14-04-2014, 07:30
2014-04-14
Senny przewodnik i narodzenie trzeciego oka
Obudziłem się popołudniu w łóżku, wszystko było zadziwiająco normalne. Wstałem więc i tak jak mam zwyczaj czasami robić wieczorem, chodziłem po pokoju rozmyślając i rozmyślając. Usiadłem na mojej pufie w stronę okna i zacząłem robić ADA(Co mi się nie zdarza często robić w domu). Coś mnie zdziwiło, nie jestem w stanie konkretnie powiedzieć co, ale coś nakazało mi zrobić TR. Wynik pozytywny, zdziwiłem się, bo jakość snu była niezwykle wysoka i ciężko było odróżnić ten sen od rzeczywistości. Zszedłem na dół, dom był pusty. Wyszedłem na tarasi rozejrzałem się dookoła. Chciałem zobaczyć różnicę w świecie realnym, a snem. Poza brakującym drzewem i nieco przesuniętymi budynkami nie było żadnej różnicy. Odetchnąłem i rozkoszowałem się soczystym Ld'kiem. No nic, pomyślałem. że trzeba coś porobić. Miałem dzisiaj przywołać przewodnika, doskonale o tym pomyślałem. Stojąc na tarasie wyciągnąłem wnioski, że ostatnia próba przywołania przewodnika myślami się nie udała. Spróbuję w inny sposób. Pomyślałem, że potrafię latać i poleciałem, przelatywałem na luzie z budynku na budynek aż doleciałem do miejsca nieznanego mi wcześniej, chciałem stworzyć zatłoczone miejsce, centrum handlowe. Wylądowałem w wyimaginowanym centrum handlowym gdzie biegała masa ludzi z jednego miejsca na drugie.
Był to jakby tunel, gdzie w każdej ścianie wbudowany był sklep, a zamiast dachu była szyba.
Wyobraziłem sobie Inori z Guilty Crowna po czym zawołałem.
-Przewodniku, przybywaj!
Chwilę potem z tyłu usłyszałem głos dziewczyny, rzeczywiście wyglądała jak Inori z Guilty Crowna.
Odwróciłem się i powiedziałem do niej.
-Hej, jestem Adrian. Od dzisiaj jesteś moim sennym przewodnikiem - powiedziałem
-Dobrze, niech tak będzie - odpowiedziała, po czym się uśmiechnęła
No i tu straciłem nieco uważność przez co zaczęliśmy robić dziwne rzeczy. Dałem jej banknot piećdziesięcio złotowy, po czym ona dała mi banknot stu złotowy. Powiedziałem, że codziennie musi przychodzić po pieczątkę, po czym przybiłem banknot pieczątką którą nie mam pojęcia skąd wziąłem. Rozmawiałem też z nią telepatycznie poprzez czat.(Życie nolifa) Ale niestety nie pamiętam jak się nazywała. Zrobiłem TR ponownie, po czym bardziej się uświadomiłem.
-Jezu, co ja przed chwilą wyprawiałem...- powiedziałem
-No nic, lecę - dodałem i poleciałem w kierunku swojego domu
(Myślę, że tu LD, zmieniło się w sen o LD przynajmniej na chwilę, bo miałem w planach przed zaśnięciem poświęcić cały sen przewodnikowi. Ale nie pamiętałem tego nawet po obudzeniu, przypomniałem sobie potem, więc istnieje możliwość, że to było jednak LD)
Zostało mi dostanie się na tropikalną wyspę. Wylądowałem na swoim balkonie po czym dostałem się prosto do swojego pokoju. Usunąłem stolik moimi myślami po czym zacząłem tworzyć teleport. Tak jak wcześniej stworzyłem wyimaginowaną linię na podłodze i próbowałem ją rozszerzyć, no niestety. Skończyło się podobnie, rozwaliłem sporą część podłogi.
-Nie, to nie działa. - Powiedziałem do siebie.
Ok więc, stałem w miejscu przez chwilę i rozmyślałem jak mogę stworzyć portal.
Doszedłem do wniosku, że rozwiązanie jest prostsze niż mi się wydawało.
Zamknąłem oczy i wyobraziłem sobie, że za mną znajduje się portal.
Odwróciłem się. Znajdowało się tam rzeczywiście coś co przypominało portal. Podjąłem próbę wejścia w ten portal, ale okazało się, że to nie był portal tylko jakiś przedmiot. Podniosłem go prawą ręką i spojrzałem. (Nazwałem ten przedmiot kamień widzenia)
-To lustro? - Powiedziałem lekko zaniepokojony.
Przyjrzałem się dokładniej. Nie, to nie było lustro. Widziałem siebie, owszem, ale w ramce w kształcie oka nie znajdowało się żadne lustro, jednak byłem w stanie widzieć siebie. Ba, widziałem siebie trzymającego tą ramkę. Czyli to nie było żadne lustro.
Pojąłem mniej więcej o co chodzi. Widzę z jakiegoś niewidzialnego obiektu znajdującego się przede mną. (Ten przedmiot nazwałem Wędrującym trzecim okiem - WTO)
Wykonałem krok dalej, obraz z kamienia widzenia też się przeniósł. Podszedłem do drzwi, tak aby obiekt przede mną, z którego rejestruje się obraz, przedostał się za ścianę. Potem widziałem już drzwi od drugiej strony. Zacząłem próbować sterować WTO. Udało mi się. Mogłem nim sterować.
Wędrowałem tym okiem dookoła całego domu, ba, spojrzałem nawet wgłąb ściany. Podczas zabawy nową zabawką wybudziłem się.
Senny przewodnik i narodzenie trzeciego oka
Obudziłem się popołudniu w łóżku, wszystko było zadziwiająco normalne. Wstałem więc i tak jak mam zwyczaj czasami robić wieczorem, chodziłem po pokoju rozmyślając i rozmyślając. Usiadłem na mojej pufie w stronę okna i zacząłem robić ADA(Co mi się nie zdarza często robić w domu). Coś mnie zdziwiło, nie jestem w stanie konkretnie powiedzieć co, ale coś nakazało mi zrobić TR. Wynik pozytywny, zdziwiłem się, bo jakość snu była niezwykle wysoka i ciężko było odróżnić ten sen od rzeczywistości. Zszedłem na dół, dom był pusty. Wyszedłem na tarasi rozejrzałem się dookoła. Chciałem zobaczyć różnicę w świecie realnym, a snem. Poza brakującym drzewem i nieco przesuniętymi budynkami nie było żadnej różnicy. Odetchnąłem i rozkoszowałem się soczystym Ld'kiem. No nic, pomyślałem. że trzeba coś porobić. Miałem dzisiaj przywołać przewodnika, doskonale o tym pomyślałem. Stojąc na tarasie wyciągnąłem wnioski, że ostatnia próba przywołania przewodnika myślami się nie udała. Spróbuję w inny sposób. Pomyślałem, że potrafię latać i poleciałem, przelatywałem na luzie z budynku na budynek aż doleciałem do miejsca nieznanego mi wcześniej, chciałem stworzyć zatłoczone miejsce, centrum handlowe. Wylądowałem w wyimaginowanym centrum handlowym gdzie biegała masa ludzi z jednego miejsca na drugie.
Był to jakby tunel, gdzie w każdej ścianie wbudowany był sklep, a zamiast dachu była szyba.
Wyobraziłem sobie Inori z Guilty Crowna po czym zawołałem.
-Przewodniku, przybywaj!
Chwilę potem z tyłu usłyszałem głos dziewczyny, rzeczywiście wyglądała jak Inori z Guilty Crowna.
Odwróciłem się i powiedziałem do niej.
-Hej, jestem Adrian. Od dzisiaj jesteś moim sennym przewodnikiem - powiedziałem
-Dobrze, niech tak będzie - odpowiedziała, po czym się uśmiechnęła
No i tu straciłem nieco uważność przez co zaczęliśmy robić dziwne rzeczy. Dałem jej banknot piećdziesięcio złotowy, po czym ona dała mi banknot stu złotowy. Powiedziałem, że codziennie musi przychodzić po pieczątkę, po czym przybiłem banknot pieczątką którą nie mam pojęcia skąd wziąłem. Rozmawiałem też z nią telepatycznie poprzez czat.(Życie nolifa) Ale niestety nie pamiętam jak się nazywała. Zrobiłem TR ponownie, po czym bardziej się uświadomiłem.
-Jezu, co ja przed chwilą wyprawiałem...- powiedziałem
-No nic, lecę - dodałem i poleciałem w kierunku swojego domu
(Myślę, że tu LD, zmieniło się w sen o LD przynajmniej na chwilę, bo miałem w planach przed zaśnięciem poświęcić cały sen przewodnikowi. Ale nie pamiętałem tego nawet po obudzeniu, przypomniałem sobie potem, więc istnieje możliwość, że to było jednak LD)
Zostało mi dostanie się na tropikalną wyspę. Wylądowałem na swoim balkonie po czym dostałem się prosto do swojego pokoju. Usunąłem stolik moimi myślami po czym zacząłem tworzyć teleport. Tak jak wcześniej stworzyłem wyimaginowaną linię na podłodze i próbowałem ją rozszerzyć, no niestety. Skończyło się podobnie, rozwaliłem sporą część podłogi.
-Nie, to nie działa. - Powiedziałem do siebie.
Ok więc, stałem w miejscu przez chwilę i rozmyślałem jak mogę stworzyć portal.
Doszedłem do wniosku, że rozwiązanie jest prostsze niż mi się wydawało.
Zamknąłem oczy i wyobraziłem sobie, że za mną znajduje się portal.
Odwróciłem się. Znajdowało się tam rzeczywiście coś co przypominało portal. Podjąłem próbę wejścia w ten portal, ale okazało się, że to nie był portal tylko jakiś przedmiot. Podniosłem go prawą ręką i spojrzałem. (Nazwałem ten przedmiot kamień widzenia)
-To lustro? - Powiedziałem lekko zaniepokojony.
Przyjrzałem się dokładniej. Nie, to nie było lustro. Widziałem siebie, owszem, ale w ramce w kształcie oka nie znajdowało się żadne lustro, jednak byłem w stanie widzieć siebie. Ba, widziałem siebie trzymającego tą ramkę. Czyli to nie było żadne lustro.
Pojąłem mniej więcej o co chodzi. Widzę z jakiegoś niewidzialnego obiektu znajdującego się przede mną. (Ten przedmiot nazwałem Wędrującym trzecim okiem - WTO)
Wykonałem krok dalej, obraz z kamienia widzenia też się przeniósł. Podszedłem do drzwi, tak aby obiekt przede mną, z którego rejestruje się obraz, przedostał się za ścianę. Potem widziałem już drzwi od drugiej strony. Zacząłem próbować sterować WTO. Udało mi się. Mogłem nim sterować.
Wędrowałem tym okiem dookoła całego domu, ba, spojrzałem nawet wgłąb ściany. Podczas zabawy nową zabawką wybudziłem się.
We are such stuff as dreams are made on. - William Shakespeare





