i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia
Dziennik snów Sennego Spacerowicza - Wersja do druku

+- i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia (https://i-sen.pl)
+-- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--44)
+--- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--14)
+--- Wątek: Dziennik snów Sennego Spacerowicza (/Temat-Dziennik-snow-Sennego-Spacerowicza--2877)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 22-08-2015

Ostatnio często takie mam xd, zauważyłem, że tramwaje to mój znak senny ;d. Kiedyś miałem dużo fantastycznych i faktycznie można zauważyć, że trochę trudniej są do zapamiętania, ale jeszcze udowodnię, że dla mojej pamięci snów to nic trudnego :D xd.


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 23-08-2015

Noc 22/23 sierpnia 2015r.

Dzisiaj nie miałem ciekawych snów, jednak miałem krótkie uświadomienie.

Szedłem przez miasto i spojrzałem na ręce. Stwierdziłem, że to sen jeszcze zanim na nie spojrzałem. Potem oceniłem czas, kiedy zasnąłem. Twierdziłem, że uświadomiłem się w 1 fazie snu i byłem ucieszony, ponieważ 1 co pamiętałem przed uświadomieniem to było to jak kładę się spać, jakby było to bezpośrednie wejście do snu. Moja uwaga się rozproszyła i więcej nic nie pamiętam. Nawet nie jestem w stanie ocenić kiedy był ten LD, bo w nocy jakoś specjalnie się nie budziłem, jedyne co mam to te wspomnienia i próba oceny. Może była to konfabulacja senna ale jakoś mi się nie wydaje.

Sny miałem dosyć nudne i nie skupiałem na nich swojej uwagi za dnia.
Muszę wrócić do ADA, bo moja uwaga w LDkach trochę się pogorszyła (przez to, że spadła ilość ldków), oraz muszę walnąć jakieś WBTB, bo dawno nie robiłem xd.



RE: Dziennik snów Tymoteusza - Fallen Leaf - 23-08-2015

Nikła szansa, że to była I faza. Szczególnie, że uświadomiłeś się bez TR.


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 24-08-2015

No racja, nikła. Ale nie zapominaj o nawyku ADA podczas wykonywania TRa. Z tego co wiem, poprawny TR powinien zawierać chwilę powrotu racjonalnego myślenia, a następnie sprawdzenie czy się nie śni :P. Nie było to uświadomienie znikąd. Jak pisałem podniosłem ręce i na nie patrzyłem, dzięki czemu racjonalne myślenie wróciło (nawyk zadziałał) i zanim zdążyłem się nim lepiej przyjrzeć oceniłem, że śnie, a na podstawie konfabulacji, że dopiero zasnąłem. Pozostaje mi się tylko cieszyć, że TRy wykonuję poprawnie. Raczej 1 faza to nie była, ale zawsze trzeba brać pod uwagę to co było, a nie pozory ;p.


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 24-08-2015

Noc 23/24 sierpnia 2015r.

Miałem jeden niesamowity sen z naprawdę pięknymi widokami. Fabuła trochę je podkolorowała.

Byłem pod jakimś szklanym budynkiem, obok był cmentarz. W ręce miałem telefon i słuchałem jakichś strasznie ciekawych piosenek. Przeglądałem groby, a słowa piosenki tłumaczyły w ciekawy sposób jak kruche jest życie, bardzo to pasowało. Potem przeniosło mnie na wielki taras na wieżowcu. Były tam 3 wielkie parasole, które chroniły przed deszczem, oraz coś na rodzaju szklarni, gdzie można się schować. Nagle pojawił się piorun. Na niebie trzaskało piorunami co było naprawdę pięknym widokiem. Byli ze mną jeszcze brat, siostra i tata.

Tata siedział odsłonięty i czytał książkę. Powiedziałem mu, żeby schował się, bo oberwie piorunem i nie będzie już ciekawie. Ja na zmianę wchodziłem i wychodziłem do szklarni i oglądałem uderzenia piorunów. Było słychać również grzmoty. Błyskawice na niebie nie znikały od razu, rozszczepiały się na rodzaj jakiejś siatki i pulsowały jak kule energii. Kurdę, nie mogę tego opisać, ale porównam niesamowitość tych widoków do nieba pełnego gwiazd, galaktyk i mgławic :P. Potem szklarnia zamieniła się w namiot i pojawiło się ogromne tornado, które nas wciągnęło. Pojawiłem się w jakimś hotelu.

Przypomniał mi się kolejny świetny sen. Był bardzo rozbudowany, a pamiętam tylko kawałek :/.

Byłem w lesie wraz z jakimiś znajomymi. Szukaliśmy starożytnych artefaktów, które były rozmieszczone w lesie. Las był piękny, wysokie, zielone drzewa, niebo pięknie błękitne. Zszedłem z małej górki i zobaczyłem przybitą do drzewa karteczkę z zagadką, a pod nią stał artefakt. Nie pamiętam zagadki :/, natomiast mówiła coś o drzewie, na które została przybita. Wszedłem na nie. Zobaczyłem znajomych, którzy są na wzniesieniu w lesie, z którego przyszedłem oraz na lewo walizki z banknotami, sztabki złota i więcej artefaktów. Potem z lasu przyszli Indianie :o. Byli pokojowo nastawieni, powiedzieli, że zależy im na artefaktach, a pieniądze możemy sobie zatrzymać. Jeden z Indian powiedział mi, że las jest nasycony magiczną energią i możliwe jest latanie, jednak nie jest to prosta rzecz. Spróbowałem i mi się udało, dosyć przypadkowo, potem kiedy Indianin tłumaczył mi jak to zrobić nie wychodziło mi. Trzeba było wziąć rozbieg i parę cm nad ziemią dać się ponieść wiatrom. Potem kiedy próbowaliśmy odbić skarb przyszli jacyś bandyci z karabinami. Więcej nie pamiętam.

Przeglądałem Facebooka i zobaczyłem krótki filmik jak pewna drużyna wygrywa mistrzostwo kontynentu. Nagrodą, wiadomo, są pieniądze, puchar oraz możliwość reprezentowania kontynentu na oficjalnych mistrzostwach świata. Dzisiaj patrzę i widzę, że ta drużyna właśnie wygrała xd.

Kolejny sen strasznie pomieszany. Grałem w CS 1.6 i skakałem na jakichś dziwnych mapach. Gdy byłem na takiej co przypominała jakąś pustynię to widok zamienił się na 3-cio osobowy i osobę, którą obserwowałem była Fiona... Ze Shreka, która uciekała przed wściekłym tłumem... Byli tam wszyscy ze Shreka xd. W końcu uciekła i znalazła się w pałacu ze Shrekiem. Zamek był zbudowany z piasku.

Szykowałem się do rozpoczęcia roku szkolnego. Przejmowałem się, że wyglądam źle xd...



RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 27-08-2015

Noc 26/27 sierpnia 2015r.

Dzisiaj ciekawiej i w końcu miałem spontanicznego LDka bez WBTB ;D. Miałem też jeden chory sen :s. A więc, kiedyś bardzo często miewałem sny, w których byłem w nawiedzonych domach, a ja próbowałem się wydostać z wentylacji, korytarze ciągnęły się na kilometry i prawie nigdy nie udawało mi się znaleźć wyjścia, a jak już to było malutkie i za małe dla mnie. Dzisiaj właśnie mi się przyśnił taki jeden sen, który mi przypomniał, że kiedyś też takie miewałem.


Byłem na jakimś strychu i wszedłem do wentylacji. Dom był nawiedzony i straszyła w nim jakaś lalka, bardzo brudna i stara. Korytarze wentylacji były strasznie pomieszane, co chwilę słyszałem jakieś wrzaski, tupanie, stukanie. Było to przerażające. W jednej części snu okropnie dużo czasu spędziłem w wentylacji, a drugą część (nie pamiętam jak wyszedłem) z kolegami weszliśmy do tego domu już normalnie i go zwiedziliśmy. Widoki były przerażające, było ciemno ale wszystko dało się zobaczyć, nie jestem w stanie tego opisać. Sen zakończył się tym, że zobaczyliśmy lalkę i kolega zestrzelił ją z SSG z cs:go xD.

Kiedyś moje sny były bardziej chore. W wentylacji można było czuć, że się już tam zostało na zawsze. Czasem towarzyszyła mi siostra, brat, tata, albo znajomi.


Mieliśmy lekcję geografii. Pan od geografii to najsurowszy nauczyciel u nas w szkole (prawdziwe info). Lekcja była dosyć wyluzowana. Rozmawialiśmy o astronomii i pan zapytał, czy jest ktoś chętny, kto by mógł podać parę następstw ruchu obiegowego ziemi. Ja się zgłosiłem i powiedziałem parę dobrze, jednak mi nie uznał i wlepił mi minusa :(.

Byłem na przystanku i czekałem na tramwaj, strasznie mi się chciało sikać, załatwiłem się i w tym momencie się uświadomiłem.
Jest! To sen! Postawiłem pobiec do szkoły, biegłem oglądając okolice, było ładnie, słońce świeciło trochę słabiej, ale za to bardziej na pomarańczowo, co tworzyło ciekawy nastrój.

Moja świadomość trochę spadła i przed szkołą spotkałem nauczycielkę (też mi nowość) i porozmawiałem z nią. Pod koniec kiedy powiedziałem, że szkoda mi czasu na rozmowy, bo to jest sen, moja świadomość mi wróciła, a ja zrobiłem TR. Teraz poszedłem do domu, a właściwie mnie przeniosło. Kiedy byłem pod blokiem wskoczyłem do okna (2 piętro ;d). Siedziałem chwilę przed oknem i zastanawiałem się co by zrobić i nagle zbliżała się noc.

Było już prawie ciemno, ja byłem sam w domu. W kuchni było zgaszone światło, tylko trochę w dwóch pokojach świeciło, ale już czułem, że dzieje się coś niedobrego. Usłyszałem kroki z kuchni, szybko pobiegłem do pokoju i zapaliłem wszystkie światła jakie były mi dostępne. Dwa już były zapalone, a jedno nie działało i świeciły tylko dwa, żarowe . Nie zdążyłem zamknąć drzwi i zobaczyłem przerażającą twarz... Biała mumia ze smutnymi oczami, była przerażająca... Kiedy się do mnie zbliżała przypomniałem sobie o kostce rubika, która jest w stanie zrobić wszystko!

Krzyczałem, szybko kostka jest w szufladzie!! (zawsze tam trzymam) Mumia już była ode mnie jakiś metr, wziąłem kostkę (była pomieszna, tutaj moja uwaga, wydaję mi się, że im bardziej moja kostka jest pomieszana, tym bardziej sen został już zmieniony) nie ważne, szybko wykonałem ruch D' i krzyknąłem światło! I nagle bum, kostka wybuchła bursztynowym blaskiem, a lampa nad moją główą (która nie chciała się zaświecić) buchnęła białym światłem.

Było to niesamowite. Mumia zaczęła zasłaniać oczy, a ja ją straszyłem kostką, uciekała ode mnie, była już na przed pokoju (uczucie typowe w horrorach, płytkość snu spowodowana strachem, ledwie mogłem mówić "wynoś się" i czułem płytkość , ale planowałem jeszcze we śnie zostać i go ustabilizować), wracała do kuchni, ja krzyczałem wynoś się i nagle... Moja mama mnie obudziła :(.
Było to śmieszne xD. Obudziła mnie, a ja się tak jej przestraszyłem... Bardziej niż mumii. Potem zacząłem jej wytykać, czemu mnie obudziła, a ona powiedziała, że wrzeszczałem przez sen. Powiedziałem jej, że walczyłem z mumią, ale no cóż snu nie wrócę.

Potem zrozumiałem, że chciało mi się sikać i to spłycało sen, ale jakość była świetna, potem jeszcze próbowałem zasnąć, ale ostatecznie już poszedłem się załatwić.

Sen, który zaraz opiszę również był strasznie pomieszany. Byłem w nim raz rośliną, raz jakimś duchem, raz wybrańcem? Ciężko mi poukładać kolejność zdarzeń.

Zaczęło się w jakiejś altance. Była ona nietypowa, przypominała mur, dookoła rosło mnóstwo roślin. Kolega ukradł mi klapka i rzucił go w pokrzywy ;s. Potem zamieniłem się w roślinę. Byłem małym ziarenkiem (nie wiem czy widok był trzecioosobowy, słabo pamiętam ten moment, było ciemno xD). Potem nagle wykiełkowałem, nie widziałem nic poza moimi liśćmi, które rosły dosyć szybko, wszystko "za liśćmi" było czarne. Wtedy poznałem jakieś inne rośliny, ja i one były bardzo człowiecze, mogliśmy rozmawiać. Miałem głos podobny do Mikołajka (jeżeli ktoś oglądał film to będzie wiedział o co chodzi), potem coś się stało i musieliśmy zahibernować.

Umieszczono nas w jakimś worku, nic nie czuliśmy, poza mentalną obecnością. Trochę się zaprzyjaźniłem z tamtymi roślinami i było mi smutno. Nagle znalazłem się w jakimś sierocińcu, były tam dziwne dzieci, podobne trochę do zombie, jak z jakiejś bajki, ale nie jestem w stanie sobie przypomnieć tytułu. Miałem jakby zmienione rozumowanie, było takie nietypowe, mówili mi, że jestem wybrańcem, może byłem roślino-człowiekiem? Nie zdziwiłbym się, jednak nie widziałem swojego odbicia.

Potem dostałem puszkę pepsi z automatu do napojów. Wszystko było strasznie jasne, słońce mocno świeciło.


RE: Dziennik snów Tymoteusza - incestus - 27-08-2015

https://www.google.pl/search?q=Amumu&es_sm=122&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0CAcQ_AUoAWoVChMIzdXL68PJxwIVwZFyCh29Rw96&biw=1366&bih=643#imgrc=EH5Dc-e95BNRoM%3A

Czyżbyć grał w LOLa? Smutna mumia od razu się kojarzy :)


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 27-08-2015

Właśnie bardzo podobna, trochę starsza i była cała biała. Zwróciłem na to uwagę, ale nie chciałem porównywać, bo myślałem, że nikt nie zrozumie xD.


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 28-08-2015

Noc 27/28 sierpnia 2015r.

Dzisiaj miałem bardziej dziwne sny. Mimo wszystko były pełne emocji i mi się spodobały.

Byłem na jakiejś wycieczce ze znajomymi. Pamiętam jak weszliśmy na górę, na której była wieś. Zobaczyłem jaki kawał przeszliśmy i widoki były niesamowite. Masa gór, światło nastrojowe i zielone łąki. Tam poznałem grupkę ludzi. Byli oni taką grupką z pewnego chatu, na którym się udzielam w grze. Było tam z 15 osób i powoli się przedstawialiśmy sobie, nie pamiętam za dużej ilości imion. Mieli ładny domek. Potem postanowiliśmy wrócić pociągiem, ja odkryłem swoje zdolności. Na środku pola stał szklany budynek, był to "dworzec główny". Rozpędziłem się i biegłem strasznie szybko i zdecydowałem się zatrzymać, ale nie dałem rady wyhamować. Rozbiłem szybę i w środku zobaczyłem jakiegoś gościa przy komputerze. Przeprosiłem go za zbicie szyby, a on powiedział, że tak miało się stać. Był to ktoś, kto czytał kody jak w matrixie.

Byłem w pokoju siostry. Zobaczyłem jakąś wyrzutnię rakiet. Była to wyrzutnia bomb atomowych. Bomba była w kształcie P90. Celowali nią w Rosję... No tak, rakieta wystrzeliła, ale po chwili upadła na ziemię, przeleciała gdzieś 2 metry. Odliczałem ile mam sekund na ucieczkę i szybko wyskoczyłem przez okno i odleciałem. Miałem napis nad oczami "W polu rażenia". Leciałem z ponad dźwiękową szybkością i uciekałem. Bomba wybuchła w promieniu gdzieś 10 km. Nie pamiętam czy myślałem wtedy o rodzinie, we śnie byłem sam, ale mimo wszystko było mi żal, że tyle osób zginęło. Potem wzniosłem się nad ziemię i byłem w kosmosie. Osiedliłem się w jakimś miasteczku, gdzie zamieniłem się w diabelski młyn xDD. Potem na te miasteczko też zrzucili bombę, uciekałem, uciekający diabelski młyn z wesołego miasteczka.

Osiedliłem się w Chinach. Jako młyn przyczepiłem się do jakiegoś budynku i czekałem. Potem nagle zrzucono kolejną bombę, a ja uciekłem, tym razem jako człowiek. Zrzucono już jakieś 5 bomb. Latałem w kosmosie nad ziemią i obserwowałem wybuchy, każde państwo coś od siebie dodawało. Byłem pewny, że żadnego pokoju nie będzie. Zobaczyłem jak kolejna bomba spada na jakieś miasto, bomba była hiper silna, z kosmosu było widać ogromny wybuch. Zastanawiałem się tak i zacząłem żałować, że uciekłem. Państwa powoli się zabijały, a ja żałowałem, że nie zginąłem razem ze wszystkimi w Krakowie, miałbym wszystko za sobą. Z kosmosu chciałem zadzwonić do koleżanki i jej powiedzieć o wybuchach, ale coś zagłuszało naszą rozmowę, jakieś piosenki... W kosmosie. Potem postanowiłem się udać tam, gdzie będzie kolejny cel ataku jądrowego. Była to Polska. Rozmawiałem z kimś przez telefon, nawet nie pamiętam o czym była rozmowa, w ogóle nie zrozumiałem słów. Widziałem nad głową spadającą bombę i odliczałem sekundy do śmierci, chciałem, aby było jak najszybciej.

Nagle się obudziłem, uff. Jeszcze miałem jakieś sny, ale nie chce mi się ich opisywać ;s.


RE: Dziennik snów Tymoteusza - Fallen Leaf - 01-09-2015

Cytat:Widziałem nad głową spadającą bombę i odliczałem sekundy do śmierci, chciałem, aby było jak najszybciej.
Też całkiem niedawno groziła mi śmierć we śnie. Akcja działa się w średniowieczu i w sumie byłem pozytywnej myśli, że się w końcu dowiem jak to jest itd. :D