07-04-2014, 15:04
2014-04-07 23:00-2:30
-:-Tata kowboj-:-
Śniło mi się, że próbowałem zasnąć. Spałem w salonie, ale jednak na łóżku, którego w rzeczywistości nie ma. Położyłem sobie telefon na lewym uchu leżąc na prawym boku. Wtedy podszedł mój tata i wziął mój telefon i gdzieś go odłożył. Po czym położył słuchawkę od telefonu stacjonarnego na moim uchu, argumentując mi, że tak fajnie wyglądam.(WTF!?) Zasypiam. Potem otwieram oczy, jestem twarzą odwrócony do ściany.
Leżałem w swoim łóżku, w starym mieszkaniu z którego się niedawno przeprowadziłem. Moja mama zaczęła chodzić po pokoju.
- Bardzo słodko śpisz, chyba cię zabiję. Naprawdę słodko śpisz, więc cię zabiję. Zabiję cię. Myślisz, że żartuję? - Mówiła
Zaczęła mnie szarpać , a ja się wyrywałem.
- Nie zabijesz mnie, to ja to zrobię. - Powiedziałem.
Potem jakby się obudziłem. Usiadłem do komputera.
Zajrzałem na skype, patrzę, ludzie mają dziwne opisy. Przykładowo: "Mamo, przepraszam." lub "Matka chciała mnie zabić."
Patrzę w internet. Okazuje się, że cały świat miał ten sam sen.
Potem byłem już w szkole, rozmawiałem o tym z kolegami.
Nim się zorientowałem, byłem w łóżku.
Wstaję, teraz sen był tak realistyczny, że wręcz nie do odróżnienia od rzeczywistości, przynajmniej takie miałem wrażenie.
Będąc pewny, że to nie jest sen schodzę po schodach i tu z przyzwyczajenia wykonuję TR. Tu małe zdziwienie. Czy ja oddychałem przez zatkany nos? Robię to jeszcze raz. Wynik oczywiście pozytywny. Zakręciło mi się lekko w głowie, ale sen trwał dalej. Byłem również w niesamowitym szoku. Spojrzałem na podłogę, zaśmiałem się lekko.
- Witaj LD. - powiedziałem
Zszedłem do salonu.
Na kanapie siedziała moja cała rodzina, patrząc się na mojego tatę, który wyglądał dość oryginalnie.
Był ubrany jak kowboj, miał kowbojski kapelusz, siano w ustach. Wiadomo.
Przywitałem się ze wszystkimi, podałem rękę kowbojowi i wyruszyłem przeżywać ld.
Przechodzę przez drzwi na taras, po co je otwierać? Swoją drogą świetne uczucie.
Powtarzałem sobie w głowie "To jest sen, to jest sen"
Chciałem więc dostać się na tropikalną wyspę, tak jak mam napisane w celach.
Stanąłem na barierce na tarasie i poleciałem na dach wysokiego budynku w okolicy mojego domu.
Usiadłem sobie na krawędzi i próbowałem się teleportować. Wyobraziłem sobie całą scenerie, byłem pewien, że gdy znów otworzę oczy, będę na miejscu. Niestety, nie byłem.
Postanowiłem zrobić portal. Na dachu palcem narysowałem pionową kreskę o fioletowym kolorze, teraz chciałem ją jakby rękoma rozszerzyć i wejść do portalu. Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie to, że zamiast poszerzonego portalu do którego miałem zamiar wejść, rozerwałem cały budynek na dwie równe części w taki sposób, że powstały trójkąty. Potem rozkminiam lewitując "Ty, kwadrat można podzielić na dwa trójkąty, szok.", bo tak rzeczywiście teraz wyglądał budynek, jak dwa trójkąty.(WTF!?) No nic, jak nie mogłem dostać się na tropikalną wyspę, postanowiłem polatać. Latam sobie latam i nagle się budzę.
-:-Tata kowboj-:-
Śniło mi się, że próbowałem zasnąć. Spałem w salonie, ale jednak na łóżku, którego w rzeczywistości nie ma. Położyłem sobie telefon na lewym uchu leżąc na prawym boku. Wtedy podszedł mój tata i wziął mój telefon i gdzieś go odłożył. Po czym położył słuchawkę od telefonu stacjonarnego na moim uchu, argumentując mi, że tak fajnie wyglądam.(WTF!?) Zasypiam. Potem otwieram oczy, jestem twarzą odwrócony do ściany.
Leżałem w swoim łóżku, w starym mieszkaniu z którego się niedawno przeprowadziłem. Moja mama zaczęła chodzić po pokoju.
- Bardzo słodko śpisz, chyba cię zabiję. Naprawdę słodko śpisz, więc cię zabiję. Zabiję cię. Myślisz, że żartuję? - Mówiła
Zaczęła mnie szarpać , a ja się wyrywałem.
- Nie zabijesz mnie, to ja to zrobię. - Powiedziałem.
Potem jakby się obudziłem. Usiadłem do komputera.
Zajrzałem na skype, patrzę, ludzie mają dziwne opisy. Przykładowo: "Mamo, przepraszam." lub "Matka chciała mnie zabić."
Patrzę w internet. Okazuje się, że cały świat miał ten sam sen.
Potem byłem już w szkole, rozmawiałem o tym z kolegami.
Nim się zorientowałem, byłem w łóżku.
Wstaję, teraz sen był tak realistyczny, że wręcz nie do odróżnienia od rzeczywistości, przynajmniej takie miałem wrażenie.
Będąc pewny, że to nie jest sen schodzę po schodach i tu z przyzwyczajenia wykonuję TR. Tu małe zdziwienie. Czy ja oddychałem przez zatkany nos? Robię to jeszcze raz. Wynik oczywiście pozytywny. Zakręciło mi się lekko w głowie, ale sen trwał dalej. Byłem również w niesamowitym szoku. Spojrzałem na podłogę, zaśmiałem się lekko.
- Witaj LD. - powiedziałem
Zszedłem do salonu.
Na kanapie siedziała moja cała rodzina, patrząc się na mojego tatę, który wyglądał dość oryginalnie.
Był ubrany jak kowboj, miał kowbojski kapelusz, siano w ustach. Wiadomo.
Przywitałem się ze wszystkimi, podałem rękę kowbojowi i wyruszyłem przeżywać ld.
Przechodzę przez drzwi na taras, po co je otwierać? Swoją drogą świetne uczucie.
Powtarzałem sobie w głowie "To jest sen, to jest sen"
Chciałem więc dostać się na tropikalną wyspę, tak jak mam napisane w celach.
Stanąłem na barierce na tarasie i poleciałem na dach wysokiego budynku w okolicy mojego domu.
Usiadłem sobie na krawędzi i próbowałem się teleportować. Wyobraziłem sobie całą scenerie, byłem pewien, że gdy znów otworzę oczy, będę na miejscu. Niestety, nie byłem.
Postanowiłem zrobić portal. Na dachu palcem narysowałem pionową kreskę o fioletowym kolorze, teraz chciałem ją jakby rękoma rozszerzyć i wejść do portalu. Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie to, że zamiast poszerzonego portalu do którego miałem zamiar wejść, rozerwałem cały budynek na dwie równe części w taki sposób, że powstały trójkąty. Potem rozkminiam lewitując "Ty, kwadrat można podzielić na dwa trójkąty, szok.", bo tak rzeczywiście teraz wyglądał budynek, jak dwa trójkąty.(WTF!?) No nic, jak nie mogłem dostać się na tropikalną wyspę, postanowiłem polatać. Latam sobie latam i nagle się budzę.
We are such stuff as dreams are made on. - William Shakespeare





