11-12-2010, 22:58
Wszystkim zapewne dobrze znane jest moje podejście do OBE. Jednak chcąc, nie chcąc przez pewien okres mojego życia próbowałem wyjść z ciała. Muszę przyznać, że zawsze szło mi łatwiej niż innym, nie wiem dlaczego. No ale do rzeczy:
Wczoraj miałem imprezę. Dość sporą muszę przyznać. Po około 6 piwach, dwóch butelkach wina i połówce wódki, kompletnie napie***** poszedłem spać (około 4 rano). Spało mi się - jak to w takim stanie - genialnie
. Obudziłem się około 7 rano, ponieważ mój kolega (u którego spałem) musiał iść do pracy. Gdy się obudziłem bardzo bolała mnie ręka - złapałem jakieś małe zakażenie rany czy coś, nie ważne. Chodzi o to, że ten ból nie pozwalał mi zasnąć. Mimo to, bylem dalej pijany, więc ciężkie oczy i ciało wybitnie chciało doznać relaksu. W pewnym momencie, zostałem wręcz "uderzony" wibracjami. Nasiliły się tak mocno i szybko, że byłem zszokowany. Nim się zorientowałem, nie mogłem się już ruszać. W głowie szumiało i piszczało, całe ciało wariowało atakowane wibracjami. Chciałem się za wszelką cenę ruszyć (przypominam, że nie chcę OBE) ale nie przynosiło to rezultatu. W pewnym momencie poczułem dwa ciała. Uczucie było tak realistyczne, jakby ktoś Wam wylał wiadro lodowatej wody na łeb w czasie największego upału świata. Wyraźnie czułem fizyczne ciało na dole i niefizyczne lekko unoszące się nad. Ponowiłem próbę ruchu ciałem, ale ku mojemu zdziwieniu ruszyłem swoją duszą! Byłem tak zaskoczony, że otworzyłem oczy - to wciąż był pokój w którym próbowałem zasnąć, jedna lekko przez mgłę i znacznie bardziej rozświetlony. Nie wiedziałem co mam robić! Próbowałem przerwać OBE, ale nic nie skutkowało (teraz sobie myślę, że ciesze się że nikogo nie było w pobliżu i nikt nie porwał w astral mojej kompletnie odseparowanej duszy). Ustawiłem się duchem idealnie równo do ciała i nie ruszałem się w ogóle. Zaczynało to przynosić efekt. Traciłem "kontakt ze swoim duchem" i coraz wyraźniej czułem swoje fizyczne ciało. Nie ruszałem się około 5 minut (tak mi się wydaje, aczkolwiek poczucie czasu nie miało kompletnie miejsca w tym zdarzeniu), aż byłem pewny, że gdy się ruszę, to ruszę ciałem. Po wszystkim wstałem i wziąłem prysznic - już nie poszedłem spać. Nie bałem się niczego, ale byłem bardzo zaskoczony, że możesz się odseparować od ciała bez wyraźnej chęci....
Czekam na Wasze opinię,
Hris
Wczoraj miałem imprezę. Dość sporą muszę przyznać. Po około 6 piwach, dwóch butelkach wina i połówce wódki, kompletnie napie***** poszedłem spać (około 4 rano). Spało mi się - jak to w takim stanie - genialnie
. Obudziłem się około 7 rano, ponieważ mój kolega (u którego spałem) musiał iść do pracy. Gdy się obudziłem bardzo bolała mnie ręka - złapałem jakieś małe zakażenie rany czy coś, nie ważne. Chodzi o to, że ten ból nie pozwalał mi zasnąć. Mimo to, bylem dalej pijany, więc ciężkie oczy i ciało wybitnie chciało doznać relaksu. W pewnym momencie, zostałem wręcz "uderzony" wibracjami. Nasiliły się tak mocno i szybko, że byłem zszokowany. Nim się zorientowałem, nie mogłem się już ruszać. W głowie szumiało i piszczało, całe ciało wariowało atakowane wibracjami. Chciałem się za wszelką cenę ruszyć (przypominam, że nie chcę OBE) ale nie przynosiło to rezultatu. W pewnym momencie poczułem dwa ciała. Uczucie było tak realistyczne, jakby ktoś Wam wylał wiadro lodowatej wody na łeb w czasie największego upału świata. Wyraźnie czułem fizyczne ciało na dole i niefizyczne lekko unoszące się nad. Ponowiłem próbę ruchu ciałem, ale ku mojemu zdziwieniu ruszyłem swoją duszą! Byłem tak zaskoczony, że otworzyłem oczy - to wciąż był pokój w którym próbowałem zasnąć, jedna lekko przez mgłę i znacznie bardziej rozświetlony. Nie wiedziałem co mam robić! Próbowałem przerwać OBE, ale nic nie skutkowało (teraz sobie myślę, że ciesze się że nikogo nie było w pobliżu i nikt nie porwał w astral mojej kompletnie odseparowanej duszy). Ustawiłem się duchem idealnie równo do ciała i nie ruszałem się w ogóle. Zaczynało to przynosić efekt. Traciłem "kontakt ze swoim duchem" i coraz wyraźniej czułem swoje fizyczne ciało. Nie ruszałem się około 5 minut (tak mi się wydaje, aczkolwiek poczucie czasu nie miało kompletnie miejsca w tym zdarzeniu), aż byłem pewny, że gdy się ruszę, to ruszę ciałem. Po wszystkim wstałem i wziąłem prysznic - już nie poszedłem spać. Nie bałem się niczego, ale byłem bardzo zaskoczony, że możesz się odseparować od ciała bez wyraźnej chęci....Czekam na Wasze opinię,
Hris





