24-10-2011, 16:41
Jedzie facet przez pustynie na wielbłądzie, zmęczony, odwodniony, nagle widzi na horyzoncie oazę. Dojeżdża do niej, pije wodę, odwraca się, a tam siedzi facet w cieniu, wypoczęty, rześki. Pyta się go co czemu on taki wypoczęty, jak tu 40 stopni jest? On na to: proste, im szybciej jadę, tym większy wieje wiatr i jest mi chłodno. No to facet wsiada na wielbłąda i jedzie, szybciej, coraz szybciej pogania wielbłąda biczem, po 10 minutach takiego sprintu wielbłąd pada, na to facet: k***a zamarzł.





