Widzę, że inni też piszą o snach, więc coś Wam powiem.
Ostatnio trochę kiepsko się czułem. Pewnego dnia przyśnił mi się dr.House ( ). Nie pamiętam co dokładnie tam robiłem, ale zastanawiałem się co mi chciała powiedzieć moja podświadomość. Doszedłem do tego pod koniec dnia - okazało się, że przedawkowałem lek przeciwalergiczny (to pewne - miałem większość skutków ubocznych - np. zaburzenia snu - często się budziłem i inne takie, wymienione w ulotce). Lek odstawiłem i jest już lepiej, ale chciałem zaznaczyć fenomen podświadomości ludzkiej
Wahałem się, czy opisać ten sen, ale stało się to już dobre kilka dni temu, a ja nie widzę żadnych konsekwencji (dla siebie) więc opowiem:
Otóż sen pamiętam bardzo dobrze. Leżałem w łóżku, w jakimś bardzo dużym pustym domu. W domu było ciemno i był on bardzo kiepsko wyposażony (tzn mało rzeczy w nim było). Ogólnie sprawiał wrażenie bardzo zimnego i nieciekawego. Za moimi plecami (a raczej za głową skoro leżałem) znajdował się korytarz do piwnicy, w której paliło się światło. Schodził on w dół (jak to do piwnicy), ale to nie były schody, tylko taka równa pochyła. Z piwnicy dobiegały dziwne trzaski i hałasy, które w pewnym momencie przerodziły się w odgłosy wody, dokładnie tak, jakby ktoś pływał. Jednak leżąc w tym łóżku, miałem świadomość, że powinienem być w tym domu sam i cokolwiek tam się w tej piwnicy dzieje, nie jest to dobre/normalne. W pewnym momencie z piwnicy zaczęła wychodzić postać. Gdy była już przy mnie, obróciłem się do niej asekuracyjnie (nogami w jej stronę - leżałem cały czas na plecach) i zobaczyłem, że jest to kobieta. Włosy miała mokre, więc kolor ciężko mi powiedzieć, ale albo rudy albo brunatny. Miała na sobie strój kąpielowy i oczywistym było, że to ona pływała w tej piwnicy. W momencie gdy przyjąłem pozycję asekuracyjną i ją ujrzałem, pomyślałem sobie "demon". Wtedy ona się tylko uśmiechnęła i dosłownie weszła we mnie (no wiecie, tak jak Neo w 1 części matrixa wpada w agenta - pod koniec). Od razu zacząłem się modlić, i gdy się modliłem (nie powiem Wam jakimi słowami) wyrzuciłem ją z siebie, jednak ona weszła drugi raz, a ja drugi raz ją wyrzuciłem. Jednak za drugim wyrzuceniem zacząłem się budzić, więc już było to jakby przez mgłę, nie mnie jednak jestem raczej pewien, że ją za drugim razem z siebie wyrzuciłem. Pamiętam, że kiedyś miałem podobny sen, jednak skończyło się na tym, że postać do mnie podchodziła. Czyli można powiedzieć, że tym razem akcja snu poszła dalej. Jednak wszystkie szczegóły śniły mi się dokładnie takie same i kiedyś i teraz (parę dni temu).
Nie wiem czy to tylko sen, czy naprawdę mnie coś zaatakowało, czy tylko działo się to wszystko w mojej głowie. Nie mam pojęcia czy Noni z całą swoją "ekipą" z astrala próbuje dać mi jakąś nauczkę czy mnie wystraszyć, ale sen nie był miły i był bardzo prawdziwy. To wszystko - czekam na Wasze opinie.
Kurcze, Hris..jak dla mnie to ten sen był naprawdę straszny i nigdy nie chciałabym mieć czegoś takiego. Uważam, że to mógł być rzeczywiście demon, po prostu od razu nasunęła mi sie taka myśl, nawet zanim przeczytałam, że Ty też tak sobie pomyślałeś.. I myślę, ze to mogła być jakaś forma ataku.. Może to konsekwencje tego, że kiedyś próbowałeś OBE..
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
a może to konsekwencje tego, że wmawiasz sobie ciągle, że OBE jest złe, że to same demony etc. Po prostu przestań o tym myśleć i skup się tylko na tym co chcesz robić - np LD
pozdrawiam
aczkolwiek Darek Sugier pisał w swojej książce, że OBE i LD to to samo.
Bo wędrował, spotykał Istoty nie "wychodząc" z ciała tylko np. odzyskując świadomość we śnie.
Albo jego "ciało" po wyjściu było tylko wytworem jego umysłu - bo mógł sprawić (myśląc o tym), żeby np. znikło.
PiotrekO napisał(a):a może to konsekwencje tego, że wmawiasz sobie ciągle, że OBE jest złe, że to same demony etc.
Widać Piotrek, że jeszcze mało wiesz (lub nie chcesz wiedzieć więcej). Ja nic sobie nie wmawiam. Moja sytuacja z OBE jest wprost genialna - trzymam się od tego z daleka. Nie boję się też ŻADNYCH ataków, bo w momencie kiedy jestem wierzący i czytam biblie, demony mogą mnie co najwyżej podrapać po tyłku. Mam siłę i wiarę podejść do demona i powiedzieć mu żeby się pocałować w dupę (choćby nie wiem jakie to dla Was było śmieszne a dla Noniego paradoksalne). Mówię tylko co mi się przyśniło.
PiotrekO napisał(a):Po prostu przestań o tym myśleć i skup się tylko na tym co chcesz robić
Już dawno o tym nie myślę, a nie praktykuję już od kilku miesięcy. Jestem na tym forum, więc jakoś się obracam w kręgu tych informacji, ale na prawdę mam to głęboko gdzieś.
PiotrekO napisał(a):aczkolwiek Darek Sugier pisał w swojej książce, że OBE i LD to to samo.
Bo wędrował, spotykał Istoty nie "wychodząc" z ciała tylko np. odzyskując świadomość we śnie.
Albo jego "ciało" po wyjściu było tylko wytworem jego umysłu - bo mógł sprawić (myśląc o tym), żeby np. znikło.
A mi murzynek bambo w listach napisał, że chodził po drzewach (różnych!) i zbierał banany. (wytłumaczę od razu, żeby nikt nie płakał, że nie rozumie ) - chodzi mi o to, że w zależności od tego kogo uważasz za guru, takie będziesz przyjmował poglądy. Chcesz w to wierzyć i za dowód podawać tą książkę - bardzo proszę. Twoja sprawa a ja Ci życzę powodzenia w spełnianiu marzeń
Wszystkim zapewne dobrze znane jest moje podejście do OBE. Jednak chcąc, nie chcąc przez pewien okres mojego życia próbowałem wyjść z ciała. Muszę przyznać, że zawsze szło mi łatwiej niż innym, nie wiem dlaczego. No ale do rzeczy:
Wczoraj miałem imprezę. Dość sporą muszę przyznać. Po około 6 piwach, dwóch butelkach wina i połówce wódki, kompletnie napie***** poszedłem spać (około 4 rano). Spało mi się - jak to w takim stanie - genialnie . Obudziłem się około 7 rano, ponieważ mój kolega (u którego spałem) musiał iść do pracy. Gdy się obudziłem bardzo bolała mnie ręka - złapałem jakieś małe zakażenie rany czy coś, nie ważne. Chodzi o to, że ten ból nie pozwalał mi zasnąć. Mimo to, bylem dalej pijany, więc ciężkie oczy i ciało wybitnie chciało doznać relaksu. W pewnym momencie, zostałem wręcz "uderzony" wibracjami. Nasiliły się tak mocno i szybko, że byłem zszokowany. Nim się zorientowałem, nie mogłem się już ruszać. W głowie szumiało i piszczało, całe ciało wariowało atakowane wibracjami. Chciałem się za wszelką cenę ruszyć (przypominam, że nie chcę OBE) ale nie przynosiło to rezultatu. W pewnym momencie poczułem dwa ciała. Uczucie było tak realistyczne, jakby ktoś Wam wylał wiadro lodowatej wody na łeb w czasie największego upału świata. Wyraźnie czułem fizyczne ciało na dole i niefizyczne lekko unoszące się nad. Ponowiłem próbę ruchu ciałem, ale ku mojemu zdziwieniu ruszyłem swoją duszą! Byłem tak zaskoczony, że otworzyłem oczy - to wciąż był pokój w którym próbowałem zasnąć, jedna lekko przez mgłę i znacznie bardziej rozświetlony. Nie wiedziałem co mam robić! Próbowałem przerwać OBE, ale nic nie skutkowało (teraz sobie myślę, że ciesze się że nikogo nie było w pobliżu i nikt nie porwał w astral mojej kompletnie odseparowanej duszy). Ustawiłem się duchem idealnie równo do ciała i nie ruszałem się w ogóle. Zaczynało to przynosić efekt. Traciłem "kontakt ze swoim duchem" i coraz wyraźniej czułem swoje fizyczne ciało. Nie ruszałem się około 5 minut (tak mi się wydaje, aczkolwiek poczucie czasu nie miało kompletnie miejsca w tym zdarzeniu), aż byłem pewny, że gdy się ruszę, to ruszę ciałem. Po wszystkim wstałem i wziąłem prysznic - już nie poszedłem spać. Nie bałem się niczego, ale byłem bardzo zaskoczony, że możesz się odseparować od ciała bez wyraźnej chęci....
Czekam na Wasze opinię,
Hris
Ja Cię nie mogę. Jakby to było dawno temu to pewnie byś robił niestworzone rzeczy w astralu.
Jak wyszedłeś z ciała to było to przyjemne uczucie czy raczej nie?
Hmm, ciężko stwierdzić. W sumie jedyne na czym się skupiałem to by wrócić do ciała. Owszem, uczucie dwóch ciał było....jak by to napisać...czymś nieprzystępnym, czymś nowym, czymś co nie jest zwyczajne, ale tak jak mówiłem, ze względu na moje poglądy nie mam zamiaru praktykować obe. Czy żałuję tego? Tak, chętnie polatałbym sobie w astralu, ale to, że zakazany owoc smakuje najlepiej, to chyba wie każdy