07-02-2012, 12:09
Kilka snów proroczych mi się zdarzyło, choć w większości dotyczyły mało ważnych wydarzeń (chociażby zakup pamięci ram do komputera, przyśniło mi się raz, że odbieram paczkę z owym przedmiotem z poczty, kilka tygodni później miałem nową pamięć ram w domu, a wydawało mi się wcześniej, że to tylko zwykły sen i nie było też potrzeby kupowania nowego ramu).
Innym razem śniło mi się, że opiekuję się moim siostrzeńcem, jakiś czas później moja siostra na kilka dni zrobiła ze mnie niańkę.
Podobnych snów było więcej.
Bardzo dziwne są też dla mnie sny, w których dzieje się coś, co potem dzieje się w rzeczywistości. Kiedyś mi się śniło, że ktoś zapukał do moich drzwi, był to znajomy i jakiś czas gadaliśmy o czymś i potem nagle w drugim pokoju zadzwonił budzik i ja tak przez chwilę stałem i patrzyłem się na zegarek. Obudziłem się gwałtownie, była cisza, inni domownicy jeszcze spali i kiedy przewalałem się na drugi bok by dalej iść spać, nagle zadzwonił budzik.
Kiedyś też śniło mi się, że rozmawiam z moją siostrą, kiedy ona szykowała się rano do wyjścia z domu. Ja miałem wtedy kilka godzin zostać z jej synem i się nim zająć. Leżałem w tym śnie w łóżku i chwilę z nią gadałem, w tle słyszałem grający telewizor (Shrek leciał, dokładnie pamiętam dialogi). Potem ona wyszła i w drzwiach wspomniała, abym wstał i zamknął drzwi (na zasuwę, by dziecko nie wyszło z domu), ale ja nie wstałem. Ona wyszła, zapadła jakby cisza i kilka chwil później za nią wybiegł jej 6 letni syn na klatkę schodową. Ja się przestraszyłem, że wybiegnie na ulicę albo coś, ale po kilku minutach wrócił i poszedł dalej oglądać bajkę i w tym momencie ja się obudziłem. Usłyszałem te same dialogi z bajki, co we śnie. Moja siostra szykowała się do wyjścia, kilka słów zamieniliśmy a potem ona wyszła i powiedziała, bym wstał i zamknął drzwi. Ja tym razem momentalnie wstałem, ubrałem się i drzwi zamknąłem. Miałem potem dziwne przeczucie, że to było ostrzeżenie.
A co do ostrzeżeń w snach, to miałem też inny, o wiele dziwniejszy sen. Miałem rano mieć gości, więc nastawiłem sobie budzik wcześnie, bym zdążył się ogarnąć i przygotować. Budzik zadzwonił, ja już miałem wstać, ale tak wygodnie się leżało, dałem sobie tylko 5 minut. Niestety, przysnąłem. Śniło mi się, że leżę na łóżku i patrzę się na szafkę. Widziałem jakby przez ściany tej szafki, a tam maszerowały owady, taka jakby parada. Szły za jakimś wielkim owadem, to w ogóle dziwne było, podejrzewam, że to były karaluchy, ale takie humanoidalnej postawy, miały oczy, ręce, chodziły wyprostowane i potem zniknęły za inną szafką, ale wiedziałem, że idą dalej. I wtedy zaczął się koszmar. Na jeszcze kolejną szafkę wyszedł największy pająk, jakiego widziałem w życiu. Normalnie nie boję się pająków, ale ten był tak wielki, tak włochaty i miał takie wytrzeszczone oczy, że zamarłem. Stał na tej szafce, był wysoki, szeroki, czarny i tak się patrzył, że nie potrafię tego opisać. Obudziłem się gwałtownie, momentalnie usiadłem i nerwowo rozglądałem się po całym pokoju. Pająka nie było, ani żadnych owadów, ale na szczęście nie zaspałem. Potem przez jakąś godzinę nie mogłem się ogarnąć. Cały czas rozglądałem się po domu i zerkałem na sufit z obawą, że ten pająk gdzieś może się czaić. Od tamtej pory korzystam z opcji drzemki w budziku
Mam jeszcze inną historię. Dawno, dawno temu zakochałem się w pewnej dziewczynie. Gówniarz jeszcze byłem, ale zakochałem się od pierwszego wejrzenia. To była moja pierwsza prawdziwa miłość i tym samym dosyć bolesna, ale mniejsza o szczegóły. Jakiś czas spotykałem się z tą dziewczyną, a potem się rozstaliśmy (szczerze mówiąc, to ona zerwała ze mną). Mi trudno było się z tym pogodzić i nawet kilka lat po tym rozstaniu dalej o tej dziewczynie myślałem. Po prostu nie mogłem zapomnieć i ciągle miałem nadzieję, że jeszcze jest szansa na odratowanie związku. I miałem kiedyś sen. Śniło mi się, że z nią jestem, że jesteśmy razem i razem żyjemy. To był niezwykle przyjemny sen, czułem w nim ogromną radość, jakiej w rzeczywistości mi się chyba jeszcze poczuć nie zdarzyło. Pod koniec snu wydarzyło się jednak coś dziwnego. Ona powiedziała do mnie, bym nie robił sobie nadziei, pożegnała się i odeszła. Mnie ogarnął smutek i wtedy się obudziłem.
Ten sen dał mi wtedy sporo do myślenia. Przede wszystkim uznałem, że rzeczywiście nie ma chyba sensu robić sobie nadziei. Minęło już sporo czasu od tego snu, dziś moja pierwsza miłość ma już męża, swoją rodzinę, a ja nie zadręczam się już, nie robię sobie żadnych nadziei i nie myślę o niej tak często, jak robiłem to dawniej. Zachowałem w pamięci jedynie kilka miłych wspomnień i tyle. Trudno mi wyjaśnić, czym dokładnie był ten sen, ale od początku miałem wrażenie, że nie przyśnił mi się przypadkiem.
Mam jeszcze historię dotyczącą śmierci, choć to nie był sen. Kilka lat temu zmarł mój dziadek, ale w dniu jego śmierci wydarzyło się coś dziwnego. To był zwykły, letni burzowy wieczór. Grzmiało za oknem, deszcz bębnił w parapet a ja siedziałem w pokoju. Nagle zadzwonił telefon, a mnie momentalnie ogarnęło dziwne przeczucie, że zmarł mój dziadek. Był chory i źle się ostatnio czuł, choć ja nie myślałem, że może umrzeć, ale tego dnia w momencie, kiedy usłyszałem dzwoniący telefon, byłem już pewny, że nie żyje. Kilka chwil później do pokoju weszła moja matka, była zapłakana i powiedziała, że dziadek nie żyje. Mnie ta wiadomość nie zdziwiła.
No i na koniec już opowiem o jeszcze dwóch dziwnych snach. W pierwszym śnie śniło mi się, że stoję przed domem i nagle poczułem, jak jakaś dziwna siłą wypycha mnie do góry, tak , jakby grawitacja się odwróciła. Uniosłem się wysoko i cały czas bałem się, że spadnę, ale wpadłem w jakiś dziwny prąd powietrza i zacząłem lecieć. Pamiętam, że co jakiś czas ta dziwna siła odpychała mnie i potem przez chwilę szybowałem, tak jak ptak najpierw macha skrzydłami by się wnieść wyżej, a potem szybuje. To był najpiękniejszy sen jaki kiedykolwiek miałem. Zawsze marzyłem o lataniu, ale nie w samolocie, tylko takim prawdziwym locie. Pamiętam bardzo dokładnie wszystkie odczucia, wiatr wiejący w oczy, to dziwne uczucia odpychania się od ziemi i przez cały sen bałem się lądowania, ale nie było tak źle. No ale nic, sen jak sen, chociaż niezwykle rzeczywisty mi się wydawał, mimo iż nigdy nie latałem, więc nie wiem jak to jest naprawdę, ale wtedy byłem pewny i nadal jestem, że właśnie to się czuje podczas prawdziwego lotu.
Minęło sporo czasu, a mi znów zdarzyło się unieść w powietrzu w czasie snu. Sen był nieco inny, chociaż miejsce to samo. Dokładnych okoliczności nie będę opisywać, ale w tym drugim śnie również stałem przed domem, dokładnie w tym samym miejscu i również jakaś dziwna siła sprawiła, że zacząłem się unosić. To chyba normalne, że czasem zdarzają się podobne sny, ale w tym śnie nagle przypomniałem sobie mój dawny sen o lataniu. Nigdy wcześniej mi się coś takiego nie przydarzyło, bym we śnie przypominał sobie inne sny. Mało tego, w tym samym śnie, tylko nieco wcześniej zastanawiałem się, czy to sen, czy rzeczywistość, bo działy się tam jeszcze inne dziwne wydarzenia. Uznałem jednak, że to nie może być sen. Byłem trochę zaskoczony, kiedy się obudziłem
Innym razem śniło mi się, że opiekuję się moim siostrzeńcem, jakiś czas później moja siostra na kilka dni zrobiła ze mnie niańkę.
Podobnych snów było więcej.
Bardzo dziwne są też dla mnie sny, w których dzieje się coś, co potem dzieje się w rzeczywistości. Kiedyś mi się śniło, że ktoś zapukał do moich drzwi, był to znajomy i jakiś czas gadaliśmy o czymś i potem nagle w drugim pokoju zadzwonił budzik i ja tak przez chwilę stałem i patrzyłem się na zegarek. Obudziłem się gwałtownie, była cisza, inni domownicy jeszcze spali i kiedy przewalałem się na drugi bok by dalej iść spać, nagle zadzwonił budzik.
Kiedyś też śniło mi się, że rozmawiam z moją siostrą, kiedy ona szykowała się rano do wyjścia z domu. Ja miałem wtedy kilka godzin zostać z jej synem i się nim zająć. Leżałem w tym śnie w łóżku i chwilę z nią gadałem, w tle słyszałem grający telewizor (Shrek leciał, dokładnie pamiętam dialogi). Potem ona wyszła i w drzwiach wspomniała, abym wstał i zamknął drzwi (na zasuwę, by dziecko nie wyszło z domu), ale ja nie wstałem. Ona wyszła, zapadła jakby cisza i kilka chwil później za nią wybiegł jej 6 letni syn na klatkę schodową. Ja się przestraszyłem, że wybiegnie na ulicę albo coś, ale po kilku minutach wrócił i poszedł dalej oglądać bajkę i w tym momencie ja się obudziłem. Usłyszałem te same dialogi z bajki, co we śnie. Moja siostra szykowała się do wyjścia, kilka słów zamieniliśmy a potem ona wyszła i powiedziała, bym wstał i zamknął drzwi. Ja tym razem momentalnie wstałem, ubrałem się i drzwi zamknąłem. Miałem potem dziwne przeczucie, że to było ostrzeżenie.
A co do ostrzeżeń w snach, to miałem też inny, o wiele dziwniejszy sen. Miałem rano mieć gości, więc nastawiłem sobie budzik wcześnie, bym zdążył się ogarnąć i przygotować. Budzik zadzwonił, ja już miałem wstać, ale tak wygodnie się leżało, dałem sobie tylko 5 minut. Niestety, przysnąłem. Śniło mi się, że leżę na łóżku i patrzę się na szafkę. Widziałem jakby przez ściany tej szafki, a tam maszerowały owady, taka jakby parada. Szły za jakimś wielkim owadem, to w ogóle dziwne było, podejrzewam, że to były karaluchy, ale takie humanoidalnej postawy, miały oczy, ręce, chodziły wyprostowane i potem zniknęły za inną szafką, ale wiedziałem, że idą dalej. I wtedy zaczął się koszmar. Na jeszcze kolejną szafkę wyszedł największy pająk, jakiego widziałem w życiu. Normalnie nie boję się pająków, ale ten był tak wielki, tak włochaty i miał takie wytrzeszczone oczy, że zamarłem. Stał na tej szafce, był wysoki, szeroki, czarny i tak się patrzył, że nie potrafię tego opisać. Obudziłem się gwałtownie, momentalnie usiadłem i nerwowo rozglądałem się po całym pokoju. Pająka nie było, ani żadnych owadów, ale na szczęście nie zaspałem. Potem przez jakąś godzinę nie mogłem się ogarnąć. Cały czas rozglądałem się po domu i zerkałem na sufit z obawą, że ten pająk gdzieś może się czaić. Od tamtej pory korzystam z opcji drzemki w budziku
Mam jeszcze inną historię. Dawno, dawno temu zakochałem się w pewnej dziewczynie. Gówniarz jeszcze byłem, ale zakochałem się od pierwszego wejrzenia. To była moja pierwsza prawdziwa miłość i tym samym dosyć bolesna, ale mniejsza o szczegóły. Jakiś czas spotykałem się z tą dziewczyną, a potem się rozstaliśmy (szczerze mówiąc, to ona zerwała ze mną). Mi trudno było się z tym pogodzić i nawet kilka lat po tym rozstaniu dalej o tej dziewczynie myślałem. Po prostu nie mogłem zapomnieć i ciągle miałem nadzieję, że jeszcze jest szansa na odratowanie związku. I miałem kiedyś sen. Śniło mi się, że z nią jestem, że jesteśmy razem i razem żyjemy. To był niezwykle przyjemny sen, czułem w nim ogromną radość, jakiej w rzeczywistości mi się chyba jeszcze poczuć nie zdarzyło. Pod koniec snu wydarzyło się jednak coś dziwnego. Ona powiedziała do mnie, bym nie robił sobie nadziei, pożegnała się i odeszła. Mnie ogarnął smutek i wtedy się obudziłem.
Ten sen dał mi wtedy sporo do myślenia. Przede wszystkim uznałem, że rzeczywiście nie ma chyba sensu robić sobie nadziei. Minęło już sporo czasu od tego snu, dziś moja pierwsza miłość ma już męża, swoją rodzinę, a ja nie zadręczam się już, nie robię sobie żadnych nadziei i nie myślę o niej tak często, jak robiłem to dawniej. Zachowałem w pamięci jedynie kilka miłych wspomnień i tyle. Trudno mi wyjaśnić, czym dokładnie był ten sen, ale od początku miałem wrażenie, że nie przyśnił mi się przypadkiem.
Mam jeszcze historię dotyczącą śmierci, choć to nie był sen. Kilka lat temu zmarł mój dziadek, ale w dniu jego śmierci wydarzyło się coś dziwnego. To był zwykły, letni burzowy wieczór. Grzmiało za oknem, deszcz bębnił w parapet a ja siedziałem w pokoju. Nagle zadzwonił telefon, a mnie momentalnie ogarnęło dziwne przeczucie, że zmarł mój dziadek. Był chory i źle się ostatnio czuł, choć ja nie myślałem, że może umrzeć, ale tego dnia w momencie, kiedy usłyszałem dzwoniący telefon, byłem już pewny, że nie żyje. Kilka chwil później do pokoju weszła moja matka, była zapłakana i powiedziała, że dziadek nie żyje. Mnie ta wiadomość nie zdziwiła.
No i na koniec już opowiem o jeszcze dwóch dziwnych snach. W pierwszym śnie śniło mi się, że stoję przed domem i nagle poczułem, jak jakaś dziwna siłą wypycha mnie do góry, tak , jakby grawitacja się odwróciła. Uniosłem się wysoko i cały czas bałem się, że spadnę, ale wpadłem w jakiś dziwny prąd powietrza i zacząłem lecieć. Pamiętam, że co jakiś czas ta dziwna siła odpychała mnie i potem przez chwilę szybowałem, tak jak ptak najpierw macha skrzydłami by się wnieść wyżej, a potem szybuje. To był najpiękniejszy sen jaki kiedykolwiek miałem. Zawsze marzyłem o lataniu, ale nie w samolocie, tylko takim prawdziwym locie. Pamiętam bardzo dokładnie wszystkie odczucia, wiatr wiejący w oczy, to dziwne uczucia odpychania się od ziemi i przez cały sen bałem się lądowania, ale nie było tak źle. No ale nic, sen jak sen, chociaż niezwykle rzeczywisty mi się wydawał, mimo iż nigdy nie latałem, więc nie wiem jak to jest naprawdę, ale wtedy byłem pewny i nadal jestem, że właśnie to się czuje podczas prawdziwego lotu.
Minęło sporo czasu, a mi znów zdarzyło się unieść w powietrzu w czasie snu. Sen był nieco inny, chociaż miejsce to samo. Dokładnych okoliczności nie będę opisywać, ale w tym drugim śnie również stałem przed domem, dokładnie w tym samym miejscu i również jakaś dziwna siła sprawiła, że zacząłem się unosić. To chyba normalne, że czasem zdarzają się podobne sny, ale w tym śnie nagle przypomniałem sobie mój dawny sen o lataniu. Nigdy wcześniej mi się coś takiego nie przydarzyło, bym we śnie przypominał sobie inne sny. Mało tego, w tym samym śnie, tylko nieco wcześniej zastanawiałem się, czy to sen, czy rzeczywistość, bo działy się tam jeszcze inne dziwne wydarzenia. Uznałem jednak, że to nie może być sen. Byłem trochę zaskoczony, kiedy się obudziłem





