17-07-2018, 17:05
Witam
Na dzisiaj postaram się opisać moją sytuację stosunkowo szybko, chcę ominąć kilka kwestii.
Kilka (5-6) dni temu miałem drobne przemeblowanie. Jak na moje nieszczęście mam ustawione teraz łóżko obok obrazu Maryi którego bałem się od dziecka (może dlatego że bije od jej oczu osądliwy wzrok)... I od tego momentu odczuwam strasznie dziwne sytuacje kiedy kładę się spać.
Pierwsza noc jakby "zainicjowała" tą serię irracjonalnych momentów. Nie nazwę tego konkretnie snem, ponieważ jestem jakby... w pół przebudzony?
Nie rozciągając tematu cały czas byłem w pół śnie (od tamtego momentu mam to co noc), jakbym był przytomny, a jednak nie. Potrafię przez praktycznie godziny sprawdzać godzinę na telefonie mając czucie i wszystko inne, a okazuje się że dopiero kiedy się zorientuję że to nie ma sensu sięgam po telefon. Miałem to kiedyś, ale dziwne jest to, że za każdym razem kiedy otwieram telefon "w głowie" bardzo wyraźnie pokazuje mi on godzinę... Zazwyczaj jest to godzina 4:10- 4:50 (o tej porze wstaję do pracy, więc chyba nic dziwnego). Ale kiedy sprawdzam godzinę w rzeczywistości jest to zazwyczaj 23:30- 23:50.
Zdaję sobie sprawę że to brzmi niedorzecznie, ale takie cos u mnie wystepuje.
Zazwyczaj kiedy zaczynam sprawdzać godzinę "mentalnie" że tak to nazwę, mam scenę. Leżę w łóżku, dookoła mnie wszystko bije rzeczywistością, prawie nie do odróżnienia... lecz jest jeden wyjątek. Od dzieciństwa mam ślepotę zmierzchową przez co wizję mam bardzo mocno rozmazaną gdy jest ciemno. Ale w ww. sytuacjach wzrok mam ostry, w moim pokoju unosi się jakby dym i spotykam tam osoby, zazwyczaj bardzo mi bliskie. Zazwyczaj stoją nade mną i krzyczą że zrobiłem coś źle, poniżają mnie i co najgorsze: wypominają mi moje tajemnice o których tylko JA wiem (nie będę mówić o co chodzi bo jeszcze wyląduje w wiezieniu).
Ogólnie to przeraża mnie wizja wyznania moich sekretów, zabiorę je do grobowej deski.
Lecz to nie wszystko, ja każdego ranka dosłownie czuję jakby się to faktycznie stało, że rozmawiałem, wyganiałem z pokoju...
"Pół sen" kończy się jak zamknę oczy na dłuższy czas podczas wizji.
Najgorszą rzeczą której każdy mógłby się spodziewać jest to, że noc ciągnie się wiecznie. Jestem w tym stanie a czas leci bardzo powoli, zazwyczaj po przebudzeniu boli mnie głowa i jestem cały spocony i zmęczony.
Jeszcze jedna rzecz.
Kiedy leżę i pomyślę o czymś złym co zrobiłem w przeszłości czuję pulsujące dreszcze które mogę dosłownie usłyszeć, serce zaczyna mi kołatać jakbym dopiero wbiegł pełnym sprintem po schodach i mam strach otworzyć oczy.
Co mam z tym zrobić?
EDIT:
Kiedy dochodzi do normalnego snu zazwyczaj mam wizje leżenia w łóżku bez możliwości ruszenia się, jakby strach mnie sparaliżował, gapię się martwo w sufit i słyszę w głowie sekwencyjny, ciągle powtarzający się dźwięk... Swojego typu koszmar, zgaduję.
Nie mogłem znaleźć odpowiednio dobrego przykładu, ale ten utwór chyba przedstawia to najlepiej:
https://youtu.be/5eVrRxo8ddA
Na dzisiaj postaram się opisać moją sytuację stosunkowo szybko, chcę ominąć kilka kwestii.
Kilka (5-6) dni temu miałem drobne przemeblowanie. Jak na moje nieszczęście mam ustawione teraz łóżko obok obrazu Maryi którego bałem się od dziecka (może dlatego że bije od jej oczu osądliwy wzrok)... I od tego momentu odczuwam strasznie dziwne sytuacje kiedy kładę się spać.
Pierwsza noc jakby "zainicjowała" tą serię irracjonalnych momentów. Nie nazwę tego konkretnie snem, ponieważ jestem jakby... w pół przebudzony?
Nie rozciągając tematu cały czas byłem w pół śnie (od tamtego momentu mam to co noc), jakbym był przytomny, a jednak nie. Potrafię przez praktycznie godziny sprawdzać godzinę na telefonie mając czucie i wszystko inne, a okazuje się że dopiero kiedy się zorientuję że to nie ma sensu sięgam po telefon. Miałem to kiedyś, ale dziwne jest to, że za każdym razem kiedy otwieram telefon "w głowie" bardzo wyraźnie pokazuje mi on godzinę... Zazwyczaj jest to godzina 4:10- 4:50 (o tej porze wstaję do pracy, więc chyba nic dziwnego). Ale kiedy sprawdzam godzinę w rzeczywistości jest to zazwyczaj 23:30- 23:50.
Zdaję sobie sprawę że to brzmi niedorzecznie, ale takie cos u mnie wystepuje.
Zazwyczaj kiedy zaczynam sprawdzać godzinę "mentalnie" że tak to nazwę, mam scenę. Leżę w łóżku, dookoła mnie wszystko bije rzeczywistością, prawie nie do odróżnienia... lecz jest jeden wyjątek. Od dzieciństwa mam ślepotę zmierzchową przez co wizję mam bardzo mocno rozmazaną gdy jest ciemno. Ale w ww. sytuacjach wzrok mam ostry, w moim pokoju unosi się jakby dym i spotykam tam osoby, zazwyczaj bardzo mi bliskie. Zazwyczaj stoją nade mną i krzyczą że zrobiłem coś źle, poniżają mnie i co najgorsze: wypominają mi moje tajemnice o których tylko JA wiem (nie będę mówić o co chodzi bo jeszcze wyląduje w wiezieniu).
Ogólnie to przeraża mnie wizja wyznania moich sekretów, zabiorę je do grobowej deski.
Lecz to nie wszystko, ja każdego ranka dosłownie czuję jakby się to faktycznie stało, że rozmawiałem, wyganiałem z pokoju...
"Pół sen" kończy się jak zamknę oczy na dłuższy czas podczas wizji.
Najgorszą rzeczą której każdy mógłby się spodziewać jest to, że noc ciągnie się wiecznie. Jestem w tym stanie a czas leci bardzo powoli, zazwyczaj po przebudzeniu boli mnie głowa i jestem cały spocony i zmęczony.
Jeszcze jedna rzecz.
Kiedy leżę i pomyślę o czymś złym co zrobiłem w przeszłości czuję pulsujące dreszcze które mogę dosłownie usłyszeć, serce zaczyna mi kołatać jakbym dopiero wbiegł pełnym sprintem po schodach i mam strach otworzyć oczy.
Co mam z tym zrobić?
EDIT:
Kiedy dochodzi do normalnego snu zazwyczaj mam wizje leżenia w łóżku bez możliwości ruszenia się, jakby strach mnie sparaliżował, gapię się martwo w sufit i słyszę w głowie sekwencyjny, ciągle powtarzający się dźwięk... Swojego typu koszmar, zgaduję.
Nie mogłem znaleźć odpowiednio dobrego przykładu, ale ten utwór chyba przedstawia to najlepiej:
https://youtu.be/5eVrRxo8ddA






(ok 110x60cm)