A no więc.

Miałam LD

Takie prawdziwe. Dość krótkie, ale zdążyłam zrobić dwie rzeczy .
A więc było to tak...
Siedziałam w pokoju na łóżku razem z moim kolegą z klasy i moim bratem. Ten kolega czegoś się uczył. W pewnym momencie powiedział, że za chwilę musi wysiąść (Tak jakby był w jakimś pociągu). Ja w tym momencie wstałam z łóżka i krzyknęłam "To jest sen!". Zrobiłam TR z nosem i przekonałam się.

Ale nagle zaczęło mi się wszystko zamazywać, więc krzyknęłam OSTROŚĆ NA 100 % kilka razy, aż wszystko się ustabilizowało. Podeszłam do okna i powiedziałam koledze "to jest sen

" On spojrzał się na mnie jak na downa. Powiedziałam "za chwilę zrobi się dzień.. ja Ci to mówię

". Ponownie spojrzał na mnie jak na osobę z poważnymi brakami w mózgu. Podniosłam rolety i pomyślałam, żeby zrobił się dzień.. Taki jaki jest latam. Niebo zupełnie niebieskie, słońce bardzo jasne, oślepiające i dające ogromne ciepło. No i tak się po chwili stało. Byłam świadkiem i stwórcą przyspieszonego Wschodu Słońca. Czułam się jak BÓG.

Potem jak już nastał dzień weszłam na parapet. Siedziałam tam i mój tata wszedł do pokoju. Wziął jakieś wydrukowane pierdoły i poszedł ,nawet na mnie nie spojrzał. Jeszcze raz dla pewności zrobiłam TR. Tym razem uszczypnęłam się i nie poczułam bólu. No i wtedy wyleciałam z okna. Spadałam na dół i poczułam lęk, że zaraz się rozbiję. Ale nie

Tuż przy samej ziemi wzbiłam się w powietrze. Niczym Harry, na miotle robiąc zwód Wrońskiego :lol: W tym momencie pomyślałam, żeby Noni przyszedł. No ale cóż. Poczułam swoje realne ciało i obudziłam się. Sen jak najbardziej wspaniały.

Dzisiaj znów próbuję.
A wszystko to dzięki Noniemu

Dzięki Kapitanie!!!