08-11-2011, 22:44
Ale dzisiaj miałam fajny sen;] czułam sie taka....bezpieczna choć nie powinnam
Jechałam autobusem z mamą, przyjaciółką i jakimiś ludźmi i ten autobus został porwany przez niegroźnego mężczyznę-w koszuli w krate i czapce, miał też nóż. To takie dziwnie dziwne było, bo niektórych rzeczy nie widziałam (przybycie tego faceta) a podświadomie wiedziałam, że on przejął autobus, że jest zły a ja go uważałam jak normalnego faceta. Nie umiem tego opisać, wszystko działo się tak jakby to wszystko było żartem, sprawdzianem czy coś w tym stylu. Jakby polegało to wszystko zebym to ja wszystkich uratowała, jakbym zdawała test. Wymyśliłam strategię, że poproszę abyśmy zatrzymali się, bo muszę do toalety a pasażerowie wyjdą tylnymi drzwiami tak aby tamten ich nie widział. Wszystko tak inaczej się potoczyło...Zjechaliśmy jakby do koryta rzeki jechaliśmy autobusem aż do jakiejś zagrody, gospodarki a w jednym domu był bank i apteka. Siedziałam na przyczepie, bo musiałam, nagle postanowiłam uciec. Moja mama sie pojawiła-miała dłuższe włosy niż miała i śmieszną fryzurę. Mówiłam, żeby stamtąd uciekała ale się skaleczyła i poszłam z nią do banku po opatrunek i wróciłam. usiadłam z powrotem na przyczepę i pomachałąm temu facetowi-był już dla mnie jak mój facet. Coś w tym stylu. Chciał uderzyć we mnie nożem z daleka ale spudłował, wiem, ze nie chciał tego zrobić ale był na mnie zły, że uciekłam mu. Szedł w moją stronę więc skuliłam się i czekałam co zrobi ale zaraz sen mi się skończył. Czułam, że był tak blisko mnie, tak mnie pociągał chciałam wstać ale coś mnie trzymało i zbudziłam sie.
Jechałam autobusem z mamą, przyjaciółką i jakimiś ludźmi i ten autobus został porwany przez niegroźnego mężczyznę-w koszuli w krate i czapce, miał też nóż. To takie dziwnie dziwne było, bo niektórych rzeczy nie widziałam (przybycie tego faceta) a podświadomie wiedziałam, że on przejął autobus, że jest zły a ja go uważałam jak normalnego faceta. Nie umiem tego opisać, wszystko działo się tak jakby to wszystko było żartem, sprawdzianem czy coś w tym stylu. Jakby polegało to wszystko zebym to ja wszystkich uratowała, jakbym zdawała test. Wymyśliłam strategię, że poproszę abyśmy zatrzymali się, bo muszę do toalety a pasażerowie wyjdą tylnymi drzwiami tak aby tamten ich nie widział. Wszystko tak inaczej się potoczyło...Zjechaliśmy jakby do koryta rzeki jechaliśmy autobusem aż do jakiejś zagrody, gospodarki a w jednym domu był bank i apteka. Siedziałam na przyczepie, bo musiałam, nagle postanowiłam uciec. Moja mama sie pojawiła-miała dłuższe włosy niż miała i śmieszną fryzurę. Mówiłam, żeby stamtąd uciekała ale się skaleczyła i poszłam z nią do banku po opatrunek i wróciłam. usiadłam z powrotem na przyczepę i pomachałąm temu facetowi-był już dla mnie jak mój facet. Coś w tym stylu. Chciał uderzyć we mnie nożem z daleka ale spudłował, wiem, ze nie chciał tego zrobić ale był na mnie zły, że uciekłam mu. Szedł w moją stronę więc skuliłam się i czekałam co zrobi ale zaraz sen mi się skończył. Czułam, że był tak blisko mnie, tak mnie pociągał chciałam wstać ale coś mnie trzymało i zbudziłam sie.





