13-04-2014, 14:34
2014-04-13
Wycieczka do pizzerii
Jechaliśmy właśnie z klasą na wycieczkę do pizzeri poza miastem. Autobus był brązowy, a w środku miał czarne skórzane siedzenia ustawione koło siebie, nie był to typowy autobus. Te siedzenia były ustawione rzędami po trzy z każdej strony, między nimi było małe przejście. Siedzenia miały również pasy. Jechaliśmy jakiś czas, ale chwilę potem byliśmy już na miejscu. Wysiedliśmy na parkingu który był zupełnie pusty i widzieliśmy już pizzerie. Pizzeria jak pizzeria, niczym specjalnym się nie wyróżniała, poza tym, że była na wzgórzu gdzieś na zadupiu.
Usiadłem sam przy jednym ze stolików, podeszła do mnie bardzo ładna kelnerka. Zamówiłem dużą pizzę margheritte. Pizza rzeczywiście była bardzo spora i długo trwało jedzenie jej. Jadłem ją oglądając jakieś przedstawienia w pizzerii. Była pyszna, naprawdę pyszna. Skupiłem sie na smaku tej pizzy, była tak dobra, że rozpływała sie w ustach. Wygląda na to, że była to dość droga i elegancka restauracja. Przed moim stolikiem znajdował się barek, gdzie stały dwie kelnerki uśmiechające się do mnie. Przez myśl przeszło mi zdanie "Drewniany promień". Chwilę potem kelnerki podeszły do mnie i postawiły świecę na moim stoliku. Nie była to też zwykła świeca, bo zamiast wosku znajdowało się tam drewno. Zdziwiłem się trochę. Każdy stolik otrzymał taką samą świecę.
-Coś dziwna ta świeca - Powiedziałem
-Jak to dziwna? Normalna. - Powiedzieli ludzie z sąsiedniego stolika
Pizza zaczęła się robić zimna, zostały jeszcze dwa kawałki, postanowiłem skorzystać z toalety. Świeca się wypaliła bardzo szybko. Ja poszedłem do łazienki... Wracałem z łazienki gdy zobaczyłem, że trzy osoby usiadły przy moim stoliku. Zdenerwowałem się i usiadłem tam.
-Hej, nie mam nic przeciwko temu, żebyście się tu dosiadli, ale możecie mi powiedzieć gdzie jest moja pizza?
-Za drzwiami - Powiedzieli i się zaśmiali
-AdrianPL ją zabrał - Odburknął jeden
Przed moimi oczami ukazał się Dexter z kreskówki i nad nim drukowany biały napis AdrianPL. (xD) Tak jakbym to sobie przypominał.
-Jeżeli nie przyniesiecie mi tej pizzy teraz to zjem wasze pizze - Zagroziłem
Wstałem zdenerwowany i zobaczyłem Dextera wchodzącego do restauracji.
Potem jakby widziałem z trzeciej osoby. Widziałem jakąś animowaną dziewczynkę ubraną podobnie do Dextera przed ladą z owocami i warzywami. Wyglądało na to, że kelnerki dawały jej resztki owoców i warzyw które i tak nie wykorzystane trafiały by do kosza.
Dziewczynka która już próbowała wyjść z restauracji napotkała Dextera. Zatrzymali się przed sobą i patrzyli na siebie.
Po lewej pojawił się różowy love meter który się wypełniał. Na zmiane widziałem Dextera i tą dziewczynkę. Love meter zatrzymał się gdzieś w połowie po czym widziałem z perspektywy Dextera. On widział dziewczynkę jako krzesło. Zmniejszyło się do pewnych rozmiarów po czym znowu wróciło do normalnych. Dexter patrzył na to krzesło i patrzył, a krzesło na to nic.
-Będziesz tak tylko stać i się gapić? - Powiedział Dexter do krzesła.
Potem znowu byłem w swoim ciele. Wycieczka już się kończyła i cała klasa ruszała już w kierunku wyjścia. Wyszliśmy. Nie było już Dextera. Rozpadał się spory deszcz. Weszliśmy do autobusu i zobaczyliśmy pewne zmiany. Siedzenia były dodatkowo zabezpieczone, miały kilka dodatkowych pasów. Kierowca pozwolił siadać tylko na przednich siedzeniach. Powiedział, że jest bardzo ślisko i że jest bardzo niebezpiecznie.
-Więc może po prostu jedźmy wolniej? Przecież nigdzie się nie spieszymy - Powiedziałem
Chwilę potem byliśmy jakby na rondzie, kierowca robił jakieś drifty autobusem. Kolejny teleport, już jesteśmy na głównej ulicy koszalina, jedziemy w stronę galerii.
- Mózgu, co ty odpi**dalasz? Przecież przed chwilą byliśmy koło pizzerii, a teraz jesteśmy już w Koszalinie. - Wykrzyczałem
Tutaj się zdziwiłem.
- No tak, przecież to sen. - Wyszeptałem
Nagle zorientowałem się, że jestem w samochodzie na tylnym siedzeniu, w tym momencie byłem świadomy. Postanowiłem, że wylecę z samochodu. Otworzyłem drzwiczki i miałem już polecieć, no ale przestraszyłem się i zostałem w samochodzie. Nie byłem już świadomy.
Pojechaliśmy gdzieś dalej i nagle ulica się skończyła i samochód zahamował z impetem.
Tu film mi się urwał.
Byłem teraz ma meczu siatkówki, oglądałem na ławce jak jakieś nieznajome mi osoby grają w siatkówkę. Miałem chyba za zadanie podawać im piłkę. Kiedy drużyna po lewej miała serwować, piłka poturlała się w moim kierunku, ja wyrzuciłem piłkę na lewą stronę boiska. Jakiś koleś, taki gruby podszedł do mnie z zupełnie inną piłką i rzucił mocno we mnie. Ja ją złapałem w ręce. Czułem, że koleś patrzy na mnie z góry.
-O ty szmato - Powiedziałem i rzuciłem w niego kiedy już wracał na boisko odwrócony do mnie tyłem.
Dostał w plecy. Wściekły wstałem i pobiegłem w jego kierunku z chęcią obicia jego twarzy. Kiedy ręka była już gotowa do uderzenia koleś zaczął mówić.
-Wiesz kim jest moja matka? To Mister Women - Powiedział szyderczo.
Zawachałem się. Byłem już tak poirytowany z jaką wyższością na mnie patrzy, że nie mogłem wytrzymać.
Jednak nie uderzyłem go, obejrzałem się do tyłu i zapytałem kolegi.
-Hej. Kto to jest ten Mr Women?
-Moja matka to facet mający więcej niż półtora kilometra - Powiedział szyderczy gnojek z tyłu.
Wyśmiałem go i potem się wybudziłem.
Wycieczka do pizzerii
Jechaliśmy właśnie z klasą na wycieczkę do pizzeri poza miastem. Autobus był brązowy, a w środku miał czarne skórzane siedzenia ustawione koło siebie, nie był to typowy autobus. Te siedzenia były ustawione rzędami po trzy z każdej strony, między nimi było małe przejście. Siedzenia miały również pasy. Jechaliśmy jakiś czas, ale chwilę potem byliśmy już na miejscu. Wysiedliśmy na parkingu który był zupełnie pusty i widzieliśmy już pizzerie. Pizzeria jak pizzeria, niczym specjalnym się nie wyróżniała, poza tym, że była na wzgórzu gdzieś na zadupiu.
Usiadłem sam przy jednym ze stolików, podeszła do mnie bardzo ładna kelnerka. Zamówiłem dużą pizzę margheritte. Pizza rzeczywiście była bardzo spora i długo trwało jedzenie jej. Jadłem ją oglądając jakieś przedstawienia w pizzerii. Była pyszna, naprawdę pyszna. Skupiłem sie na smaku tej pizzy, była tak dobra, że rozpływała sie w ustach. Wygląda na to, że była to dość droga i elegancka restauracja. Przed moim stolikiem znajdował się barek, gdzie stały dwie kelnerki uśmiechające się do mnie. Przez myśl przeszło mi zdanie "Drewniany promień". Chwilę potem kelnerki podeszły do mnie i postawiły świecę na moim stoliku. Nie była to też zwykła świeca, bo zamiast wosku znajdowało się tam drewno. Zdziwiłem się trochę. Każdy stolik otrzymał taką samą świecę.
-Coś dziwna ta świeca - Powiedziałem
-Jak to dziwna? Normalna. - Powiedzieli ludzie z sąsiedniego stolika
Pizza zaczęła się robić zimna, zostały jeszcze dwa kawałki, postanowiłem skorzystać z toalety. Świeca się wypaliła bardzo szybko. Ja poszedłem do łazienki... Wracałem z łazienki gdy zobaczyłem, że trzy osoby usiadły przy moim stoliku. Zdenerwowałem się i usiadłem tam.
-Hej, nie mam nic przeciwko temu, żebyście się tu dosiadli, ale możecie mi powiedzieć gdzie jest moja pizza?
-Za drzwiami - Powiedzieli i się zaśmiali
-AdrianPL ją zabrał - Odburknął jeden
Przed moimi oczami ukazał się Dexter z kreskówki i nad nim drukowany biały napis AdrianPL. (xD) Tak jakbym to sobie przypominał.
-Jeżeli nie przyniesiecie mi tej pizzy teraz to zjem wasze pizze - Zagroziłem
Wstałem zdenerwowany i zobaczyłem Dextera wchodzącego do restauracji.
Potem jakby widziałem z trzeciej osoby. Widziałem jakąś animowaną dziewczynkę ubraną podobnie do Dextera przed ladą z owocami i warzywami. Wyglądało na to, że kelnerki dawały jej resztki owoców i warzyw które i tak nie wykorzystane trafiały by do kosza.
Dziewczynka która już próbowała wyjść z restauracji napotkała Dextera. Zatrzymali się przed sobą i patrzyli na siebie.
Po lewej pojawił się różowy love meter który się wypełniał. Na zmiane widziałem Dextera i tą dziewczynkę. Love meter zatrzymał się gdzieś w połowie po czym widziałem z perspektywy Dextera. On widział dziewczynkę jako krzesło. Zmniejszyło się do pewnych rozmiarów po czym znowu wróciło do normalnych. Dexter patrzył na to krzesło i patrzył, a krzesło na to nic.
-Będziesz tak tylko stać i się gapić? - Powiedział Dexter do krzesła.
Potem znowu byłem w swoim ciele. Wycieczka już się kończyła i cała klasa ruszała już w kierunku wyjścia. Wyszliśmy. Nie było już Dextera. Rozpadał się spory deszcz. Weszliśmy do autobusu i zobaczyliśmy pewne zmiany. Siedzenia były dodatkowo zabezpieczone, miały kilka dodatkowych pasów. Kierowca pozwolił siadać tylko na przednich siedzeniach. Powiedział, że jest bardzo ślisko i że jest bardzo niebezpiecznie.
-Więc może po prostu jedźmy wolniej? Przecież nigdzie się nie spieszymy - Powiedziałem
Chwilę potem byliśmy jakby na rondzie, kierowca robił jakieś drifty autobusem. Kolejny teleport, już jesteśmy na głównej ulicy koszalina, jedziemy w stronę galerii.
- Mózgu, co ty odpi**dalasz? Przecież przed chwilą byliśmy koło pizzerii, a teraz jesteśmy już w Koszalinie. - Wykrzyczałem
Tutaj się zdziwiłem.
- No tak, przecież to sen. - Wyszeptałem
Nagle zorientowałem się, że jestem w samochodzie na tylnym siedzeniu, w tym momencie byłem świadomy. Postanowiłem, że wylecę z samochodu. Otworzyłem drzwiczki i miałem już polecieć, no ale przestraszyłem się i zostałem w samochodzie. Nie byłem już świadomy.
Pojechaliśmy gdzieś dalej i nagle ulica się skończyła i samochód zahamował z impetem.
Tu film mi się urwał.
Byłem teraz ma meczu siatkówki, oglądałem na ławce jak jakieś nieznajome mi osoby grają w siatkówkę. Miałem chyba za zadanie podawać im piłkę. Kiedy drużyna po lewej miała serwować, piłka poturlała się w moim kierunku, ja wyrzuciłem piłkę na lewą stronę boiska. Jakiś koleś, taki gruby podszedł do mnie z zupełnie inną piłką i rzucił mocno we mnie. Ja ją złapałem w ręce. Czułem, że koleś patrzy na mnie z góry.
-O ty szmato - Powiedziałem i rzuciłem w niego kiedy już wracał na boisko odwrócony do mnie tyłem.
Dostał w plecy. Wściekły wstałem i pobiegłem w jego kierunku z chęcią obicia jego twarzy. Kiedy ręka była już gotowa do uderzenia koleś zaczął mówić.
-Wiesz kim jest moja matka? To Mister Women - Powiedział szyderczo.
Zawachałem się. Byłem już tak poirytowany z jaką wyższością na mnie patrzy, że nie mogłem wytrzymać.
Jednak nie uderzyłem go, obejrzałem się do tyłu i zapytałem kolegi.
-Hej. Kto to jest ten Mr Women?
-Moja matka to facet mający więcej niż półtora kilometra - Powiedział szyderczy gnojek z tyłu.
Wyśmiałem go i potem się wybudziłem.
We are such stuff as dreams are made on. - William Shakespeare





