i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia
Świadome i nieświadome sny Damiana - Wersja do druku

+- i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia (https://i-sen.pl)
+-- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--44)
+--- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--14)
+--- Wątek: Świadome i nieświadome sny Damiana (/Temat-Swiadome-i-nieswiadome-sny-Damiana--2669)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17


RE: Świadome i nieświadome sny Damiana - Fallen Leaf - 07-07-2014

Ostatecznie byłeś pewny że śnisz chyba dopiero na końcu, kiedy zaczęło cię wywalać. Miałeś wątpliwości przez negatywny TR, stąd nie uświadomiłeś się. Jak jest taka sytuacja to zatkaj szczelnie nos i wciągaj powietrze, aż nie poczujesz braku tchu. Jak nie czujesz go przez 15 sek. (zwykle występuje po chwili) to możesz być pewny że śnisz.
Ta wątpliwość zrodziła się ze spłycenia, na co wskazuje ten pijaczy chód.


RE: Świadome i nieświadome sny Damiana - Damian - 07-07-2014

Dzięki za radę. :)


RE: Świadome i nieświadome sny Damiana - Damian - 08-07-2014

~~ 8 lipca ~~


Witam. yea

1.


Pojawiłem się w swoim pokoju. Ze mną była siostra, która siedziała na łóżku z laptopem, a w kuchni była mama, która coś gotowała. Podszedłem do okna, było otwarte, więc wychyliłem się przez nie. Pogoda była ponura. Zauważyłem faceta, który ucieka przed... wilkiem, który prowadził psa za smycz. Dziwne... trochę się zaniepokoiłem bo wilk i pies zmierzał w moją stronę, mimo, że mieszkam na 2 piętrze. Chciałem to pokazać innym domownikom, wołałem ich, ale nikt nie przyszedł. Ignorowali mnie. Zbliżyli się do mojego bloku. Nagle pojawiły się dziury prowadzące do piwnicy. Tam weszli (ofc. wilk i pies). Wychyliłem się bardziej za okno i zauważyłem na dole malutkiego szczeniaczka. Chciałem to pokazać siostrze. Nie była zbytnio zainteresowana, więc wyciągnąłem ją za rękę, ale nawet to nie pomogło. Szczeniaczek zniknął.

2.


Byłem w szkole. Na lekcji angielskiego, która była bardzo luźna. Wszyscy sobie rozmawiali, chodzili po klasie. Jednakże klasa była większa i posiadała więcej ławek niż w realu. Ja byłem z tyłu klasy, gdzie było trochę więcej miejsca. Stało tam też parę osób. Byłem ubrany w luźną bluzę, na sobie miałem plecak i jakieś spodnie. Pamiętam, że bluza była rozpięta, ale nie wiem co miałem pod spodem. Kumple rozmawiali ze sobą. Jeden zrobił swój super pokazowy cios, oczywiście musiało paść na mnie. Jeden walnął do niego "Pewno gdybyś się bił to byś i tak wymachiwał rękami gdzie popadnie", a drugi odpowiedział "Biłem się już". Później rozmawiałem z koleżanką, która mówiła mi, że jestem najgorętszym chłopakiem w klasie (taa). Jeszcze później chciałem usiąść sobie przy ławce, ale wszyscy zaczęli nerwowo szukać miejsca, łapać za krzesła. Padło na to, że usiadłem koło wspomnianej koleżanki. Skończyła się lekcja, zmierzam do wyjścia. Zauważyłem, że z nogi spadł mi but, usiadłem na ławce i próbowałem go nałożyć. Inni już wychodzili z sali. Miałem dziwne problemy z nałożeniem tego buta, nie mogłem go zawiązać. Pojawiłem się gdzieś w szkole. Wyglądała inaczej, była bardziej większa. Widziałem dyżurujących nauczycieli. Wokół było bardzo dużo uczniów. Znów pojawił się problem z zawiązaniem buta, poprawiałem go. Podniosłem głowę i nad sobą zauważyłem kolesia. Wielki, znałem go z reala, ale z jedną różnicą. W realu miał 1,2m. Tutaj był nawet większy ode mnie (1,8m). Zaczął się do mnie czepiać i coś mówić. Wdałem się z nim w bójkę. Nauczyciele nie reagowali. Bójka wyglądała dość dziwnie, to się łapaliśmy, to lataliśmy jak bez grawitacji. Moje ruchy były bardzo powolne, prawie nie trafiałem. Na szczęście potem zacząłem dawać mu łomot. Odbijał się od ściany nawet, miał całą twarz w krwi. Znów mnie teleportowało, tym raz do mojej dawne szkoły. Wyglądała dokładnie tak samo, tylko była jedna różnica. Pojawiły się schody na dół na środku korytarzu. Szedłem koło chłopaka, którego znałem w realu. Zauważyłem, że nie mam na sobie butów, miałem tylko czarne skarpety. Zeszliśmy na dół, ten chłopak już zniknął, chyba. Zauważyłem swoją klasę pod salą. Poszedłem do nich. Znalazłem swój plecak i buty. Zakładając je kumpel ukradł mój zeszyt z plecaka chcąc go wyrzucić. Złapałem go za rękę i zatrzymałem. Ma się refleks. Usiadłem i zobaczyłem otwarte drzwi od sali sportowej, gdzie ćwiczyły dzieci. Jeden opierał się na wielkiej beczce, a drugi podciągał się na wielki plastikowym kawałku mięsa. Nie zdziwiło mnie to. Pojawiłem się blisko szkoły. Było już ciemno. Trochę ludzi na mieście było. Zmierzam do domu. Postanowiłem, że poudaje pijanego. Zataczałem się z boku na bok, ludzie się na mnie patrzyli, ale nie było to ciekawe. Lepiej jest poudawać pobitego. Ciągnąłem nogę za sobą i ledwo co szedłem. To też nie było za super. Postanowiłem, że pójdę normalnie. Idę i idę i nagle mnie olśniło. To sen! Strasznie się ucieszyłem. Zrobiłem TR z nosem, wyszedł pozytywnie, zrobił się dzień. Zrobiłem też test z palcami. Patrze na nie, wyglądają normalnie, zaczynam liczyć: 1,2,3 aż nagle zaczęły się rozpływać. Byłem pewny. Wbiegłem do pobliskiego sklepu. Wow, wyglądał tak realnie. Były różne półki z rzeczami. Chciałem coś znaleźć, aby sprawić TR z czytaniem. Obróciłem się w prawo i zauważyłem ładną kobietę. Poniosło mnie. Podbiegłem do niej i zacząłem ją rozbierać, macać i całować. Obudziłem się, nawet się trochę zdziwiłem, że nie wywaliło mnie tak szybko. ‎( ͡° ͜ʖ ͡°)


RE: Świadome i nieświadome sny Damiana - Damian - 21-07-2014

~~ 21 lipca ~~

Siemka. yea Uwielbiam tą minkę. xP

Super fajny ?LDek?


Sen był już baardzo długi. Nie będę opisywał początku, bo nie ma sensu no i za bardzo nie pamiętam co tam się działo. Byłem w swojej kuchni, dom był odrobinę inny. Stałem przy oknie. Domownicy byli w innych pokojach. Ogólnie słoneczna pogoda. Wyglądam za okno, przed nami był wielki pojazd, który pojawił się już wcześniej. Hym.. jak go opisać. Po prostu taka większa naczepa z narzutką na metalowe pręty. Podobno w niej były tygrysy, lwy czy co innego. Podwórko były otoczone tak jakby kratką. Po paru chwilach pojawiła się koło mnie baardzo ładna pani. Blond włosy, ubrana w niebieską narzutkę, trochę prześwitująca, pod tym miała białą bluzkę bez rękawów, krótkie brązowe spodenki. Ładne nogi. Opierała rękę na głowie (łokieć na parapecie). Coraz to do mnie się zbliżała, przechodząc koło mnie ocierała się o mnie, hehe. No dobra, po jakimś czasie odszedłem od okna i mnie olśniło. To sen! Super! Robię TR z nosem, pozytywny, ale oślepłem na parę sekund. Co tu porobić... wskoczyłem na komodę. Moja mama przyszła z czerwonym odkurzaczem do kuchni, nie zwracałem na nią uwagi. Zeskoczyłem z komody mając nadzieję, że polecę, nie udało się. Co ja będę siedział w domu, pomyślałem. Otwieram drzwi i wybiegam na klatę. Zbiegają miałem dziwne poczucie strachu, że zaraz pojawi się jakaś zjawa, albo duch. Gdy już byłem prawie w bramie (moja klatka schodowa jest w bramie) obróciłem się, a za mną było coś czarnego, jakaś postać. Wystraszyłem się co niemiara, ale na szczęście nie wywaliło mnie. Uciekłem kawałek, obróciłem się, a zjawa zmieniła się w mężczyznę ubranego na czarno, z czarną torbą na plecach i okularami. Przechodząc obok mnie dziwnie wykrzyknął "dzieńdobry, dzieńdobry!!!" No nic, wyszedłem na miasto. Hym, wygląda jak w realu. Ale to było wszystko realistyczne, mówię wam. Na mieście było mnóstwo projekcji, mnóstwo! Jak w incepcji. Pogoda zrobiła się ponura. Biegnę przed siebie. Po drodze potrąciłem panią o ciemnej karnacji. Zaczęła się do mnie kłócić, rzuciła mnie na ziemię i zaczęła swoimi obcasami uciskać mi jądra (nie trafiła, albo nie czułem bólu) Puściła mnie. Biegnę dalej po mieście. Zasmuciłem się, że wyglądam tak samo jak w realu, bo chciałem pozwiedzać senny świat. Obróciłem się w prawo tam gdzie stoją bloki mieszkalne. W jednym z nich na moich oczach pojawił się sklep, restauracja czy jakiś spożywczy, nie zwróciłem uwagi. Skręcam w lewą uliczkę. Pojawiłem się w innym świecie. Pogoda stała się słoneczna. Po prawej był przystanek, ulica jak ulica, znów dużo ludzi (ale nie tak dużo jak wcześniej) Na krawędziach chodnika były "targi". Małe kartoniki z marnym przedmiotami (zabawki, piłki, jakieś ubrania, gazety) wyjęte z produkcji Made in China. Ludzie siedzieli na przystanku, rozmawiali ze sobą, a inny przechadzali się, albo przeglądali rzeczy w kartonach. Aha, może napisze jak uliczka wyglądała. Małe, niskie domki, niektóre z beżowym kolorem, czerwone dachy. Uliczka nie była długa, zaraz skręcała w prawo. Zapewne dużo wam to nie mówi. xP Przebiegam przez ulicę i kieruję się na koniec uliczki. Słyszałem jak ludzie coś mówią na przystanku, nie pamiętam co. Biegnę dalej, jestem już na końcu uliczki (uliczka, uliczki, uliczka wszędzie). Naglę z kartonu z gazetami wypadła zielona piłka. Niczym messi kopnąłem ją, a ona trafiła prosto do kartonu, przy którym stało dwóch facetów. "Like a boss" myślę sobie. Skręcam w prawo, uliczka się kończy. Biegnę przed siebie... Patrzę na swoje stopy. Pode mną pojawiły się tory, strasznie realistyczne. Bardzo dużo ich było, były to przejazd kolejowy. Niektóre tory były zniszczone, bardziej brązowe, zardzewiałe? Pomiędzy nimi był asfalt, czarny, widziałem wszystkie kamyki w nim, realistyczne!. Za mną była ta piękna ulica. Obracam się w lewo. Tam tory prowadzą dalej, skręcając trochę w lewo. Obrastały je piękna zielona trawa, której było bardzo dużo. Troszeczkę na prawo od torów (gdy byłem obrócony w lewo) były piękny las, dużo drzew, świerków itp. Patrzę przed siebie. Widzę wspomniany piękny las. Za torami prowadziła dróżka usypana z piachu, nie obrośnięta trawą, drzewa przed dróżką układały się w takie coś: /\ Takie wejście. Obracam się prawo, a tam jezioro... zamarznięte! Kraina śniegu. Wszystko tam pokrywało śnieg, drzewa, plaże, ziemię. Dwie krainy obok siebie, rzekłbym. Oczywiście tory na prawo prowadziły gdzieś dalej. Co wy na to, żeby wykoleić pociąg? Zacząłem to robić siłą umysłu. Po paru chwilach po prawej stronie pojawił się pędzący pociąg. Żółty. Podłoże zaczęło drżeć. Szybko zeskoczyłem z torów, żeby mnie nie przejechał. Drży i drży, pociąg zasuwa. Nagle wykoleił się (nie tam gdzie przypuszczałem), wpadł na zamarznięte jezioro i poszurał dalej. W sumie bez fajerwerków ta akcja się odbyła. Obudziłem się.


RE: Świadome i nieświadome sny Damiana - Ros - 22-07-2014

Gratuluję takiego długiego LD, robiłeś coś specjalnego przed snem aby go osiągnąć, czy był spontaniczny?


RE: Świadome i nieświadome sny Damiana - Damian - 22-07-2014

Spontaniczny. Dzięki.


RE: Świadome i nieświadome sny Damiana - Damian - 23-02-2015

Nie no, ale ja mam słabą pamięć snów. Muszę je od nowa zapisywać... Zobaczymy jak to wyjdzie dzisiaj.

~~23 luty~~


1.
Jakbym to wszystko oglądał na wielkim ekranie (Kino). Z trzeciej osoby. Przede mną szyba, lekko zaparowana. Białe, lekko szare kafelki na podłodze. Za szybą jest pomieszczenie, ściana także obłożona kafelkami, zielonkawymi. Za szybą stoi naga kobieta opierająca się o tą szybę (Nie wiem jakim sposobem to robiła). Piersi jej zwisały. W pomieszczeniu było bardzo dużo pary, po prostu była to wielka sauna. Nagle jakbym stał się tą kobietą. Zmierzam wgłąb pomieszczenia. Po paru metrach widzę, że są tu jakieś schody. Metalowe, czy żelazne. Ni stąd ni zowąd ktoś mnie dźgnął w plecy, od tyłu. Obróciłem się i zauważyłem biegnącego faceta po schodach. Nie czułem bólu, ale czułem się słabo, ledwo chodziłem. Wbiegłem po schodach, były tam podwójne drzwi z małą, kółkową szybką pośrodku każdych. Przebiłem się przez nie i zauważyłem przede mną wielką szklaną szybę razem ze szklanymi drzwiami. A za tą szybą było kolejne pomieszczenie, pusty lokal. Nie było tam nic oprócz kafelków. Dalej też widziałem kolejne szklane drzwi. A za nimi było miasto. Była słoneczna pogoda. Facet, który mnie dźgnął zaczął uciekać, jeszcze go widziałem zanim zdążył uciec. Waliłem w tą szybę, prosiłem o pomoc. Nic to nie dawało, ale jakoś pojawiłem się w tym lokalu. Biegnę do kolejnych drzwi i wybiegam przez nie. Padłem na kolana, na asfalt. Ludzie się na mnie patrzyli, trzymałem rękę na brzuchu i prosiłem na pomoc, ale nikt mnie nie słuchał. Patrzyli się na mnie jak na dziwaka. Przede mną stało parę samochodów, na parkingu, zaraz obok ulicy. Po mojej lewej były niskie budynki, wszystkie ze sobą połączone. Jakieś osiedlowe sklepiki. Całe otoczenie się zmieniło, a ja czołgałem się do lokalu podobnego do KFC lub McDonalda. Był to budynek wielki i oszklony, szyby były ciemnoniebieskie. Nic nie było przez nie widać. Oczywiście co parę metrów były pale (Może plastikowe), które to wszystko podtrzymywały, te wszystkie szyby. Nie wiem jak to nazwać i opisać. Jak w oknach, heh. Drzwi przede mną się rozsuwają, ledwo wczołgałem się do środka, poprosiłem o pomoc. W środku było dość ciemno, wszystko było w odcieniu niebieskiego. Mały murek na lewo, stoliki przede mną. I oczywiście podłoga w białe kafelki. Ktoś machnął na mnie ręką i kazał mi pomóc. Zauważyłem jak zbliża się do mnie chińczyk w białym fartuchu z zaniepokojoną miną.



2.
Była noc, a ja chodziłem po mieście z rodziną (Mamą i ojczymem) ciągnąc ze sobą walizkę. Zapewne przyjechaliśmy do nowego miasta. [...] Zmierzaliśmy do bloku, paro piętrowego, co najwyżej siedmiopiętrowca. Nie był stary, ale też nie był nowoczesnym apartamentem. Zwykły, jaki znacie z osiedla lub z podwórka prostokątny blok. Weszliśmy do środka. Dość długo wchodziliśmy na górę, po schodach. Pojawiliśmy się w końcu w pomieszczeniu. Dość długie. Było tam wiele ławek z krzesłami. Jak w szkolę. Ja nadal ciągnąłem za sobą walizkę. Przy ławce siedziała dość ładna dziewczyna. Blond włosy. Było też parę innych osób, jakaś pani, która jakby nas oprowadzała. Mówiła co gdzie jest i takie tam. Chwyciłem kamerę w rękę i zacząłem filmować tą dziewczynę tak, żeby tego nie zauważyła. [...] Pojawiłem się w salonie, w moim realnym domu. Przy szafie stałą moja mama. Wybiegłem korytarzem i znów pojawiłem się w tym pomieszczeniu z ławkami. Od pani dowiedziałem się, że ta dziewczyna wyjechała. Szybko wybiegłem na klatkę mając nadzieję, że jeszcze ją dogonię. Była tam! Szybko krzyczę do niej, żeby zaczekała. Zmieniła swój wygląd, nie wyglądała już tak pięknie, ale i tak nie straciłem chęci. Zapytałem się:
-Możesz dasz mi swój numer, pogadalibyśmy trochę, skoro już wyjeżdżasz.
~Nie ma sprawy.
Wtedy wyjąłem telefon i zacząłem zapisywać numer. Co prawda pamiętam, że o wiele więcej wymieniliśmy słów, ale po prostu już nie pamiętam co mówiliśmy.


Kurdę, ale chaotycznie to wszystko opisałem...


RE: Świadome i nieświadome sny Damiana - Damian - 13-06-2015

A może zrobimy taki comeback, ale taki real comeback? Chciałbym przywitać się ponownie, no witam. Tym razem planuje zostać na dłużej. Wakacje i w ogóle, takie tam. Dzisiaj mam dla Was tylko jeden, króciutki sen. :l Rano przebudziłem się, pamiętam conieco jakieś sny, potem zasnąłem i pamiętałem już tylko jeden sen. Tyle przegrać.

~~13 czerwca~~


(Chyba za dużo gram w cs:go, skoro nawet mi się śni.)

No, więc tak. Grałem ze strony antyterrorystów na mapie Dust II. Pilnowałem bombsite 'B'. Schowałem się gdzieś za skrzynkami i tak czekałem na wroga. W rękach dzierżawiłem piękną MP7-ke, do której ostatnio kupiłem ładnego skina. Jakimś cudem wybili wszystkich z mojej drużyny. Zostałem sam na 5. Jeden wychylił się z korytarzyka, od razu posłałem go do piekła. Przemieściłem się i schowałem za innymi skrzynkami. Kumpel powiedział mi, żebym kliknął TAB+SHIFT. No to klikam. Postać zaczęła wkręcać tłumik na broń. Czemu nie. Wyskakuje zza skrzynek i zabijam kolejnego wroga. Ledwo co, bo nie mogłem w niego trafić mimo, że stał ode mnie parę metrów dalej. No i niby właśnie wtedy wygrałem całą rundę, nie wiem jakim cudem bo zostało jeszcze 3 przeciwników, ale niech tak będzie. Narzekać nie będę.



Kurde, ale mało pamiętam. Tak to jest jak przez parę miesięcy nie zapisywało się snów. Od czegoś trzeba zacząć.


RE: Świadome i nieświadome sny Damiana - Damian - 18-06-2015

~~~18 czerwca~~


Żeby nie było- jeszcze nie porzuciłem dziennika. Byłem na obozie : -) Wczoraj tak go odsypiałem, że łącznie spałem 15h. Snów z obozu żadnych nie pamiętam, ale jakieś mam z dni przed obozem.

Więc, lets go.

1.
Jestem w Warszawie. Stoję i przyglądam się widokowi. Przede mną, po lewej stała budka tyłem do mnie. Z blachy, pomalowana na biało. Wyglądała jak te budki z tanimi kebabami na peronach. Dalej była ulica, chodnik i płot z metalowych prętów. Była w nim dziura. Pogoda była słoneczna. Jakiś człek, bodajże dziewczyna w sukience, na rowerze wjechała we wspomnianą dziurę w płocie. W głowie pojawiła mi się myśl, że to kolejny głupi protest. W głowie usłyszałem wypowiedź reporterki z telewizji, a jej w ogóle nie widziałem. Była zażenowana tą sytuacją. Wtedy kolejna postać wyskoczyła tak samo jak poprzednia. Podbiegłem do płotu. Był to zwyczajny kanał burzowy taki jak w LA (Los angeles), albo jak kto woli gta v lub gta sa. Wskoczyłem do niego przez dziurę. Stałem w wodzie. Pod wodą pojawiły się tory i nagle podjechał tramwaj. Tramwaj był zanurzony po całe koła. Wyglądał trochę inaczej bo nie był nowoczesny, a raczej taki z czasów 2 wś. Był czerwony. Na nim stał Jarosław Kaczyński, który wygłaszał przemówienie. Na dalszym planie, nad kanałem był most. Sceneria się zmieniła. Stałem na chodniku z małej kostki brukowej. Ziemia nie była na poziomie chodnika, była nieco wyżej, jakieś 10 cm. Rozciągała się tam trawa. Chodnik był dość kręty, nie był całkiem prosty. Po lewej i prawie stronie na ziemi stał jakiś budynek, był biały, w śnie myślałem, że jest to wieżowiec. Pobiegłem chodnikiem. Znalazłem się przed wielkim wieżowcem. Przed nim rozciągał się mały plac. Budynek był całkiem zniszczony. Na środku były dwa szyby wind, w jednej w ogóle nic nie było, a w drugim, tym bardziej po prawo znajdowała się winda, najwidoczniej spadła z dużej wysokości. Koło niej palił się ogień. Po bokach wind znajdowały się wejścia do wieżowca, jedne było otwarte, widziałem czerwony dywan i bodajże białe/beżowe ściany. Na placu był kompletny syf. Jakieś śmiecie, papiery, puszki po piciach, szkło. Stała tam też kobieta, tyłem do mnie. Była ubrana w białą bluzkę i spódnicę do kolan. Była różowa, z jakiegoś lekkiego materiału. Zaczęła do mnie biec, normalnie zombie. Uciekłem jej, wbiegłem do budynku, a tam czekała na mnie kolejna kobietazombi. Była grubaską, przypominała mi jedną z moich nauczyciele z wfu w szkole. Ubrana w czarne legginsy i niebieską bluzkę. Włosy miała czarne, przycięte równo do policzków. Walczyłem z nią. Połamałem jej rękę, zacząłem się cykać, że zaraz zrobi mi to samo, więc wbiegłem do pierwszego lepszego pokoju. Chciałem zamknąć drzwi, ale ona włożyła tutaj swoją rękę. Walnęła je z kopa, ja ich nie utrzymałem i znów zaczęła się walka. Zaczęła znów dobierać sie do mnie ze swoją japą. Ja trzymałem ją rękami, już ledwo co. Zobaczyłem, że na kanapie siedzi moja mama. Powiedziałem, żeby mi pomogła, a ona kliknęła coś na moim brzuchu i powiedziała, że tu zmniejsza się poziom trudności. Wtedy nie miałem na sobie bluzki. Kolejna zmiana scenerii. Pojawiłem się w swoim domu. Było strasznie ponuro, ciemno, wszystko było puste, wyblakłe kolory. Za oknem tak samo, czyżby apokalipsa? W domu była moja mama i siostra. Na ziemi leżały jakieś wyrywki z gazet. Wskoczyłem na parapet i wyszedłem przez okno. Złapałem się naszej klamki i zeszkoczyłem na okno sąsiada, piętro niżej. Robiłem tak z 4 razy, aż znalazłem się na samym dole, na podwórku. Przed blokiem stał kontener pełen śmieci. Bez 'dachu'. Wskoczyłem do niego i zacząłem szukać rzeczy, które przydadzą mi się do przetrwania. Nic nie znalazłem, były tam same śmiecie, kartony, piach, jakieś gówna. Z mojej prawej strony zaczął jechać samochód, było to jakieś sportowe auto, miał zapalone światła. Schowałem sie za kontener, słyszałem mojej kroki, ale był ktoś jeszcze więcej. Zacząłem uciekać w kierunku okna. Wskoczyłem przez nie do mieszkania na parterze. Było całkowicie zniszczone, żadnych mebli, całe czarne ściany, jakby spalone. Okna były wybite. Za mną, za oknem zauważyłem kobietę. Uciekała, pewnie przed tym samochodem. Pomogłem jej, wciągnąłem ja do domu przez okno. Była ubrana w granatowe, obcisłe dżinsy. Na sobie miała marynarkę, beżową i pod marynarką różowatą bluzkę. Była cała roztrzęsiona, pobiegła do drzwi, na szczęście były zamknięte. Próbowałem ją uspokoić, nie zrobię jej krzywdy. Usiadłem razem z nią na podłodze i zakryłem jej buzię, żeby nie krzyczała. Nie wiem co było z nią dalej, ale ja wyszedłem na podwórku i zacząłem się wspinać po oknach, tak samo jak schodziłem. Wróciłem do domu. Ktoś zaczął szarpać za nią klamkę. Przez judasz zobaczyłem, że to jakieś koksy z niezłym sprzętem. Piłami itp. Poszedłem ostrzec rodzinę, ale siostra zamknęła jeszcze raz drzwi na zamek, przez co bandyci wiedzieli, że ktoś jest w domu. Usłyszałem piłę, zaczęli rozwalać drzwi. Pobiegłem do salonu. Stała tam drabina, nie wiadomo skąd. Ustałem pod nią. Zauważyłem bandytów którzy szli korytarzem do salonu. Mieli broń. Szybko wyskoczyłem z okna i zacząłem skakać po oknach, gdy tak schodziłem niżej i niżej, patrząc w okna sąsiadów widziałem cały czas mój dom, to było trochę dziwne. Nie zwracając na to uwagi w końcu pojawiłem się na dole, na ziemi, na podwórku.

2.
Stoję przed drzwiami na siłownie, na którą hhodzę w realu. Otwieram drzwi i naglę widzę moich kumpli z klasy, którzy nie wiedzą, że na nią chodzę. Trochę 'posmutniałem', oni przywitali się ze mną, tak trochę żartobliwie i weszli do środka. Zastanowiłem się czy dzisiaj jednak będę ćwiczyć czy nie. Wróciłem do domu. Po pewnym czasie znów pojawiłem się na siłowni, ale już w środku. Jeden z kumpli siedział na podłodze i zmieniał buty. Przebrałem się i wszedłem na salkę. Było dużo ludzi, błąkałem się i wydawało mi się, że wyglądam jakbym nie wiedział co robić. Spotkałem kolejnego kumpla, który spytał sie mnie co dzisiaj robię. Odpowiedziałem mu; "łapy". I tutaj kończy się sen, chyba.

3.
Śniła mi się moja łazienka. Stałem nad kiblem i już chciałem sikać. Nagle obudziłem się i prawie się zlałem. XD Olałem to i poszedłem dalej spać, byłem na tyle zmęczony, na obozie spałem tylko 6h przed parę dni.

Kolejny sen był podobny. Byłem w kuchni, razem z moją mamą. O czymś rozmawialiśmy. Poszedłem do salonu, ustałem na segmencie i zacząłem sikać. Sikałem, sikałem i sikałem. Nie było końca, caly segment już był mokry, nawet ściany. Tutaj znowu się obudziłem i po 15h snu postanowiłem pójść do łazienki w realu.

4.
Siedziałem w jakiejś ogromnie długiej ławce. Na podwórku. Było kilka takich ławek, jedna przede mną i parę z tyłu. W każdej siedział jakiś uczeń. Kojarzyłem paru z mojej prawdziwej klasy w realu. Przede mną w ławce siedziała piękna blondynka, widuję ją cały czas w szkole. Czasami odwracała sie do mnie. Mój kumpel z klasy w realu, siedział parę miejsc dalej i z kartki czytał słowa piosenki zespołu 'system of a down', a raczej śpiewał. Ja słyszałem to jako piękny śpiew wokalistów z zespołu. Przerwał i podszedł do nauczycielki, która w realnej szkole uczy mnie biologi. Zapytał o coś, a potem znów zaczął śpiewać, na swoim miejscu w ławce. Blondynka odwróciła się lekko w moją stronę i zapytała: 'a co tu robi pan soad?' ( soad- czyli skrót system of a down). Po chwili odpowiedziałem jednocześnie razem z moim kolegą: beautiful. Była to nazwa piosenki, tak myślałem w śnie. W realu nie istnieje taka piosenka. Po śpiewańcach wszyscy wstali z ławek i zaczęli zmierzać w stronę szkoły. No i koniec.


RE: Świadome i nieświadome sny Damiana - Fallen Leaf - 19-06-2015

Gratulacje za pamięć :) Postaraj się jednak rozdzielać większe bloki tekstu, to znacznie poprawia czytelność.
Ta nuta SOADu była prawdziwa (nie tytuł, tylko muzyka i tekst)? Jak tak, to co to była za nuta?