12-02-2014, 16:52
Budzę się w nocy i od razu wpadam wir tych myśli. Są one dziwnie męczące, w pewnym sensie atakują mnie. Jak wspominałem, trwa to kilkanaście sekund, po czym stopniowo ustaje. Kiedy już dojdę do siebie, spokojnie zasypiam. Nie poprzedza tego sen, a przynajmniej do tej pory żadnego nie zapamiętałem.
W innych przypadkach schemat jest ten sam, a zmienia się tylko treść myśli. Zazwyczaj wiążą się z sytuacją z dnia poprzedniego, całkiem neutralną. Ta z dzisiaj miała swe korzenie w lekcji informatyki. Dwa lata temu z kolei przytrafiło mi się coś takiego po przeczytaniu książki. Miałem wówczas w głowie, czarne dziury, nieskończoność i "kosmiczną pustkę".
Inną sytuację pamiętam z dzieciństwa, choć najwyraźniej był to efekt wysokiej gorączki (albo i nie). Znów pojawił się podobny schemat. Tym razem w głowie miałem na przemian gładką i chropowatą powierzchnią. Uczucia podobne.
W innych przypadkach schemat jest ten sam, a zmienia się tylko treść myśli. Zazwyczaj wiążą się z sytuacją z dnia poprzedniego, całkiem neutralną. Ta z dzisiaj miała swe korzenie w lekcji informatyki. Dwa lata temu z kolei przytrafiło mi się coś takiego po przeczytaniu książki. Miałem wówczas w głowie, czarne dziury, nieskończoność i "kosmiczną pustkę".

Inną sytuację pamiętam z dzieciństwa, choć najwyraźniej był to efekt wysokiej gorączki (albo i nie). Znów pojawił się podobny schemat. Tym razem w głowie miałem na przemian gładką i chropowatą powierzchnią. Uczucia podobne.





