![]() |
|
Dziennik snów Sennego Spacerowicza - Wersja do druku +- i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia (https://i-sen.pl) +-- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--44) +--- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--14) +--- Wątek: Dziennik snów Sennego Spacerowicza (/Temat-Dziennik-snow-Sennego-Spacerowicza--2877) |
RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 31-08-2014 ------------------------Noc 30/31 sierpnia 2014r----------------------- Położyłem się do łóżka gdzieś przed północą i próbowałem zasnąć do 2. Nie wiem czy była to bezsenność, podejrzewam, że po prostu nie chciało mi się spać (w ciągu dnia uległem zmęczeniu i z drzemnąłem się na 15 minut, a do tego spałem 11 godzin w ciągu nocy). Póltorej godziny przed snem napiłem się ciepłego mleka. Wyraźnie powtórzyłem 3 razy "Będe miał świadomy sen". Sen rozpoczął się w mojej starej szkole. Po prostu zrozumiałem, że śnie i to na tyle wcześniej, że nie pamiętałem wcześniejszej akcji (podejrzewam, że udało mi się uświadomić na początku fazy rem). Stanąłem i się otrząsłem. Szkoła niezwykle dobrze odwzorowana. TRy z nosem pozytywne, reszta (dłonie, napisy i inne tego typu) negatywne. Spróbowałem strzelić ogniem z dłoni. Udało się! Zacząłem się bawić. Mocy nie miałem dużo w porównaniu do bajek ale sprawiało mi to frajdę. Dobrze wizualnie. Próbowałem wywrócić wielki fundament ale mi się nie udało. Wszyscy wyszli i do okoła było mnóstwo osób. Znajome twarze (mogłem sobie przypomnieć z kim uczęszczałem do podstawówki, uczniowie, nauczyciele, a nawet sam wygląd szkoły). Spróbowałem zwizualizować sobie jak Julia wychodzi zza drzwi obok. Nie mogłem się skupić, co chwilę ktoś inny wychodził i trzask mnie rozpraszał. Podeszła do mnie jedna z dziewczyn i ja jej powiedziałem, że to sen. Zatkałem jej nos do TRa jednak było słychać, że coś idzie nie po myśli. Odszedłem od niej i schodząc po schodach zacząłem rozmawiać z 2 dawnymi kumplami. Poczułem na ramieniu pająka (takie magiczne, wyraźne dotknięcie). Po chwili zniknął, a ja lekko z panikowany zapytałem się projekcji czy był duży. Patrzyły się na mnie i kiwały głową. Cały czas sprawiała mi frajdę zabawa ogniem. Projekcje patrzyły zdziwione ale nie zawracały mi głowy. Kiedy z szedłem zrobiłem TR i podsłuchałem rozmowe 3 aktualnych znajomych i 2 koleżanek. Mieli śmieszny temat. Rozmawiali o tym, że jedna z tamtych dziewczyn spędziła noc w wieży ze smokiem. Historia jak ze Shreka 1. Zobaczyłem, że jedna projekcja trzyma sok i zabrałem mu go. 1 raz miałem okazje wypróbować zmysł smaku. Zwróciłem na niego wielką uwagę. Odkręciłem sok i napiłem się go. Smakował dokładnie jak soki jabłkowe (Tymbark itp). Był dobry i porównywałem smak do tego z reala. "Parametr" był identyczny. Wyszedłem ze szkoły i do okoła było błoto pośniegowe. Spróbowałem je zamienić w wodę. Udało mi się, jednak moją uwagę odwróciło auto, które szybko jechało w moją stronę. Wystraszyło mnie i szybko wróciłem do szkoły. Otwierając drzwi zrobiłem TR z nosem i był pozytywny. Bez przerwy starałem się być uważnym aby nie stracić świadomości. Co jakiś czas czułem, że ona usypia i natychmiast robiłem TR. Zeskoczyłem ze schodów. Co jakiś czas na głos (wygodniejsze niż w myślach) powtarzałem swoje przemyślenia. Chwilami krzyczałem, a czasami po prostu mówiłem sam do siebie. Pomyślałem o tym, gdzie może być Julia. Mimo to, że była to stara szkoła i jej tam nie znałem to czułem, że dziewczyny mają teraz WF. Poszedłem w stronę sali gimnastycznej. Z ręki wystrzeliłem ogień i spróbowałem go dotknąć. Kiedy to zrobiłem poczułem jak topi mi się ręka. Uczucie jakby wsadzić rękę do gorącego wosku i ją wyjąć. Była pokryta jakimś śluzem, myślałem, że to skóra i ją zdjąłem. Nie czułem bólu. Doszedłem na miejsce. Podświadomość postanowiła odegrać jakąś scenke. Dała mi na plecy kozła. Kozioł zaczepił głową o drzewko jabłkowe, które wyrastało z ziemi i w rzeczywistości nie istniało. Zobaczyłem rysunkową scenkę. Kozioł stoi na drzewie, a żołnierz (jego właściciel) odchodzi. Koza płacze. Natychmiast się otrząsnąłem i rozejrzałem się nad jakimś napisem. Na ścianie było małe grafitii i narysowany potworek. Odwróciłem głowę i potworek zmienił się w coś innego, napis niewiele się zmienił. W kantorku zobaczyłem starą wychowawczyni, nie przywitałem się z nią, bałem się jej ._. . Zobaczyłem, że zza rogu wychodzi mój dawny przyjaciel Filip. Porozmawiałem z nim i pokazałem mu moje moce. Z sali wyszła dziewczyna i chciałem coś sprawdzić. Podniosłem koszulkę i zapytałem się jej czy mam fajny kaloryfer xD. Odpowiedziała: Nie, Kuba ma lepszy. Podejrzewałem, że odpowie, że jej chłopak ma lepszy (Michał). Zdziwiła mnie kiedy odpowiedziała, że Kuba. Nie byłem zły, w końcu to projekcja. Podszedłem do drzwi hali ale do niej nie wszedłem. Było słychać gre w siatkówke i odbijające się piłki. Zatrzymały mnie inne projekcje i chciały mnie zagadać. Porównałem sobię ich halę do mojej, aktualnej. W rzeczywistości moja nie była taka zła ale w LD pamiętałem ją troszeczke inaczej. Zacząłem się kłócić z projekcjami o wydatkach i oszczędnościach. Myśle, że w ostatnim momencie zrezygnowałem, bo poczułem jak odpływam. Po tej rozmowie zupełnie zgubiłem cel i zapomniałem co chciałem zrobić. Zszedłem po schodach i sen lekko się spłycił. Zdąrzyłem go utrzymać trąc ręce i krzycząc. Wydałem z siebie okrzyk adrenaliny i ekscytacji. Zobaczyłem przed sobą długi korytarz. Z okien świeciło słonko i była przyjemna atmosfera. Postanowiłem się wybrać do najbliższej łazienki i pobawić magią wody. Nie musiałem długo iść po spojrzałem w prawo i zobaczyłem kran. Kran powinien być w łazience, która była obok ale w sumie wygodniej jak wyrastał na środku drogi . Poza tym, w łazience było ciemno i strasznie, nie chciałem spotkać jednej z koszmarnych projekcji. Odkręciłem kran i próbowałem. Nie udało mi się. Skupiłem się ponownie i zacząłem lekko sobie wizualizować co chcę zrobić. Potem automatycznie już mi wychodziło. Po prostu podnosiłem ręce i robiłem z wodą co chce. Uniosłem wielki bicz wodny, którym miałem zamiar się pobawić ale wtedy podeszła jedna z projekcji i chamsko się śmiejąc podeszła do mojej wody i uderzyła w nią reką. Bicz się rozpadł. Mimo to spróbowałem ponownie jednak kręciło się dużo projekcji. Zamroziłem kran, aby nie mogły się bawić ze mną. Potem go rozmroziłem i wszędzie zaczęła tryskać woda. Lekko się przestraszyłem. Woda była zimna (doskonale ją czułem). Zakręciłem wodę i kiedy to zrobiłem nie zdąrzyłem zareagować i się obudziłem. Dokładnie czułem ten moment końca. Dokładnie po końcu snu i jego spłyceniu odruchowo podniosłem rękę do TRa i był negatywny. Leżałem w łóżku.LD fantastyczny moim zdaniem. We śnie mieszały mi się wspomnienia z tej przygody i chwilami próbowałem sobie przypomnieć aby dobrze po obudzeniu go pamiętać. Świetnie się bawiłem. Miałem kontrolę, czułem siłę kontroli i sama jakość też była rewelacyjna. Żadnych innych snów nie pamiętam. Kiedy się obudziłem była 7:45 co daje mi około 6 godzin snu. Podejrzewam 3 faze rem . Nie jestem w stanie określić ile trwał LD ale myśle, że naprawdę długo. Jestem zadowolony i w końcu się wybawiłem niektórymi żywiołami!
RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 31-08-2014 Po póltorej godziny czuwania uznałem, że jestem zmęczony. Położyłem się spać i szybko zasnąlem. Przyśnił mi się krótki sen o tym, że siedze przy komputerze i pale papierosy. Męczyło mnie sumienie, że walcze z nałogiem. Nie wiem czemu przyśnił mi się akurat taki sen, ja nawet papierosów nie palę .Na WBTB to chyba za długo. RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 01-09-2014 ------------------------Noc 31/01 września 2014r----------------------- Leżałem w łóżku. Podniosłem się, aby sprawdzić która godzina i ile mogę jeszcze spać. Zegar pokazywał mniej więcej 1 w nocy. Światło było zapalone. Wszystko było mocno realistyczne, a zmęczony byłem na tyle, że nawet nie chciało mi się robić TRa. Ciekawe na ile bym się zdziwił jakbym tego TRa zrobił. Po obudzeniu mocno się zdziwiłem i żałowałem, że mi się tego TRa nie chciało zrobić. Spojrzałem na zegar i godzina była zupełnie inna (mniej więcej 3 nad ranem). Miałem mętlik w głowie po czym zasnąłem. Znalazłem się w swoim pokoju. Była noc, szykowałem się do spania. Słyszałem, że coś gwiżdrze za oknem. Strasznie mnie to denerwowało i trochę się bałem. Podszedłem do okna aby je zamknąć, nie chciałem za nie wyglądać. Na balkonie zobaczyłem cień, szybko okno zamknąłem i uciekłem do kuchni gdzie była mama i młodsza siostra. Po zamknięciu gwiżdrzenie ustało. Pobiegłem do kuchni, miałem wrażenie, że coś mnie goni. Podchodze do mamy aby jej to powiedzieć i nagle wszystko zrobiło się szare, pulsowało tworząc ostrokąty, wydawało okropne dźwięki i mnie przerażało. Zacząłem krzyczeć smutnym głosem "Co się dzieje?". Nie mogłem się ruszać, męczyłem się aby wykonać najdrobniejszy ruch. Chciałem podnieść rękę do TRa z nosem, jednak nie byłem wstanie. Ostatkiem sił przekręciłem głowę na zegar obróciłem głowę i kiedy spojrzałem z powrotem zgasło światło i się obudziłem spocony. Odwiedziłem babcię u niej w domu. Dowiedziałem się, że ma urodziny. Usiadłem obok telewizora i oglądałem jakiś serial. Wszystko się zmieniło, a ja stałem i odpowiadałem na pytania jakiejś agentki. Mierzyła we mnie pistoletem i się bałem. Na łóżku siedziała jej asystentka. Pamiętam, że kobieta, która trzymała broń była piękna. Miała jasne oczy, a samej twarzy nie pamiętam za dobrze jednak kiedy myśle o tym śnie to przypomina mi się ta scena kiedy mierzy we mnie pistoletem.[/color] Zakochany we własnej projekcji, której nie jest w stanie sobie przypomnieć . Było mi smutno, że jest dla mnie taka bezlitosna, jednak w jej głosie słyszałem smutek.Wszystko ustało, a ja odszedłem od telewizora. Nie pamiętam kiedy agentki zniknęły. Zobaczyłem babcie i wujka siedzących przy stole, chyba grali w karty. Podszedłem do półki gdzie babcia w rzeczywistości trzyma pościele i wyjąłem z niej telefon i słuchawki. Wyszedłem od babci mówiąc: Pa babci, wujku. Kocham was. Powtórzyłem "Pa" chyba z 4 razy. Kiedy wyszedłem pod blok dołączyłem do taty i rodzeństwa. Na parkingu oni wsiadli do auta. W oddali zobaczyłem pędzące, świecące fury i szybko przebiegłem na drugą stronę ulicy. Było słychać buczenie silników, jak u sportowych aut. Tata wyjechał na drogę i szybko skręcił kiedy ich zobaczył. Auta zamieniły się w rowery ze świecącymi dentkami, na których siedzieli kolarze. Zatrzymali się przed taty autem, jakby to był koniec ich toru. Nagle nastał dzień, tata gdzieś zniknął i banda ludzi z rowerów zamieniła się w młodzieżową grupkę. Przyczepili się do mnie i kazali się bić z ich szefem. Sam szef nie umiał się bić pięśćmi tylko uderzał palcami w moje czułe punkty i strasznie mnie to bolało. Pamiętam jak wkurzony z szarżowałem na niego i zacząłem go bić. Pokonałem go, dali mi spokój. Byłem na nieznanym terenie. Obok była długa droga, a na prawo od tej długiej drogi autostrada. Wsiadłem z bratem, on prowadził auto. Nie wychodziło mu to, gazował i nie umiał zmieniać biegów. Automatycznie się zmieniały. Na końcu drogi krzyknąłem do niego: Uważaj to skręt na przeciwny pas! Pomyliłem pedał gazu (wcisnałem lewy) z hamulcem (prawy). W rzeczywistości do teraz nie wiem, który to który i czy zasady snu były prawidłowe . W ostatnim momencie wcisnąłem hamulec. Auto się zatrzymało, a ja postanowiłem wrócić do domu z buta. Brat pojechał dalej i zjechał na przeciwny pas. Obserwowałem to i mój brat w ostatnim momencie skręcił w prawo, inaczej doszło by do zderzenia. Szybko wyjechał, a wszyscy kierowcy zaczeli na niego krzyczeć. Ja krzyknąłem: Po co tam wyjechałeś kretynie? A mój brat odjechał z powrotem drogą jadąc na prawde szybko jakby uciekał przed prawdą. Po dojściu do domu unikałem rozmowy z tatą na ten temat, a brat sam się do niczego nie przyznawał.Byłem w centrum handlowym. Obserwowałem ludzi do okoła, dużo dzieci siedziało w MacDonaldzie. Na niższym piętrze obywana była jakaś parada. Prowadził ją koleś z RMF FM, kojarzyłem jego głos przez mikrofon. Miałem pewien męski problem, a do tego zniknęły mi spodnie. (Czasem w snach mam tak, że znika mi jakieś ubranie np. spodnie, podkoszulek, a nawet bielizna... czego nienawidzę!). Zrozumiałem, że to sen. Podniosłem rękę do TRa i był pozytywny. Przez pare minut szedłem z ręką na nosie. Po pewnym czasie wyniki zaczęły być negatywne, a były pozytywne jedynie wtedy, kiedy wypuszczałem powietrze przez zatkany nos. Idąc dalej, szukałem jakiegoś sklepu z jedzeniem, aby wypróbować zmysł smaku. Natknąłem się na ciucharnie i na zewnątrz stała ładna pani w bikini XD. Podszedłem do niej, obróciła głowę i coś tam mówiła. Chciałem zrobić pewną rzecz i kiedy się do niej zbliżyłem, wszystko z czerniało i znalazłem się w innym miejscu, pare metrów od ciucharni. Podniosłem rękę do TRa aby sprawdzić czy nadal śnię, i mogłem wypuszczać powietrze. Zobaczyłem, że pani jest w przebieralni. Wszedłem tam i była już przebrana. Kiedy przystąpiłem do dalszych działań usłyszałem głośny alarm, co mnie strasznie przestraszyło. Po chwili się obudziłem i okazało się, że był to budzik mojej siostry... RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 06-09-2014 ------------------------Noc 05/06 września 2014r----------------------- Przed snem słucham sobie muzyczki przez jakieś 30 minut co pozwala mi się zrelaksować i zebrać myśli. Jak już ją wyłącze to zasypiam w niecałe 10 minut, co mnie cieszy. Byłem na jakimś dziwnym kemingu. Podejrzewam, że jakiś obóz koncentracyjny. Siedziałem w namiocie i obserwowałem strażników, siedzących obok ogniska na kawałkach drewna i rozmawiających. W rękach mieli karabiny. Cały obóz przypominał mi mój pokój, sam nie wiem czemu ale miałem wrażenie, że w nim jestem (po obudzeniu). Cały sen był naprawdę dziwny, pamiętam go strasznie zamazanie. Tuż po zakończeniu snu i, w którymś N-REMIE sobie uświadomiłem, że leże w łóżku, przez co powiedziałem coś dziwnego przez sen (w trakcie tego mówienia zdałem sobie sprawę, gdzie jestem). Powiedziałem to przerażonym głosem po czym kiedy wstałem cały mój pokój tak jakby mignął obrazem ze snu. Byłem na campingu. Była okropna burza. Strzelały pioruny, a ja się bałem, że którymś z nich dostanę. Wracałem z karczmy i przed powrotem pytałem się jakiejś osoby czy idzie ze mną. Kiedy biegłem czułem deszcz na swoim ciele. Tutaj się obudziłem, jednak szybko zasnąłem. Kiedy się obudziłem do WBTB (niecałe 20 minut później) zapamiętałem tylko 1 sen, ten o campingu ale wiem, że śniło mi się coś jeszcze, tylko nie jestem w stanie sobie tego przypomnieć. Przed krótką drzemką do WBTB powtarzałem sobie resztkami sił znaki snu ale wyleciały mi z głowy i w ostateczności nawet ten sen o burzy jest niewyraźny. Leżałem 5 minut głaskając kota ale nie miałem siły utrzymać powiek. Włączyłem sobie muzyczke i leżałem przez kolejne 20 minut. Podczas słuchania byłem strasznie zmęczony, a kiedy ją wyłączyłem i położyłem się nie byłem w stanie zasnąć. Zastanawiałem się czy nie pójść sobie nalać cieplej szklanki mleka (znacznie poprawia jakość marzeń sennych, przekonałem się o tym jednego z dni po WBTB). Nie mogłem zasnąć ale w końcu mi się to udało i uświadomiłem się podczas paraliżu. Nic wielkiego, nawet pisk nie był uciążliwy, po prostu się nie mogłem ruszać. Po chwili leżenia w takim bezruchu, postanowiłem podnieść rękę i była leciutka. Z doświadczenia wiedziałem, żeby jeszcze nie wstawać, bo zakończy się to ostrymi zawrotami głowy. Wziąłem rękę i przyłożyłem do nosa, przez 30 sekund robiłem TR i był pozytywny. Zacząłem sobie wizualizować swój pokój ale nie byłem w stanie. Zasnąłem i po chwili kiedy byłem już we śnie zdałem sobie sprawę z tego gdzie jestem, byłem w jakimś dziwnym lesie. Było jasno ale słabo pamiętam to miejsce. Spróbowałem tkać żywioły i nie udawało mi się. Zacząłem krzyczeć o kontrolę: PODŚWIADOMOŚĆ! WYSŁUCHAŁ MNIE, JESTEM W MOIM ŚNIE! DAJ MI NAD NIM KONTROLĘ! Śmieszne uczucie. Mój głos był strasznie głośny jak przez jakiś mikrofon. Po chwili wyskoczył mi na twarzy jakiś error. Pisało na nim coś dziwnego, w jakimś dziwnym języku (error jak z windowsa XP). Po pewnym czasie zniknął. Zrobiłem ciekawy ruch jak z bajki i zakręciłem ręce i z rąk poczułem lekki podmuch po czym się oplułem, nie wiem czemu xD. Wyszedłem z lasu i natrafiłem na jakieś dziwne miasto. Tutaj dzieje się najciekawsze. Wszedłem do sklepu na stacji benzynowej i wyniosłem 2 tabliczki czekolady. Zacząłem je jeść xD co mnie uszczęśliwiało. Czekolada Wedel, bardzo dobra, smakowała jak w realu tyle, że była strasznie słodka i po 1 tabliczce już mnie mdliło. Zacząłem się rozklądać za panienkami (wiadomo do czego), wszystkie ode mnie uciekały <dodgy>. Nie pamiętam, kiedy straciłem świadomość. Po prostu sen się chyba skończył w naturalny sposób (nie obudziłem się). Po nim zaczął się kolejny sen. Byłem w opuszczonym domu. Dookoła było ciemno, grałem kobietą. Kiedy patrzyłem w dół widziałem piersi <haha>. Chodziłem i uciekałem przed jakimiś potworami, od drzwi do drzwi. Ktoś mi towarzyszył tylko nie pamiętam kto. W jednym momencie zza drzwi wyszedł zombie i zacząłem przed nim uciekać. W ręce miałem jakiś dziwny nóż. Kiedy próbowałem zaatakować wrogów, wyświetlała się jakaś dziwna animacja. Wszedłem do złego pokoju i zobaczyłem dziewczynkę, która mnie w dzieciństwie męczyła w koszmarach. Nie bałem się jej, po prostu cofnąłem się do poprzedniego pokoju, który zamienił się w długi korytarz. Drzwi zniknęły, i opierałem się na końcu korytarza. Nie pamiętam jak się skończyło. Leżałem w łóżku, obok mnie na talerzu były kostki czekolady (ta sama czekolada co w LD!!). Na przedpokoju i w kuchni tata się szykował do wyjścia do pracy. Wstałem z łóżka i widziałem brata jak ścinał sobie włosy.Ściął krzywo ale nic nie mówiłem. Miał fajnego fryza. Siostra też mu coś mówiła o tym, że krzywo ściął. Nie przejmował się tym. Byłem na jakiejś pustyni. Miałem zadanie ale nie wiem jakie. Dookoła była chyba strefa wojny. Próbowałęm bronić wszystkich, a sam przed kimś uciekałem. Wpadłem do dołu, do jakiegoś ciemnego korytarza. Zobaczyłem jakiegoś dziwnego potwora. Zaatakował mnie i tak jakby zaczął wysysać duszę. Nie mogłem się ruszyć i pomógł mi ktoś inny. Jakiś koleś, podziękowałem mu i kamera przeszła na niego. Zacząłem magią ziemi kopać w ścianie (tam gdzie uciekł potwór) żeby go złapać. Po kilku sekundowym kopaniu przekopałem pare metrów, a potwór się śmiał złowieszczo i gdzieś uciekł. Czerwony kostium, twarz z maską, rogi, glany i podarte spodnie. Powiedziałem tej dziewczynie, że pomogę jej stąd wyjść. Stanąłem na bloku i podskoczyłem, wyrzuciło mnie do góry. Znalazłem się w klatce bedrockowej (jak w minecrafcie) i nie mogłem wyjść. Udało mi się wyskoczyć i wespnąłem się na jakiejś scianie. RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 07-09-2014 ------------------------Noc 06/07 września 2014r----------------------- Położyłem się o 23 i zasnąłem bardzo szybko. 5 godzin później obudził mnie budzik do WBTB. Kiedy wstałem nie chciało mi się spać i czułem się energicznie. Poszedłem do kuchni po mleko, nalałem do szklanki i wstawiłem do mikrofali na 40 sekund. Było ciepłe i smaczne. Napiłem się go, tak zleciało 5 minut i włączyłem na 15 minut muzyczke. Po 20 minutach uznałem, że dość rozbudzania i mogę się położyć. Usnąłem dość szybko. Obudziłem się godzinę później i nie pamiętałem snu, lekko się zawiodłem. Podczas pobudki do WBTB także nic nie pamiętałem. Postanowiłem zasnąć. Przeglądałem jakąś stronę, prawdopodobnie besty i zobaczyłem mema o końcu świata. Zdjęcie z ziemią przebitą przez wielki meteor. W pewnym momencie odszedłem od monitora i znalazłem się w jakimś dziwnym miejscu, poczekalnia w kinie? Zdałem sobię sprawę, że śnie, a TR z nosem był pozytywny. Krzyknąłem do projekcji: Idziecie ze mną? Jedna osoba odpowiedziała groźnym głosem: Nie, spadaj! Wyszedłem z kina i kiedy przeszedłem przez drzwi znalazłem się pod swoim domem, a za mną była klatka schodowa. Tutaj przypomniałem sobie o szklance mleka przed snem. Stanąłem i zacząłem się skupiać, śmiesznie burczało mi w brzuchu, prawdopodobnie efekt trawienia. Zacząłem robić ADA i było fantastycznie. Nie czułem się jak pod monitorem, czułem się jak w prawdziwym świecie, tu i teraz. Próbowałem ten stan utrzymać jak najdłużej i przypomniałem sobie kolejną rzecz, nad którą myślałem. Mianowicie, żeby udawać, że kogoś gonie np. :Czekaj! Gdzie biegniesz? Wracaj, nie uciekaj xxx! Poszedłęm prosto przed siebie i zacząłem krzyczeć imie koleżanki. -Poczekaj! Musze ci coś powiedzieć! Czułem, że za zakrętem ona będzie i kiedy przeszedłem stała tam i jakby się obracała, jakby przede mną uciekała i się zatrzymała, żeby mnie wysłuchać. Podszedłem do niej, zrobiłem to co planowałem i zacząłem wołać kolejną osobę. Pobiegłem w prawo i ciągnęła się długa droga, a na jej końcu światła. Zacząłem wołać i biegłem. Za światłami zobaczyłem swoją "ofiarę", którą chciałem zamienić. Wołałem do niej, skupiłem się na niej i kiedy się odwróciła zobaczyłem twarz przywoływanej osoby. Podbiegłęm do niej i chwyciłem na ramiona. Przeniosło nas do domu i siedzieliśmy na komputerze. Zrobiłem to co chciałem i tutaj lekko usnąłem. Brat do mnie powiedział jak na jawie: Tymek, nie zaczynaj kolejnej rundy w lola, ja za chwilę będę chciał usiaśc na kompa. Odpowiedziałem: Ok. Wstał i podszedł do mnie. Zobaczyłem na ziemi łamaną sztangę do ćwiczenia bicepsa i zapytałem się brata, skąd ją mamy. Odpowiedział, że zawsze ją mieliśmy. Obudziłem się i poszedłem się wysikać (prawdopodobnie mleko dało się we znaki, nic innego nie piłem w ciągu ostatnich 2h). W tym LDku nie próbowałem władać żywiołami i łamać praw fizyki, wiedziałem, że będzie to niewykonalne. Sen był niezwykle realistyczny, mogę rzec identyczny w porównaniu do jawy. Nawet jeżeli się nie wybawiłem magią i fantastycznością to i tak takie realistyczne LDki mnie cieszą bardziej od kilku sekundowych o władaniu naturą. Oprócz tego snu, pamiętam bardzo niewyraźne scenki, miejsca i przebłyski. Jeden sen prawdopodobnie był o Rocku, oglądałem jakiś jego filmik. Pozostałych pamiętam tyko miejsca i kiedy próbuje sobie przypomnieć to obija mi się o mózg jakieś miejsce z poprzednich snów z innych dni. RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 08-09-2014 ------------------------Noc 07/08 września 2014r----------------------- Większość snów jest dziwnych i nie widzę w nich sensu. Siedziałem na kanapie? Nagle kanapa zamieniła się w coś w rodzaju rury i spałem na niej. Po domu chodziły potwory i tylko te miejsce było bezpieczne. Całą rodziną spaliśmy na czymś takim, jak któraś osoba schodziła to pytałem się czy się nie boi tych potworów. Potworami były chodzące lalki. Pod nami były duże kolce i upadek na nie równał się śmiercią. Położyłem się, na chwilę zamknąłem oczy i znalazłem się w innym pokoju. Leżałem na łóżku pod kołrdą, wyjrzałem i zobaczyłem małą lalkę na rowerze. Wyglądała strasznie, wstałem i złapałem ją za głowę po czym rzuciłem o ścianę. Zapaliłem światło i wszyscy schowaliśmy się w tym pokoju. Ktoś zapukał do domowych drzwi (nie pokojowych tylko domowych, także przed nami był jeszcze przedpokój ale 2 lalki wciąż na nas polowały). Mama otworzyła drzwi żeby zobaczyć o co chodzi i siedząć w koncie zobaczyłem jak światło z klatki pada na mój pokój. Był to mój tata i prawdopodobnie wtedy lalki zniknęły. Cały sen miał mroczny charakter. W kolejnym śnie siedziałem na komputerze i oglądałem jakieś straszne filmiki. Zapytałem się czy ktoś ma ochotę oglądać ze mną. Odmówili, a ja włączyłem sobie filmik o slenderze. Poczułem słabość kiedy patrzyłem na niego przez monitor. Przełączyłem filmik i natrafiłem na jakiś strasznie dziwny. Ciemny las, na środku łyse pole, postawiony namiot w kształcie trójkąta, burza i silne opady deszczu. Ognisko rozpalone, a cały klimat jak z gry Don't Starve. W pewnym momencie "wszedłem" do monitora i znalazłem się w tym miejscu. Początkowo widziałem z 3 osoby ale obraz powoli zamieniał się na 1 osobe. Odgłos opadów deszczu jak z minecrafta, pioruny na niebie wydawające grzmoty, mrok do okoła i w pewnym momencie poczułem zagrożenie. Zacząłem chyba uciekać ale dalej to już wszystko jest zamazane i nie pamiętam... Byłem w jakimś dziwnym mieście. Dookoła panował terror, jakiś z mutowany koleś atakował i zabijał ludzi. Wszedłem żeby się schronić w sklepie i poznałem 2 ludzi. Szybko pobiegłem do konta i wbiegł za mną terrorysta. Trzymał w ręce pistolet i zamierzał w nas strzelać. Na górze pojawił mi się pasek za ile sekund koleś straci siłe. Schowałem się za 2 znajomych i próbowałem wytrzymać 30 sekund. Postrzelił 2 moich znajomych, którzy posłużyli mi za tarcze i kiedy mierzył we mnie, kiedy nacisnął w spust opadł z sił. Szybko się podniosłem, zabrałem mu pistolet i zacząłem w niego mierzyć. Otworzył oczy, świeciły mu się na czerwono. Powiedziałem aby się zatrzymał i nie ruszał się. Wydał okrzyk gniewu jak jakiś potwór, oddałem 2 strzały jeden w głowe drugi w klatke piersiową jednak nic mu to nie zrobiło. Koleś zamienił się w coś w rodzaju Hulka i uderzył mnie z taką siłą, że "umarłem"... Leciałem nad miastem i pomyślałem o TR. Czułem się jakbym się dusił więc darowałem to sobie, a szkoda, bo mogło by dojść do LD. Miałem wrażenie, że jestem duchem i już umarłem, byłem strasznie smutny kiedy nagle wróciłem do tego sklepu, w którym mnie zamordowano. Odzyskałem ciało i miałem wrażenie, że to które miałem było jakby zniszczone i miało mniej siły. Wstąpiła policja i zaczęła zadawać pytania: Gdzie potwór? Ile osób zginęło? Co się stało? Zacząłem krążyć po sklepie i szukałem towaru do zjedzenia xD. Sprzedawca był zdruzgotany i zły, bo jego sklep został zniszczony. Zapytał się: Co ja teraz zrobie? Odpowiedziałem mądrym tonem: Człowieku. Weź kredyt, odnów sklep i masz świetną reklame dla sklepu! Był tu Hulk, a ty to przeżyłeś! Wykorzystaj to i zrób z tego reklamę! Kiedy to powiedziałem koleś się uśmiechnął i zaczął się śmiać i skakać po sklepie. Ja chodziłem od półki do półki i zrzerałem jedzenie. 7 daysy, jogurty, owoce, soki, słodycze. To co zostało. Smakowało mi. W pewnym momencie kiedy stanąłem doświadczyłem dziwnego uczucia. Zatrzymałem sie i wyglądało to tak: Powiedziałem na głos: Czekaj! Ja muszę iść do szkoły! Kiedy to powiedziałem natychmiast się obudziłem. Szybko podniosłem się z łóżka jak z koszmaru i wziąłem PORZĄDNY, długi oddech jakbym był pod wodą przez pare minut. Strasznie dziwne uczucie, jakbym "wrócił do życia", epicki oddech jak po śmierci klinicznej. RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 09-09-2014 ------------------------Noc 08/09 września 2014r----------------------- Dzisiejsze sny mnie zaciekawiły. Cały dzień starałem je sobie zapamiętać, rano nie zdąrzyłem, szykowałem się do szkoły. Powtarzałem sobie wątek, żeby go nie zgubić. Byłem na jakimś ciekawym wyjeździe. Wybraliśmy się nad jezioro. Pamiętam jak wchodziłem do wody, prawdopodobnie po niej biegałem. Jezioro było płytkie i ogromne, bardzo piękne. Słońce świeciło, żaglówki pływały i widok był ładny. Piasek chyba brudny, ale co z tego skoro połowa plaży zabudowana płytkami, na których były leżaki. Dalej był basen. Rozmawiałem z jakimiś znajomymi. Jezioro nie miało żadnego innego dopływu, sprawdziłem obiegając je. Zerwała się wielka burza, zaczeło lać i zrobiło się ciemno. Pamiętam jak z kimś się biłem. Kiedy zadawałem cios kompletnie nie miałem siły. Powalenie przeciwnika jednym ciosem odpada z gry. Zastanawiało mnie co jest nie tak. Wpadłem na pomysł, żeby przechytrzyć przeciwnika i wykorzystać jego siłę. Zadał cios, zrobiłem unik, złapałem za jego rękę, wykręciłem mu ją po czym wywróciłem. Pamiętam jak się broniłem, ładnie technicznie, (we śnie) miałem perfekcyjne umiejętności, o których marzyłem na jawie. Nie pamiętam przeciwnika ale prawdopodobnie jakaś osoba, której nie lubie. Wraz z siostą wybraliśmy się do centrum handlowego M1. Na dużej sali kupiliśmy to co mieliśmy. Jak to bywa w moich snach podkradałem co nieco. Na zewnątrz było ciemno. Kiedy przeszedłem przez barierki zaczęło pikać. Uciekłem z siostrą i w połowie długiego korytarza złapał nas ochroniarz. Rozmawialiśmy z nim, a ja myślałem o planie ucieczki. Wczoraj oglądałem filmik jak typek uciekał funcjonariuszom i udawało mi się to, więc myślałem nad tego typem ucieczki. Wysłałem siostrze telepatyczną wiadomość i zaczęła uciekać. Ochroniarz pobiegł za nią, planowaliśmy się spotkać przy wejściu. Wiedziałem, że dużo ochroniarzy zbierze się przy wejściu. Zobaczyłem siostre i pobiegłem do niej. Wychodząc przez bramę podeszła do nas ochroniarka (tak się to odmienia?) i zapytała jak mam na imię. Zacząłem myśleć i szybko nie mogłem wymyśleć nowego nazwiska i imienia. Powiedziałem imię i nazwisko kolegi z podstawówki po czym pokazałem 2 kciuki tej pani. Puściła nas. Kiedy byłem na pasach przypomniałem sobie o rowerze przypiętym do barierki. Od paru dni wszędzie poruszam się rowerem i odbiło się to na śnie. Powiedziałem o tym siostrze i musieliśmy się wrócić. Szliśmy ciemną uliczką i doszliśmy do wejścia gdzie miałem przypięty rower. Ochroniarze znikneli, zobaczyłem rower z charakterystyczne czerwone, metalowe zapięcie (moje) i pobiegłem odpiąć rower. Miałem ciarki na ciele, że mnie złapie ochroniarz z korytarza. Odpiąłem go i pojechałem. Jadąc obróciłem głowę w strone M1 i było podświetlane dużymi reflektorami jak przy specjalnej okazji. Siedziałem w domu i oglądałem wiadomości. Mówili o ataku Rosji na Ukraine i że oddziały rosjan za niedługo wbiją do polski i zrobią za dymę. Wprowadzali stan wojenny, za oknem wyły syreny. Bałem się i poczułem się jak podczas apokalipsy zombie. Zacząłem myśleć co by oni zrobili na naszym miejscu. Szukałem w okolicach mojego domu jakiegoś schronienia i zastanawiałem się gdzie jeszcze coś może być. Zadałem sobie pytania czy to na pewno jest wojna... Odpowiedź brzmiała tak. Pozostało mi jedynie się bronić. RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 10-09-2014 ------------------------Noc 09/10 września 2014r----------------------- 1 sen, pamiętam najmniej wyraźnie, podejrzewam, że z najwcześniejszej fazy (podejrzewam 2,3 faza). Zwykły dzień w szkole. Chodziliśmy od sali do sali. Szkoła doskonale odwzorowana. Za oknem świeciło piękne słoneczko. Na lekcjach omawialiśmy typowe tematy szkolne, zasady fizyki (nuda), geografie (nuda), matematyke (nuda) itd. Na godzinie wychowawczej omawialiśmy wyjazd na 3 dniową wycieczkę. Świetnie nam się rozmawiało. Aktualnie w mojej klasie jest 28 osób, a wtedy było zaledwie 15 (w 1 klasie było nas 20). Udzielałem się i w pewnym momencie kiedy skakałem PO ŁAWKACH postanowiłem zrobić TR. Wynik mimo to, że był negatywny uświadomił mnie. Kiedy próbowałem wciągać powietrze wchodziło drobnymi seriami i miałem wrażenie, że się dusze. Zrobiłem TR z rękami i miałem 3 palce. Chciałem zrobić coś ciekawego. Sen niezwykle realistyczny, wyraźny i klarowny. Poszedłem do drzwi, aby wyjść ze szkoły. Pani od polskiego coś tam tłumaczyła, ale nie przejąłem się nią. Drzwi były zamknięte! Nie chciały drgnąć. Nawet nie próbowałem ich wyważyć, postanowiłem skoczyć przez okno. Poszedłem do okna, otworzyłem je i stanąłem na parapecie. 2 piętro, a miałem wrażenie, że stoje na 4... Strasznie się bałem, słońce grzało mi w twarz i zastanawiałem się Czy skakać Czy nie... Wpadłem na pomysł aby zwizualizować sobie skrzydła. Nic mi się nie udało, na niebie pojawiła się tęcza. Zastanawiając się nad sposobem jak opuścić szkołę kompletnie usnąłem i straciłem świadomość... Wróciłem do ławki i zamknąłem okno, po czym pozwoliłem pani kontynuować. 2 sen jakiś taki typowy, podejrzewam, że śnił mi się ostatnich nocy ale go nie zapamiętałem. Byłem przy starym domu. Kamienica, ciasna i stara. Schody ceglane i brudne, wszystko zbudowane z cegieł, nawet poręcze. Kiedy wszedłem do domu zobaczyłem jakiś stary pokój. Rozejrzałem się po nim i przeniosło mnie do jakiejś wielkiej klatki schodowej. Ten sen strasznie mi się powtarza, zazwyczaj go nie pamiętam ale co ile kroć mi się przyśni to zaczyna mi się mieszać z poprzednimi snami tego typu. Sen o zakręconych schodach. Byłem na ogromnej klatce schodowej. Schody pozakręcane, miejscami były ogromne przepaście i trzeba było skakać na przeciwległe schody. Kręciły się jak w Hogwarcie, tyle że były strasznie pozakręcane. Na dół było z 200 metrów i musiałem dojść na szczyt. Skakałem ze schodów do schodów przy czym mój mózg się fiksował... Sen jak o wielkim, ruchomym labirynice ze schodów... Szedłęm jakąś dziwną wsią. Wraz z "chłopami" i wioską mieliśmy zadanie, zbudować tamę na morze. Za mną szła "dorosła" julia z jakimś chłopakiem i inne dziewczyny z mężami. Kiedy szedłem i się rozglądałem wszystko opowiadał NARRATOR! Nie pamiętam co mówił ale to wszystko brzmiało jak w jakimś pokręconym filmie. Na plecach miałem opartą wielką kłodę i blachę, obok szli inni z tym samym sprzętem. Pary niosły wielką kłodę. Szliśmy stromą drogą i po kilkuset metrach dotarliśmy na miejsce. Podczas snu zwróciłem uwagę na morze, było normalne, a oczekiwałem czegoś "nienormalnego". Zaczeliśmy budować tamę i po paru minutach wszyscy odeszli od celu. Zaczęło przybywać plażowiczów. Budowlańcy znikneli. Doszedł mój tata z kolegami. Zbierały się chmury. Rozłożyliśmy namiot, parawan i koc. Przywitałem się ze znajomymi i 5 letnim synem jednego ze znajomych. Zaczęło padać. Na początku schowałem się do namiotu, jednak było za ciasno i schowałem się pod schodami, służącymi do zejścia na plażę. Wcześniej tych schodów nie było, jednak nie zwróciłem na to uwagi. Kolejny sen jest o ask.fm. Patrzyłem na profile znajomych i odpisywałem na pytania, które ktoś mi zadawał. Było ich dużo ale nie pamiętam ich tematyki. Kiedy odpisywałem na jedno z wielu pytań obudziła mnie mama: TYMEK! TYMEK! WSTAWAJ DO SZKOŁY! NA KTÓRĄ MASZ? RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 11-09-2014 ------------------------Noc 10/11 września 2014r----------------------- Dziwna noc, jakaś taka o po prostu. Zasnąłem mniej więcej po 22,22:30 i obudziłem się równo o drugiej. Nie pamiętałem żadnego snu i towarzyszyło mi takie dziwne nie do opisania uczucie. Musiałem odcedzić kartofle i poszedłem do kibla. Nie chciałem robić WBTB, miałem na wczesną godzinę do szkoły. Byłem wyspany jak po 10 godzinach snu tyle, że nie było to wyspanie typu "Śpię 10 godzin i budzę się wyspany ale przymulony" tylko odrazu po obudzeniu miałem dużo energii jak po drzemce. Zasnąłem i mimo to, że byłem wyspany i nie chciało mi się spać to szybko poczułem, że odpływam i zaczęło mi towarzyszyć znajome uczucie "snu i pobudki" czyli, że miga mi świadomość na pare sekund po czym znowu gaśnie. Usłyszałem hipnagoga jakby ktoś wiercił wiertarką w metalu i kiedy zwróciłem na niego uwagę zniknął. Byłem w kuchni, zgaszone światło i zobaczyłem dwójke ludzi w kapturze. Odrazu uznałem, że coś tu nie gra. Kiedy spróbowałem podnieść rękę twarze mężczyzn zwróciły się na mnie, mieli straszne, demoniczne twarze nie do opisania, bardzo okropne. Nie próbowałem uciekać, bo nie mogłem się ruszać. Zacząłem krzyczeć ze strachu ale powoli traciłem głos. Powoli się do mnie zbliżali i doznałem także znajomego uczucia jakby impulsu przez ciało, coś w rodzaju fali energii wewnętrznej i się wybudziłem. Te uczucie strasznie często mi towarzyszy podczas koszmarów sennych, mam podejrzenia, że może to być wyłącznik paraliżu. Żadnych innych snów nie pamiętam :/ RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 13-09-2014 ------------------------Noc 12/13 września 2014r----------------------- Zeszłej nocy nie zapamiętałem żadnego snu, nie chciało mi się zapisywać rano, a w szkole zapomniałem. Grałem w jakąś naprawdę ciekawą grę. Chodziło w niej o to, że brało się postać, która miała jakieś tam parametry i uciekało się po lesie przed przeciwnikami. Taka zabawa w berka, strasznie ciekawa. Grało w nią wielu youtuberów np pewdiepie. Słyszałem jego głos przez mikrofon i się smiał, przez co ja też się śmiałem i nieźle się bawiłem. Co jakiś czas odłączałem się od gry i czekałem na następną rundę. Towarzyszyło mi rodzeństwo. Co jakiś czas tata się mnie pytał z czego się śmieje, to mu odpowiadałem, że z tejże gry. Kiedy raz zrobiłem sobię przerwę gość, którym była blondynka zapytał mnie o jedną rzecz. Żebym ocenił jej sportowe auta, była bogata. Wyjrzałem przez okno i na parkingu pod blokiem zobaczyłem 2 sportowe auta, jedno żółte, a drugie chyba białe. Powiedziałem jej, że nic tylko pozazdrościć. Byłem w dziwnym miejscu. Przebieralnio-siłownia. Przebrałem się i zacząłem ćwiczyć. Podniosłem 2 gryfy, zapytałem się ile ważą i powiedział, że 125kg . Zadzwonił dzwonek i musiałem się przebrać. Kiedy przeszedłem obok trenera puścił takiego głośnego bąka (nigdy tak nie robi). Zacząłem się śmiać, przypomniał mi się mój tata kiedy czasem właśnie takiego oto puścił. Powiedziałem trenerowi o co chodzi i obydwoje płakaliśmy ze śmiechu. xDByłem w domu. Mój brat szykował się do jakiegoś wyjazdu. Dostałem od taty kilka set złotych, nie wiem za co. Planowałem jak to wydać. Brałem prysznic, kiedy skończyłem brat powiedział, że jednak nigdzie nie jedzie. Myślałem, że tata zabierze mi przez to pieniądze ale nic się nie upomniał. Tarzałem się po ziemi tak spontanicznie, nie wiem czemu. Zatrzymałem pieniądze. Byłem na jakiejś wsi. Nie znajoma rodzinka, miejsce itd. Napadała do nas jakaś mafia czarnoksiężników. Nasz "tata" się ukrywał w bunkrze i za każdym razem oni wracali, żeby sprawdzić czy wyszedł żeby coś mu zrobić. Któregoś tam ataku jeden nasz wspólnik powiedział jak się nazywa nasz ojciec. Szef czarnoksiężników miał umiejętność GPS, dzięki której mógł znajdywać ludzi po nazwisku. Zobaczyłem championy z lola i zacząłem je bić z koleżanką, która była supportem xD. Położyliśmy jedną dziewczynę (champion) i nie mieliśmy serca aby ją zabić. W pewnym momencie wyskoczyła bez ubrań i narrator anielskim głosem: ona jest gołaaaa!! Próbowałem jeszcze ją złapać ale uciekła wraz z sojusznikami. Schowaliśmy się w bunkrze i czekaliśmy na atak. Wszedłem do łazienki bunkrowej i schowałem się za umywalką. Słyszałem jak ktoś schodzi po schodach i coś mówi. Zaczął się zbliżać do mnie. Zamknąłem oczy i otrzymałem super słuch. Słyszałem miliony szeptów, głosów itp. Coś w rodzaju hipnagogów. Kiedy przyłożył przez dziurkę pistolet i we mnie mierzył obudziłem się. Drobne urywki jak byłem w szkole i robiłem TRy, jednak nie dały mi do zrozumienia, że śnie. Kiedy skończyłem robić TR zobaczyłem jak kolega go robi w taki sam sposób jak ja. Obrócił się, bo zawołał go kolega i zaczeli rozmowe. Kolejny odłam jak grałem w lola, pamiętam jakieś akcje itp ale wszystko naprawdę słabo. Przed snem uznałem, że zabawa slowmo może być ciekawa w LD .Jechałem jakimś dziwnym autobusem. W środku była imprezka i brałem w niej udział. Wszyscy tańczyli, bawili się, a na suficie była kula dyskotekowa. W pewnym momencie uznałem, że śnie i wszystko ucichło. Ludzie przestali tańczyć, kula zniknęła i wszystko było normalne jak w autobusie. Wyjrzałem przez okno i spróbowałem włączyć slowmo. Udało mi się. Na początku jako newbie miałem tylko slowmo 2x ale potem nauczyłem się używać wolniejszej jednostki. Trenowałem i w pewnym momencie postanowiłem wyskoczyć przez okno. Kiedy wyskoczyłem włączyłem slowmo i wszystko było takie powolne. Na autobusie widziałem zdjęcie jakiejś dziewczyny. Z włączonym slowmo doleciałem do drogi, nad nią były drzewa i wszystko piękne. Pomyślałem o kolejnej rzeczy do zrobienia kiedy... FA. Wstałem z łóżka i obok mnie było rodzeństwo. Zacząłem im opowiadać co przeżyłem. Poszedłem do kompa włączyć lola i zagrałem rundkę. Wygrałem nią ale wyskoczył jakiś dziwny błąd. Chciałem podejść sprawdzić co się stało ale się obudziłem. Kolejny sen jest o CSie i o WOT. Grałem jakimś fajnym czołgiem i szło mi nieźle. Uciekałem przed cziterami i śmiałem się z tego jak łatwo dają się oszukać. W pewnym momencie wyszedłem z czołgu i wszystko zamieniło się w csa. Miałem do dyspozycji USP na 7 graczy. Pokonałem wszystkich, banał. Ostatni miał czity. Wszedł na drabinke i zacząłem w niego strzelać. Siadła bułka i gg. Wygraliśmy xD. |