~~ 6 lipca ~~
Wow, dawno nie zapisywałem snów. Jak tam wakacje? ; )
1.
Taki jakby koszmar.
Od czego to się zaczęło, hymm. Nie pamiętam. Zacznę od czegoś. Jestem w domu, ale wszystko inne. Strasznie ponuro, rolety pozasłaniane we wszystkich pokojach, ale nie do końca, więc też trochę ciemno. Miałem wrażenie, że wszystko jest "brudne" i stare. Wszędzie były porozrzucane rzeczy. Wyglądam przez okno. Tam też ponura i ciemna pogoda. Wszystko wydawało mi się stare, chociaż nie było nic zniszczone. Po prostu stare, jak za dawnych czasów. Widziałem parę osób, jedną z nich był człowiek z psem, który był ubrany w ubrania odblaskowe. Zapytałem się tajemniczego pana (opowiem o nim później) kto to? jakiś strażnik? Odpowiedzi chyba nie otrzymałem. Zauważyłem też grupkę dzieci z parasolkami, które szybko wbiegają do klatki. Odszedłem od okna. Pobiegałem szybko do domu i pozamykałem co tylko się dało. Drzwi i takie tam. Zrozumiałem o co chodzi. To jakaś epidemia, straszaki nie wiadomo co. Razem z mamą i siostrą zachomikowaliśmy się w domu. Siedzieliśmy w salonie, ciemno strasznie, mama była przykryta kołdrą. Jak już wcześniej wspominałem wszędzie było tak brudno, porozrzucane rzeczy jakbyśmy tam siedzieli i nie sprzatali nie wiadomo ile. Jakieś poduszki, nie wiadomo co. No i wszystko wydawało mi się stare, ale takie nie było. Dziwne uczucie... Pojawił się ten tajemniczy pan. Nawet nie wiem skąd, był to jakiś tam przewodnik, wydawało mi się tak. Potem dziwnie zwijał się w kołdrę.... Wziąłem kurtkę z sofy i pojawiłem się na dole, na podwórku. Czułem się obserwowany, bałem się, byłem strasznie ostrożny. Stałem na drugim końcu bramy mojego bloku. Zauważyłem mojego kolege z klasy ciepło ubranego. Nic nie krzyczałem tylko pomachałem do niego ręką, na wzór, żeby do mnie podszedł. Zaczął do mnie biec, nagle wpadł w kałuże, która całkowicie go wciągnęła. Szybko podbiegłem do niego i wyciągnąłem go za rękę. Poszliśmy razem na drugi koniec bramy i kolega zaczął do mnie mówić. "Jak będziesz szedł do szkoły to tą i tą drogą" wtedy palcem pokazywał drogę. Była bardziej okrężna. Ostrzegał mnie przed czymś. Podziękowałem mu za radę i sobie poszedł. Dobra, szybko wracamy do domu zanim się zjawią! ale kto? Biegnę do klatki schodowej, jestem przed drzwiami, patrzę przez okno, a tam już prawie całkowicie ciemno. Słońce zachodzi. Czuje kogoś obecność, ktoś zaczyna się do mnie zbliżać. Szybko dzwonie domofonem, pierwszy raz nie ten numer wybrałem, ale poprawiłem się. Dzwonie sygnałem, 3 razy przyciśnięcie guziczka. Wbiegam do klatki i szybko popycham drzwi, aby nikt nie wszedł. Ledwo co idą, nie mam siły. Patrze, nie da rady ich zamknąć, zamki się popsuły. O nie! wywalone, wbiegam na górę tak szybko jak tylko mogę, czuje czyjąś obecność. Gdy już jestem na swoim piętrzę, patrze, a przede mną leży bardzo stara, ciemna piłka z jakimś logiem. Wystraszyłem się jej, biło od niej dziwne uczucie. Odwracam się, a ze mną stoi dzieciak jak z horroru wyjęty! Był ciemny, od niego czułem coś dziwnego, bardzo się przestraszyłem. Obudziłem się z szybko bijącym sercem.
2.
Ld czy nie, nie wiem.
Obudziłem się z moją kołdrą na podwórku. Po mojej prawej boisko szkolne ogrodzone wysokimi kratami, niedaleko też była szkoła, a po lewej parking. Widzę kogoś w samochodzie, odpala go. Wiedziałem, że znam go. Był to pan, którego poznałem w grze, dość starszy. (Spokojnie żadna pedofilia : p) Zapytał się czy z nim jadę, odpowiedziałem, że nie. Próbował odjechać. Przede mną widziałem zbliżającego się kogoś znajomego. Wstałem z "łóżka" na podwórku. Poprawiłem włosy i spodnie. Rzuciłem kołdrę na bok i poszedłem przed siebie. Omijając znane mi osoby, bardzo mi się przyglądały, jak na jakieś dziwadło. (nie dziwie im się ; )) Zawróciłem tam gdzie spałem. Olśniło mnie. Robie TR z nosem, nie wychodzi pozytywnie, robię jeszcze raz, to samo, nie wychodzi. Nie chciałem zrobić z siebie debila w realu, więc nic takiego jak latanie nie zrobiłem. Zauważyłem jak ładna pani z wózkiem się do mnie zbliża. Podszedłem do niej, ledwo co, jakbym był pijany. Zapytałem jej, która jest godzina. Grzecznie odpowiedziała mi, że "19:20", zdziwiłem się, bo słonce było na środku nieba, co wskazywało na wczesną porę. Odszedłem parę kroków, zaczęło mnie wywalać ze snu. Widziałem obraz z reala. Pomyślałem, żeby się skupić na czymś. Ostatnio czytałem wasze dzienniki i mówiliście o ADA w śnie. To spróbowałem. Nagle wiewiórka wyskoczyła zza drzewa, a ja na swoim ciele poczułem wiatr, tak wielki, że zaczął mnie unosić w górę. Próbowałem się czegoś złapać, ale nie wyszło. Obudziłem się.
3.
Biegnę przed siebie, otwieram szybko drzwi. Pojawiłem się w dość nowoczesnym budynku, ale zniszczonym. Spojrzałem pod siebie, leżały tam butle z piciami. Wziąłem jedną i pobiegłem na pole bitwy. Pojawiłem się w grze battlefield, a strzelałem butelką z picia, hehe. To tylko tyle.
Mam nadzieję, że chociaż coś z tego zrozumiecie. : p