Notatnik-Jagoda18
#51
Śnił mi się kemping i aktor-Jarek z "M jak miłość" taki młody chłopak, kto ogląda to wie;)
Był pijany i bał się ojca, ja z nim weszłam do kempingu ale nic się nie działo, potem znalazłam się w sklepie, już po zamknięciu. Leżałam na podłodze na kocu i podszedł do mnie inny chłopak z długimi włosami i leżał ze mną
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#52
A dziś hmmm coś całuśnego było, było mniam, więcej nie pamiętam;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#53
Sen: Spałam w łóżku i ktoś mnie budził - to była moja koleżanka, położyła się na łóżko z zieloną pościelą i nawet połowa ściany była tam zielona. Pokój był dla mnie nieznany. Wkurzyłam sie, że nikt wcześniej mnie nie obudził a dokładniej, że mój chłopak mnie nie obudził. Byłam jakby u siebie w domu ale mojego chłopaka rodzina spała tego w nim, nie krępując się niczego. Przyszedł brat i mój chłopak. Do chłopaka sie nie odezwałam dlatego, że mnie nie obudził i będę musiała sama zjeść śnaidanie. Tym byłam wtedy bardzo wkurzona, że jak zwykle mnie zostawia samą, (czasem tak bywa w życiu realnym;) ) . Jego młodszy brat poszedł mi po śniadanie i przyniósł dwie duże kromki z pasztetem. Powiedziałam, że nie musiał przynosić, bo ja już schodzę na dół, a na prawdę nie miałam ochoty siedzieć razem z moim zadowolonym (nie wiem z czego) chłopakiem. Wkurzał mnie swoim zachowaniem. Wstałam szukałam jakiś spodenek, on przy mnie stał, coś się pytał a ja nic się nie odezwałam i poszłam na dół do łazienki ogarnąć się; malując rzęsy powoli zaczynałam sie budzić.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#54
Drugi dzień zboczony, obrzydliwy sen, którego nie mam ochoty opowiadać:/
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#55
Sen z wczoraj: Byłam stażystką w jakimś szpitalu razem z koleżanką z klasy. Pamiętam, że jakaś lekarka mnie pochwaliła. Jakieś zamieszanie na korytarzu..i tyle pamiętam.

Dzisiaj: Wyjechałam z podwórka z kuzynki synkiem na spacer. Teraz ma on 3 miesiące a w wózku wyglądał na więcej i miał górne zęby zepsute i chusteczkę w buzi. Wiedziałam, że był u dentysty. Wyjeżdżając zza zakrętu pojawiła się mojej sąsiadki mama i ją poprosiłam żeby zobaczyła dlaczego on ma chusteczkę w buzi, ona tylko się patrzyła a malutki wypluł chusteczkę a ja ją wyrzuciłam do kosza po lewej stronie. Potem jechałam dalej i z moją babcią poszłam z nim do parku na spacer ale ja nie chciałam tam wchodzić, bo było niebezpiecznie. Babcia poszła sama a ja z wózkiem stałam na ulicy. Nagle babcia z jakimś koszykiem slalomem między drzewami biegła, bo goniły ją jakieś zwierzęta podobne do dzików tylko bez kłów i bardziej podłużne. Przekroczyła ulice i zwierzęta znikły. Poszłyśmy z powrotem do domu. Nagle znalazłam się w sanatorium i biegałam po korytarzach.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#56
Masz troche dobrych motywow na znak senny, robisz TR zawsze gdy widzisz dzieciaka albo chlopaka ktory ci sie podoba? ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#57
Nie jestem świadoma w śnie to jak mam zrobić;)?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#58
Hehe, na realu oczywiscie ;)
Domyslam sie ze w twoim otoczeniu jest jakis maly brzdac albo kobieta w ciazy - rob TR jak ktores zobaczysz. Lub gdy w podczas myslenia pojawi ci sie taki temat w glowie. I na randkach :D
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#59
Randkach? Zdradzasz mnie? Ojj, niewiasto pożałujesz.

A tak na serio to całkiem ciekawy notatnik/dziennik prowadzisz. :P Z przyjemnością wszystko czytam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#60
Dziękuję xDiego77 ;)
Incestus: Obecnie nie ma żadnego brzdąca a randki mam co tydzień:D To może wymyśle coś innego (coś co widzę codziennie) na czym mogłabym się skupić:)

Dzisiejsze sny: Trzy zapamiętane.
1. Widzę podwórko za jakimś domem, przyjęcie, rodzinę. Moje kuzynki (w rzeczywistości dziesięcioletnie a we śnie dużo młodsze), które miały wspólnie urodziny. Mama prosiła mnie żebym zabrała dziewczynki na drugą stronę ulicy do parku. Coś trzymałam w ręce-możliwe, że to było ciasto. Dlatego trudno mi było trzymać za rączkę obydwie kuzynki. Wzięłam jedną a drugiej kazałam trzymać się o moje spodnie. Przeszłyśmy na drugą stronę a tam zamiast parku było dużo trawy i jedna piaskownica a za tym wszystkim garaże i pewien staruszek siedzący na małym krzesełku. Następnie znalazłam się u siebie na wiosce i była atrakcja dla dzieci, bo przyjechał większy niż w rzeczywistości wóz strażacki z dziwnym dźwigiem. Zajmował całą ulicę. Szłam w stronę domu i jechała ciężarówka z 70km/h w ogóle nie zatrzymując się przed dźwigiem, odwróciłam się a wóz jak w bajce troszkę się przesunął i ciężarówka mogłą przejechać, nawet nie zjeżdżając na pobocze. Wrociłam się i oglądałam jak dzieci się bawią.

2. Następne przyjęcie ale na moim podwórku, tam gdzie mieszkam. Stał (nie wiem dlaczego) na środku tego podwórza stół a przy nim siedziała moja rodzina-pamiętam szczególnie brata, mame oraz wujka z żoną od strony mamy. Mama piekła różne smakołyki w domu, takie jak w restauracji. Byłam bardzo głodna i wściekła na brata, że co godzinę jadł. Nagle znaleźliśmy się u mojej cioci. Chwilę pochodziłam po jej domu i znowu znaleźliśmy się u mnie na podwórku. Dostałam od mamy dziwne danie, którego nie umiem opisać. Brakowało mi do tego sosu tzatziki. Wiem jak się ten sos robi lecz we śnie dałam do małej miseczki śmietanę,mleko i gotowałam to. Wyszłam z domu bez tego sosu i darłam się na brata, że ciągle by tylko jadł. Teraz będzie najgorsze dla mnie: Nie wiem jak on to zrobił ale wystrzelił mnie w powietrze i zaraz spadałam w dół a mama krzyczała: "nie!". Miałam dziwne uczucie jak już spadłam i zaraz obudziłam się, rzecz jasna.
Ten sen powtarzał mi się (nie wiem co ile, bo nie patrzyłam na zegarek). Budziłam się i jak zasypiałam znowu śniło mi się to przyjęcie i brat ale inne było zakończenie, którego nie pamiętam.

3. Coś było na rzeczy, wiedziałam, że coś się stało ale nie wiem co. Musiałam iść do sąsiadki spytać się czy jej babcia jest. Było ciemno. Zapukałam, ona otworzyła drzwi i powiedziała, że jej babcia jest w szpitalu. Zobaczyłam, że na półce z rękawiczkami trzyma kilka malutkich kotków (wielkości mojej dłoni), po czym wypuściła je na dwór jakby to było codziennym rytuałem. Kotki szły wzdłuż domu a ja szłam do swojego. Odwróciłam się i one szły za mną. Były śliczne:) Jeden szary, drugi czarny, trzeci szary z żółtymi paseczkami a czwary piaskowo-beżowy;) Powiedziałam do nich: "Który pierwszy zbliży się do mnie tego wezmę". Pierwszy był czarny więc wzięłam go w rączki i szybko szłam do domu żeby tamte kotki za mną nie biegły. Mój brat był taki zadowolony, taki pobudliwy jakbym przyniosła małe dziecko a nie kotka. Chciał dla niego wszystko zrobić. Przyniósł wyszywane coś-wyglądało to na poduszkę-piramidę specjalną dla kotów ale mi się to nie podobało, bo było za duże jak dla tak małego kotka. Potem położył na stół małą czerwoną miseczkę (jak do sałatek) i tam miałam dać kotka ale powiedziałam, że to jest za małe. Szukał dalej czegoś innego. Ja w tym czasie poszłam do łazienki i mówiłam kotkowi że tutaj do zlewu ma robić siusiu;) Zrobił;) Następnie poszłam do kuchni i na ścianie był przyklejony jakiś szeleszczący papier jak od cukierków. Wbił się w tą ścianę pazórkami ale nie mógł wyciągnać. Więc mówił do mnie "auć" i płakał;) (Dziwne żeby kot mówił i zachowywał się trochę jak człowiek). Odczepił tylne łapki i jedna prawą. Została mu lewa łapka. Normalnie wyciągał pazurek po pazurku jęcząc przy tym jak człowiek. Po wszystkim przytuliłam go do siebie:)

Koniec:)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1