Świadome i nieświadome sny Damiana
~~25 luty~~

Pewno oglądaliście Kevina samego w domu. Wydawało mi się, że jestem jednym z tych włamywaczów. Chodziłem po jakimś domu, było strasznie ciemno, ale coś tam widziałem. Nagle pomyślałem, że to sen... ale tak jakoś dziwnie pomyślałem. Pomyślałem jeszcze, żeby lepiej zrobić TR. Dziwnie się czułem. Zrobiłem TR z nosem i... okazało się, że to realny świat. Oczywiście byłem w śnie. ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Heh. Nie czytaj mojego dziennika, bo widzisz co sie dzieje :P
Ja byłem raz Kevinem. Ale to w galerii biedronki : D
Cytat:Pewno oglądaliście Kevina
Powątpiewałbym :P No chyba że ktoś chodzi na przedpremiery : >
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Ostatnio nie czytałem Twojego dziennika, o co chodzi? No i chodzi o "Kevin sam w domu" czy jakoś tak. D:
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Meh, ciężko kminiący człowiek z ciebie :P To był sarkazm.
Cytat:Ostatnio nie czytałem Twojego dziennika, o co chodzi?
"Zrobiłem TR z nosem i... okazało się, że to realny świat. Oczywiście byłem w śnie. ;)"
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
~~ 3 marca ~~


Wooow. Nawet jeśli był to sen o LD (a może LD) to i tak to było zajebiste. Nigdy tylu rzeczy nie zrobiłem w LD/śnie o LD. W sumie to dla Was może to się wydawać normalne, ale mnie to trochę ucieszyło. D:

Edit: Niektóre momenty mogą być pomieszane, bo nie pamiętam co gdzie było. :)

Jest noc. Szykujemy się do spania z rodziną. Idę do swojego pokoju. Jest ciemno. Drzwi od mojego pokoju były otwarte. Postanowiłem je zamknąć. Trzasnąłem nimi porządnie, ale i tak się nie zamknęły. Podszedłem do nich i tym razem zamknąłem je lekko. Coś dziwnie odepchnęło mnie w górę i do tyłu. Nieźle się wystraszyłem. Pomyślałem, że tam jest jakaś wiedźma, czarownica. No wiece, takie z horrorów. Pobiegłem do mamy i o wszystkiej jej powiedziałem. Wróciłem znowu do pokoju i zamknąłem drzwi. Znów stało się to samo. I nagle... Zaraz! przecież to może być sen. No i niby tutaj chciałem zrobić TR, a do końca nie pamiętam czy go zrobiłem czy nie. (Typowe dla snu o LD). No nic, wróciłem się do pokoju rodziców. Odwróciłem się. Chciałem stworzyć maszynę do zmieniania pory dnia. Zrobiłem to trochę inaczej niż we wszystkich LDkach (Przeważnie krzyczałem na głos, żeby coś się pojawiło). Teraz wystarczyło, że o tym pomyślę. Nawet to lepiej działa. Odwracam się a za mną stoi mała zielona maszynka. Jest! Udało mi się ją stworzyć. Podbiegam do niej. Na niej jest mnóstwo gumowych przycisków z jakimiś dziwnymi znaczkami. Było strasznie ciemno, więc podniosłem maszynkę i przybliżyłem się do lampki. Nie wiem skąd ona się tam znalazła. I nie wiem czy właśnie teraz zrobiło się jasno... Eh, nieważne. Klikam wszystkie przyciski po kolei, ale i tak nie działa. Chwilę później znów spojrzałem na maszynę. Teraz rozumiałem co tam jest. Na środku pojawiło się jakieś okienko, a wokół niego pojawiły się przyciski z napisami "np. night, day, dusk itp" No więc klikam je. Patrzę za okno i chyba coś się zmieniło, zrobił się dzień. Rozglądam się wokół. Widzę jakieś fajne dziewczyny. Dziwnie wyglądały bo wydawały się strasznie duże. Wróciłem do domu. Odwracam się plecami i próbuje stworzyć tamtą dziewczynę takim samym sposobem co maszynę. Nie udało się. Nawet się nie zdziwiłem, bo wiedziałem, że nie wyjdzie. To jest zły sposób na przywoływanie kogoś. Znów nastała noc. Chmury były strasznie ciemne. Powracam do maszyny. Klikam "day". Nie udało się. Dziwnie zmienił się tylko horyzont. No nic. Jakiś czas później postanawiam stworzyć broń. Oczywiście nadal jestem w domu. Odwracam się i wyobrażam sobie, że za mną leży fajny pistolet. Nawet widziałem jego obraz przed oczami. Odwracam się, a tam leży malutki pistolet, wyglądał jak zabawkowy. Wziąłem go. Wyjrzałem za okno i zauważyłem jak koło mnie przelatuje helikopter, fajny dźwięk. Postanawiam do niego strzelać. Bum bum! Pistolet strzelał jakby flarami, albo czymś. Nie trafiłem ani razu. Dźwięk strzelania z pistoletu też mi się spodobał. Wyszedłem z okna i usłyszałem jak ten helikopter do mnie wraca. Słyszałem też krzyki. Zrozumiałem, że wracają po mnie. Spanikowałem. Schowałem się za ścianą i zauważyłem moją siostrę, która przyszła do mnie z AK. Uspokoiłem się i spławiłem helikopter siłą woli. Wyjrzałem znowu za okno i próbowałem zmienić położenie księżyca/słońca (czy co to tam było) siłą woli. Udało się, ale nic się nie zmieniało. Porzuciłem to. Biorę pistolet i idę do kuchni. Tam siedziała moja mama. Zauważyłem na ziemi nogę mojego psa... rzuciłem tą łapką w mamę. (Dziwne...) Przyszła też moja siostra. Złapałem chrapkę na latanie. Wyszedłem na klatkę. Wyglądała inaczej niż ta w rzeczywistości. Szybkooo zbiegam po schodach. Nagle zauważyłem jak na dole schodów siedzą moi koledzy. Mówię do nich "Cześć Karol, Cześć Przemek!". Przywitali się ze mną. Spytałem się ich jeszcze "Co o mnie myślicie?" Tak z ciekawości... i dalej to raczej już wciągnęła mnie fabula snu. Ahh... te głupie projekcje! Nie można im ufać, pamiętajcie. W sumie to nie wyszedłem na dwór. Magicznie pojawiłem się na górze z kolegami i z kimś kogo nie znam. Ten ktoś dał mi kartkę z dyktandem z polskiego. Opisałem tam całe swoje "LD". Na odwrocie pisało czerwonym długopisem "Ciekawy temat... przeglądarki internetowej". Zrozumiałem, że pomyślała, że ściągnąłem to z internetu.



Chyba wszystko opisałem. Pokusiłem się też o własnie komentarze. Mam nadzieję, że to niczego nie zepsuje. :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Bardzo ładnie i szczegółowo opisane. Wczytując się w tekst odnoszę wrażenię, że w zdecydowanej większości snu miałeś jasną świadomość, dopiero pod koniec pojawiają się motywy strachu przed helikopterem i rozmowa z kolegami świadczące o utracie świadomości. Samego wykonania TRa mogłeś ewentualnie nie pamiętać, czasem się zdarza jak po długaśnym LD straci się świadomość na kawałek przed pobudką. Jeżeli jesteś zadowolony ze swoich działań i pomysłów w tym śnie, to musiał być LD.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
O, dopiero teraz przypomniałem sobie, że miałem rano zapisać słowa kluczowe. Niewiele pamiętam. Pewnie dlatego, że w ogóle nie zapisuje snów. Jak dla mnie to były sny o LD, ale nie jestem pewny...

1.

Hym, chyba byłem w sali, oczywiście szkolnej. Wyskoczyłem przez okno na dach. Był ułożony prawie jak schody, więc sobie po nim zszedłem. Potem pojawiłem się na boisku, a dokładniej to koło bramki piłkarskiej. Na podwórku było dużo ludzi. Może krążyłem wokół tej bramki, nie wiem. Wiem, że gdzieś tutaj się "uświadomiłem", ale nie pamiętam momentu z TR. Była ładna, słoneczna pogoda. Jak lato. Już świadomy pobiegłem przez boisko do wyjścia. Minąłem jakąś dziewczynę i wyszedłem ze szkoły. Pobiegałem sobie trochę. Okolica była podobna do tej z reala. Pomyślałem, że pozwiedzam sobie ten piękny senny świat. Pobiegałem trochę. Byłem trochę zawiedziony, że okolica wygląda tak samo jak ja ją znam, była nudna, ale coś w sobie miała. Później stałem w osłupieniu gapiąc się na "zwykłe" budynki mieszkalne. Zadziwiłem się. Wszystko było tak strasznie szczegółowe, patrzyłem na piękne błękitne niebo. Budynki nie miały nic w sobie szczególnego, ale wydawały się takie fajne. Pomyślałem, że polatam. Trochę się wystraszyłem, bo myślałem, że jak mi się nie uda to upadnę na cegły i będą mnie bolały nogi, więc chciałem z cegieł zrobić materace... (Dziwne, ja bym tak nie zrobił. Od razu bym poleciał, ale tak mi sie tylko zdaję...)

2.

Eh, niestety drugiego snu za bardzo nie pamiętam, ale mam jakieś prześwity... Pamiętam tylko moment jak zmierzałem na tak jakby jakieś wielkie lotnisko. Potem zauważyłem jakieś dziewczyny. Przeszedłem obok niej i usłyszałem jak mówiła do innych. Wolę nie pisać co mówiła.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
~~Dziś~~


Niby LD, ale nie jestem tego pewny. Krótki.

Nie pamiętam początku, ale chyba byłem w swoim pokoju. Jak zwykle ciemno. Chyba wstałem z łóżka i chyba zrobiłem tr, który wyszedł pozytywnie. Biegnę do salonu. Otwieram ostatnie okno i patrzę przez nie. Oczywiście nic innego tylko noc i ciemno. Wracam do pokoju i wyobrażam sobie za plecami maszynkę do zmieniania pory dnia. Odwracam się, a tam na podłodze leży maszynka. Super! Podbiegam do niej i klikam przycisk. Podchodzę do okna i widzę, że zrobił się dzień. Pomyślałem, że wyjdę na dwór. Oczywiście nie ryzykowałem i nie skakałem z okna. Podbiegłem do drzwi wyjściowych, aby wyjść na klatkę i zejść schodami. Otwieram drzwi, szybko przez nie wybiegam i nagle jakaś kobieta i mężczyzna zaatakowali mnie i chcieli mnie wepchnąć do domu. Jakimś cudem wylądowałem na głowie tej kobiecie, a ona zaczęła uciekać. Trzymałem się jej jakoś i nie spadłem.


Edit: Tak, wiem. Niekiedy strasznie chaotycznie piszę.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
~~~~Piąteczek, piątek, piontunio~~~~

Jak tam mija wam piątek? U mnie bardzo dobrze.


Około piątej w nocy obudziłem i zorientowałem się, że jak woda z kranu leci mi krew z nosa. Po tym nie mogłem zasnąć przez jakąś godzinę. [...] Nie wiem czy był to sen, czy może już powoli zasypiałem, czy może to były hipnagogi, ale widziałem ciemność, wszystko wirowało. Pojawiłem się w pokoju rodziców, był pusty, a moje "oczy" kierowały się w stronę pieca. Czasami miałem takie odjazdy i przeważnie widziałem też jakąś ciemną postać, która na nim siedzi, ale tym razem jej nie było. "Oczy" powędrowały za piec i tak go okrążyły... Wszystko było czarno białe.

Pojawiłem się na klatce schodowej bloku, w którym mieszkam. Prawdopodobnie wracałem ze spaceru z psem. Zaglądając na niższe stopnie klatki zauważyłem nogi dziewczyny. Pomyślałem, że pójdę do niej gdy tylko odprowadzę psa. Będąc już przy swoich drzwiach zauważyłem chłopaka, który tam siedział. Ominąłem go i wszedłem do domu zamykając drzwi na klucz. Patrząc przez judasz widziałem jak wstaje i próbuje otworzyć drzwi. [... tutaj nie wiem za bardzo co się stało, ale pamiętam też moment jak wstawałem z łóżka, zaczniemy od niego...] Wstałem i poszedłem parę kroków w przód. Nagle mnie olśniło, to sen! Robie TR z nosem, wyszedł pozytywnie, ale jeszcze nie byłem do 100% pewny czy to sen. Poszedłem do salonu omijając moją mamę. Wszystko wygląda dokładnie tak samo jak w realu, wszystkie meble są na miejscu. Wykonuje jeszcze raz serię TR'ów z nosem. Podchodzę do okna, widok taki sam jak w realu, tylko pogoda była bardzo słoneczna. W tle zaczęła grać muzyka. Odchodzę od okna i pomyślałem, że przecież mamy jeszcze inne testy. Spojrzałem na ręce i tutaj nie miałem już żadnych wątpliwości- to sen. Środkowe palce rosprywały się i pogrubiały. Odszedłem od okna i poszedłem do kuchni. Widząc moją mamę siedzącą na krześle zapytałem się jej "Co masz na głowie" oczekując jakiejś dziwnej odpowiedzi. Nic z tego. Pomyślałem, żeby wyjść na zewnątrz no bo na co siedzieć w nudnym domu. Gdy już byłem przy wyjściu olśniło mnie po raz drugi. Powiększę jakość snu! Ale innym sposobem. Wróciłem się do domu i ściągnąłem okulary z moich oczu (nie wiem jak tam się znalazły, ale powiedzmy, że jestem magikiem). Następnie ręce złożyłem tak jakbym trzymał niewidzialne okularu i powoli zacząłem nakładać je na głowę, powoli i ostrożnie. Gdy już siedziały mi na uszach wybuchła we mnie radość i szaleństwo. "O maj gad" wszystko takie realne i szczegółowe, widzę wszystko! Poszedłem do swojego pokoju, a na biurko zauważyłem swój telewizor, na którym leciał shrek...


Podejrzewam, że wyrzuciło mnie z radości. :) musicie wybaczyć mi moje chaotyczne pisanie. :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
~~ 6 lipca ~~


Wow, dawno nie zapisywałem snów. Jak tam wakacje? ; )

1.

Taki jakby koszmar.

Od czego to się zaczęło, hymm. Nie pamiętam. Zacznę od czegoś. Jestem w domu, ale wszystko inne. Strasznie ponuro, rolety pozasłaniane we wszystkich pokojach, ale nie do końca, więc też trochę ciemno. Miałem wrażenie, że wszystko jest "brudne" i stare. Wszędzie były porozrzucane rzeczy. Wyglądam przez okno. Tam też ponura i ciemna pogoda. Wszystko wydawało mi się stare, chociaż nie było nic zniszczone. Po prostu stare, jak za dawnych czasów. Widziałem parę osób, jedną z nich był człowiek z psem, który był ubrany w ubrania odblaskowe. Zapytałem się tajemniczego pana (opowiem o nim później) kto to? jakiś strażnik? Odpowiedzi chyba nie otrzymałem. Zauważyłem też grupkę dzieci z parasolkami, które szybko wbiegają do klatki. Odszedłem od okna. Pobiegałem szybko do domu i pozamykałem co tylko się dało. Drzwi i takie tam. Zrozumiałem o co chodzi. To jakaś epidemia, straszaki nie wiadomo co. Razem z mamą i siostrą zachomikowaliśmy się w domu. Siedzieliśmy w salonie, ciemno strasznie, mama była przykryta kołdrą. Jak już wcześniej wspominałem wszędzie było tak brudno, porozrzucane rzeczy jakbyśmy tam siedzieli i nie sprzatali nie wiadomo ile. Jakieś poduszki, nie wiadomo co. No i wszystko wydawało mi się stare, ale takie nie było. Dziwne uczucie... Pojawił się ten tajemniczy pan. Nawet nie wiem skąd, był to jakiś tam przewodnik, wydawało mi się tak. Potem dziwnie zwijał się w kołdrę.... Wziąłem kurtkę z sofy i pojawiłem się na dole, na podwórku. Czułem się obserwowany, bałem się, byłem strasznie ostrożny. Stałem na drugim końcu bramy mojego bloku. Zauważyłem mojego kolege z klasy ciepło ubranego. Nic nie krzyczałem tylko pomachałem do niego ręką, na wzór, żeby do mnie podszedł. Zaczął do mnie biec, nagle wpadł w kałuże, która całkowicie go wciągnęła. Szybko podbiegłem do niego i wyciągnąłem go za rękę. Poszliśmy razem na drugi koniec bramy i kolega zaczął do mnie mówić. "Jak będziesz szedł do szkoły to tą i tą drogą" wtedy palcem pokazywał drogę. Była bardziej okrężna. Ostrzegał mnie przed czymś. Podziękowałem mu za radę i sobie poszedł. Dobra, szybko wracamy do domu zanim się zjawią! ale kto? Biegnę do klatki schodowej, jestem przed drzwiami, patrzę przez okno, a tam już prawie całkowicie ciemno. Słońce zachodzi. Czuje kogoś obecność, ktoś zaczyna się do mnie zbliżać. Szybko dzwonie domofonem, pierwszy raz nie ten numer wybrałem, ale poprawiłem się. Dzwonie sygnałem, 3 razy przyciśnięcie guziczka. Wbiegam do klatki i szybko popycham drzwi, aby nikt nie wszedł. Ledwo co idą, nie mam siły. Patrze, nie da rady ich zamknąć, zamki się popsuły. O nie! wywalone, wbiegam na górę tak szybko jak tylko mogę, czuje czyjąś obecność. Gdy już jestem na swoim piętrzę, patrze, a przede mną leży bardzo stara, ciemna piłka z jakimś logiem. Wystraszyłem się jej, biło od niej dziwne uczucie. Odwracam się, a ze mną stoi dzieciak jak z horroru wyjęty! Był ciemny, od niego czułem coś dziwnego, bardzo się przestraszyłem. Obudziłem się z szybko bijącym sercem.


2.

Ld czy nie, nie wiem.

Obudziłem się z moją kołdrą na podwórku. Po mojej prawej boisko szkolne ogrodzone wysokimi kratami, niedaleko też była szkoła, a po lewej parking. Widzę kogoś w samochodzie, odpala go. Wiedziałem, że znam go. Był to pan, którego poznałem w grze, dość starszy. (Spokojnie żadna pedofilia : p) Zapytał się czy z nim jadę, odpowiedziałem, że nie. Próbował odjechać. Przede mną widziałem zbliżającego się kogoś znajomego. Wstałem z "łóżka" na podwórku. Poprawiłem włosy i spodnie. Rzuciłem kołdrę na bok i poszedłem przed siebie. Omijając znane mi osoby, bardzo mi się przyglądały, jak na jakieś dziwadło. (nie dziwie im się ; )) Zawróciłem tam gdzie spałem. Olśniło mnie. Robie TR z nosem, nie wychodzi pozytywnie, robię jeszcze raz, to samo, nie wychodzi. Nie chciałem zrobić z siebie debila w realu, więc nic takiego jak latanie nie zrobiłem. Zauważyłem jak ładna pani z wózkiem się do mnie zbliża. Podszedłem do niej, ledwo co, jakbym był pijany. Zapytałem jej, która jest godzina. Grzecznie odpowiedziała mi, że "19:20", zdziwiłem się, bo słonce było na środku nieba, co wskazywało na wczesną porę. Odszedłem parę kroków, zaczęło mnie wywalać ze snu. Widziałem obraz z reala. Pomyślałem, żeby się skupić na czymś. Ostatnio czytałem wasze dzienniki i mówiliście o ADA w śnie. To spróbowałem. Nagle wiewiórka wyskoczyła zza drzewa, a ja na swoim ciele poczułem wiatr, tak wielki, że zaczął mnie unosić w górę. Próbowałem się czegoś złapać, ale nie wyszło. Obudziłem się.

3.


Biegnę przed siebie, otwieram szybko drzwi. Pojawiłem się w dość nowoczesnym budynku, ale zniszczonym. Spojrzałem pod siebie, leżały tam butle z piciami. Wziąłem jedną i pobiegłem na pole bitwy. Pojawiłem się w grze battlefield, a strzelałem butelką z picia, hehe. To tylko tyle.


Mam nadzieję, że chociaż coś z tego zrozumiecie. : p
"Lets suppose that you were able every night to dream any dream you wanted to dream, and you would naturally as you began on this adventure of dreams, you would fulfill all your wishes. "
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Moje świadome i nieświadome sny 1jokowy 5 1,249 15-08-2025, 09:26
Ostatni post: 1jokowy

Skocz do:

UA-88656808-1