Dążę do LD :D
#21
Siedziałem na lekcji geografii i kłóciłem się z nauczycielką.Zacząłem rzucać w nią szklanymi wazonami.W końcu przestałem się z nią kłócić,ale nadal byłem na nią strasznie wkurzony.Siedziałem w 4 ławce w środkowym rzędzie.Przede mną siedzieli dwaj koledzy.Gdy nauczycielka przechodziła obok mnie celowo powiedziałem ''Ja pie*dole'' wzdychając.Mój kolega powiedział,żebym dał sobie spokój,a nauczycielka powiedziała ''Wszystko słyszałam.Dostajesz naganne.Teraz nie masz już tak wyje*ane coo?'' Nagle wstała dziewczyna z mojej klasy która nigdy się nie odzywa i powiedziała ''Ale zaraz?Ma dostać naganne za jedno przekleństwo?''I ogólnie zaczęła coś tam spinać i cała klasa się za mną postawiła i nauczycielka pod presją postanowiła dać mi ocenę z zachowania 'poprawną' (zawsze na koniec semestru i roku nauczyciele wystawiają nam oceny z zachowania.Od nagannej do wzorowej.Poprawna jest po środku.)Koleżanka która na co dzień się nie odzywa siedziała w drugiej ławce też w środkowym rzędzie.Pojawiłem się obok jakiegoś automatu.Na samym dole były ciasteczka w przeźroczystej folii.Nie miałem za dużo pieniędzy,a te kosztowały tylko 70 groszy więc postanowiłem kupić trzy paczki.Włożyłem pieniądze,lecz nie wiedziałem co wpisać,żeby ciasteczka wypadły.Mój kolega poprosił na pomoc swojego kolegę.Ten coś tam wpisał,ale zamiast ciasteczek dał mi paczkę gum.Zaczęliśmy się śmiać z kolegą.Kolega kolegi który mi pomagał odbiegł a z kieszeni wyleciały mu dwie paczki ciasteczek.Szybko po nie podbiegłem i zebrałem jedną paczkę.Teraz teleportuje mnie w drogę do domu.Jestem już na mojej ulicy i widzę ludzi siedzących w kole na ulicy.Byli zjarani.Jeden z nich powiedział ''E! Patrzcie jaki jestem skuty!''Podszedł do mnie i zapytał czy chcę wpier*ol.Ominąłem go ignorując jego dziwne zachowanie i poszedłem dalej.Już się obróciłem żeby podejść do niego i zacząć się bić,ale rozum podpowiedział mi że to nie ma sensu i ponownie odwróciłem się w stronę mojego domu i zacząłem iść ku niemu.Nagle podbiegł do mnie jakiś chłopak i powiedział,że nie warto się bić z ......... <---- (tutaj ksywka mojego kolegi ),bo nie mam szans.Nagle podbiegł ten kolega,machnął ręką i powiedział ''och przestań'' XD Poszedłem do domu i mama powiedziała,że pani dzwoniła do niej w sprawie mojego zachowania na lekcji geografii.Obudziłem się :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#22
Jest noc.Na mieście jest jakaś impreza.Coś w stylu sylwestra.W koło całe tłumy ludzi.Na środku placu na czerwonym dywanie stoi taka jakby kula do której się wchodzi i ona tak wiruje (Była taka w 'The Sims 2',wstawię link do zdjęcia na końcu)Jestem tam z mamą.Podchodzę do średniej wielkości autobusu w którym można oddać krew.Łysy facet pyta w czym może pomóc.Ja powiedziałem,że chcę oddać krew.On na to,że to bardzo miłe,tym bardziej,że nie mam możliwości (nie wiem o co chodziło)Wpisał mnie na jakąś listę i przyszła po mnie jakaś kobieta.Mama miała na mnie poczekać.Kobieta zaprowadziła mnie do jakiegoś pomieszczenia.W myślach zastanawiałem się jakim cudem to wszystko mieści się w jednym autobusie,ale zignorowałem tę myśl i poszedłem dalej (pewnie jakbym bardziej się zainteresował tym,że to nie możliwe,to doszedłbym do tego,że to sen)Wszedłem do jakiegoś pokoju.W kółku zrobionym z drewnianych krzeseł siedziało kilkoro młodych ludzi.Była tam moja kuzynka,mój kuzyn i taka jedna dziewczyna.Reszty nie znałem.Usiadłem na krześle.Strasznie się stresowałem pobierania krwi,gdyż ostatnio mi ją pobierali kiedy miałem jakieś 8 lat.Dziewczyna ze strzykawką zapytała kto chce oddać krew jako pierwszy.Ktoś się zgłosił,a ona pobrała mu krew.Po wszystkim ten ktoś wyszedł.Ja chciałem iść jako drugi ale dziewczyna mnie zignorowała i poszła do kogoś innego.Tym razem kazała temu komuś samemu wbić sobie igłę w żyłę i pobrać krew.Każdy musiał to zrobić.Cały czas się zgłaszałem,żeby do mnie podeszła,bym miał to za sobą,ale ona cały czas mnie ignorowała.Igła w strzykawce była gruba jak dłuto czy coś w tym stylu.Zażartowałem z czegoś i dziewczyna z kręgu się do mnie uśmiechnęła.W końcu przyszła moja kolej.Minęło dużo czasu.W sali zostałem tylko ja.Dziewczyna kazała mi wbić sobie igłę.Ja powiedziałem spanikowany,że nie dam rady sam sobie jej wbić bo strasznie się stresuję.Ona zaczęła na mnie krzyczeć,że co ja tu robię skoro nie potrafię sobie sam poradzić.W końcu pobrała mi tą krew.Kiedy wbiła mi igłę poczułem lekkie zagilgotanie.Trzy razy odessała krew strzykawką i wyciągnęła igłę.Krew miała w pojemniku który wyglądał jak zeszyt.Przelewała z jednej strony pojemnika na drugą i obserwowała ją.Krew wyglądała bardziej jak sok.Wyszedłem z tego pomieszczenia strasznie zdenerwowany faktem,że straciłem tyle czasu.Poszedłem na plac na którym zaczął się sen w poszukiwaniu mamy.Nie było jej tam.Cały plac opustoszał.Zobaczyłem u góry jakieś fajerwerki.Zadzwoniła do mnie koleżanka ze starej klasy i zaczęła składać mi życzenia.Nie za bardzo wiedziałem o co chodzi więc się rozłączyłem.Zadzwoniłem do mamy i zapytałem gdzie jest.Ona powiedziała,że jest w kościele ''Tyfus'' i że w nim śpi.Zignorowałem to.Napisałem do kolegi czy wyjdzie.On powiedział,że jest syrenką w ''Tyfusie'',więc ja zapytałem czy nie może wyjść z tego tyfusa ale ten nie odpisał.Zobaczyłem przed sobą dwa kościoły.Jeden wielki biały a drugi trochę mniejszy i brązowawy.Brązowawy miał duże drzwi a w nich prawie tak samo wielkie szyby.Przez szyby zobaczyłem jak do drzwi podpłynęły trzy syreny.Po lewej mój kolega,po prawej jakaś syrena w blond włosach a po środku jakiś potężny król syren.Szyby nagle pękły pod ciśnieniem wody i z drzwi wypadł mój kolega i ta blond syrena.Ogony zamieniły im się w nogi,a mój kolega zamienił się w dziewczynę w czarnych krótkich włosach.Pamiętam jeszcze scenę pod prysznicem,gdzie w sumie ja byłem tą dziewczyną w krótkich włosach.Walczyłem z tą blondynką.Kabina prysznicowa była jakaś dziwnie wydłużona.Przewróciłem blondynkę i wylałem na nią gorącą wodę,a ta umarła.Wstałem i wyszedłem z kabiny.

Ten sen był strasznie realistyczny,szczególnie na początku.Szczerze,to myślałem,że to się dzieje naprawdę.


Drugi sen.Widziałem sam monitor.Siedziałem na jakimś instagramie czy coś takiego.Dostałem wiadomość od jakiegoś chłopaka który miał na awatarze herb Zawiszy zbudowany z klocków lego.Zaczął spinać o coś do mnie,więc napisałem post na facebooku w którym napisałem ''Taki kozak w necie?To chodź się bić pi*do'' Czy coś takiego.Mój trener dodał post w którym było napisane ''W naszym klubie są ludzie i parapety nie sądzicie?'' A drugi trener zaczął komentować mój post i coś tam pisał ''Ty gnojku'' ''Ale z Ciebie debil'' i ogólnie spamował takimi komentarzami,a ja nie nadążałem odpisywać i ten napisał ''Co nie odpisujesz?Poszedłeś na rozmowy w toku?'' XD Nie wiedziałem skąd ta fala hejtu.Napisał do mnie kolega z którym trenuję.Jest starszy ode mnie,ma chyba z 20 lat.Rozmowa wyglądała mniej więcej tak :
''-Ale z Ciebie gnojek
-Dlaczego?
-Dzieciak którego wyzywałeś w tamtym poście to mój syn
-On pierwszy zaczął do mnie kozaczyć,z resztą skąd miałem wiedzieć,że to Twój syn?''
Reszty snu nie pamiętam,ale wydaje mi się że coś tam jeszcze było :/

https://encrypted-tbn3.gstatic.com/image...EJCcEhLevf - Link do tej kuli :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#23
Ładna pamięć snów. Coraz więcej nowych tematów widzę. To chyba dobrze.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#24
Szedłem sobie z kolegą i dwoma nieznajomymi ludźmi,ale we śnie to też byli moi kumple.Idziemy sobie w czwórkę i się wydurniamy i nagle dochodzimy do jakiegoś placu ogrodzonego drutami.To chyba było jakieś boisko czy coś.W środku było pełno ludzi.Ci dwaj tam weszli,a mój kolega za nimi.Po chwilę wrócił i już mieliśmy iść na trening (trenuję z nim) ale on jeszcze raz na chwilę wszedł za płot.Rozmawiał z kimś.Zacząłem do niego że ma wracać bo zaraz się spóźnimy,a ten stał i rozmawiał.Po chwili zorientowałem się,że rozmawia z mamą.Jakiemuś sporemu mężczyźnie wypadła piłka za płot i powiedział do mojego kolegi ''Te,podstawówczak,sięgnij to'' (wcale nie jest z podstawówki,jak coś XD)Kolega zignorował go,bo uznał,że nie będzie robił za służącego.Mężczyzna zaczął go wyzywać i nagle ja powiedziałem cicho ''Spier*alaj głupi downie'' po czym nagle wtargnął starszy brat mojego kolegi i krzyknął dokładnie to samo.Kolega wyszedł za płot i poszliśmy dalej.Nagle znaleźliśmy się w jego domu.Miał okrwawiony nos i brew.Dopiero teraz to zauważyłem.Zapytałem go czy tamten gościu go uderzył,on odpowiedział,że tak.Potem się położył i spał.Po jakimś czasie przyszła jego mama i o czymś tam z nią rozmawiałem,ale nie pamiętam o czym i sen się skończył.

W drugim śnie szedłem uliczką niedaleko mojego domu z dwoma moimi kolegami.Nagle zauważam,że za nami idzie jakiś bezdomny.Kolega mi powiedział,żebym ukrócił jego cierpieniom i go zabił.Jak powiedział,tak zrobiłem.Zobaczyliśmy,że widzieli to jacyś chłopacy za bezdomnym i szybko zaczęliśmy uciekać.Uciekliśmy do miejsca w którym normalnie stoi taki opuszczony basen,ale we śnie był to pusty plac.Chłopacy pobiegli za nami i chcieli nas pobić.Ja zacząłem skakać jak najwyżej,żeby mnie nie złapali.W końcu moi koledzy powiedzieli mi,żebym przyszedł do nich i żebyśmy działali w drużynie.Zaczęliśmy się bić z tymi chłopakami.Nagle się pojawiło więcej ludzi.To wyglądała trochę jak wojna,ale na pięści.Na końcu ''wojny'' przetrwała garstka osób w tym ja.Zmierzałem na trening (znów) ,ale nie mogłem znaleźć jednego buta.Zacząłem szukać go po całym placu.Rozpadał się deszcz.Pomyślałem,że ktoś mógł sobie zażartować,i wsadzić but do śmietnika.But leżał jednak obok śmietnika.Ubrałem go i się obudziłem :D
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#25
Byłem bezdomnym.Siedziałem pod jakimś budynkiem i żebrałem o pieniądze.Nie żebrałem w zwyczajny sposób.Śpiewałem.W śnie było to mega oryginalne,choć w rzeczywistości dużo bezdomnych gra na gitarze i podśpiewuje dla pieniędzy.Jednak ludzie ze snu byli tak zachwyceni oryginalnością pomysłu,że mój plastikowy pojemnik w którym zbierałem pieniądze w chwilkę się napełnił.Wziąłem go do rąk i zacząłem liczyć pieniądze.Podeszła do mnie jakaś para i zaproponowała,że mogą dać mi kapselki za te pieniądze.Zgodziłem się.W zamian dostałem worek zakrętek od butelek.Obudziłem się
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#26
Nie ma to jak być bezdomnym w śnie. :D
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#27
Taka rada. Stosuj więcej akapitów. Człowiek widząc taki ogrom tekstu ma niechęć do jego czytania :) Więcej akapitów z pewnością umilą czytanie.
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#28
Miałem trochę snów w tym odstępie czasu,ale strasznie nie chciało mi się ich opisywać.Rozleniwiłem się jednym słowem.Ale w ostatnim śnie dostałem bardzo dziwnego zjawiska i mam co do niego pytanie.

Tak więc byłem sobie nad jeziorem i tam spotkałem ciocię i wujka,którzy byli wyimaginowani,bo tak naprawdę ich nie znam.Oni nagle zaczęli się śmiać z tego,''co kiedyś zrobiłem''.Nie wiedziałem o co chodzi na początku,ale później przypomniało mi się zdarzenie z życia,które również bylo wyimaginowane,w którym utopiłem ich żółwia na tej samej plaży i dokładnie im.
Kiedy się obudziłem byłem święcie przekonany,że coś takiego naprawdę miało miejsce,ale po chwili namysłu uznałem,że to nie ma sensu.Pomyślałem,że mogło być to nawiązanie do snu który kiedyś miałem?
Teraz pytanie czy to możliwe,że jakoś w mojej głowie przypomniał się sen z dość dawna i miałem do niego takie nawiązanie? Czy może sen mi dał jakieś fałszywe wspomnienie czy coś?

Ogólnie to miałem też świadomy sen.Na początku ogarnęła mnie euforia,ale potem przypomniałem sobie,że muszę być spokojny,więc powtarzałem sobie ''spokojnie,to nic takiego'',aż w końcu zacząłem czuć,że wywala mnie z tego snu,więc zacząłem krzyczeć jak najgłośniej (przeczytałem gdzieś,że tak trzeba robić kiedy czujemy,że wyrzuca nas ze snu),ale to nic nie dało i się obudziłem :/ Wszystko trwało jakieś 10 sekund
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#29
To zapewne mocna pamięć snów odcisnęła z siłą te fałszywe wspomnienie. Miałem kiedyś sen w którym z kolegą mieliśmy cząstkę mocy sayian. Po obudzeniu miałem wrażenie że coś takiego kiedyś było, dopiero po przejściu do łazienki uświadomiłem sobie że to niemożliwe :P

A co do LD to pewnie uświadomienie w końcówce fazy na skutek spłycenia.
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#30
Fałszywe wspomnienia są niezmiernie częste zarówno w snach zwykłych, jak i w LD. Aczkolwiek skoro po obudzeniu wydawało ci się, że ten motyw był znajomy, to z dużym prawdopodobieństwem rzeczywiście kiedyś ci się to śniło. W odmiennych stanach świadomości mogą przypomnieć się zdarzenia, które zapamiętaliśmy kiedyś, będąc w takim samym stanie świadomości. Takich zdarzeń z kolei nie da się pamiętać w jasnej świadomości na jawie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1