i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia
Dziennik snów Sennego Spacerowicza - Wersja do druku

+- i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia (https://i-sen.pl)
+-- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--44)
+--- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--14)
+--- Wątek: Dziennik snów Sennego Spacerowicza (/Temat-Dziennik-snow-Sennego-Spacerowicza--2877)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 18-08-2014

W LD nigdy nie czuje, że gram scenariusz jedynie w zwykłych snach często mam taki mętlik w głowie, a po obudzeniu nie wiem ile razy co zrobiłem. Zazwyczaj wrażenie podczas odgrywania snu dejavu albo przebłysk, który mówi mi co się stanie.


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 20-08-2014


------------------------Noc 19/20 sierpnia 2014r-----------------------

Chciałem żeby mi się przyśniły sny o ataku zombie no i dostałem tego czego chciałem.


Pamiętam jak jechałem z tatą w aucie. Byłem tylko ja i on, a dookoła błąkający się ludzie. Zapytałem go o co chodzi odpowiedział, że ludzie zarażają się wirusem, który infekuje ludzkie mózgi i przejmuje nad nimi kontrole, zamieniają się w zombie. Zatrzymaliśmy się pod sklepem, na balkonie stał snajper, który się na nas patrzył. Tata otworzył bagażnik, wyciągnął 2 karabiny i 2 pistolety. Dostałem narazie jeden pistolet, nie umiałem z niego strzelać. Było mi smutno, myślałem o reszcie rodziny i o znajomych, o tych których kocham. Tata gdzieś wybiegł i sam nie wiem gdzie poszedł. Stałem za autem rozglądając się i próbując ogarnąć o co chodzi. Zacząłem się modlić ze strachu i schowałem się w aucie. Zobaczyłem zombiaków biegnących w moją stronę. Zaczeła się strzelanina. Po przeleżeniu paru minut w aucie wyszedłem i auto stało pod moim blokiem. Był ze mną ktoś jeszcze tylko nie wiem kto. Powiedział mi, żebym zabił snajpera, który się wychyla zza rogu. Był to mój kolega z podstawówki, Mateusz. Miał snajperke w dłoni, a ja zacząłem mierzyć w róg i czekać aż wyjdzie. Wyszedł i z pudłowałem. Zaczął biec w prawo ulicą aby zejść nam z oczu. Dobrze, że tak się stało nie chciałem go zabijać tylko dbałem o swoje życie. Kiedy stałem w klatce zacząłem płakać. Nie chciałem takiej rzeczywistości, a tym bardziej, że myślałem że to świat realny i kulka w łeb = koniec życia.

Kolejny sen jest zamazany. Pamiętam moment jechaliśmy nad morze autem. Zrobiliśmy postój na stacji benzynowej. Rozmawiałem z bratem, sam nie pamiętam co robiłem potem. Coś w toalecie, przyglądałem się odbiciu i było prawie doskonale odwzorowane. Wróciłem do auta, wszyscy wsiadli poza moim bratem. Jechaliśmy jakieś 3 minuty, kiedy tata powiedział: Szlak zapomnieliśmy brata... Zrobił zwrot na środku drogi i zadzwonił do znajomych, którzy z nami jechali. Poprosił aby wzieli go ze sobą (nadal stali na stacji). Nagle pojawiłem się obok brata, stał pod słupem z reklamą (coś takiego co mają obok KFC, menu z jedzeniem obok Drive Thru). Zapytałem się go czy wszystko w porządku, po czym pobiegliśmy do auta.

Wstałem z łóżka i chciałem się wybrać do toalety. Po tym usiadłem na komputer. Zrozumiałem,
że śnie. Zrobiłem TR i był pozytywny. Miałem mętlik w głowie. Mimo to, że TR z nosem był pozytywny I u ręki miałem 3 palce w kształcie kryształów bałem się, że mi się to tylko zdaje. Wyjrzałem przez okno i padał śnieg. Wtedy powiedziałem: Tak to jest sen. Poszedłem do okna w pokoju siostry. Chciałem wyskoczyć ale się bałem :/. Postanowiłem zbiec po klatce schodowej. Po drodze powiedziałem: I tak mnie nie dogonisz! I zaczęła mnie gonić jakaś pani w czerwonym stroju. Miała czarne włosy, próbowałem się bronić tkając żywioły, ale żaden mi nie wychodził. W końcu się zatrzymała. Zszedłem na dół i byli tam moi znajomi, nie zwracałem na nich uwagi. Zacząłem wołać Julke. Po paru krokach straciłem wzrok. Wywróciłem się na ziemie i dotykałem podłogi, wyraźnie czułem, że tam jest. Wytężyłem dotyk i powoli otworzyłem oczy. Obraz był zamazany ii nagle straciłem kontrole, obudziłem się.

Byliśmy na wycieczce klasowej. Wybraliśmy się na plaże, były wszystkie koleżanki, koledzy. Wskoczyli do wody. Coś dało mi do zrozumienia, że śnie. TR z nosem był pozytywny. Postanowiłem sobie polatać. Łatwizna. Unosiłem się w powietrzu patrząc z góry na wszystkich. Postanowiłem podejść do julki. Zacząłem z nią rozmawiać i była dla mnie miła. Uśmiechała się, pocałowałem ją. Po cichu powiedziałem: Szkoda, że nie jesteśmy w rzeczywistości. Wskoczyła do wody, a ja postanowiłem pobiegać po wodzie. Wszedłem na wodę i zacząłem biec. Nic trudnego. Biegałem między kolegami w wodzie, próbowałem robić ADA, jednak było to dla mnie wyzwanie. Klarowność była spoko, wszystko było okej, ale chciałem dać sobie do zrozumienia "Tu i teraz". Weszło tylko, że miałem wrażenie, że jestem przed ekranem. Potem to wrażenie zniknęło. Wpadłem do wody i popłynąłem za julką. Na środku wody były jakieś zasłony. Popłynąłem za nie i spotkałem więcej kolegów. Dalej było morze. Próbowałem władać wodą jednak nie dawałem rady. Nic się nie działo. Zobaczyłem lewitującego nauczyciela z mojej szkoły, który coś tłumaczył. Nie słuchałem go tylko męczyłem się z wodą, aby w końcu mnie słuchała ;_;. Wybiegłem na brzeg i tam straciłem kontrolę ale nie pamiętam co się działo.

Kolejny sen, nad morzem. Byłem ja, Julka, tata i ktoś jeszcze, jakieś dziewczyny. Szliśmy lasem nad morze. Były niezłe widoki. Zrobiłem TR, całkiem spontaniczny i się uświadomiłem. Postanowiłem iść za scenariuszem snu, jednak w pełni świadomy. Idąc za nimi o czymś gadali, ja próbowałem wladać ziemią. Moje próby okazały się na marne, nic nie potrafiłem zmienić magią :<. Zacząłem rozmawiać z julką po przyjacielsku. Co jakiś czas się obracałem i robiłem TR. Przytuliłem ją i doszliśmy na plaże. Rozłożyliśmy się na plaży i po chwili zebrały się chmury. Dołączył do nas brat. Ja próbowałem władać wodą, nie dawałem rady. Zobaczyłem trąbe powietrzną na zachodzie (lewa strona, przodem do plaży). Wziąłem za rękę julke i wykonałem długi skok, przeskakując schody. Pobiegłem prosto i obok w drzewo uderzył piorun. Nic wielkiego, głośny grzmot i wywróciłem się na ziemie, co dało mi tylko większą klarownośc dla snu. Obok lekko się paliło i po chwili ogień zniknał. Stanąłem na drewnianej drodze prowadzącą wzdłuż wydm. Stanąłem obok barierki i przyglądałem się piorunom i trąbie powietrznej. Na kocyku siedział brat i zbierał rzeczy. Lekko przysnąłem i zobaczyłem na horyzoncie ogromne fale. Kilkunasto metrowe, po których surfował jeden koleś. Zniknał, a plaże zalała ogromna fala. Na prawo był wielki piaskowy kliff (wysoka ściana z piasku, bardzo płaska). Brat biegał i łapał rzeczy. Wciągało go do morza ale i tak dawał sobie rade. Trąba powietrzna zniknęła, chmury się rozeszły, a ja zobaczyłem ogromne tsunami. Wydmy miały jakieś 20 metrów (inne niż nad morzem). Fala 1 metr ponad wydme zalała wszystko do okoła. Ja stanąłem i tak jakby stopami się przykleiłem do podłogi. Fale powoli malały, a ja się obudziłem.

Zasnąłem i kolejny sen był w miejscowości także nad morzem, tam gdzie byłem w te wakacje, Białogóra. Budynki były inne i teren także inny. Szedłem z rodzicami i towarzyszyła nam julka, musiała iść do miejscowego lekarza. 2 dziewczyny ją uzdrowiły. Nie wiem co jej było. Oni poszli na plaże, a ja postanowiłem im podziękować.
Zrobiłem TR i był pozytywny, podbiegłem do okienka i zapytałem się czy moge w jakiś sposób im podziekować. Wpuściły mnie do środka. Teren zamienił się w restauracje. Całkiem świadomie, postanowiłem zrobić dobry uczynek we śnie. Zacząłem dla nich pracować, pomagać im, robić zakupy. Po prostu byłem wdzięczny nawet we śnie, że ją uzdrowiły. Brzmi dziwnie ale doskonale pamiętam jak im pomagałem, nie uznałem tego za strate czasu w LD. Po dniu pracy, który całkiem szybko zleciał, dostałem coś co mogło być nagrodą za pomoc. Po wyjściu robiłem ADA do poprawy klarowności, była niezła. TRy pozytywne. Wyszedłem, obok było mnóstwo ludzi. Pomyślałem: Hej, jeszcze nie próbowałem władać ogniem! Stanąłem i uderzyłem pięścią w powietrze. Z ręki wyskoczył czerwony, jasny płomień. Zacząłem strzelać w powietrze, bijąc pięścmi. Wyglądało świetnie, strzelałem ognistymi kulami. Projekcje: On włada ogniem! Spróbowałem utrzymać płomień z ręki, po prostu musiałem napiąć mieśnie w tej ręce, a płomień wyskoczył i tak długo jak napinałem biceps, tak długo się utrzymywał. Byłem zadowolony z nowej umiejętności w LD. Wykorzystam ją w następnych świadomych snach, jeżeli nie zniknie.


RE: Dziennik snów Tymoteusza - incestus - 20-08-2014

Dobra robota, wreszcie ruszyła umiejętność kontroli :) Ale i tak widać, że masz mało pewności co do własnej mocy we śnie. Spróbuj władać żywiołami bardziej spontanicznie, ekstrawagancko, być może łatwiej ci będzie prosić instancję w którą wierzysz o przyzwanie jakiegoś żywiołu :)


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Fallen Leaf - 20-08-2014

Ja bym się dłużej zastanowił czy te pomaganie projekcjom w ostatnim LD było świadome. W snach o LD to powszechna sytuacja, że coś wydaje się nam w pełni świadomą wolą.


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 20-08-2014

Fallen, wiedziałem że ktoś w końcu na to zwróci uwagę, dlatego napisałem to z pewnością. To pomaganie wyglądało tak, że dostawałem zadanie i prawie odrazu było zrobione. Poza tym ja nie tylko pomagałem, nie opisałem paru rzeczy ze względu na swoją samoocene, jak miałem ochote to się z nimi zabawiałem, a czasami wybiegałem na ulice wyprawiając dziwne rzeczy :>.


RE: Dziennik snów Tymoteusza - incestus - 20-08-2014

To wcale nie jest marnotrawstwo, im więcej zbliżonych do rzeczywistości rzeczy robisz, tym stabilniejsze pozostaje LD. Być może właśnie dzięki temu, że Tymek na spokojnie przyzwyczaił się do bycia w LD, wyszła mu potem w końcu kontrola ognia.


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 21-08-2014


------------------------Noc 20/21 sierpnia 2014r-----------------------

Wracałem autobusem z jakiejś wycieczki. Wyciągnąłem kartę do kontroli dla kanara.
Kiedy miałem wychodzić zrobiłem TR z nosem i swobodnie mogłem oddychać przez nos. Zobaczyłem ładną dziewczynę i wziąłem ją na ręce i miałem plany xD. Po wyjściu było strasznie ciemno, gdzieś 1 w nocy, żadnego ruchu na ulicy. Za bardzo się zamyśliłem i straciłem świadomość. Kobieta na moich rękach zamieniła się w moją 8 letnią siostrę, która straciła przytomność. Miałem za zadanie ją zanieść do domu. Było troche strasznie ale udało mi się ją zanieść.


Byłem na środku oceanu z 3 znajomymi. Do dyspozycji mieliśmy po kole. Każdy na nim siedział. 1 kolega płynał za wolno i zjadła go wielka ryba. 2-giego to samo. Ja uciekałem i płynąłem strasznie szybko, bo mnie także goniła. Na chwile mogłem odedchnąć, bo ryba dyszała <ke>? Kiedy już na mnie wskoczyła, zdąrzyłem nacisnąć escape (jak na klawiaturze) i wyszedłem ze snu. Później się ocknąłem niedaleko plaży (wciąż byłem na wodzie). Rozmawiałem z kolegą zadowolony, że nam się udało przepłynąć ocean. Doszliśmy na plaże, w morzu były ostre kolce, które lekko mnie pokaleczyły. Na plaży kogoś spotkaliśmy i powiedział nam, że dotarliśmy do Rzymu. Mówił po polsku. Wybraliśmy się do centrum. Piękne budowle, koloseum i takie tam zmieszczone w jednym mieście. Spotkaliśmy ładną panią, która także mówiła po polsku i sprzedawała balony z helem. Dała nam jakieś rady, jak tutaj przetrwać i takie tam. Wsiadłem z kolegą do tramwaju i przejeżdżając na ulicy zobaczyłem wielkiego, kilkumetrowego pająka. Biegał strasznie szybko, wyglądał jak tarantula. Krzyknąłem do kolegi HEJ PATRZCIE! Spojrzeli ja się nieźle przestraszyłem. Wtedy pomyślałem: No tak, jesteśmy za granicą, nie w polsce. Tutaj nas czekają spotkania z wielkimi pająkami. Kiedy to powiedziałem obróciłem się w prawo i zobaczyłem jak na nici zwisa tarantula wiekości 2 rąk. Była ode mnie dosłownie pare centymetrów. Strasznie się przestraszyłem, sen się zamazał,
a ja się obudziłem przestraszony.


Trafiłem do więzięnia z 2 wspólnikami. Zamordowaliśmy czyjąś rodzinę. Miałem okropne wyrzuty sumienia. Myślałem o tym, że zmarnuje sobie życie w więzieniu. Wyglądałem jak terrorysta, miałem inną twarz i miałem z 20 lat. Zamknęli nas w śmiesznie łatwym do pokonania więzieniu. Przed wolnością dzieliła nas szyba, która nie była przymocowana do okna. Wzieliśmy ją i 1 wspólnik bez przeszkód wyskoczył. Ja za nim i zastanawiałem się: Czy ja nic sobie nie zrobie jak spadne z 3 piętra? Czy to aby napewno jawa? I złapałem się parapetu piętro niżej. 2 wspólnik: Czy to napewno dobry pomysł? I zaczeliśmy uciekać. Do okoła nie było żadnych krat, wież ochronnych itp. Biegłem przed siebie i zobaczyłem jak zaczęła się zbierać policja. Po 10 minutach bez celowego uciekania podniosłem ręce do góy i się poddałem. Zobaczyłem odwróconych funcjonariuszy i strzeliłem w nich ogniem z pięści. Chciałem zobaczyć czy nadal mam uzyskaną wczoraj moc. Tutaj czarna plama. Zobaczyłem grupe 6 uciekinierów jak my. Nie wyglądali groźnie. Wyglądali jak normalni ludzie, którzy zostali skazani niewinnie. Wskoczyłem do nich do błota aby się ukryć. Zestrzelili paru policjantów. Potem do następnej kryjówki. Leżąc tam powiedziałem: Co ja robie? Marnuje sobie życie! Nacisnąłem escape i quit game. Wrzuciło mnie do innego snu.
Byłem z grupą ludzi, którzy umieli władać żywiołami. Mag metalu, ognia, ziemi. Walczyliśmy z kimś. Ja im pomagałem. Strzelałem ogniem i spróbowałem użyć żywiołu wody. Udało mi się i było łatwiej. Po pokonaniu przeciwnika powiedziałem do wspólników: Mam zepsute życie. Moje pozostałe dwa charactery (jak w grach) trafiły do więzienia. Co ja teraz zrobie?

Obudziłem się i szybko zasnąłem.
Przed sobą widziałem wielkie metalowe drzwi. Nie mogłem się ruszać i podejrzewałem, że sen się jeszcze nie zaczął. Wiedziałem, że musze utrzymać świadomość i żeby się nie rzucać, bo się obudze. Po paru sekundach straciłem świadomość.
Nie pamiętam snu, który mi się po tym śnił.


Byłem nad morzem. Siedziałem w namiocie. Tata przyszedł i przyniósł 3 wielkie paczki tictaców i 2 małe. Ja dostałem małą i szybko wszystko zjadłem. Byłem zły, że dostałem małą paczkę, a nie dużą. Spacerowałem jeszcze po kempingu, tylko za słabo pamiętam.

Podejrzewam, że śniło mi się więcej snów, tylko nie zapamiętałem ich. Strasznie fajny był sen z Rzymem, słabo go zapamiętałem. Kiedy się obudziłem pamiętałem wszystko. Potem znikło.


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 27-08-2014


------------------------Noc 26/27 sierpnia 2014r-----------------------

Szedłem z grupą ludzi na plaże. Było nas sporo, oczekiwaliśmy na przypłynięcie jakiegoś statku. Kiedy byłem w połowie plaży zobaczyłem nadjeżdżające mini czołgi z działkami. Wszyscy zaczeli uciekać w tym ja. Zaczeli strzelać, czułem jak naboje przebijają się przeze mnie, czułem wtedy jakby takie ukłucie było nie przyjemne. Ludzie padali na ziemie, ja jak dostałem strzał w głowe to poczułem znane uczucie, skręcanie w głowie, towarzyszące podczas wybudzania.


Byłem na jakimś statku. Rozbił się i dużo ludzi wpadło do wody, byli ze mną jacyś znajomi, nie wiem jacy. Płyneliśmy w pław kiedy ze statku wyleciały materace. Wszyscy poczuli ulgę, każdy miał materac dla siebie. Nie wiem po jakim czasie dotarliśmy na brzeg. Byliśmy w jakimś obcym kraju, podejrzewam Chiny. Kwitły drzewa, miały ładne kwiaty. Zaczęły się zamachy, wybuchy i takie tam.
Kiedy byłem przed hotelem uświadomiłem się, TR pozytywny. 1 o czym pomyślałem, to która godzina. Był to mój drugi sen więc pewnie 3 w nocy. Zacząłem biegać i próbowałem wszystkich żywiołów, nie wiem co jest nie tak ale mi nic nie wyszło. Nie pomyślałem wtedy o modlitwie do Boga o żywioły, która by się pewnie zakończyła placebo. Zrobiłem pare rzeczy, których nie opisze xD. Po pewnym czasie straciłem świadomość. Uciekaliśmy przed grupą zamachowców jakimś autobusem, w chwili kiedy uciekaliśmy teren wyglądał jak moje osiedle, słońce świeciło i było ciepło. Wysiedliśmy do hotelu, znałem się z pewnym gościem, magiem ziemi xD, spec od wybuchów. Miał dużo dynamitu i pilotów do wybuchów. Pamiętam jak leżałem w łóżku i schowałem się pod krzesłem taty, o dziwo się zmieściłem. Bałem się, że ktoś mnie rozstrzela.


Wybieraliśmy się z klasą na jakąś wycieczke. Wraz z kolegą się na chwile odłączyliśmy od grupy, bo zapomniałem butów z domu i skarpetek. Ubrałem je i były lekkie trudności, but był luźny, a na dodatek się rozmnożył. Miałem 2 pary butów i 2 pary skarpetek. Wyrzuciłem je.
Nie wiem co to za rodzaj snu ale uznam za sen o LD. Kiedy siedziałem dostałem piłką w twarz od 9 letniego chłopczyka. Był z tatą to odrazu coś tam mówiłem. Próbowałem tkać żywioły równocześnie sobie wizualizując i nie dawało to żadnego rezultatu. Pobiegłem z kolegą do grupy, która się oddaliła. Wsiadli już do tramwaju, a mój kolega zniknął. Spotkałem chłopczyka, oddałem mu piłke i powiedziałem: Masz. Przepraszam ciebie i twojego tate. Powiedz, że żałuje tego co zrobiłem. Tramwaj odjechał, a ja próbowałem jakoś do niego dotrzec. Skakałem wysoko jak w butach siedmiomilowych i w pewnym momencie znalazłem się w M1, wyszedłem z niego i poszedłem na lewo i była tam jakaś stocznia, zajazd tramwajowy. Czułem, że znam to miejsce. Postanowiłem nie wracać do fabuły snu, skręciłem do jakiegoś liceum. Zauważyłem, że nie mam na sobie koszulki. Czekałem, aż jakaś ładna dziewczyna zejdzie, zobaczyłem jedną i poszedłem za nią jednak zamieniła się w faceta. Wróciłem i została jedna, patrzyła się na mnie dziwnym wzrokiem. Wskoczyłem na piętro i złapałem ją. Nie chciała zejść więc jej pomogłem. Pocałowałem ją <blush>, potem powiedziałą: Chodź za mną!
Pobiegłem i zbiegaliśmy po jakiś schodach. Próbowałem tkać ogień no ale nie wychodziło. Powiedziała mi, żebym wszedł do takiego małego pomieszczenia jak szafka. Wszedłem tam i nie mogłem wyjść, a w rogu była pajęczyna. Nie patrzyłem na pająka, nie zwracałem na niego uwagi. Tyle, że kiedy próbowałem otworzyć drzwi, wszystko się trzęsło jak w pudełku. Kiedy wyszedłem z pudełka, koleżanka zaczęła krzyczeć, że mam pająka na twarzy. Pomogła mi go zdjąć, jednak nie odczepił się, wrócił na swoje miejsce, a ja się obudziłem.

Strasznie byłem zmęczony. Zasnąłem i w pewnym momencie przypomniałem sobie, że zasypiałem. Po paru sekundach zaczął się pisk w uszach nie do zniesienia. Rozluźniłem się. Na początku nic nie mogłem zrobić tylko wyczekiwać. Obserwowałem dziwne hipnagogi i próbowałem znieść pisk w uszach (na prawdę, okropny). Podniosłem ręke i nic nie ważyła, TR był pozytywny.
Poczekałem chwile, aż coś się stanie i lekko się podniosłem. Znalazłem się w dużym pokoju. Wstałem robiąc jakąś dziwną rzecz. Brat do mnie powiedział, że jestem nienormalny i robiłem TRy z rękami i napisami. TR z rękami negatywne, a napisy zmieniały się tylko po literce, aż spojrzałem na jeden, dłuższy i nie próbowałem go zapamiętać. Odwróciłem głowę na pare sekund (dłużej niż zwykle) i napis się zmienił w połowie. Poszedłem przywitać się z chłopakiem siostry, próbowałem się zachowywać normalnie, aż nie zrobiłem TR, który całkowicie dał mi do zrozumienia, że to sen. Wyszedłem na klatke i zobaczyłem moją mame, która udaje krowe. Wróciła do domu i w kącie zobaczyłem mojego kota (widziałem go w snach nieświadomych zaledwie 3 razy). Kiedy popatrzył się na mnie, uśmiechnął się jak kot z "Alicja w krainie czarów". Wyglądał bardzo łagodnie i zapytałem się go:
Chcesz być moim przewodnikiem sennym? Co tu robisz? Pokażesz mi drogę do koleżanki? Patrzył się na mnie i tylko szerzej się uśmiechał. Pobiegłem za nim i piętro niżej spała moja koleżanka. Obudziłem ją i zachowywała normalnie. Zrobiłem pare rzeczy, które chciałem. Kot patrzył się na mnie i zniknął, do momentu aż został z niego tylko cień. Sen zaczął się rozmywać i wróciłem do paraliżu.
Myślałem, że jeszcze dam rade wrócić do snu. Widziałem obraz miejsca, w którym byłem. Migotał. Powoli znikał, a ja myślałem, że coś jeszcze zdziałam do momentu, aż się obudziłem.




RE: Dziennik snów Tymoteusza - Fallen Leaf - 27-08-2014

Ten sen, który sklasyfikowałeś jako sen o LD to sen kontroli. Kontrolujesz sen jak w LD, ale nie wiesz że to sen.


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 30-08-2014


------------------------Noc 29/30 sierpnia 2014r-----------------------

Zaprosiłem koleżankę do domu. Wstydziła się ale nie miała powodu. Pokazywałem jej zwierzęta i oprowadzałem po domu, mimo to że był mały. Mój tata z nią rozmawiał, a ona się zawstydzała. Zebraliśmy się w dużym pokoju, ona siedziała w małym. Zaczeli domownicy ją obrażać, a ja mówie, że ona nas słyszy i przestancie ją obrażać. Poszedłem do niej i zapytałem się czy nie chce żebym ją odprowadził. Zgodziła się, ja pobiegłem do taty po kase na bilet i w ostateczności zapomniałem co chciałem zrobić.


Jechałem z tatą autem. Trasa była dziwna, auto chyba lewitowało nad łąkami. Na dole były bagna, a my przelecieliśmy nad nimi do drogi na przeciwko. Zatrzymaliśmy się na niej i pojechaliśmy dalej.


Pamiętam motym jednego snu. Chodziło w nim o podcinanie sobie gardeł. Obserwowałem z 3 osoby. "Ludzie" brali nóż i sobie podcinali gardła, aby spotkać się z tymi co umarli, z rodziną. Mówili, że to nie boli. Nie wiem jak ale sięgnąłem po nóż i sobie podciąłem gardło. Leżałem na ziemi, czułem jak krew ze mnie uchodzi, lekkie mrowienie i skurcze w szyi. Nie chciałem odpływać, więc nie zamykałem oczu tylko czekałem aż coś się stanie jednak w ostateczności nic się nie stało i mogłem wstać.


W kolejnym śnie mama zapytała się mnie, czy nie sprzedam jej mojego zegarka. Nie używałem go i się zgodziłem. Dostałem od niej torbę pieniędzy, zastanawiało mnie skąd ona tyle ma. Poszedłem do pokoju gdzie byłem sam i faktycznie były tam klipy 50. Powiedziałem bratu i jego dziewczynie, która siedziała obok. Pytali się skąd mam tyle i czy nie pożycze trochę pieniędzy. Pożyczyłem i wróciłem do pokoju aby obczajać reszte pieniędzy. Pieniądze zamieniły się w bandaże elastyczne... Rozwijaliśmy je z siostrą i co jakiś czas jakiś dziwny banknot wypadał np. kolorowa 20 i 50 z orłem. Drzwi się otworzyły, a mama nimi trzasneła. Jak przyszła jeszcze raz to zapytałem się jej co to jest, a ona na to że magiczne atrapy. Zasmuciłem się, bo tyle pieniędzy straciłem...

Kiedy się obudziłem byłem zmęczony. Postanowiłem zrobić FILDa.
Po paru sekundach gry na pianinie słyszałem hipnagogi, miałem zawroty głowy i czułem mrówki na ciele. Zrobiłem TR i był pozytywny. Chciałem pogłębić ten stan.

W ostateczności zasnąłem. Szedłem z klasą 2B do NCKa na jakiś występ. Chwile potem dołączyła do nich moja klasa. Pani wskazała mi miejsce gdzie mam stanąć. Teren zamienił się w luksusowy pokój.
Krzyknąłem: Co ja tu robie! TO SEN! TR z nosem był negatywny ale mimo to nie miałem wątpliwości, że to sen. Projekcje się na mnie patrzyły i mówiły, że sobie jaja robią, że chcieli stworzyć takie warunki abyś myślał, że to sen. Nie wierzyłem im. Podszedłem do pewnej dziewczyny, pocałowałem ją, potem do drugiej i się śmiali, że się dałem nabrać. Nagle wszystko z czerniało, a ja upadłem na ziemie.
Obudziłem się na zewnątrz. Nikogo nie było. Starałem się być uważnym i bawić się, jak to na sen wypada.
Wszedłem do pokoju, w którym byłem i zobaczyłem misję, którą mam spełnić. "Nie zbliżaj się do przedmiotów w środku". Nie posłuchałem rozkazu i dotykałem przedmioty, które pokazywały mi wspomnienia. Widziałem to co zrobiłem przed chwilą. Dało mi to do zrozumienia, że śnie. TRy nadal negatywne ale czy to nie jest dziwne, że stoje w centrum kultury, kiedy śpie w łóżku? Miałem wątpliwości i się bałem aby nie popełniać błędów ale mimo to starałem się nieźle bawić. Przeniosło mnie do domu. Zobaczyłem przez okno dziewczyne, którą poprzednio całowałem. Weszła na klatke i z nią porozmawiałem. Mówiła mi, że to co robiłem to na prawdę była jawa i, że sobie robili ze mnie jaja. Kiedy to powiedziała, tylko mi pomogła. Zrobiłem TR, tym razem był pozytywny. Przeniosło mnie do jakiegoś nieznajomego miejsca. Do parku. Do okoła co pare metrów były wysokie i grube drzewa, na środku Pare ławek pod daszkiem. Siedziałem na jednej i próbowałem kontroli nad snem. Jedna projekcja mnie zawołała i zapytała się: "Patrz! Czy nie chodzi ci o to?" Rzucił ogromną kulą śniego na ziemie, która zamieniła się w wielkiego ogórka. Zdziwiło mnie to, po czym wstałem i spróbowałem władać żywiołami. Nic mi nie wychodziło. Nie miałem nic do roboty i lekko przysnąłem. Wróciłem na ławke i zastanawiałem się nad treningiem łydek. Zobaczyłem Michała Karmowskiego, który daje rady. Wrociło mnie do domu i zobaczyłem brata, który ćwiczy na balkonie. Zapytałem się, jaką grupę mięśniową robi, a on mi coś odpowiedział tylko nie pamiętam co. Wróciło mnie do miejsca, w którym byłem poprzednio. Obudziłem się i natychmiast zrobiłem TR. Był negatywny, ale nadal nie rozpoznawałem miejsca, w którym jestem. Wstałem od ławki i spojrzałem na słup, o który się wcześniej opierałem. Zacząłem sobie powtarzać: To nie jest materia, to przedmiot zbudowany z myśli... Miękki jak chmurka... Słup się nie zmienił. !!!!!!! Zapomniałem dodać, że wszędzie był śnieg, pruszył, + szczypał mróz !!!!!!!!!! Usłyszałem we śnie słowa Fallena: "Powinno zaskoczyć skojarzenie" Nie miałem kontroli. 2 ludzi zaczęła się rzucać śnieżkami. Zacząłem krzyczeć: TO MÓJ SEN! DAJ MI NAD NIM KONTROLĘ! CZY MNIE SŁYSZYSZ PODŚWIADOMOŚĆ?!(we śnie nie wiedziałem jak odmienić te słowo i powiedziałem je w ten sam sposób) CHCE UZYSKAĆ PEŁNĄ KONTROLĘ NAD SNEM! CZY MNIE SŁYSZYSZ? CZY MNIE SŁYSZYSZ?
Mój głos się zmienił i był wszechobecny, brzmiał bardzo dziwnie i był gruby. Obróciłem się i spróbowałem zamienić śnieg w wode. Wielka ściana wody się podniosła i rzuciłem ją na projekcje, która walczyła z drugą osobą. Zamroziłem ich po czym spróbowałem odmrozić. Tutaj magia ognia. Zacząłem bić pięśćmi i spróbowałem utrzymać ogień tak aby mógł coś zrobić. Wyglądało to świetnie wizualnie i sam się dziwiłem z realności. Byłem podekscytowany. Odwróciłem się i już miałem próbować kolejnych rzeczy, których nie umiałem i nagle się obudziłem <eh>.