![]() |
|
Serniczek Podróżnika. - Wersja do druku +- i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia (https://i-sen.pl) +-- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--44) +--- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--14) +--- Wątek: Serniczek Podróżnika. (/Temat-Serniczek-Podroznika--2796) |
RE: Senniczek Podróżnika. - Podroznik - 06-04-2014 2014-04-06 23:00-4:10 -:-Moja historia-:- Byłem w moim mieście, był środek nocy, wracałem do mojego hotelu, lekko odurzony. Odprowadzał mnie mój przyjaciel. Dotarliśmy do miejsca, gdzie w okolicy znajdował się ponoć hotel do którego miałem się udać. Było to stare miejsce mojego zamieszkania. Straciłem orientacje w terenie. Była to niby znana mi okolica, ale jednak nie wiedziałem gdzie się udać. - Hej stary, nie wiem gdzie jest ten hotel. - powiedziałem - *śmiechł* Ja też nie mam pojęcia. - zaszczerzył się. - No nic, ostatecznie kogoś popytam. - Spoko, poradzisz sobie, nie? - Chyba tak. Potem zaczął mi opowiadać, co robią pracownicy hotelu, gdy odurzeni wcześniej ludzie przychodzą w nocy i nie mogą znaleźć swojego pokoju. Co opowiem później, bo dokładnie tak samo postąpiła służba tego ów hotelu. Odszedł i zostawił mnie samego. Nim się zorientowałem znajdowałem sie już w owym hotelu, poszedłem na korytarz gdzie znajdowały się pokoje. Korytarz miał czerwony dywan i ściany. Był to zapętlony korytarz. Przy wejściu witało nas małe puste pomieszczenie, po lewej znajdowały się nietypowe drzwi prowadzące na dalszy korytarz, to samo po prawej. Idąc korytarzem po lewej ostatecznie wyszlibyśmy drzwiami po prawej. Oprócz tego, były tutaj także drzwi do pokoi i służby, pokoje służby znajdowały się z przodu. Tak też zrobiłem, otworzyłem drzwi po lewej. Zauważyłem, że za tymi drzwiami, 3 metry przedemną znajdowały się takie same drzwi oraz po lewej drzwi do pokoju. Schemat się powtarzał, a ja obijając się z ściany o ścianę, ostatecznie, wyszedłem drzwiami po prawej i wróciłem do punktu wyjścia. W pewnym momencie podczas przechodzenia przez ten korytarz i pokonywanie kolejnych drzwi, przeszła mi przez głowę myśl o zrobieniu TR. I tu stało się coś dziwnego. Kiedy już miałem podnieść rękę by sprawdzić czy to sen, zorientowałem się, że jestem w swoim łóżku. Będąc pewnym, że już nie śpie, nie wykonałem testu. Chwilę potem znowu wróciłem do pierwotnej fabuły. Zauważyłem, że ktoś z służby otwiera drzwi. Był to ochroniarz. Był łysy. - Strasznie hałasujesz, muszę się tobą zająć. - powiedział ochroniarz - Nareszcie - mruknąłem Zaprowadził mnie do pewnego pokoju, gdzie znajdował się telewizor, jakiś tani fotel. Usadził mnie i wyjął mydło w płynie. Walnął sobię trochę tego mydła na rękę i zaczął smarować moją szyję, czułem wyraźny dotyk i jakby, uczucie odpływania jak kiedy jesteś bardzo zmęczony i chcesz zasnąć. Widziałem w lustrze(Nie wiem jakim cudem, byłem w stanie patrzeć w lustro z moją eisoptrofobią, możliwe, że to dlatego, że byłem z kimś i było w miarę jasno) moją szyję, miała ona duże krosty, których w rzeczywistości nie ma. - Czy powinienem zasnąć? - zapytałem - Jeżeli uważasz, że powinieneś wywołać marzenie senne, to powineneś - powiedział Postanowiłem jednak, że nie zasnę. - Spójrz na rękę, jest tam coś napisane. - powiedział ochroniarz Zdziwiony spojrzałem na lewą rękę, najpierw od zewnętrznej strony, potem od wewnętrznej. - Widzisz to? - wskazał palcem na poziomą kreskę, od fioletowego długopisu, niedaleko od mojej blizny od zabawy nożem(długa historia). - Jest tu napisana twoja historia, twoje życie. Przeczytaj to. Zrozumiałem aluzje, chciał po prostu, żebym mu coś o sobie opowiedział. - Widzisz? Tutaj. - powiedział bardziej rozpisując ślad na mojej ręce. Nie wiedziałem co powiedzieć. Chyba o to chodziło. Doprowadził mnie do refleksji. Okazuje się, że tak naprawdę, nawet nie wiem kim jestem. Nie jestem w stanie nic o sobie powiedzieć. Nie wiedząc co powiedzieć postanowiłem zasnąć, czując ogarniający mnie odpływ, zamknąłem oczy. Mapka: http://i58.tinypic.com/2evdrtt.png <-----------------------------------> Po obudzeniu : Obudziłem się około godziny czwartej, byłem całkowicie wyspany, więc postanowiłem, że wstanę. Myśli o tym śnie rozsadzały moją głowę. Komentarz : Moim zdaniem sen bardzo ciekawy, niosący za sobą pewną refleksje i zmuszający do myślenia. Poza tym, widać pewne postępy, przez myśl przeszło mi by wykonać TR, dla mnie to już jest połowa sukcesu. Oprócz tego od ćwiczenia ADA, zapamiętuję więcej szczegółów, co widać po długości tekstu napisanych przeze mnie ostatnio snów. RE: Senniczek Podróżnika. - incestus - 06-04-2014 Nieźle, na dodatek dobry schizujący sen. Widać w nim znamiona bezsenności charakterystycznej dla człowieka skupionego na śnie. Myślę, że jest to przykład snu, w którym przynajmniej od pewnego momentu podświadomość wiedziała, że śnisz, stąd według skojarzeń pojawiały się motywy łóżka, ochroniarz mówiący o marzeniu sennym, w końcu sam motyw zasypiania. Dość często właśnie śni mi się, że zasypiam, ale nie mogę całkiem zasnąć. Typowe też w moich snach jest odurzenie nieokreśloną substancją w treści snu - w ten sposób sen uwiarygadnia dla śpiącego senne luki w pamięci, przeskoki w przestrzeni, mankamenty percepcji oraz słabą jakość snu wynikającą ze spłycania. RE: Senniczek Podróżnika. - Podroznik - 06-04-2014 Popołudniu postanowiłem zrobić także wilda. Ciało mi drętwiało, jakby kręciło mi się w głowie. Oddech przyspieszył, serce zabiło szybciej. Czułem, jakby moje lewe ramie zostało związane grubym sznurem i regularnie było ściskane. Potem jakby pogubiłem się w myślach. No i w sumie na tym się skończyło. Nie mogłem zasnąć. incestus napisał(a):Typowe też w moich snach jest odurzenie nieokreśloną substancją w treści snu - w ten sposób sen uwiarygadnia dla śpiącego senne luki w pamięci, przeskoki w przestrzeni, mankamenty percepcji oraz słabą jakość snu wynikającą ze spłycania.U mnie to odurzenie jest identyczne, do odurzenia się marihuaną. Jakby moment kiedy zaczynam trzeźwieć, ale jednak jeszcze nie do końca ogarniam. To wygląda trochę jakby mój mózg się bronił przed moim uświadomieniem, skoro robi takie rzeczy, nieładnie. RE: Senniczek Podróżnika. - Podroznik - 07-04-2014 2014-04-07 23:00-2:30 -:-Tata kowboj-:- Śniło mi się, że próbowałem zasnąć. Spałem w salonie, ale jednak na łóżku, którego w rzeczywistości nie ma. Położyłem sobie telefon na lewym uchu leżąc na prawym boku. Wtedy podszedł mój tata i wziął mój telefon i gdzieś go odłożył. Po czym położył słuchawkę od telefonu stacjonarnego na moim uchu, argumentując mi, że tak fajnie wyglądam.(WTF!?) Zasypiam. Potem otwieram oczy, jestem twarzą odwrócony do ściany. Leżałem w swoim łóżku, w starym mieszkaniu z którego się niedawno przeprowadziłem. Moja mama zaczęła chodzić po pokoju. - Bardzo słodko śpisz, chyba cię zabiję. Naprawdę słodko śpisz, więc cię zabiję. Zabiję cię. Myślisz, że żartuję? - Mówiła Zaczęła mnie szarpać , a ja się wyrywałem. - Nie zabijesz mnie, to ja to zrobię. - Powiedziałem. Potem jakby się obudziłem. Usiadłem do komputera. Zajrzałem na skype, patrzę, ludzie mają dziwne opisy. Przykładowo: "Mamo, przepraszam." lub "Matka chciała mnie zabić." Patrzę w internet. Okazuje się, że cały świat miał ten sam sen. Potem byłem już w szkole, rozmawiałem o tym z kolegami. Nim się zorientowałem, byłem w łóżku. Wstaję, teraz sen był tak realistyczny, że wręcz nie do odróżnienia od rzeczywistości, przynajmniej takie miałem wrażenie. Będąc pewny, że to nie jest sen schodzę po schodach i tu z przyzwyczajenia wykonuję TR. Tu małe zdziwienie. Czy ja oddychałem przez zatkany nos? Robię to jeszcze raz. Wynik oczywiście pozytywny. Zakręciło mi się lekko w głowie, ale sen trwał dalej. Byłem również w niesamowitym szoku. Spojrzałem na podłogę, zaśmiałem się lekko. - Witaj LD. - powiedziałem Zszedłem do salonu. Na kanapie siedziała moja cała rodzina, patrząc się na mojego tatę, który wyglądał dość oryginalnie. Był ubrany jak kowboj, miał kowbojski kapelusz, siano w ustach. Wiadomo. Przywitałem się ze wszystkimi, podałem rękę kowbojowi i wyruszyłem przeżywać ld. Przechodzę przez drzwi na taras, po co je otwierać? Swoją drogą świetne uczucie. Powtarzałem sobie w głowie "To jest sen, to jest sen" Chciałem więc dostać się na tropikalną wyspę, tak jak mam napisane w celach. Stanąłem na barierce na tarasie i poleciałem na dach wysokiego budynku w okolicy mojego domu. Usiadłem sobie na krawędzi i próbowałem się teleportować. Wyobraziłem sobie całą scenerie, byłem pewien, że gdy znów otworzę oczy, będę na miejscu. Niestety, nie byłem. Postanowiłem zrobić portal. Na dachu palcem narysowałem pionową kreskę o fioletowym kolorze, teraz chciałem ją jakby rękoma rozszerzyć i wejść do portalu. Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie to, że zamiast poszerzonego portalu do którego miałem zamiar wejść, rozerwałem cały budynek na dwie równe części w taki sposób, że powstały trójkąty. Potem rozkminiam lewitując "Ty, kwadrat można podzielić na dwa trójkąty, szok.", bo tak rzeczywiście teraz wyglądał budynek, jak dwa trójkąty.(WTF!?) No nic, jak nie mogłem dostać się na tropikalną wyspę, postanowiłem polatać. Latam sobie latam i nagle się budzę. RE: Senniczek Podróżnika. - incestus - 07-04-2014 Dobra robota ![]() Widzę, że masz naturalny talent do latania w LD. Zazwyczaj jest to ekstra trudne, kiedy przed chwilą oceniło się jakość snu na nieodróżnialną od rzeczywistej. Im lepsze odczucie ciała i grawitacji, tym trudniejszy lot. Teleport to dla mnie zdecydowanie najtrudniejsza próba kontroli w LD. Jak nie dzieje się nic, to dobrze, bo częściej wpadam w jakieś pułapki czasoprzestrzeni, albo pozostaje w ciemności. Dlatego korzystam tylko z latania - rozpędzam się do prędkości światła i ląduje w miejscu, które sobie obrałem. Skoro tak ci dobrze idzie lot, radzę zrobić to samo Jedyny klucz polega na tym, żeby nie lecieć nad miejscami, które się zna lub podejrzewa dokąd prowadzą.
RE: Senniczek Podróżnika. - Podroznik - 07-04-2014 Wiem na czym to polega. Próbowałem teleportacji, dlatego, że tak naprawdę zawsze mi się udawała i zawsze jej używałem. Tym razem mi nie wyszło. Nie mam pojęcia czemu. Ale efekt rozerwania bloku mieszkalnego na pół, no cóż. Niezapomniany widok. RE: Senniczek Podróżnika. - Podroznik - 09-04-2014 Mój mózg w ramach rekompensaty, za wczoraj, gdzie nie zapamiętałem żadnego snu, pozwolił mi dzisiaj zapamiętać dwa. 2014-04-09 Morderca wśród nas Pamiętam, że projektowałem budynek. Budynek posiadał dwa piętra, był oryginalnie zbudowany. Nie tak jak typowy klocek z oknami, a przypominał jakby skrzywioną wieżę. Sufit był niewiarygodnie wysoko. Gdy został wybudowany, na odizolowanym od ludzi terenie zamkniętym, pojechałem tam. Na miejscu było nas dziesięcioro. Teren zamknięty został przez metalowe kraty, nie było sposobu, żeby się stąd wydostać. Po jakimś czasie, pogoda drastycznie się zmieniła. Było niewiarygodnie zimno. Jeden z nas zaczął panikować i trząsł się z zimna. Postanowiłem, że ja i różowowłosa dziewczyna(znowu ona), zabierzemy go do tego budynku. Kiedy już byliśmy w budynku, można było obejrzeć budynek dokładniej. Na wejściu znajdował się czerwony dywan, podłoga była drewniana, na ścianie znajdowały się przeróżne obrazy, miecze, herby. Po prawej był stolik dwuosobowy, a po lewej wejście na piętro. Na piętrze znajdował się kominek, duże okno. Z pietra można było obserwować parter przez barierkę. Za barierką, co jest bardzo dziwne znajdował się obrotowy kominek. Można było go obracać kijem na trzy różne sposoby, nawet tak, żeby dym nie miał którędy uciec. Położyliśmy mężczyznę i rozpaliliśmy ogień. Po czym sami położyliśmy się na ziemi naprzeciwko siebie. Ja miałem widok na tą dziewczynę, na kominek i mężczyznę. Nagle kątem oka, zobaczyłem, że mężczyzna wstaje, przekręca kominek i próbuje uciec. Ja wstaję i krzyczę żeby się zatrzymał. On się zatrzymuje. Dym zaczyna rozchodzić się po całym budynku - Chcesz nas zaczadzić!? - Wykrzyknąłem Przekręciłem kominek tak aby dym się nie wydostawał i otworzyłem szeroko okno. Dziewczyna powoli wstała. Widziałem jak dym wydostaje się z budynku przez okno. - Zginiesz! - Wykrzyczał do mnie wyciągając broń z kieszeni oddalony ode mnie z cztery metry. Był to pistolet, ale nie taki zwykły. Pistolet z XIX wieku. Przerażona dziewczyna wyciągnęła identyczną broń i skierowała w głowę mężczyzny. Zacząłem się trząść, sytuacja nie była zbyt przyjemna. - Strzelaj! - Krzyknąłem Wystrzeliły dwie osoby, najpierw mężczyzna we mnie, potem dziewczyna. Potem widać było kłęby dymu. Zauważyłem cień padającego mężczyzny. Czułem, że kula przeleciała gdzieś z prawej strony, koło mojej głowy. Byłem pewien, że nie trafił. Dotknąłem swojej szyi, spojrzałem na rękę. Cała była zakrwawiona. Potem czułem jedynie ostry, ale jednak nie taki silny ból. Zacząłem powolnym krokiem zbliżać się do klęczącej już dziewczyny. Wyglądało na to, że była w szoku. Padłem przed nią na kolana. - Nie przeżyję tego, prawda? - Powiedziałem szeptem Ona spojrzała na podłogę ze łzami w oczach. - Nie... - Powiedziała cicho drżącym głosem. Dopiero potem zorientowałem się, jak ciężko byłem ranny, krew lała się w takich ilościach, że wykrwawienie się to była kwestia dwóch minut. Na piętro wbiegła grupka osób. Oczywiste dla nich było, że już po mnie. Zaczynali się mnie pytać o wszystko co wiem. Nie pamiętam pytań ani odpowiedzi. Świat zaczął blednąć. Wchłonięty przez książkę Śniło mi się, że grupka moich znajomych, którzy mieszkają na południu polski, bardzo daleko ode mnie, przeprowadziła się do Koszalina. Zaczęli także uczęszczać do mojej szkoły. Poszliśmy do nowego domu jednego z nich, do jego pokoju i zaczęliśmy się uczyć geografii. Pokój był mały, miał zielony okrągły dywan na którym znajdował się stół z ciemnego drewna. Było tam również łóżko, jakieś półki. Brakowało tam jednej osoby... Teraz jestem przed szkołą, o dziwo zupełnie inna niż ta do której uczęszczam teraz lub jakakolwiek do której uczęszczałem przedtem. Jest ze mną znajoma, ta której brakowało. Poprosiła mnie, żebym pouczył ją geografii, ponieważ nie wie z czego jest dzisiejszy sprawdzian, bo była chora. Usiedliśmy na ławce koło drzewa na terenie szkoły i wyjąłem książkę. Najpierw pokazałem pierwszą stronę. Objaśniłem z czego będzie sprawdzian. Na tej stronie nie było nic specjalnego, jakieś tworzenie się wysp itp. Druga strona, to już dziwniejsza sprawa. Był tam narysowany wiedźmin na połowę strony, jakieś informacje o nim. Powiedziałem, że nie wiem czy z tego będzie pytała. No i trzecia strona, najciekawsza, najpiękniejsza. Malownicze rysunki bardzo nietypowych zamków na małych skałach na środku oceanu w nocy. To nie były typowe zamki, one nie miały murów, albo miały je tylko w niektórych miejscach. Oświetlały je pięknie lampiony i... ludzie. Na środku każdego zamku znajdowała się latarnia. Przybliżyłem wzrok. Ludziki zaczęły się poruszać, a ja jakby zostałem wchłonięty przez książkę. Małe latające postacie ze skrzydłami z instrumentami w rękach. Grały, a ja tylko wsłuchiwałem się lewitując niedaleko zamków. <----------------------> Oprócz tego miałem dzisiaj także fałszywe przebudzenie. RE: Senniczek Podróżnika. - Podroznik - 11-04-2014 2014-04-10 Atrakcja "hotelu" Byłem przed hotelem, jeśli można to w ogóle nazwać hotelem, bo hotelem w sumie to jedynie z nazwy był. Mały budyneczek z cegieł na środku miasta, jednak zbudowany w dość nowoczesny sposób. Masa ludzi próbowała się tam na siłę dostać, jednak nie udawało im się to, ponieważ tylko niektórzy mogli tam wejść, a sam hotel był strzeżony przez potężnych ochroniarzy. Ludzie przychodzili tam ze względu na pewną atrakcję. Po pokazaniu dokumentów wszedłem do środka, po lewej znajdowały się zagłuszone drzwi do pokoju, do którego nie każdy mógł się dostać. Naprzeciwko znajdowała się recepcja, u której mogłeś zakupić możliwość oglądania lesbijskich zabaw na żywo. Akcja działa się właśnie w tym pokoju po lewej. Po prawej było kilka kanap skierowanych w kierunku telewizora na którym można było oglądać te zabawy. Siedzieli tam panowie ubrani w garnitury. Usiadłem i pooglądałem chwilkę. Po czym udałem się do tego pokoju, do czego byłem upoważniony. Szczegółów opisywać nie będę, z wiadomych powodów. 2014-04-11 Tej nocy budziłem się trzy razy, za każdym razem pamiętałem sen, ale niestety rozładował mi się telefon, przez co nie mogłem ich zapisać. Pamiętam tylko kilka fragmentów, których nie da się w żaden sposób skleić w jedną kupkę. Szkoda. RE: Senniczek Podróżnika. - Podroznik - 12-04-2014 2014-04-12 Dziewczyna z psem Byłem na korytarzu przed salą gimnastyczną, było bardzo ciemno, światło było zgaszone, a na zewnątrz była noc. Nie było nikogo. Jedyne co dawało jakiekolwiek światło to lampa przed wejściem do szkoły. Szedłem tym korytarzem, byłem w trakcie robienia ADA. Obserwowałem każdy szczegół. Po lewej, u góry w gablocie znajdowały się złote puchary, zdjęcia i wejście do sali gimnastycznej. Po prawej, bo stałem akurat na przejściu wejście w głąb mojej szkoły, z tyłu był długi korytarz, z którego można było dostać się do szatni. Coś mnie zdziwiło, postanowiłem zrobić test rzeczywistości. Rozejrzałem się dookoła i powiedziałem sobie w głowie "To jest sen, wszystko co mnie otacza jest snem.". Podnosiłem już rękę w celu wykonania TR'u gdy pewna dziewczyna z psem weszła do szkoły. Zrobiłem test, wynik pozytywny. Dziewczyna szła w moim kierunku, miała długie brązowe włosy, niebieskie oczy. Włosy były tak długie, że prawie sięgały jej do pasa. Była z dużym psem, miał on ciemną sierść i był prawie tak duży jak ta dziewczyna co wchodziła do szkoły. Postanowiłem wyjść ze szkoły, cały czas powtarzając, że to jest sen i rozpocząć moją przygodę z LD. Minąłem ją i wyszedłem na zewnątrz. Przede mną znajdowało się boisko do koszykówki, kiedy już wchodziłem na te boisko, pomyślałem, że ta dziewczyna chce mnie dopaść. Tak wiem, to było głupie. Obejrzałem się do tyłu i zobaczyłem, że zbliża się do mnie szybkim krokiem. No i tu zaczyna się dziać dziwna rzecz. Jestem w swoim łóżku, wykonuje test rzeczywistości, wynik pozytywny. Postanowiłem, że wstanę. Wstałem więc i wyleciałem przez okno, bo chciałem sobie polatać. Nagle znowu pojawiam się w łóżku, czynność się powtarza. Byłem nawet w dokładnie tej samej pozycji. Pomyślałem, że blokuje mnie moja podświadomość, więc zacząłem sobie mówić, że opuszczenie tego łóżka, to dla mnie bułka z masłem. Wstałem i cofnąłem się do łóżka nawet wcześniej niż przedtem. Zacząłem nawet widzieć jakieś zjawy, ale nie przejmowałem się tym. Nie były straszne. Pewnie dlatego, że wiedziałem, że to sen, bo co chwilę TR robiłem. Teraz kiedy wstawałem na te 5 sekund, pojawiały się lagi. Ten kto grał w gry na 2 FPS wie o co chodzi. Byłem teraz w stanie zobaczyć jedynie kilka obrazów na sekundę. Z każdą próbą opuszczenia łóżka, wracałem zawsze do tej samej pozycji w te same miejsce. No nic, skoro uznałem, że nie jestem w stanie opuścić tego łóżka, postanowiłem sprawdzić moją możliwośc wpływania na otoczenie. Zamknąłem oczy i zacząłem sobie wyobrażać, co się dookoła mnie dzieje. Najpierw pozbyłem się upiora, który wisiał mi koło łożka. Poźniej postanowiłem zaprosić gościa do mojego łóżka. Jako, że leżałem na brzuchu postanowiłem, że jakaś dziewczyna przytuli się do moich pleców. Skupiłem się na odczuciach kinestetycznych, głównie na swoich plecach. Czułem, że coś zaczyna mnie przytulać, czułem czyiś dotyk. Otworzyłem oczy gdy dotyk był już wyjątkowo wyraźny. Postanowiłem na nią spojrzeć, obróciłem się. Lagi były jeszcze większe, więc udało mi się zarejestrować tylko trzy klatki, kiedy patrzę się na mój pokój, kiedy zaczynam się odwracać i kiedy widzę już twarz dziewczyny. Blond włosy, krótkie, zielony kolor oczu, mały nos, małe usta, ubrana w piżamę, uśmiechała się. I potem znowu wróciłem do tej pozycji, na brzuchu, wbrew mojej woli. Chwilę potem się obudziłem. Obudziłem się w dokładnie takiej samej pozycji do której wracałem we śnie. Nawet moje palce były tak samo ułożone. Po obudzeniu, jeszcze przez kilka minut czułem ten dotyk na plecach. <-------------------------------------------------> Komentarz: Jestem niemal pewien, że niemożność wydostania się z łóżka można wytłumaczyć spłyconym snem. Sen uznałem za świadomy ze względu na to, że cały czas miałem świadomość i robiłem rzeczy zgodne z samym sobą. RE: Senniczek Podróżnika. - incestus - 12-04-2014 Dobra robota, istotnie to spłycenie było winą tych problemów. Akurat te powroty dzieją się też często niezależnie od spłycenia, same wmówienie sobie, że wyjście z łóżka to banał nie wystarczy, trzeba odwrócić uwagę od tego co się działo, zapomnieć, że taki bezwolny powrót miał miejsce. |