i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia
Dziennik snów Sennego Spacerowicza - Wersja do druku

+- i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia (https://i-sen.pl)
+-- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--44)
+--- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--14)
+--- Wątek: Dziennik snów Sennego Spacerowicza (/Temat-Dziennik-snow-Sennego-Spacerowicza--2877)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Ros - 23-07-2014

Wow, tylko jedna noc a Ty pamiętasz aż tyle świetnych snów, super! :D


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 23-07-2014

Dzięki :D


RE: Dziennik snów Tymoteusza - incestus - 23-07-2014

Nieźle ;) Magia to jedna z trudniejszych rzeczy w LD, bo nie ma odpowiednika wrzeczywistości a bierzemy ją tylko z gier. To jest powód, dla którego czary wychodzą głównie w snach słabszej jakości obrazu, a często próba zaklęcia zamienia otoczenie w karykaturę RPGa :).

Co do snu o karate : https://www.youtube.com/watch?v=74uV1BRAhyQ


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 24-07-2014


------------------------Noc 23/24 lipca 2014r-----------------------

Bezdomny.
Mieszkałem w biednym domu z tatą. Nie wyglądał na prawdziwy. Dom mieliśmy brudny i biedny. Pewnego dnia policja po prostu wparowała i nas wywaliła z tamtąd. Kazali nam posprzątać swój syf. Miałem swojego tableta, tego z jawy. Niektóre elementy z mojego domu, były połączone z tym biednym. Raz byłem w sennym domu, a raz w prawdziwym. Kiedy już się wyprowadziliśmy, tata ukradł torbę, a w środku pełna klipów dolarów. Nie pozwalał ich dotykać. Za to kupiliśmy sobie dom, sprzęt, meble i jedzenie. Co jakiś czas podkradałem po stówce żeby mieć na swoje zachcianki.

Morderstwo.
Przyszła do nas policja i mówiła coś o jakimś morderstwie. Zabito/zabił się w wannie otyły facet. Pokazywali nam zdjęcia twarzy i się pytali czy go kojarzymy. Panowie z W11 prowadzili śledztwo. Ja oglądałem na tablecie jakieś filmiki. Kiedy mama poszła do kuchni kot pobiegł za nią. Zahaczył o nią głową i kot się zbugował. Miauczał i nie mógł się ruszać. Powiedziałem mamie, żeby się przesuneła, bo kot cierpi. Nie zgodziła się i powiedziała, żeby miał za swoje. Wtedy złapałem go i wyrwałem z "glitcha", po czym się do mnie miział :D. Potem ponownie odwiedziła nas policja i znowu pokazywała nam zdjęcia faceta i powiedziała, żebym porównał z tuszą mojej dziewczyny ( której w rzeczywistości nie ma ). Usłyszałem info, że była na diecie i dbała o forme.

Kolejna sprawa policyjna w okolicy.
Byłem w menu wyboru postaci w lolu. Czas się skończył i wybrałem losowo. Przydzieliło mi wysokiego murzyna, zawodowego gracza piłki koszykowej. Kiedy na niego spojrzałem przeniosło mnie pod jakiś nawiedzony dom. Byliśmy we dwóch, pokazywał mi jakieś triki z piłką związane. Potem pojawił się kolega z klasy i naśladował jego ruchy. Dom był ogrodzony siatką i trawnikiem. Pomyśleliśmy, że dobre miejsce na pare minutek gry. Niedaleko była też ulica. Kopaliśmy sobie i usłyszałem policje i karetke. Pomyślałem "kolejne morderstwo". Kolega wykopał piłkę za ogrodzenie i byłem zmuszony wejść po piłkę, sam zawodowiec, wielki jak szafa bał się iść xD. Kiedy wspiąłem się i złapałem piłkę, poczułem ciary na plecach i niepokój. Złapał mnie strach i szybko wspiąłem się z powrotem, jednak upuściłem piłkę. Cały czas czułem niepokój. Potem "zawodowiec" zniknął i wracaliśmy we dwóch, trawą, nie główną ulicą. Tak zadecydowałem. Spotkaliśmy trójkę dzieciaków z jakimiś pałkami, chcieli nas bić xD. Wtedy im zagroziłem, nie bałem się jednak nie chciałem robić krzywdy młodszemu. Zacząłem lewitować i krążyć wokół ich szefa ( 9 letniego ). Przeniosło mnie do domu wraz z kolegą. Rozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku, że zostawiliśmy piłke. On powiedział: Spoko, wezme ją sobie następnym razem o ile nikt nie weźmie.

Śmieszny powrót do domu i Mafia.
Szedłem z Putinem i jego malutką obronną armią przez wielkie łąki. Machał swoją laską jak hitler i wysadzał miny. Wszystko było jak film, słyszałem radio jak pani z RMF FM w wiadomościach mówi : Putin zwołał swoją armie i wybrał się na paradę na Ukrainie. Wtedy kamerzysta, albo ja się podkneliśmy i sie wywróciłem. Przeniosło mnie do tego miejsca. Rozejrzałem się i zobaczyłem starego pana, z wózkiem i przyjemnym wyrazem twarzy. Zapytał się mnie, czy nie chce do niego dołączyć. Musiałem wrócić do domu więc to był dobry pomysł. Kawałeczek dalej spotkaliśmy kolejnego pana, młody, wysportowany, szybki. Dołączył do nas. Ten starszy Pan miał na umie "Wolny", a ten młodszy "Szybki". Ten wolny szedł powoli, a ten szybki, szybko i nie mogli złapać tępa. Potem się dogadaliśmy i znaleźliśmy wspólny język. Zaczeliśmy opowiadać kawały, żarty i się dużo śmialiśmy. Obydwoje mieli bogate wnętrze. Potem czołgaliśmy się po ziemi i zjadaliśmy mlecze. Po godzinnym spacerku natrafiliśmy na betonowy basen. Weszliśmy do środka i było tam gęste błoto. Pływaliśmy w tym jednak się nie brudziliśmy. Teren się zmienił. Po prawej stronie względem basenu i lini na pólnoc był duży parking i puszcza. Z tyłu kontener, a po lewej stronie lodowy las. Z przodu ciągnęła się długa droga, która prowadziła pod góre i skręcała w prawo, na lewo był las. Przejeżdżały auta, silniki 600kM, ładne dźwięki. Jeden skręcił na parking ( białe auto z czarnymi szybami, śmieszny kształt ). Potem dołączyło niebieskie z lepszym wyglądem, jednak nie wyglądał unikatowo jak 1. Wysiedli z niego szefowie Mafii. Zaczeliśmy powoli iść, żeby nas nie złapali. Młodszy zaczął biec i jeden z szefów go złapał i się zapytał : Dokąd to? Potem z drogi pod góre wyszło 50 osób, uczestników jednej i drugiej mafii. Było tam mnóstwo moich kolegów z którymi się witałem. Byłem lekko z szokowany i przestraszony. Następnie przeniosło nas do jakiegoś starego budynku. Miałem w ręce 3 karty i okazało się, że będziemy grać w Duel Master o mistrzostwo :O. Poprosiłem kolege żeby mi wytłumaczył zasady i jak się w to gra. Zaczął mi tłumaczyć i coraz lepiej ogarniałem. Przed rozpoczęciem turnieju się obudziłem.

Obijanie na siłowni i napój z gnoju.
Byłem na siłowni, jednak była nietypowa. Przypominało sale do nauki, nie do ćwiczenia. Było mało hantli, ciężarków i brak ławeczek oraz sztangi. Trener miał na głowie jakiś welon z liści, takich czerwonych. Okazało się, że jest rocznica śmierci jego żony i jest smutny. Wtedy obejrzałem filmik o jego żonie i powiem, że się rozpłakałem. Podszedłem do okna i o zapłakanych oczach obserwowałem co jest na zewnątrz. Zobaczyłem podwórko, jak z gimanzjum. Szedł sobie mały jerz, który popychał głową wielkie jabłko. Zepchnął je na trawe i przyszedł jakiś dzieciak, który obsypał go liśćmi. Skupiłem się na ćwiczeniu. Nie szło mi najlepiej, nie miałem formy. W ławkach siedziało dużo osób, obserwowali jak ćwicze. Nagle ktoś puka do drzwi. Była to pani dyrektor, jednak wygladała dziwnie i w ogóle nie przypominała tej parwdziwej. Powiedziała, że ma teraz spotkanie w tej sali. Przeniosło mnie do domu. Chciałem sobie zrobić kanapke z szynką. Wyjąłem chleb, zacząłem smarować masłem i z brudnym nożem w maśle, chciałem wyjąć szczura. Uciekł mi i kiedy go goniłem, miałem wrażenie, że się boi, że go pociacham nożem. Mama go złapała i wpuściła z powrotem do klatki. Potem przeniosło mnie do lola, oglądałem akcje innych, dobrze im szło. Następnie była moja kolej i zepsułem akcje. Mojej ofierze zostało mało HP, potem widziałem z 1 osoby. Krzycze do brata: Zabij ją! Jednak on nie chciał tego robić. Potem się obudziłem.
Zacząłem powtarzać klucze snu, byłem strasznie zmęczony, nie miałem siły zapisywać. Nie wiedząc kiedy, zasnąłem. Leciała Śmierć na 1000 sposobów. Przedstawili przypadek gościa, który pił gnój i myślał, że to narkotyk. Działał na niego. Widziałem jak siedział w biurze i zamiast kawy popijał gnój. Podchodzi do niego facet i go całuje "wtf?". Potem przychodzi do niego jakaś pani i chciała go pocałować, jednak mówi: Czy ty też czujesz ten smród, gnoju? Wtedy wstałem i znalazłem się w szkole. Poszedłem po schodach i podrodze spotkałem "pare", która w realu nie istnieje. Obydwoje byli grubi, bili ludzi. Chcieli się ożenić. Idąc do góry po schodach powiedziałem: Nie żenią się, żartowałem. Idąc do góry obudziłem się. Teren podobny do tego z MILDa. Wczoraj próbowałem MILDa, co zakończyło się bezsennością i klapą. Szedłem po schodach i wykreowałem sobie plakat z napisem: TO JEST SEN. Jednak się obudziłem.

Szkoła.
Powróciłem do starej szkoły. Mieliśmy lekcje, jednak nie chciałem tam wracać i zamiast iść na lekcje to poszedłem do świetlicy. Działy się dziwne rzeczy, których nie umiem opisać. Kiedy skończyły się lekcje, dołączyłem do klasy i się śmiali ze mnie, bo podobno "spałem na ławce". Zapytałem się ich o plan lekcji. Powiedzieli, że jutro nie mamy lekcji, na 9. Zawołalem kolegę i idąc w stronę ściany, zobaczyłem starą koleżankę, wyglądała identycznie jak na jawie. Podszedłem do ściany i mówie do kolegi: Pamiętasz jak niemogliśmy się na tym podciągnąć? Złapałem się góry, wyprostowałem ręce i kiedy miałem się podciągać, woła mnie pani. Podszedłem do niej, a ona się pyta co robie. Odpowiedziałem jej, że przytulałem ściane. Zadawała mi jeszcze jakieś pytania. Śmiali się ze mnie w tym Julka.

Zepsuty laptop.
Usiadłem w kuchni i wyjąłem laptopa. Włączyłem go i puściłem swoją ulubioną piosenke. Zacząłem ją śpiewać i ładnie mi to wychodziło. Podniosłem z podłogi mój plecak i uderzyłem laptop. Wtedy monitor odpadł i zepsułem :c. Muzyka nadal leciała, jednak nie było obrazu. Próbowałem naprawić jednak nie umiałem. Mama coś zaradziła jednak i tak nic to nie dało. Wtedy przesiadłem się na kompa. Mówiłem im, że chciałem tylko wyjątkowo usiąść na laptopa, że raz na rok na nim siedze. Puściłem na kompie z powrotem muzyczke, pamiętam światło komputera, najlepiej zapadło mi w pamięć. Rozpocząłem rundke w lola, każdy miał dziwne ikonki. Przegraliśmy w 10 minut, bo 3vs5 :/. Pod koniec meczu, wszyscy pisali śmieszne rzeczy i wysyłali zdjęcia. Nieźle się uśmiałem. Posiedziałem tak 10 minut i wszedłem na forum, aby poczytać o evencie na ikonki. Trzeba było zagrać każdym rodzajem maga, żeby je zdobyć.

Teraz opiszę swojego przypadkowego WILDa.
Leżałem na łóżku na lewym boku. Nagle zacząłem słyszeć okropne piski, tak jak wcześniej. Leżałem dobre 30 sekund i cieszyłem się, że nie ma tajemniczej postaci. Nagle usłyszałem jak ktoś wchodzi na moje łóżko. Leżałem spokojnie i to coś położyło mi się po prawej stronie. Czułem, że leże na plecach. Przed oczami miałem ciemność, żadnego hipnagoga tylko okropne piski ( naszczęście lepsze to niż hałasy np. włamywania do domu ). "Potwór" zaczął mnie dotykać. Na początku prawa ręka, potem szyja, brzuch. Wmawiałem sobie "ty nie istniejesz". Potem coś mnie dotknęło w stope ( połaskotało, przeleciało palcem ). Zacząłem czuć uścisk w klatce piersiowej, na szyi. Zacząłem się skupiać na oddechu, bo myślałem, że to coś mnie dusi. Uciskało mnie i zacząłem czuć, że odpływam. Przewróciło mnie na brzuch. Czułem, że leże na brzuchu i jak skupiłem się na uczuciu leżenia na plecach dostałem bólu głowy. Zacząłem widzieć przed oczami spadające napisy, różne dziwactwa. Potwór mnie trzymał i zacząłem czuć jakby mnie uwalniało. Myślałem, że wchodze w sen. Piski zniknęły, zawroty, hipnagogi i paraliż. Otworzyłem oczy. Jednak jawa... Zrobiłem TR no i negatywny. Szkoda, byłem tak blisko.



RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 25-07-2014


------------------------Noc 24/25 lipca 2014r-----------------------

Dzisiejszej nocy męczyłem się od 1 do 4 nad ranem. Co jakiś czas zasypiałem i budziłem się po paru minutach strasznie pobudzony, spocony i miałem złe samopoczucie. Nie wiem kiedy zasnąłem ale zapamiętałem dziwnie mało snów.

Powrót do szkoły.
Wszedłem do swojej starej szkoły, gdzie była cała moja klasa. Idąc korytarzem, zauważyłem, że urosłem. Spotkałem jednego kolege, jednak się ze mną nie przywitał. Idąc dalej, usiadłem na parapecie. Hehe, miałem poduszke pod ręką i nie chciała się odczepić ( tak, podświadomość podpowiadała, jednak z racji, że to był 1 sen, to chyba zbyt głęboki i za dużo mi to nie dało do myślenia ). Przesiedziałem całą przerwe rozmawiając ze znajomymi i opowiadając wakacje. Na lekcji nie wszedłem do klasy, rozmyślałem, a poduszka nadal siedziała ze mną. Wtedy wstałem i zobaczyłem na schodach dwóch przyjaciół, takich prawdziwszych ( którym moge zaufać ). Drzwi w sali były uchylone, widziałem całą swoją klase, patrzyli się na mnie, a ja się chowałem za drzwiami. Koledzy się śmiali z pani, bo leżała na brzuchu na biurku xD, nic dziwnego. Przeszkadzali troche w lekcji i chcieli żebym podszedł zobaczyć, jednak tego nie zrobiłem. Po zakończeniu lekcji pytali się mnie "co ty robiłeś, hehe". Patrząc na ściane, zobaczyłem obraz achivmentu z World of Tanks, złoty medal ich Logo. Kiedy na niego patrzyłem, usłyszałem głos siostry, która mówi "odbierz to mamo" myślałem, że chodzi o achivment, który jej wysłaliśmy, jednak kiedy się obudziłem chodziło o telefon, który zadzwonił.

Lodowa kula.
Wszedłem do domu z nowym zakupem. Była to lodowa kula, z której chciałem coś wyrzeźbić. Stukałem młotkiem i śrubkami. Po pewnym czasie uderzyłem i odpadł spory kawałek. Udało mi się wyrzeźbić Madonne z Jezuskiem na rękach w szopce. Wtedy chodziłem do domu i mówie do wszystkich: Patrzcie co mi się udało. Byłem zadowolony. Na koniec poszedłem do mamy i powiedziała, że piękne. Wtedy usiadłem na fotel, straciłem wzrok i moja rzeźba zamieniła się w lód owinięty jakimś papierem. Dało mi to do myślenia. Kiedy wstałem i próbowałem odwrócić to co się stało zorientowałem się, że śnie. Zrobiłem TR jednak się zawahałem ale w ostateczności go zrobiłem. Wynik był pozytywny, jednak przez nos przedostawały się tylko małe ilości powietrza. Mówie do mamy "To jest sen", ona zaczęła coś mówić, a ja od niej odchodze, nie chciałem stracić świadomości. Wtedy poszedłem do pokoju w poszukiwaniu mojej różdżki. Na gazetach na regale leżał długi, giętki patyk, brązowo zielony. Wziąłem go i poszedłem do pokoju siostry. Podniosłem ręke do góry i spróbowałem Patronusa ( zaklęcie z harrego pottera ). Jednak próba się nie powiodła. Czułem jedynie energie, która przeszywała mi ręke. Poszedłem do pokoju i schodziłem po balkonie. Na początku się bałem i schodziłem wspinaczką, jednak potem zeskoczyłem i wylądowałem miękko i powoli. Klarowność, realność były takie jak na jawie. Świadomość było mi łatwo utrzymać. Krzyczałem co jakiś czas co miałem na myśl i poprawiało to jakość. Znalazłem się na prostej drodze i zobaczyłem mame z dzieckiem, jednak olałem ich. Spróbowałem rzucić jakąś ognistą kule z różdżki, jednak kiedy się zamachnąłem, kijek się zagiął i nie dało się go usztywnić. Był bardzo giętki i każde zamachnięcie kończyło się "biczowaniem w ręke". Wyrzuciłem ją. Idąc dalej spoglądałem na moje odbicie w szybie drzwi do klatki schodowej. Byłem ubrany w wczorajsze ubranie, w którym szedłem do sklepu. W głowie miałem słowa incestusa o tym, że magia i czary są trudne do wykonania w LD, zwłaszcza jak nie ma się wzorca w realu. Potem szedłem dalej i kiedy byłem niedaleko ulicy zacząłem krzyczeć "ludzie, to mój sen, róbcie co możecie, bo w każdej chwili może się urwać". Rozmyślałem nad tym, która godzina była kiedy zasnąłem i była to godzina około 11:30. Na początku myślałem, że się uświadomiłem w środku nocy, wtedy głębokość była by wygodna. Chwilami czułem, jak trace świadomość, jak w trakcie zasypiania. Utrzymywałem ją i nie było to trudne jak podczas 1 LDków. W pewnym momencie po prostu się obudziłem.



RE: Dziennik snów Tymoteusza - incestus - 25-07-2014

Sorry że moje słowa odejmują ci wiary w powodzenie, a co za tym idzie - jeszcze bardziej utrudniają magię we śnie :P. Za to jeszcze jeden dobry trik - podczas próby czarowania postaraj się zaskoczyć sam siebie - podąż nagle za pierwsza lepszą losową myślą i rzuć czar inkantując pierwsze słowo, które przyjdzie do głowy. Dzięki temu podświadomość może podążyć za szybkim skojarzeniem, zamiast za ogólną logiką całości snu i czar wyjdzie.

PS pierwszy sen musiał być przynajmniej optymalnie płytki, skoro p[odświadomość wiedziała, że śnisz. Podejrzewam, że używasz jakiejś specjalnej poduszki, że bodźce dotyku w całości przechodzą przez sen.


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 26-07-2014


------------------------Noc 25/26 lipca 2014r-----------------------

Symbol.

Siedziałem z przyjaciółmi w jakimś dziwnym miejscu. Dookoła był ciemno, nie umiem określić co to było za miejsce. Prosiłem ich o pomoc w zweryfikowaniu jakiegoś symbolu. Widziałem obraz mojego domu z symbolem na ścianie. Nie pamiętam jaki to był znak. Robiłem zdjęcia telefonem i kiedy oglądali, zwracali uwagę też na zdjęcia z gier. Nie wiem skąd się tam wzięły. Chcieli przyjść do mnie do domu i zamalować znak, z uwagi na to, że mi przeszkadzał. Chciałem ich zaprosić. Następnie jedna z koleżanek weszła na forum z jednej gry i zaczęła lajkować komentarze pod postem.

Miotacz ognia.
Na podwórku była noc. Siedziałem na kompie, kompletnie zepsułem swoje konto w lolu. Przeniosłem je na inny kontynent, straciłem aktualny ranking, nick i znajomych. Grałem pare meczy na nowym kontynencie i miałem czity. Potem przeniosło mnie na pulpit komputera, który wyglądał dziwnie. Pełno wirusów, czaszki na tapecie, wybuchające rakiety. Miałem 2 antyvirusy, tego aktualnego i jednego fałszywego, który jedynie ściągał złe oprogramowania i wirusy. Wszedłem na FB i dostałem wiadomość od pieseła, że można wygrać koszulki z jego zdjęciem. Zainteresowała mnie ta oferta, trzeba było wysłać jakieś zdjęcie. Odpisał mi, że wygrałem. Musiałem podać adres, jednak komputer się wyłączył. Kiedy wstałem od komputera była 19, a za oknem było ciemno jak wcześniej. Przejmowałem się, że nie poszedłem do szkoły i ominąłem trening. Krzyczałem na wszystkich, byłem zdenerwowany. Potem usiadłem w pokoju. Siostra chciała mnie postraszyć, wyciągnęła miotacz ognia i kazała mi wyjść z pokoju. Mówiłem do niej żeby się ogarnęła, zaczęła we mnie tlić gazem, potem odpaliła ogień. Dostałem ogromną kulą ognia.
Tutaj przejąłęm kontrole nad snem, mogłem się ruszać, kontrolować swoje czyny, jednak nie wiedziałem, że to sen. Po prostu mogłem kontrolować to co robie i działo się w aktualnym momencie. Pobiegłem pod prysznic, ręce mi płonęły, obraz zanikał, kręciło mi się w głowie i traciłem równowagę. Szfankował mi wzrok. Kiedy byłem już pod prysznicem, nie mogłem trafić w zawór wody. Kiedy trafiłem podniosłem ręce i dziwnie mi płonęły, takim spokojnym i wyraźnym ogniem. Straciłem kontrolę i podążyłem za snem. Wszedłem do pokoju, tam siedziała siostra i obsmarowywała moją młodszą siostrą łatwo palną maścią. Powiedziałem jej żeby się ogarnęła, ona mnie postraszyła i wywaliła z pokoju. Wszedłem do pokoju brata, leżał tam tata i powiedziałem, żeby wszyscy przestali być tacy dziwni. On powiedział, żebym wyluzował, ogień nic mi nie zrobi. Wrzasnąłem i zapytałem "co się z wami dzieje?". Byłem zły, spojrzałem na ręce i miałem nieproporcjonalne i stopione w części od ognia. Powiedziałem "no jasne... to jest sen, spadam stąd!" Zacząłem się kręcić do teleportacji, miałem cel, który chciałem zrealizować. Zrozumiałem, że podczas teleportacji nie można zamykać oczu. Zamknąłem je, zacząłem się kręcić i się obudziłem :(.

Bezsenny.
Nie mogłem zasnąć, męczyła mnie bezsenność. Wyszedłem na spacer, wziąłem ze sobą kołdrę. Było ciemno i chłodno. Spotkałem kolegę z podstawówki, jednak kiedy go zobaczyłem to się zawahałem z przywitaniem. Kiedy wracałem do domu, słyszałem błyski i grzmoty. Przyśpieszyłem tempo z obawy trafienia pioruna. Kiedy wchodziłem po schodach, słyszałem radio. Mówili w nim o najstarszym graczu lola. Opowiadali jego strategie gry, składania run, specjalizacji, ile stracił na tą gre życia i jakie miał osiągnięcia. Kiedy wróciłem do domu, burza ustała. Usiadłem na komputer. Była 3 w nocy ( według zegara ), nie czułem się senny. Powiedziałm wtedy, że musze jedną noc nie spać, aby mi się zegar biologiczny wyregulował. Brat był strasznie zmęczony i mówił, że on nie wytrzyma i musi się położyć. Kiedy mrugałem oczami, czułem ich ciężar. Jak zamykałem oczy, czułem senność, a kiedy otwierałem byłem pobudzony.

Oskarżenie.
W okolicy doszło do morderstwa. Policja przesłuchała dwóch świadków, którzy byli sprawcami.Była to kobieta i mężczyzna. Policja o tym nie wiedziała. Oni skłamali i oskarżyli sąsiada. Potem ekipa W11 poszła ich ponownie przesłuchać, lecz oni powiedzieli, że już zeznali wszystko na komendę. Widziałem z 3 osoby. Na klatce schodowej był jakiś typek, siedział na schodach. Policja wzięła go do przesłuchania. Zapinałem jakiś rower do barierki. Dalej nie pamiętam co się działo.



RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 29-07-2014


------------------------Noc 24/25 lipca 2014r-----------------------
Spałem krótko, bo gdzieś 5,6 godzin ale wystarczająco. Zauważyłem, że zacząłem się uświadamiać w głębszych fazach tylko na krótki czas, jak za dawnych czasów kiedy zaczynałem świadomie śnić :P ( długość aktualnych LDków, przypomina te z przed 3 miesięcy tyle, że są głębsze ). Już 3 dzień z rzędu, kiedy się uświadamiam o 6-8 w nocy ( licząc, około 4-6 godzin snu ).

Więzienie.
Ten sen pamiętam najmniej wyraźnie, przyśnił mi się jako 1.Byłem w jakimś starym więzieniu. Obgniłe ściany, mokre, popękane podłogi. Uciekałem przed policją po różnych, ciekawych pomieszczeniach i kanałach.
Tales of pirates.
Gierka z czasów mojego młodszego dzieciństwa.Dostałem od doświadczonego gracza bronie i uzbrojenie na 95 level. Ciekawe było to, że kiedy patrzyłem na level mojego Charactera miałem 94, a rzeczy już miałem założone. Chodziłem po mieście, byłem w tej grze. Idąc po pustynnym miasteczku, zobaczyłem skrzyneczke za sprzedawcą. NPC się nie ruszał więc sobie ją wziąłem. W środku były białe kuleczki, na początku myślałem, że to narkotyki, jednak pojawiłem się w domu i mój brat zbadał co to jest. Niestety się nie dowiedziałem. Potem poszedłem zabijać potworki, aby nabić lvl. Spojrzałem na swoje statystyki, jednak mnie okłamywały. W rzeczywistości biłem mocniej i miałem mocniejszy pancerz. Zabiłem pare dużych krabów, dały mi 1% expa to odrazu mi się odechciało. Kiedy biłem potwory widziałem obrażenia nad nimi.
Ta gra pojawia mi się we snach już regularnie co pare miesięcy, tygodni. Nie wiem czemu :D.

Fantastyczna przygoda i dziura w podłodze.
Siedziałem w domu. Był jakiś dziwny dzień. W podłodze była długa i głęboka dziura, kiedy patrzyłem w dół nie widziałem końca. Ludzie mieli za zadanie ją przeskakiwać, niektórym się nie udawało i niestety spadali na dół. Mój brat położył obok dziury kurtke z telefonem. Spadła mu tam i kiedy ktoś zadzwonił było słychać tylko ucichający dzwonek. Wybrałem się do kuchni, rozmawiałem z Carly, Sam i Freedy'm z serialu iCarly na nickelodeon. Przyszły jakieś dziewczyny. Rozmawiały z nimi.
-Cześć Tymek, ty pewnie jesteś z naszej szkoły?
-Tak, cześć.
Tyle co do mnie powiedziały. Potem jedna dziewczyna dała całusa freediemu, a Carly i Sam zabuczały Uuuuuu. Następnie poszedłem oglądać telewizje, pokazywali tam ładne zdjęcia krajobrazów, ludzi i kapel <ke>. Następnie przyszedł kolega mojego taty, miał twarz jak woźny z mojej szkoły :D. Przywitał się ze mną, a z bratem nie.
-Ze mną się nie przywitał...
-Pewnie dlatego, ze siedzisz na komputerze.
Potem wyszedłem z domu i wybrałem się przed siebie. Obraz zniknął, a ja myślałem o dobrej iluzji magicznej, dwie osoby grają w siatkówke słóńcem i księżycem, wymieniając się "piłkami". Obraz z tego wyobrażenia był wyraźny. Potem momentalnie znalazłem się przy fontannie. Usiadłem na murku i podeszła do mnie jakaś dziewczyna, która zaczęła mi coś tłumaczyć. Męczyła owady, tłumacząc mi ich budowe i styl życia. Odszedłem od niej i spotkałem kolege z klasy. Idąc przez alejki i rozmawiając, przerwała nam burza. Zaczęło mocno padać i wiać. Wiatr unosił mnie do góry i próbował wrzucić do basenu z wodą. Zobaczyłem jak kolega leci w drugą strone i spróbowałem to skontrolować. Ciężko było, leciałem pod wiatr ale dałem rade. Już wtedy coś dawało mi do zrozumienia, że coś tu nie gra. Kolega wylądował na ziemi, biegł przed siebie jakby przed czymś uciekał. Wpadł w wielką kałuże, cały się zamoczył.
Zatrzymał się na końcu drogi, dołączyłem do niego. Rozejrzałem się i powiedziałem:
-Zaraz, coś tu nie gra. Czy to sen?
-Niee, to rzeczywistość.
Zrobiłem TR z dłońmi i był negatywny. Chciałem zrobić jeszcze z nosem, jednak się zawahałem i sen zanikł.

Nie wiem jak to nazwać. Kiedy sen się skończył, myślałem o kartach. "10 bocian" i 8, nie pamiętam tego drugiego symbolu, pewnie dlatego, że był "standardowy". Robiłem to jako test rzeczywistości. Wziąłem karty i obracałem je z nadzieją, że się zmienią. Wtedy dostałem sygnał do mózgu, który obudził moje sumienie. Byłem zły i czułem, że jeszcze nie śpie i męcze się z bezsennością. Myślałem, że to taka randomowa myśl. Miałem czerń przed oczami i w głowie, pamiętam tylko widok kart, swoich dłoni i uczucie sumienia. Potem znalazłem się we śnie. Był to koszmar paraliżu sennego. Leżałem na łóżku, miałem rozmazany wzrok, a oczy lekko otworzone. Nie mogłem się ruszać, ktoś uchylił drzwi i odwiedziła mnie moja zmora. Kiedy weszła i widziałem jej twarz krzyknąłem z WIELKIM trudem "STÓJ, TO JEST SEN". Czułem się jak przed zmorą w czasie koszmaru sennego, na nic nie miałem sily, czułem jak coś mnie zamraża. Z trudem podniosłem ręce do twarzy, aby wykonać TR. Był pozytywny. Po prostu dostałem impuls, który kazał mi zrobić TR kiedy czuje zagrożenie. Kształtowałem go w czasie moich praktyk, myśle, że przydatne kiedy ktoś ma dużo koszmarów sennych. Zjawa uciekła. Nie mogłem się ruszać i czułem ciało podczas paraliżu. Z panikowałem i zacząłem się wiercić. Byłem jedną stopą we śnie, jednak byłem za bardzo nakręcony. Wiedziałem, że to co przed chwilą przeżyłem było snem. We śnie nie mogłem się także ruszać i nie wiedziałem co zrobić. Zacząłem ruszać ręką, nie dało się. Potem małym palcem i on mnie wyrwał z paraliżu i ze snu. Leżałem na innym boku, więc wykluczone, że ta zjawa to był zwykły hipnagog "paraliżowy". W realu miałem wzrok na łóżko, a we śnie na drzwi.
Mój drugi koszmar "takiego typu", chyba że nie pamiętam wcześniejszych. 1 miałem w wieku 9 lat. Wtedy moją zmorą był jakiś włamywacz i zabójca. Leżałem na łóżku i miałem lekko otworzone oczy. Usłyszałem skrzypnięcie drzwi i zobaczyłem czarną postać z nożem w reku idącą w moją stronę. Nie mogłem się ruszyć i myślałem, że ktoś się do nas włamał. Próbowałem krzyczeć, jednak czułem ogromny opór i jakbym nie miał tlenu na wydanie okrzyku. Kiedy był 1 metr ode mnie, zniknął. Nie pamiętam już jak się skończyło. Chyba wstałem.
Zauważyłem również, że moja podświadomość serwuje mi sny związane z moimi podświadomie zarejestrowanymi bodźcami w ciągu dnia. Np. więzienie: 2 godziny przed snem oglądałem gre, w której bohater przez 1/10 gry chodził po celach więziennych. Albo Tales of Pirates: Brat powiedział do mnie, że ma ochote sobie w tą gre zagrać.



RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 30-07-2014


------------------------Noc 29/30 czerwca 2014r-----------------------

Przed snem byłem psychicznie zmęczony, jednak fizycznie miałem dużo siły. Bolała mnie głowa. Z ciekawości spróbowałem FILDa i juz po 10 sekundach czułem jak mój mózg usypia tzn. Zamykałem oczy, grałem delikatnie na pianinie i piszczało mi w uszach, miałem ciemność przed oczami no i ogólnie inne dziwne uczucie, nie do opisania. Przerwałem własnie po tych 10 sekundach.

Zasnąłem gdzieś koło 2 albo 3. Przed snem poprosiłem pastę do zębów o świadomy sen :D. Przyśniły mi się 2 sny nieświadome, które pamiętałem, jednak potem podczas próby FILDa poszły w niepamięć. No więc zrelaksowałem się i zacząłem grać na pianinie, tak delikatnie, żeby czuć tylko moje "mentalne" palce. Po pewnym czasie, czułem jak moje palce przechodzą przez ciało. Zrobiłem TR i był negatywny, po 2 minutach relaksu kolejna próba, także nieudana. Potem 3, jednak spróbowałem z 5 minutami gry na pianinie ( na oko ). Dostawałem skurczy mioklonicznych i czułem lekkie mrowienie. Kiedy zrobiłem TR, był negatywny, a zegar mówił, że minęło pół godziny. Zdziwiłem się i położyłem się spać.

Sporo myślałem co mnie nie usypiało. Dostawałem skurczy mioklonicznych ale czułem się zrelaksowany. Miałem silne hipnagogi słuchowe w postaci krzyków dzieci, pukania, stukania. W głowie miałem jedną myśl "może mi się uda?". Miałem płytkie sny. Chwilami się w nich pojawiałem i kiedy robiłem TR wywalało mnie z powrotem. Po pewnym śnie dostałem paraliżu. Silne mrowienie na całym ciele, niemoc i lekki strach. Poczułem jak mnie wsysa do snu, kręciło mi się w głowie. Spróbowałem podnieść rękę, była leciutka, tylko że nadal miałem paraliż. Było mi zimno w głowe i naprawdę, myslałem, że umieram facepalm. Otworzyłem oczy, widziałem 2 światy, tak jakby z 4 oczu. Nie do opisania. Zamknąłem je. Kiedy mnie już wessało do snu, leżałem na łóżku i stopniowo paraliż zaczął znikać. Kiedy już była końcówka i podniosłem rękę, obudził mnie WIERT... Byłem zły... Ale co zrobie?

Potem położyłem się do łóżka no i szybko zasnąłem.

Szedłem jakimś parkiem w poszukiwaniu pewnej osoby. Spotkałem koleżanki z klasy, jedna do mnie powiedziała, żebym jej nic z włosami nie robił <ke>. Wszedłem na klatke schodową, schody były drewniane. Usiadłem i zacząłem coś robić, zastanawiać się nad czymś. Czekałem na jakąś osobę. Nie przyszła to postanowiłem sobie pójść. Idąc parkiem rozglądałem się nad drogą powrotną. Na nosie miałem okulary, których nigdy nie nosze w realu ( mam drobną wadę ). Byłem lekko ze stresowany, nie byłem przyzwyczajony do okularów. Byłem niedaleko osiedla Piastów, kiedyś z kolegami się tam wybrałem. Dobrze wszystko kojarzyłem, lepiej niż na jawie. Przeniosło mnie do domu. W ręce małem żywe miniaturki postaci z Lola, które ze sobą walczyły. Próbowałem je pogodzić i mi się nie udało więc je wyrzuciłem z ręki. [/color]Zrobiłem TR z dłońmi, tyle że negatywny ale i tak się uświadomiłem. Kiedy odsunąłem ręce od twarzy obraz zniknął i wrzuciło mnie do kolejnego snu. Jechałem autobusem. Wyjrzałem przez okno na przystanek i zobaczyłem koleżanki. Wyszedłem z autobusu i podszedłem do nich. Wiedziałem, że jestem we śnie od samego początku tylko, że bałem się że mnie wyrzuci jak poprzednim razem. Stanąłem na przeciwko najładniejszej z koleżanek i ją pocałowałem. Wtedy się obudziłem z kciukiem na ustach, którego pocałowałem xDDDDDD. Szybko zasnąłem i zaczął się kolejny sen. Przeglądałem forum Lola i znalazłem posta, w którym jedna dziewczyna opisywała swoje życie. Wciągnęło mnie tam i oglądałem historyjke z 3 osoby. Mieszkała na cmentarzu. Groby świeciły, jakby jakiś duch na nich siedział. Atmosfera była straszna. Bawiła się z 4 koleżankami. Ona miała gdzieś koło 15 lat. W pewnym momencie oderwałem się od filmu i dołączyłem do grupki ludzi obok sklepu. Dawali zadanie takiej dziewczynie aby pożyczyła pieniądze od sprzedawcy. Na początku jej się nie udało. Potem chwile pomyślała i wpadła na pomysł. Podeszła do niego i powiedziała, że świadomość jej mówi aby pożyczyć pieniądze, wszystko było słychać. Sprzedawca na to "a to trzeba było tak odrazu". Zaśmialiśmy się, że jej się udało. Wróciłem do historyjki i widziałem jak dziewczyny przed czymś uciekają.Wraz z kolegą szliśmy przed siebie ciemną i mroczną uliczką i rozmawialiśmy. Zrobiłem TR z dłońmi i znowu mnie wyrzuciło.
Oglądałem filmik PewDiePie jak gra w lola. Ktoś mnie obserwował. Też grałem w Lola i zepsułem jedną akcje, z której popłakałem się ze śmiechu. Sojusznicy mnie obwiniali, a ja wyłączyłem kompa i padałem ze śmiechu. Obudziłem się i wstałem od łóżka. Poszedłem do łazienki. Zobaczyłem swoje zęby, były krzywe i niektóre czarne. Przestraszyłem się. Potem zobaczyłem, że mam czerwoną twarz. Zacząłem krzyczeć: Nie, to nie możliwe to jest sen! Nie,nie,nie! Nieźle się przestraszyłem. Idąc przed pokojem zrobiłem TR z dłońmi. Za dużo mi nie pokazał, bo znowu był negatywny, jednak wiedziałem, że to sen.

W trakcie wcześniejszego paraliżu, miałem sny, które były świadome. Tzn w jednym stałem na przedpokoju i powiedziałem: Jest! W końcu jestem we śnie. Po czym zrobiłem TR i mnie wrzuciło do paraliżu. Niektóre sny były tak płytkie, że czułem podwójny oddech kiedy robiłem TR z nosem we śnie.

Mam pytanie, jeśli znajde się w takim płytkim śnie podczas próby WILDa to co mam robić? Albo co mam zrobić aby mnie nie wyrzucało jak podczas tych głebszych snów, które miałem spontanicznie?



RE: Dziennik snów Tymoteusza - incestus - 30-07-2014

Ja zawsze odczekuję chwilę w bezruchu po udanym WILDzie, czekam aż dokładnie poczuję senne ciało, do tego czasu staram się ruszać " umysłem ", komendami typu " idź do przodu, obróć się ", dzięki temu nie angażuję wrażenia poruszania kończynami, które organizm może odebrać i przerwać paraliż. Kiedy zaczyna wywalać najlepszym sposobem jest szybkie zmienianie celu uwagi, czyli podążanie wzrokiem nagle z jednego na drugi przedmiot w sennym otoczeniu, tak żeby nie zdążyć niczego pomyśleć. Takie spłycenia trwają kilkanaście sekund i przerywają sen świadomy co mniej więcej 5 minut, w optymalnie płytkim śnie.

Jesteś pewny że scena w której całujesz swój kciuk nie była we śnie? Ciało nie ma prawa się poruszać podczas gdy sen trwa. Tak więc albo położyłeś się wcześniej w takiej pozycji, albo ruszyłeś kciukiem w momencie pobudki, albo co dość prawdopodobne - FA.