23-06-2011, 13:01
Wczoraj zarejestrowany nakręciłem się do tego stopnia, że wykonałem wszystko co powinienem. Trochę to do mnie niepodobne, no ale dobrze. Tak więc. Nowy, czyściutki dziennik snów, długopis przy nim, próbowanie TRów. Nie mogłem powstrzymać się jednak od starego przyzwyczajenia i pozwoliłem sobie posłuchać muzyki przed snem. Stwierdziłem, że trzeba wczuć się w klimat i puściłem sobie cichutko 'Time' od Zimmera. Od razu zacząłem łagodną afirmację 'Będę miał sen, i będę go rano pamiętał'. Tyle na razie wystarczy. Utwór zapętliłem i co drugie odtworzenie robiłem TRa z nosem. Relaks był niezły, mrowienie w ciele po jakimś czasie, ale TRy mnie wybijały z rytmu zasypiania. W końcu się wkurzyłem i wywaliłem muzykę. Olałem ten nos. Po jakimś czasie zasnąłem.
Co ciekawe. Miałem sen i to dość długi i skomplikowany. Po obudzeniu nie mogłem jednak uwierzyć, że to był sen mimo wszystkich nierealności jakie w nim występowały. Leżałem dalej z zamkniętymi oczami starając się zapamiętać jak najwięcej i po krótkim czasie spokojnie zacząłem zapisywać sen (z otwartym tylko jednym okiem ;D). Efekt przeszedł moje oczekiwania, zajęło mi to 5 stron a5 w kratkę, a w sumie nie opisałem wszystkich szczegółów. Wypisałem przy tym dwa długopisy ;D. Nie wiem, czy jest sens o tym tu pisać, tak czy siak z grubsza mogę powiedzieć, że był to typ wielowarstwowego snu (ach ta Incepcja), gdzie w pierwszej warstwie dzieją się rzeczy w miarę realne, tam zasypiam i śni mi się kolejny sen, w drugiej już abstrakcyjne, a po zaśnięciu nawet nie jestem już sobą tylko kimś innym.
Długość i szczegółowość snu oceniłem na 10/10, chyba najdłuższy jaki miałem w życiu (btw jedyny sen kontrolowany jaki miałem też opierał się na tym schemacie snu wielowarstwowego).
Nie był to sen świadomy, gdyż na 'poziomie trzecim', kiedy kapłem się, że śnie szybko się obudziłem i zostałem na poziomie drugim myśląc, że to rzeczywistość. Śmieszne co filmy mogą zrobić z człowiekiem, nie?
Po zapisaniu zasnąłem jeszcze raz, miałem króciutki sen, którego nie zapisałem, bo obudziła mnie rodzicielka. Później zasnąłem raz jeszcze (ach te wakacje!) i zapisałem kolejny krótki sen, zero świadomości śnienia mimo dużych abstrakcji.
Co ciekawe. Miałem sen i to dość długi i skomplikowany. Po obudzeniu nie mogłem jednak uwierzyć, że to był sen mimo wszystkich nierealności jakie w nim występowały. Leżałem dalej z zamkniętymi oczami starając się zapamiętać jak najwięcej i po krótkim czasie spokojnie zacząłem zapisywać sen (z otwartym tylko jednym okiem ;D). Efekt przeszedł moje oczekiwania, zajęło mi to 5 stron a5 w kratkę, a w sumie nie opisałem wszystkich szczegółów. Wypisałem przy tym dwa długopisy ;D. Nie wiem, czy jest sens o tym tu pisać, tak czy siak z grubsza mogę powiedzieć, że był to typ wielowarstwowego snu (ach ta Incepcja), gdzie w pierwszej warstwie dzieją się rzeczy w miarę realne, tam zasypiam i śni mi się kolejny sen, w drugiej już abstrakcyjne, a po zaśnięciu nawet nie jestem już sobą tylko kimś innym.
Długość i szczegółowość snu oceniłem na 10/10, chyba najdłuższy jaki miałem w życiu (btw jedyny sen kontrolowany jaki miałem też opierał się na tym schemacie snu wielowarstwowego).
Nie był to sen świadomy, gdyż na 'poziomie trzecim', kiedy kapłem się, że śnie szybko się obudziłem i zostałem na poziomie drugim myśląc, że to rzeczywistość. Śmieszne co filmy mogą zrobić z człowiekiem, nie?
Po zapisaniu zasnąłem jeszcze raz, miałem króciutki sen, którego nie zapisałem, bo obudziła mnie rodzicielka. Później zasnąłem raz jeszcze (ach te wakacje!) i zapisałem kolejny krótki sen, zero świadomości śnienia mimo dużych abstrakcji.
Sny świadome zaliczone: 7.
Sny kontrolowane zaliczone: 4.
Totalna amatorka, praktycznie nic z tego nie pamiętam.
Sny kontrolowane zaliczone: 4.
Totalna amatorka, praktycznie nic z tego nie pamiętam.







Poza tym wmawiałam sobie, że to dowód mojej silnej woli, bo chociaż mi się nie chce, to to zrobię. Zazwyczaj działało
