włoszech, najpewniej w Wenecji.
Doszliśmy do jednej z biedniejszych dzielnic, ponoć na tyłach kina.
Kino było od dawna nieczynne, nie użytkowane, a teren był zajęty przez gang. Ale jakoś się tym nie przejęliśmy. Byliśmy na tyłach tego budynku, widzieliśmy stragan, gdzie sprzedawano narkotyki, tamtejsi dresiarze patrzyli na nas krzywo. Weszliśmy do środka budynku po przez tylne przejście. Zastaliśmy tam kilku podpitych gangsterów i brud. Raczej liczyć na luksusy nie można było.
Przed nami znajdowały się schody, a na nich czerwony dywan, ale brudny i stary.
Udaliśmy sie w tą stronę, ale zaczepił nas pewien człowiek, był łysy i miał na sobie bluzę.
-Hej! Co wy tu robicie, hę? - Powiedział
Dziewczyna się przestraszyła i schowała się za mną. Ja jednak zachowałem spokój.
-Lubisz zapalić prawda, widzisz, mam dla ciebie prezent. - Wyciągnąłem z kieszeni pięć działek różnych narkotyków, marihuana, hasz itp.
Dałem mu do rąk.
Ręcę mu się trzęsły. Wyglądało na to, że prezent mu się spodobał.
-Wchodź śmiało mistrzu. - Powiedział drżącym głosem.
Zabrałem mu jedną działkę, argumentując, że jest to dla niego niebezpieczne.
Weszliśmy na piętro, tutaj atmosfera była nieco lepsza. Załatwiając ostatnie sprawy z gangsterami, którzy mieli nam w kinie odpalić film i zorganizować wszystko, ona już siedziała w środku. Nie było tam aż tak źle, nawet powiedziałbym, że całkiem ładnie.
Wszedłem na salę kinową, siedziała w trzecim rzędzie, na trzecim fotelu od lewej, ten widok zapamiętałem najlepiej. Miała już w rękach popcorn.
Odwróciła się, uśmiechnęła i powiedziała.
-Siadaj, zaraz się zacznie.
Usiadłem koło niej i sen się skończył.
Do kina
Była sobie pewna dziewczyna. Miała blond włosy, kręcone, niebieskie oczy, a na sobie śnieżnobiałą sukienkę.
Pochodziła z bogatej rodziny, ale nie zasmakowała normalnego życia. Była zamykana w domu, a jeżeli już opuszczała dom, to z grupką strażników. Nie mogła pozwolić sobie na wyjście z koleżankami. Przynajmniej, to mi powiedziała.
Pewnego dnia, postanowiła uciec, przeżyć przygodę.
Spotkaliśmy się na placu, rozmawialiśmy jakbyśmy się znali. W prawdziwym życiu nie było by możliwe, żebyśmy się poznali. W tym śnie, ja pochodziłem z biednej dzielnicy, ale radziłem sobie i utorowałem sobie drogę do całkiem sympatycznych pieniędzy poprzez kombinowanie, prawdopodobnie, taki wyciągnąłem wniosek, że przez handel narkotykami.
Rozmawialiśmy na placu niedaleko fontanny, dookoła wszędzie ludzie żyjący własnym życiem. Chciała spróbować czegoś normalnego, całkiem normalnego, jak na przykład wyjście do kina, jednak nie mogła sama się odnaleźć i poprosiła mnie o pomoc.
Zgodziłem się. Była bardzo podekscytowana, podskakiwała w drodze do miejsca do którego mieliśmy się udać.
Z scenerii mogłem wywnioskować, że znajdujemy się teraz we Włoszech, najpewniej w Wenecji.
Doszliśmy do jednej z biedniejszych dzielnic, ponoć na tyłach kina.
Kino było od dawna nieczynne, nie użytkowane, a teren był zajęty przez gang. Ale jakoś się tym nie przejęliśmy. Byliśmy na tyłach tego budynku, widzieliśmy stragan, gdzie sprzedawano narkotyki, tamtejsi dresiarze patrzyli na nas krzywo. Weszliśmy do środka budynku po przez tylne przejście. Zastaliśmy tam kilku podpitych gangsterów i brud. Raczej liczyć na luksusy nie można było.
Przed nami znajdowały się schody, a na nich czerwony dywan, ale brudny i stary.
Udaliśmy sie w tą stronę, ale zaczepił nas pewien człowiek, był łysy i miał na sobie bluzę.
-Hej! Co wy tu robicie, hę? - Powiedział
Dziewczyna się przestraszyła i schowała się za mną. Ja jednak zachowałem spokój.
-Lubisz zapalić prawda, widzisz, mam dla ciebie prezent. - Wyciągnąłem z kieszeni pięć działek różnych narkotyków, marihuana, hasz itp.
Dałem mu do rąk.
Ręcę mu się trzęsły. Wyglądało na to, że prezent mu się spodobał.
-Wchodź śmiało mistrzu. - Powiedział drżącym głosem.
Zabrałem mu jedną działkę, argumentując, że jest to dla niego niebezpieczne.
Weszliśmy na piętro, tutaj atmosfera była nieco lepsza. Załatwiając ostatnie sprawy z gangsterami, którzy mieli nam w kinie odpalić film i zorganizować wszystko, ona już siedziała w środku. Nie było tam aż tak źle, nawet powiedziałbym, że całkiem ładnie.
Wszedłem na salę kinową, siedziała w trzecim rzędzie, na trzecim fotelu od lewej, ten widok zapamiętałem najlepiej. Miała już w rękach popcorn.
Odwróciła się, uśmiechnęła i powiedziała.
-Siadaj, zaraz się zacznie.
Usiadłem koło niej i sen się skończył.
We are such stuff as dreams are made on. - William Shakespeare





