![]() |
|
Dziennik snów Sennego Spacerowicza - Wersja do druku +- i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia (https://i-sen.pl) +-- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--44) +--- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--14) +--- Wątek: Dziennik snów Sennego Spacerowicza (/Temat-Dziennik-snow-Sennego-Spacerowicza--2877) |
RE: Dziennik snów Tymoteusza - Fallen Leaf - 06-10-2014 Cytat:Mama i tata leżeli w łóżkach, więc to co słyszałem podczas powrotu, było zwykłymi hipnagogamiHipnagogami albo FA. RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 08-10-2014 ------------------------Noc 07/08 września 2014r----------------------- x_x Na prawdę nie mam pojęcia czemu mi się takie złe sny śniły .Siedze sobie w pokoju. Wszystko po zmieniane. Wraz z przyjaciółmi rozmawialiśmy na "ciemne tematy" (demony, duchy, potępienie). Nagle ktoś otworzył drzwi. Zobaczyłem ciemną postać w masce, która zamieniła się w ciemną chmurę i bardzo szybko wleciała we mnie. Kiedy to zrobiła poczułem uczucie jak podczas postrzału w głowę (we śnie). Jakby łaskotkowych skurczów i zabawnego uczucia w głowie. Całe ciało mi się zgięło i nie mogłem się ruszyć. Obudziłem się po czym stwierdziłem, że to tylko koszmar... Postanowiłem nie zapalać lampki i zasnąć. Byłem bardzo zmęczony i dosłownie w pare sekund zasnąłem. Moi koledzy postanowili kupić jakieś ciemne plakaty... Wchodząc do mnie do domu powiedzieli, że jest to dobre. Obrazy przedstawiały "zło w najczystrzej postaci" czyli symbole demonów i tego ciemniaka na dole w piekle. Oglądałem je i uważałem, że są okropne. Do mojego domu weszły 2 cienie, które wleciały we mnie i doświadczyłem tego samego uczucia... Zacząłem stawiać opór ale nie mogłem się ruszyć i wydać z siebie dźwięku. Słychać było tylko jęki "paraliżowe". Przyjaciele uciekli. Ponownie się obudziłem i stwierdziłem to samo co wcześniej. Zdziwiła mnie ta sama treść snu... Znowu jestem u siebie w domu. Plakaty nadal wisiały... Rozglądając się zobaczyłem biały i dobry obraz Pana Jezusa. Strasznie się ucieszyłem kiedy go zobaczyłem. Powiesiłem na ścianie wierząc, że jego święta obecność mi pomoże. Drzwi ponownie się uchyliły i zobaczyłem 3 postacie... Przerażające. Zdąrzyłem zareagować. Krzyknąłem coś w rodzaju "stójcie! Nie macie prawa mi tego robić". Myślałem wtedy o modlitwie. Demony we mnie wleciały, zwijałem się z typowego bólu. Próbowałem wykrztusić słowa modlitwy ale w końcu coś pękło jak lampka i się obudziłem. Znowu się obudziłem. Byłem przerażony i zły. Ile razy mogę mieć ten sam sen? TR. Oczy same mi się zamykały. Pomyślałem o WBTB ale nie mogłem walczyć i oczy mi się zamknęły. Miałem chwilę świadomości i zacząłem machać palcami. (FILD). Pomyślałem, że za szybko macham palcami i na chwilę zwolniłem. Zasnąłem O_o. Tym razem byłem w szkole. Miałem telefon komórkowy przy sobie. Postanowiłem wziąć ze sobą krzyż i sciągnąć obraz Pana Jezusa na telefon. Znalazłem się w szkole. Stałem obok sklepiku. Nikogo innego nie było. Zobaczyłem panią dyrektor. Zaczęła ze mną rozmawiać. Nie pamiętam o czym. Poczułem chłód. Krzyknąłem: Co ty robisz? Myślisz, że nie wiem kim jesteś, demonie? Głos lekceważący i przerażony. Podniosłem krzyż z kieszeni i zaczałem się bronić. Wskoczyła na mnie okropną siłą i zaczęła dusić. Poczułem jak odpływam i się obudziłem. Sny przerażające... Hmm, może godzina 3? Godzina demonów? Nie wiem, nie patrzyłem na zegar ale na pewno środek nocy. Kiedy się obudziłem zapaliłem światło i zasnąłem przy zapalonej lampce. Byłem na campingu. Szedłem przed siebie. Namiot miałem gdzieś w w kącie pola namiotowego. Przeskakiwałem linki namiotowe i przeskoczyłem przez jakąś ramkę. Pomyślałem o pajęczynie i pająku ale nic tam nie było. Bałem się, że jakiś pająk na mnie wskoczy z drzewa. Było dużo pajęczyn. Pamiętam jeszcze obraz z 3 kamery. Oddalający się widok, w prawym kącie wchodząc do campingu (namiot prawy kąt) był wielki młyn. Kręcił się jak w bajce. Widok ładny tyle, że ujrzałem na drzewach wielkie pajęczyny i krążące pająki na nich. Usłyszałem przerażający dźwięk. Przyglądałem się olbrzymom na pajęczynach... Szedłem przez jakąś ładną wioskę. Rozmawiałem z jakimś typkiem. W pewnym momencie on pobiegł i wskoczył do kanalizacji. Ja idąc za nim wyszedłem z jakiejś altanki. Idąc dalej poczułem jak coś mi się kręci we włosach. Podniosłem rękę, aby zobaczyć co to jest i poczułem... Gigantycznego pająka. Wielkości ręki? Rozplątałem go z włosów... Usiadł mi na ręce i przyczepił się do dłoni wszystkimi kończynami. Jak kokon? Próbowałem go zrzucić. Bałem się jak nic. Zaczął mnie kąsać. Jeszcze rano pamiętałęm ból ale już go nie pamiętam... Nie dawałem rady go zdjąć więc pomogłem sobie drugą ręką. Przeskoczył na nią i zaczął kąsać drugą dłoń. Myślałem, że już jestem martwy (ze względu na jad) i zacząłem go gnieść. Pająka. Powoli odczepiłem jego głowę i zgniotłem tułw. Wypłynęła z niego zielona substancja. Zabiłem pająka. Miałem brudne i dziurawe ręce. Chyba się nie obudziłem. Oprócz tych koszmarów śniły mi się jeszcze jakieś piękne przygody ale ze względu na dzień i godzinę, jaką to piszę nie pamiętam ich. Wiadomo. Koszmary się pamięta najbardziej, bo działają na nas emocje, a emocje sprzyjają zapamiętywaniu snów. Przynajmniej gdzieś tak słyszałem. Może na forum? RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 13-10-2014 ------------------------Noc 12/13 września 2014r----------------------- Dobra noc jak na szkolny dzionek XD. Początku nie pamiętam ale gdzieś w środku udało mi się uświadomić. Byłem u siebie w domu. Moim planem było opanować naukę latania. Wyskoczyłem przez okno. Było ciemno. Nie spojrzałem w niebo . Próbowałem skakać próbując latać ale nie udawało mi się . Postanowiłem się przejść aby obejrzeć miasteczko nocą. Po drodze był sklep, wstąpiłem do niego po czekolade. Mmmm bombolada! XD Idąc prosto zamyśliłem się. Na prawo zobaczyłem człowieka podobnego do mojego taty, z maczętą w ręce. Chrupał pięści. Minąłem go i się odwróciłem. Zobaczyłem, że za mną biegnie. Jak się przeraziłem. Dookoła głęboka ciemność, nawet sklepu na przeciwko już nie było widać. Biegnąłem, włosy najeżone na głowie po czym się obudziłem.Przypomniało mi się, że włączyłem budzik do WBTB ale go wyłączyłem. Pobudka 10 minut przed budzikiem o_o. Uznałem, że jeden LD jak na jedną noc mi wystarczy xd. Jestem w szkole. Jest przerwa. Zrozumiałęm, że śnie. A dokładniej powiedział mi to mój kolega! (już drugi raz projekcja przypomina mi, że śnie!!). Po dziękowałem mu i przystąpiłem do zabawy. Zapytałem się pani od angielskiego gdzie mogę znaleźć "osobę, której imienia nie zdradze". Powiedziałą, że jest na korytarzu przy sali od WFu. Poszedłem tam i ją zobaczyłem. Pobiegłem do niej i zrobiłem to i owo. Odpychała mnie, kiedy próbowałem ją pocałować ale byłem delikatny. Dałem jej sobie iść. Uznałem, że szkoda czasu na seks, bo każdy orgazm kończy się pobudką. Usłyszałem od ucznia, że w sali od biologi jest puszczany film. Przeszedłem się i były to rozgrywki lola. Usiadłem, moi koledzy buczeli w końcie. Usiadłem obok koleżanki, w która mi się podoba i rozmawiałęm z nią na lajcie, bez spiny, że coś się stanie. Na ziemi wyrosła trawa. Spuściłem wzrok i podniosłem garść trawy. Pomyślałem o czymś ciepłym. Trawa się nie zapaliła ale za to poczułem ciepło w ręce. Wróciłem do oglądania filmu z koleżanką. Koniec. Sen zamienił się w sny o lolu. Grałem jakieś tam rozgrywki. Pamiętam, że pod koniec snu uzyskałem świadomość. Nie obudziłem się jedynie leżałem podczas fazy n-rem... Po chwili poczułem ból, w tylniej części głowy (lewa strona). Zaczął się pisk, nie zwracałem uwagi i nie mogłem się ruszyć. Chciałem jakoś powstrzymać ból ale nie byłem w stanie, bo nie mogłem się ruszyć. Sen o jakiejś apokalipsie. Byłem w szkole. Na niebie zobaczyłem meteor i pani przez radiowęzeł powiedziałą abyśmy się ewakuowali. Pobiegliśmy na boisko szkolne. Lekcje na polu. Meteor zniknął. Ja patrzyłem się co robią chłopaki. Grali w piłkę, nienawidzę tego sportu. Wbiegłem na barierkę z metalowych prętów. Wspiąłem się i się rozejrzałem. Zaczął padać deszcz. Usiadłem w jakimś namiocie pod drzewem. Zapytałem się czy ktoś ma ochotę ze mną pobiegać. Jedna dziewczyna się zgłosiła i pobiegaliśmy koła wokół boisk. Wszędzie było mokro i padał deszcz. Nie miałem butów. Pare razy prawie się wywróciłem więc uznałem, że to niema sensu. Zatrzymałem się. Podniosłem spontanicznie ręce do TRa. Mocna konfabulacja. Miałem paznokcie na opuszkach od palców i na odwrót. Zobaczyłem krótki filmik tłumaczący mi działanie TRów. Według niego TR z nosem powinno się wykonywać wciągając WODĘ nosem. Jak teraz o tym myślę o kręci mi się w głowie. Poszedłem do barierki. Za nią był długi las. Wyobrażałem sobię, że leje się z tamtąd lawa. Wiedziałem, że moje myśli mają wielki wpływ na to co się dzieje. Stanąłem. Poczułem jak małą mam kontrolę. Spojrzałem w niebo. Zachmurzone. Spróbowałem coś zrobić ale nic się nie dało. Spojrzałem na dzieciaka idącego obok mnie. Pomyślałem, że może być kawałkiem mojej podświadomości. Zacząłem do niego gadać żeby dał mi kontrolę. Krzyczałem na niego i w niebogłosy. Nie były to patologiczne krzyki tylko normalne. Popatrzył się na mnie swoimi niebieskimi oczyma. Uśmiechnął się. Pomyślałem wtedy o utracie kontroli (tj. pobudce). Taka drobna myśl już 3 raz mi LD kończy. Wywróciłem się na ziemie. Czułem ziemie, świat dookoła. Obraz zanikał. Odpalałem jak najwięcej zmysłow naraz! Wzrok odpadł i czułem moment wybudzania. Czułem bodźce ze świata snu i moje ciało leżące na łóżku. Czułem walkę pomiędzy tymi dwoma. Zacząłem sobie wizualizować początek snu. Czułem dotykiem to o czym myślałem. Po paru minutach się wybudziłem... RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 21-10-2014 ------------------------Noc 20/21 październik 2014r----------------------- Dwa pierwsze sny nie pamiętam za rewelacyjnie ale miały podobną treść. Jakiś bezsensowny sen. Mama kupiła mi zwierzątko. Uwaga: latającego szczura z twarzą kolibera. Był słodki . Mam kota. Wtrącił się w sytuację. (Podejrzewam, że to sen podświadomie z prowokowany, wczoraj mój kot ukradł kawałek kurczaka i jadł go na ziemi, przypominało to mysz, mój kot już pare myszy zabił :s). Kolibero-szczur dobrze się zaklimatyzował. Latał po domu, a kota musiałem trzymać na smyczy. Pare razy uciekł z domu. Goniłem za nim po wielkim polu siana, bardzo ładny krajobraz. O dziwo mój kochany kot też tam był. Pomagał mi w łapaniu <con>.Drugi sen chyba był kontynuacją? Tak mi się wydaje, w każdym razie bez sensu były :p. Po tym śnie przypomniałem sobie akcje, kiedy mały wróbelek wleciał nam do domu. Całą rodziną go łapaliśmy. Kkota musieliśmy zamknąć w pokoju xD. Akcja zakończyła się powodzeniem po jakiś 20 minutach, a wróbelek nie ucierpiał .Po tych snach obudziłem się o 1:57. Byłem szczęśliwy, że mogę spać jeszcze 5 godzin .Najciekawszy sen, który pamiętam rewelacyjnie. Zaczyna się w moim domu. Wybuchła wojna. (Podejrzewam temat na lekcji języka polskiego, jako przyczyne takiego snu ). Byłem z grupą przyjaciół. Siedzieliśmy przy komputerze. Usłyszeliśmy HUK. Okazało się, że była to bomba. Rozejrzeliśmy się przez okno. Nacierali zaborcy? Chyba niemcy. Weszli nam do klatki. Słyszeliśmy ich kroki. Otworzyłem okno z drugiej strony. Podwórko wyglądało inaczej ale nie dało mi to nic do zrozumienia. Postanowiliśmy uciec przez okno. Było ciężko iż mieszkam na 2 piętrze. Złapałem się parapetu i gładko zszedłem, mocna siła mięśni we śnie albo brak wagi . Wylądowałem. Zobaczyłem jakiegoś człowieka. Myślałem, że zaborca ale odwrócił się i okazał się to być mój kolega z klasy. Usłyszałem krzyki i wystrzały broni. Na tyle się przestraszyłem, że zacząłem biec. Koledzy zostali w tyle po zejściu. Nie wiem co się z nimi stało. Biegłem i zobaczyłem barierke metalową. Przeskoczyłem ją w zwinny sposób. Potem następna. Czułem się świetnie mimo tych wystrzałów i otarciu się o senną śmierć. Przeskoczyłem 2 metrową barierkę i następną, i następną. Było ich dużo. Wróg pozostał w tyle. Biegłem dalej, nie zwracałem uwagi na tony ludzi opłakujących i widoki strzelb. Pobiegłem podwórkiem, który wyglądał tak samo jak na jawie. Tamten "nie realny" pozostawiłem w tyle. Pobiegłem w stronę szkoły (podstawówka). Dotarłem na miejsce i zaborcy też tam wchodzili. Nikogo nie znałem. Zamkneli nas w szatniach. Dostałem jakiś pistolet w kształcie zapalniczki. Kiedy się naciskało płomień (guzik odpowiadający za płomień, czy co to tam jest) to broń wystrzeliwała. Wyszliśmy jakimś cudem i się schowaliśmy. Na niemca rzuciliśmy się wszyscy, a ja nie trafiłem ani razu ale mimo to leżał. Rozbiliśmy okno. Wyjrzałem przez nie, wyobraziłem sobię scenke jak zza pleców mnie zastrzeliwują w oknie... Krążyli wokół płotów szkoły. (tutaj już wiedziałem że śnie ale nie miałem świadomości? Sen o LD.). Podążyłem za fabułą. Poszedłem na górę z disrespectem. Na schodach siedziała pani od angielskiego z karabinem maszynowym . Coś tam do mnie mówiła "czemu się nie uczysz?". Nacisnąłem escape. Wyświetliło mi się menu CSa i mogłem w każdej chwili "opuścić sen?". Czekałem aż coś się stanie. Zobaczyłem drugą nauczycielkę, która też coś mówiła. Przypomniałem sobie starą szkołę O_o. W końcu "opuściłem sen".W tym nowym śnie byłem w szkole. Uświadomiłem się. Była przerwa, a do okoła dużo ludzi. Szukałem osoby do "bora bora" i przy okazji wołałem tą wymarzoną. Znalazłem taką sobie i zmarnowałem LD na seks... Kurde :S. Mam poczucie takiej niskiej kontroli, że marnuje LDki na tą czynność. Muszę się wziąć w garść! W czasie stosunku zwracałem uwagę na klarowność. Nie przyszła mi do głowy myśl "zaraz cię wywali" co mnie cieszy. Podczas orgazmu przeszedłęm w sen nieświadomy.Byłem pod sekretariatem. Siedziałem z kolegami. Mówie do nich: "no to moje LD się skończyło". Oni się zaśmiali. Zrobiłem TR ale wynik był negatywny i podczas wykonywania TR obudziła mnie mamusia :|. RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 23-10-2014 ------------------------Noc 22/23 październik 2014r----------------------- Zasnąłem o 21:30. Przed tym strasznie wygodnie mi się lezało. Po śnie obudziłem się równo o 23:01. Nie pamiętałem żadnego snu, nawet kawałek. Był mocno głęboki. Następna pobudka to z powodu pragnienia. Wziąłem butelkę wody obok łóżka i się napiłem. Za bardzo mi pragnienia nie zgasiła ale uspokoiła. Następnie zasnąłem. Pamiętam jakiś dziwny sen. Jakaś pompa w kiblu się zepsuła i nie można było spuszczać wody. Ja co chwilę o tym zapominałem i spuszczałem wodę. Kibel się zatkał i chciałem go odetkać ale tata powiedział, że to tylko naruszy kanalizacje i nic nie zrobiłem. Wymyłem się w dziwnej łazience. Wyglądała inaczej niż w rzeczywistości. Po tym wszystkim brat mnie zawołał i powiedział że włączył mecz LoLa. Byłem na niego zły, byłem 10 minut w plecy. Mecz przegraliśmy mimo wszystko, że dobrze mi szło. (W rzeczywistości wczoraj była podobna sytuacja, co odzwierciedlił sen). Po tym wszystkim wyłączyłem komputer i dostałem od taty pączka z czekoladą (wczoraj o 20 też takiego jadłem ). Zjadłem połowe i zobaczyłem, że w środku siedzi jakiś długi, fioletowy robak. Wyglądał jak długa lukrecja z czymś w środku. Kiedy to zobaczyłem zrobiło mi się słabo. Poszedłem do toalety i próbowałem wymiotować. Udało mi się wywołać wymioty ale wymiotowałem tylko wodą i pianą. Pokazałem tacie robaka i powiedziałem: Patrz czym mnie nakarmiłeś...Kolejny sen zaczyna się w szkole. Podzielono nas na sekty. Byłem we wschodniej części budynku. Ogradzała nas krata więzienna. Zobaczyłem jak jeden z uczniów ucieka tylnimi schodami. Udało mu się uciec i poszedł do domu. Chciałem iść w jego ślady i tam pobiegłem. Złapali mnie i przyczepili jakąś naklejkę, która wywołuje impuls elektryczny (jak obroża). Zobaczyłem, że mam kurtkę na sobie, w której na codzień chodzę. Porazili mnie prądem i udawałem, że to mnie boli ale w rzeczywistości tak nie było. Zobaczyłem panią od religi. Kiedy ją ujrzałem oświeciło mnie: No tak... To jest sen. Zrobiłem TR z nosem, który był negatywny. Olałem to, wiedziałem mimo wszystko, że to wszystko to sen. Nie było to dla mnie nic dziwnego. Zrobiłem ADA. Jakość była niesamowita. Taka jak w rzeczywistości. Patrzyłem przed siebie. Miałem wadę wzroku (jak na jawie) i spróbowałem ją z korygować. Zmniejszyła się i w końcu widziałem naprawdę wyraźnie i ostro. Zacząłem się zastanawiać nad seksem . Wziąłem poszedłem za swoją ofiarą do toalety. Pokazałem jej bicka, zwróciło to jej uwagę ale wyszła. Złapałem ją i na parapecie zacząłem robić to co chciałem ![]() . Nie wyrywała się. Szybko poszło. Podczas orgazmu zaczęło mnie wywalać ale powoli się uspokoiłem. Wszystko stało się ciemne i nie czułem ciała. Przed oczami widziałem hipnagogi w postaci kolorowych światełek. Obserwowałem się im. Spróbowałem otworzyć oczy ale powieki były ciężkie i nie miałem siły. Uspokoiłem się i skupiłem na terenie. Zacząłem sobie wizualizować szkołę i obraz się pojawił. Leżałem na parapecie. Moja "ukochana" leżała na ziemi. Zacząłem myśleć, że ją zgwałciłem (ale to tylko sen C . Zaczeli ludzie do niej podchodzić. Pani dyrektor zawołała. Do okoła było dużo uczniów. Poszedłem. Pomyślałem, żeby kłamać. Obawiałem się tego, że rzucą się na mnie jak w filmie incepcja. No to mówiłem jakieś tam zabawne rzeczy. Rozśmieszyłem ich i wkońcu zakończyli pytanie. Cieszyłem się, że mój LD nie zakończył się po orgaźmie <szczerbol>. Kiedy odszedłem FA. Jednak nic wielkiego się nie stało. Wróciłem do domu, leżałem na łóżku i nie mogłem się ruszać. Obok mnie leżała jakaś czarna istota, a na drugim łóżku jeszcze inna. Zacząłem z nimi rozmawiać. Czemu nie mogę się ruszyć? Odpowiadali mi na pytania. Pomyślałem "Może mam moment aby się porozumieć z podświadomością w sprawie kontroli?". Zacząłem rozmawiać z istotą po lewej i prosić o kontrolę. Za oknem było widno. Zacząłem prośić i odpowiedziałą: "Dobrze. Masz. To twój sen, baw się". Wszystko na mnie wleciało. Poczułem ciężkość i atmosferę tego co do okoła. Poczułem moc. Mówię: To na początek, chce żeby on zniknął. Istota zniknęła. Potem do kolejnej: No to teraz twoja kolej. Zniknęła. Otworzyłem okno. Próbowałem krzyczeć do niebios: Dzień! Niech stanie się jasność! Za bodajżę 4 próbą zrobiło się jaśniej. Zamknąłem balkon. Poszedłem do dużego pokoju. Ktoś zapukał do drzwi. Był to mój brat. Otworzyłem mu. Szybko zamknąłem drzwi. Obawiałęm się swoich strachów. Rozmawiałem z bratem po "disrespecku". Na końcu do niego mówię: No to zniknij. On na to: O nie! I puf. Zniknął. Na stole leżał telefon. Spróbowałęm włączyć jakieś... Nie owijając w bawełnę Pornosy... Po chwili uznałem, że marnuję czas. Spróbowałem wezwać koleżankę, w której się podkochuję ale mi się nie udało. Postanowiłem opuścić dom. W ciągu dnia myślałem nad próbą jeżdżenia na rowerze w LD. Udało mi się. Za ścianą zobaczyłem rower. Wyrzuciłem go przez okno. Potem ja skoczyłem. Zrobiłem TR. Jednak wynik negatywny. Wystarczyło mi ADA. Wyjechałem na główną ulicę. Zacząłem się unosić. Szczerzę to ja tylko chciałem się przejechać po ulciy. Ucieszyłem się jak mnie uniosło do góry. Coraz wyżej i wyżej. Obserwowałem ludzi na dole. Jeżeli myślałem o locie i o niskiej wadze unosiło mnie do góry. Jeżeli o ciężkości to opadałem. Zacząłem się strasznie cieszyć . Śpiewałem ulubioną piosenkę. Zacząłem sobie wizualizować głos z nieba o tej piosence. Nie udało mi się ale mimo to i tak się cieszyłem. Spojrzałęm w dół. Byłem nad jakąś karczmą w lesie obok stacji benzynowej. Wylądowałem, na dole wołała mnie jakaś grupka. Dwie dziewczyny ( jedna bardzo ładna ) i dwóch facetów, jeden był raperem a drugi skautem. Zaczeli do mnie mówić: Tymek, Tymek. Wszystkie starsze dziewczyny się w tobie podkochują. Blablabla. Ja do nich: Dobrze, jesteście moją podświadomością. Fajnie, że mi humor poprawiacie. Podszedłem do ładnej blondynki. Zakochałem się w niej :3. Sprobowałem ją pocałować ale odsunęła mnie rękami :c. Uśmiechnęła się do mnie i ruszyliśmy w stronę karczmy. Nie miałem ochoty na jedzenie ze względu na poprzedni sen :s. Usiadliśmy pod karczmą na schodach. Raper rapował, ja pokazywałem im sztuczki magiczne w wykonaniu kontroli . Nie które mi nie wychodziły. Strasznie przyjemnie mi się rozmawiało. W końcu skaut do mnie, że dziękuje za zdjęcia? Dał mi w ręke 20 złoty. Nie wiedziałem po co mi to, przecież to mój sen moge co chce . Teren się zmienił na moich oczach. Zapytałem się go czy czegoś jeszcze nie chce. Powiedział do mnie, że zaprasza mnie na wyprawe wokół europy. Zacząłem rozmyślać. Bałem się, że nie starczy snu... Zacząłem myśleć o rowerze, którym latałem i o tym co mi się przyda i w miare łatwo dostać. Kontrola lekko spadła, pewnie z powodu płytkości. Zacząłem się rozglądać. Przyjemna grupka znajomych zniknęła co mnie zasmuciło. Strasznie fajni byli. Skaut zamienił się w mojego kolege. Rozejrzałem się do okoła. Jeden młodszy kolega zaczął coś mówić. Spojrzałem na niego. Nagle coś wybuchło. Na sekunde obraz zmienił kolor na czerwony. Strasznie mnie to przeraziło. Poczułem jak świat snu się na mnie nakłada. Pomyślałem o najgorszym. Może ktoś mnie zabił i ten wybuch to ostrzeżenie? Zacząłem patrzeć w góre. Siłą woli próbowałem się obudzić. Po paru sekundach obudziłem się ale nic się nie stało. Do okoła ciemno. Miałem pełny pęcherz. Strasznie mnie ten LD zachwycił i wziąłem się do zapisywania. Godzina 4:05 start, a koniec o 4:55. Poźniej już nie zasnąłem do 7. Ale nie byłem senny. Siedziałem cały czas w fazie snu bodajże płytkiego i relaksującego . Rano byłem wyspany i zadowolony.LD na moje oko trwał pare godzin. W ciągu tego snu próbowałem sobie poukładać rzeczy, które robiłem i w głowie zapisywałem punktami aby nie zapomnieć po pobudce, co pare razy się zdarzało ominąć jakiś punkt. Naszczęście wszystko zapamiętałem i niezwyklę się ciesze z przygód. A grupka znajomych strasznie fajna i przyjemna <eh>. Jeszcze jakieś sny mi się śniły ale słabo pamiętam. RE: Dziennik snów Tymoteusza - incestus - 23-10-2014 Pięknie. Opanowałeś utrzymywanie świadomości w długim LD oraz zasady zasady kontroli. Gratulacje
RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 07-11-2014 ------------------------Noc 06/07 listopada 2014r----------------------- Zasnąłem o godzinie 9:30. Obudziłem się 3:30. Jakieś tam sny mi się przyśniły, jeden był o tym, że piłem jakąś wódkę o nazwie "Apel" XD. Pewnie sprawa mojej podświadomości, gdyż na za jutrz miał być apel (który się już odbył dzisiaj :p). Kiedy zasypiałem zupełnie z nikąd do głowy wpadła mi data: 6 listopada. W ogóle o tym nie myślałem, dla mnie to troche dziwne bez interwencji mojej woli coś takiego wpadło mi do głowy :p. Jakby mój wewnętrzny głos się odezwał. Wracając... Nie mogłem zasnąć. Minuty upływały, a ja siedziałem i się zastanawiałem co robić. Kot zaczął skakać do drzwi więc walczyłem przeciwko niemu . W między czasie próbowałem zasnąć ale bez skutku. Co kroć zamykałem oczy to jakiś hipnagog mnie budził. Niektóre były przerażające. Czułem niepokój. Miałem zamknięte oczy i zakręciło mi się na chwilę w głowę i poczułem smak krwi. Dodatkowo uczucie okropnego zimna. Zerwałem się z łóżka, aby zobaczyć co jest. O 4:15 poszedłem do toalety się załatwić. Strasznie mi ulżyło. Wróciłem do łóżka 4:25. Spróbowałem rozluźnić mięśnie po przez napinianie każdej parti. Powtórzyłem czynność 4 krotnie i rozluźniłem się. Odpłynąłem na chwilę, a kiedy ponownie wstałem była godzina 4:55. Nie miałem już problemów więc zasnąłem.Byłem w okolicy szkoły w jakimś sklepie. Wszyscy byli przeciwko jakiejś dziewczynie i jej dokuczali. Wstąpiłem do sklepu i zobaczyłem kolegę. Pokłóciłem się z nim i próbowałem go bić . Rozwalił mnie (oczywiście uczucie niemocy podczas bójki). Wstąpiłem z powrotem, teren był inny. Udało mi się uzyskać świadomość, zobaczyłem wielki pokój w ścianie bez rzadnych zabezpieczeń. Sen szedł w innym kierunku. Chciałem wrócić do niego poprzez jakiś trik. Zatrzymałem się na chwilę i skupiłem się na terenie i na akcji snu, która była rozgrywana. Wróciłem. Porozmawiałem z dziewczyną (rozmowy już nie pamiętam) i rozejrzałem się do okoła. W oddali zobaczyłem szkołe więc uznałem, że mogę do niej skoczyć. Wyskoczyłem z okna i poruszając się próbowałem wysokich wyskoków. Udawały mi się i cieszyłem się z postępów. Jakoś TRy nie były mi potrzebne ale zrobiłem kontrolny. Pozytywny. Wszedłem do szkoły i po drodze nie owijając w bawełnę to macałem kobietom w pobliżu piersi <haha>. Z wróciłem poważną uwagę na tu i teraz. Było świetnie, prawie tak samo jak na jawie, lecz mimo wszystko miałem odczucie, że coś jest inne. Samo puczucie bytu. Stanąłem na środku i spróbowałem przejść przez sufit. Zamknąłem oczy, zacząłem sobie wizualizować lekkość, unoszenie. Podniosłem się do góry i momentalnie dotknąłem sufitu ale się od niego odbiłem i mi nie wyszło. Trudno, przynajmniej lewitacje opanowałem . Szedłem po schodach i zobaczyłem pewną nieznajomą dziewczynę. Stała się moją ofiarą. Podczas orgazmu wywaliło mnie ale... Byłem rozluźniony i spokojny. Spróbowałem fiksacji oczu. Momentalnie wróciłem do snu. Tym razem byłem u siebie w domu. Pokój był salą informatyczną. Jeden komputer był włączony na youtube. Jakiś film leciał. Zatrzymałem go i spróbowałem włączyć ulubioną piosenke. Zatrzymałem się tu i pomyślałem "hmmm, skoro jestem w śnie to czas to wykorzystać". Pomyślałem chwilę o tekście piosenki i włączyłem film dalej. Zamist jego z głośników wydobywał się dźwiek mojej ulubionej piosenki. Ucieszyłem się i zacząłem śpiewać w rytm z komputera. Tekst znałem więc moja podświadomość też miała z czego czerpać muzykę. Była fantastyczna, idealnie odwzorowana. Nie które teksty były po zmieniane, ale brzmiały lepiej niż w rzeczywistości. Usłyszałem jak ktoś wchodzi do domu. Trochę się przestraszyłem. Poszedłem do przedpokóju i zamknąłem drzwi. Kuchnia na przeciwko była ciemna i straszna. Pomyślałem wtedy o swoich sennych lękach. Zobaczyłem czarną postać... Wyglądała jak szkielet z czarną peleryną i kosą... Tak się przeraziłem! Zacząłem krzyczeć, aby się zatrzymała ale pędziła i machała kosą. Wydobywał się z niej charakterystyczny dźwiek <chup, chup>. Muzyka przestała grać... Miałem coraz mniej siły i spróbowałem się obudzić siłą woli. Na początku myślałem, że sprawi mi to kłopot ale tak nie było... Obudziłem się.
RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 04-01-2015 ------------------------Noc 03/04 stycznia 2015r----------------------- Przed snem słuchałem sobie muzyczki. Po godzinie relaksowania czułem, że powoli odpływam (mój sen przerywała muzyka). Odłożyłem telefon i dosyć szybko zasnąłem (około 2:00). Obudził mnie budzik do WBTB (7:10). Nie pamiętałem żadnych snów. Byłem strasznie zmęczony ale dałem radę. Wziąłem słuchawki na uszy i puściłem ulubione piosenki. Nawet podczas słuchania oczy same mi się zamykały ale się nie poddałem. Po 15 minutach zmęczenie znikło ale nadal troszkę mi się chciało spać. Po następnych 5 minutach (7:30) poszedłem się załatwić. O 7:35 leżałem w łóżku i zasnąłem bardzo szybko 7:40. Generalnie nie chciało mi się myśleć o niczym ale wtrąciło mnie w paraliż, który szybko zleciał. Znalazłem się w szkole. Powiedziałem wtedy: O to już śnie... Wtedy w głowie przed snem ustanowiłem sobie myśl (0 seksu) . Pospacerowałem, jedynym problemem to była jakość, która była jakby zamglona. Po paru minutach spacerowania i testowania kontroli (która znacznie u mnie spadła, ze względu na opuszczenie w świadomym śnieniu, miałem jeden na tydzień, a nie tak jak kiedyś po 3 tygodniowo), straciłem kontrolę i nie pamiętam co było dalej. ----------------------------------------------------------No i ponownie znalazłem się w śnie świadomy. Byłem na alejkach niedaleko mojego domu. Teren był troszkę pozmieniany. Jakieś dwie projekcje mnie męczyły, mówiły do mnie jakieś bzdury. Powiedziałem do nich: dajcie mi spokój. Chciałem spróbować szczęścia w kontroli. Przypomniałem sobie wyznaczony cel z przed dwóch albo miesiąca. Wysokie skoki. Popatrzyłem w niebo i zobaczyłem samolot. Spróbowałem do niego podskoczyć ale senna grawitacja wygrała. Podskoczyłem zaledwie metr. Potem spróbowałem ponownie ale nie w samolot tylko po prostu skakać wysoko. Skakałem i tutaj było prościej. Odbijałem się w miejscu na dwa metry, beton zamiast być twardy to był miękki jak trampolina, co mnie zdziwiło. Obok zobaczyłem kraty, a za nimi wysoki, żółty trzepak. Projekcja do drugiej projekcji: a pamiętasz jak tam wchodziłeś? Skoczyłem na kraty i przypomniałem sobie o koleżance, która może mi się podoba <szczerbol> i zawołałem: Iza!! . Usłyszałem czyiś głos, szczerze nie pamiętam co mówił ale był znajomy. Wszedłem na trzepak i podziwiałem widoki. Teren był niezwykle podobny do tego, który śnił mi się w tych snach nieświadomych... Hopsasa się skończyło, wróciłem do ciała, który był pod wpływem paraliżu. Chyba dałem się wciągnąć... Byłem u siebie w domu. Poszedłem do kuchni i zobaczyłem brata, który pisze lewą ręką. Zapytałem się: to ty też trenujesz jak ja? Odpowiedział twierdząco, tylko dodał, że jak był młodszy to się w to bawił ale teraz postanowił to podszlifować. Zadał mi pytanie: a tobie to po co? Nic nie odpowiedziałem ale pomyślałem "najpierw pytają po co, a potem jak". Następnie znalazłem się pod centrum handlowym "Plaza". Słońce świeciło, była piękna pogoda. Stałem tam bez celu i zobaczyłem tatę z bratem i siostrą, wracających od weterynarza (mój kot się niedawno źle czuł). Zapytałem się "co mu jest?". Odpowiedział, że ma jakieś pęcherze mleczne w pęcherzu ? Heh. Wtedy czekaliśmy na pasach i jakiś dziadek się pyta mojego taty: Ty, a może byś mnie podwiózł? Wtedy tata przebiegł na czerwonym świetle na drugą stronę ulicy (nie mal potrącił go tramwaj) i poszedł... Zdziwiła mnie jego reakcja. Następny sen był trochę dziwny... Byłem w jakimś dziwnym pomieszczeniu wraz z: wujkiem, ciocią, siostrą, jej chłopakiem, siostrzenicą, babcią i chyba tatą. Wspólnie zwiedzaliśmy pokoje? Kiedy weszliśmy do ostatniego wszędzie zaczęła się pojawiać lawa, czułem się jak podczas starych zabaw z bratem, kiedy bawiliśmy się, że na ziemi jest lawa i chodziliśmy po meblach. Tak też się działo i uciekaliśmy do następnych pokoi. Ten kto się ubrudził lawą musiał zostać zjedzony przez zombie. Przy ostatnim pokoju trysnęło na mnie troszkę lawy i mnie oparzyło w dziwny sposób. Lawa miała kolor czerwonej jajecznicy :d. Pomyślałem "może nikt nie zauważył"... Wtedy przede mną pojawił się wujek z całą nogą w lawie. Zapytał się mnie "co ja mam na nodze?". Powiedziałem mu, że lawę. Ujrzałem wielki telewizor 50 cali i komputer oraz xboxa. Zapytałem się babci co to, a ona powiedziała, że jakiś "game'ing room". Potem wiadomośc o zombie znikła i usiadliśmy do stołu. Siedziałem na kanapie z siostrzenicą dwu letnią. We śnie umiała mówić jak dorosła dziewczyna, wtedy mnie to zdziwiło. Wstałem od stołu i powiedziałem: Czy ja śnię? TR był pozytywny, niestety chwilę po tym mama mnie obudziła, musiała się dostać do szuflady w komodzie, która jest za łóżkiem . Po tym kiedy się położyłem przyśnił mi się dosyć dziwny sen. Zostałem zaproszony na jakąś imprezę. W pokoju, gdzie impreza się odbywała, wszyscy byli dziwnie ubrani. Szedłem między widowniami i przyglądałem się kobietom (nie bałem się konsekfencji, jakaś częśc mnie wiedziała, że śnie, podejrzewam sen o LD). Zrobiłem pare świnskich rzeczy heh. Na końcu była moja koleżanka, pocałowałem ją (we śnie chyba byliśmy parą). Wspólnie poszliśmy do jakiegoś pokoju, posiedzieliśmy, pogadaliśmy i jak wyszliśmy zobaczyliśmy jakiś występ. Aktorka miała jakieś zadanie wykonać, ale się bała i zająłem jej miejsce. Wszedłem w kostium i podszedł do mnie Michał Karmowski mówiąc moją rolę. Z koleżanką poszliśmy na przeciw jakiegoś radaru pogodowego. Staliśmy i rysowaliśmy jakieś chmury nad polską (odtwarzaliśmy odczyt chmur nad polską, ona rysowała, a ja jej tłumaczyłem co i jak). Było to troszkę dziwne... Nie wiem czy ten sen, który teraz jeszcze opiszę nie był połączony z tym wyżej. Opuściłem dom i usłyszałem wieść o jakiś zombie... Uciekły z banku "Ariol bank" czy coś takiego? XDD. Namawiały ludzi, żeby zakładały konta dla zysku i kradły dane osobowe. Następnie zabijały. Wszędzie była panika, a działo się to tylko na wybranym obszarze. Obok był jakiś ciemny dom. Strasznie dużo rzeczy się działo tylko ten sen ciężko mi jest opisać ze względu na jego fantastyczną i senną treść. <ke> Troszkę sobie zrobiłem przerwy od notowania snów ale mimo to pamięć się nie pogorszyła. Przez ostatnie te dwa dni wolnego (noc niedziela-poniedziałek i poniedziałek-wtorek) zrobię WBTB i opiszę wszystko w dzienniku. Może jakiś długi LD się trafi, jak za dawnych czasów :d. RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 05-01-2015 ------------------------Noc 04/05 stycznia 2015r----------------------- Zasnąłem chwilę po 3. 1 sen odbył się w szkole. Szedłem korytarzem i zaczął się ze mnie śmiać taki jeden typek. Na ogół nie biję ludzi ale podszedłem do niego i go ostrzegłem. Nie przestał, a ja się wnerwiłem i go uderzyłem, ale był to taki nie techniczny cios , że połową pięści uderzyłem w ścianę, a poza tym w snach zawsze moja siła uderzeniowa spada... Wtedy wszyscy się zaczeli ze mnie śmiać, trochę się zawstydziłem. Ludzie zaczeli gadać, że ten typek byłby w stanie mnie pokonać. Dzwonek zadzwonił, weszliśmy do klasy. O dziwo było tylko pare osób i ja.Po tym śnie się odrazu obudziłem, była gdzieś 5:20. Wydaje mi się, że 1 cykl z fazą rem ale pewnie się mylę. Brrr... Kolejny sen dosyć fajny. Byłem w jakimś hotelu. Zająłem sobie pokój do spania. Była ze mną moja kalamondyna (cytrus, którego hoduję) i jeden pestkowiec w jego doniczce (we śnie wykiełkował, w rzeczywistości nie). Położyłem je na parapecie obok innych kwiatów osób z hotelu. Były całkiem ładne. Był to jakby most z oknem po środku ściany. Wiatr wiał mocno. Opiekowałem się nimi. Po kilku minutach zorientowałem się, że w koncie mostu jest taki ogromny pająk niedaleko mojej głowy <con>. Kudłaty na stercie pajęczyny. Najgorsze jest to, że ten most prowadził do wyjścia, a ja ze świadomością, że ten pająk tam jest bałem się wyjść z hotelu. Poszedłem do obsługi powiedzieć im o tym "małym problemie". Niestety kiedy wróciliśmy, pająka nie było ale zobaczyłem pajęcznę, która prowadziła do mojego kwiatka. Brrrr. Tak się tego bałem... Następnie rozkminiłem, że jest drugie wyjście. Wybrałem się tam ale niestety... Kolejny pająk... Brązowy, trochę mniejszy ale przerażający... Obok był zjazd dla aut i mogłem iść na około ale znacznie dłużej. Potem ktoś organizował imprezę paintbala i ludzie się strzelali. Poszedłem sprawdzić co z moimi roślinkami i we śnie cytrusa zaszczepiłem i pęd się nie przyjął, co zakończyło się zasuszeniem tej części. Pestkowiec rósł zdrowo. W pewnym momencie postanowiłem uciec. Kamera zamieniła się w widok trzecio osobowy. Wsiadłem do jakiegoś auta i uciekałem stromą drogą, jednocześnie widząc kogoś na rowerze (chyba we śnie byłem w dwóch miejscach naraz :O). Goniła mnie straż miejska. Kolejny sen jakiś beznadziejny. Mój brat miał nowy telefon i grał na nim w jakąś chinską grę. Przez 3 godziny w nią bez przerwy grał, a ja przypadkowo usunąłem mu wszystkie poziomy . Strasznie się przejmowałem i jak próbowałem mu to przejść od nowa to 1 poziom mi sprawiał problem (trzeba było ułożyć specjalną sekwencję klocuszków <szczerbol>). Chciałem mu powiedzieć o tym ale nie dawał mi okazji, bo co chwilę zmieniał temat i gadał jak w filmach kiedy ktoś własnie próbuje takiej osobie coś przekazać.Budzik nastawiony na 8:30 zadzwonił. Nie pamiętałem snu po obudzeniu (chyba trafiłem w N-Rem). Rozbudzałem się tak samo jak wczoraj, tyle że przez 15 minut. Miałem problemy z zaśnieciem i się obawiałem, że zepsułem WBTB ale gdzieś po 30 minutach po wierceniu się zasnąłem. Byłem w jakimś lesie nad jeziorem. Chyba na rybach. Obok w namiocie był znajomy mojego taty z żoną. My też mieliśmy namiot. Słabo pamiętam akcję, następnie wywaliło mnie do ciała podczas paraliżu. Skupiłem się, bo sen który był przed chwilą miał ciekawą treść do zrealizowania (tzn. ładna żona, jezioro pełne wody, możliwośc kontrolowania tego <szczerbol>). I udało mi się wrócić do snu ale nie tego. Byłem w domu. Zrobiłem TR i wynik w 100% pozytywny. Zastanawiałem się co by zrobić. Miałem ochotę pośpiewać ulubione utwory. No to na pierwszy ogień poszło imagine dragons - demons. Śpiewałem dosyć dobrze, miałem bardzo dobry humor w LD. ADA i sen był bardzo przejrzysty i realistyczny. Chciałem zeskoczyć z okna ale troszkę się bałem. Złapałem się parapetu, spojrzałem w dół i było dosyć wysoko. Kiedy się upuściłem stała się dziwna rzecz... Pod moimi nogami pojawił się balkon! Jak się zdziwiłem, pomyślałem wtedy (już spadłem??). Ale jak się rozejrzałem i zobaczyłem balkon to pomyślałem czemu nie. Okno było otwarte, a w środku była nawet ładna kobieta <szczerbol>. Poświntuszyłem i wróciłem do ciała. Po tym znowu pojawiłem się w domu. Coś przyciągnęło mnie do komputera. Zagrałem w grę (w LoLa) i straciłem świadomość. Po chwili gdzieś w połowie gry udało mi się ją odzyskać. 1 rzecz, którą zrobiłem to się ucieszyłem, że udało mi się uświadomić po raz pierwszy grając w grę. Druga to poszedłem do przed pokoju. (Dużo osób mówi, że we snach da się wejść do lustra, nawet istnieje TR z lustrem, u mnie nigdy nie działa...) Stanąłem przy lustrze i dotykałem go. Potem wziąłem rozbieg i spróbowałem do niego wejść. I tak z 4 razy i mi się nie udało. Bzdura! To nie do wykonania, chyba, że z wyższą kontrolą i niższą świadomością. Po tym usłyszałem jak ktoś puka do drzwi. Postanowiłem ich nie otwierać. Sen zamienił się w sen o LD. Zbyt ciekawich rzeczy nie robiłem, a mianowicie dostałem jakiegoś helpa od podświadomości do urozmaicenia LD (snu o LD). Przeczytałem książke, w której było coś napisane (historia bohaterów LoLa). To ja szukałem tych najseksowniejszych bohaterek <szczerbol>. Odwiedziłem dwie takie. W następnym śnie wybrałem się do darmowego klubu. Można było grać tam w co się chce. Zapisałem się u pani, którą była woźna z mojej szkoły xd. 1 trening patrzyłem się jak grali. Potem dołączyłem i grałem z nimi w siatkę. Zapytałem się kiedy następny trening, to usłyszałem o 19:30 2 razy w tygodniu. Dni nie usłyszałem to zapytałem się wtorek i czwartek? Tak. Wszyscy się spotkali u mnie w domu i graliśmy tam w nogę (nie nawidzę tego sportu ). Proponowałem im grę w siatkę ale magiczną mocą (pewnie psułem treść snu) piłka się rozpompowała i wróciłem do gry w nogę. Sen troszkę dłuższy, ale to tak w skrócie.
RE: Dziennik snów Tymoteusza - Dream Walker - 17-01-2015 ------------------------Noc 16/17 stycznia 2015r----------------------- Ustawiłem budzik do WBTB na 5. Nie obudził mnie :/. Za to obudziłem się o 5:54 i rozbudzałem się przez 15 minut. Na początku pamiętałem sen ale jakoś tak wypadł mi z głowy. Obudziłem się po kolejnych snach o 7, jednak nic nie pamiętam xd. Potem postanowiłem zrobić coś ciekawego, tzn. zacząłem sobie buszować w wyobraźni (tak jak większość lubi tak robić przed snem). Po pewnym czasie pojawiłem się w myślach! (Sen!). Spontanicznie w szkole, obok ubigacji. Poszedłem tam i kiedy się tam znalazłem na ryj wyskoczył mi jakiś typ w kapturze, który miał przerażającą twarz. Wróciłem do paraliżu, który był nie przyjemny. Boję się paraliżów mimo to, że nie ma w nich zmory tylko jakieś odczucia kinestetyczne. Obudziłem się. Pomyślałem, że spróbuję ponownie... Tym razem skupiłem się na odczuciach kinestetycznych, ciekawe rozwiązanie... Polegało to na tym, że wizualizowałem sobie, że chodzę... Nic więcej. Powoli w pamięci odtwarzałem uczucie chodzenia, kiedy po pewnym czasie poczułem jak te wrażenie staje się intesywniejsze. Uczucie jakby się miało nogi w wodzie i chodziło. Pojawiłem się w tym samym miejscu. Odczuwałem niepokój i byłem ostrożny, ale kiedy przeszedłem obok ubigacji spotkałem gościa, który powiedział mi żebym wszedł do ubigacji, bo mam na twarzy pryszcza. Zrobiłem to i w lustrze nic złego nie widziałem (miałem dłuższe włosy niż aktualnie). Spróbowałem zrobić coś z lustrem. Obróciłem się i walnąłem z całej siły, bo pomyślałem, że mnie wciągnie. Potem zobaczyłem okapturzonego. Zaatakował mnie strachem xd. Sen się zamieł w paraliż. Spróbowałem w nim trwać, ale się bałem. Po paru sekundach do pisku i braku możliwości ruchu oraz mrowienia doszło uczucie duszenia... Jakby ktoś siedział mi na klatce piersiowej. Ruszająć małym palcem obudziłem się. Stwierdziłem, że tą techniką mogę ominąć paraliż. Ustanowiłem sobie co zrobić, żeby znowu nikogo strasznego nie spotkać. Wtedy powiedziałem: Sen jest płytki przez pare najbliższych sekund, potem strach mnie już z niego nie obudzi. Wróciłem do tego samego. Naprawdę, ciekawe uczucie, kiedy to z wyobrażeń coś zamienia się w prawdziwe ale senne odczucia .Pojawiłem się we śnie. Postanowiłem ruszać się powoli i patrzeć w ziemie. Kiedy projekcje się na mnie popatrzyły i rzuciły z pięściami. Niektóre miały przerażającą twarz. Postanowiłem stłumić uczucia, ale krzyknąłem: DOSYĆ! Dało to dobre efekty. Wszyscy się ode mnie odsuneli i zaczeli żyć swoim "sennym życiem". Postanowiłem przejść do zabawy. Zobaczyłem parapet. Przed snem widziałem filmik jak ludzie skaczą na metrowe przeszkody z opon obu nóż. Było to strasznie ciekawe. Stanąłem przed parapetem i podskoczyłem. Było to tylko 120cm, może 100cm. Udało mi się. Przeszedłem do czego innego. Jako iż byłem w szkole, to projekcje znajomych też były w pobliżu no i koleżanek xd. Zacząłem wołać jedną osobę i zobaczyłem ją na schodach. Porozmawiałem z nią o moich uczuciach itp. I zrobiłem to co chciałem. Buzi buzi. Potem przeszedłem się po szkole i szukałem kogoś do "zabawy". W miarę się opamiętałem i przestałem szukać, bo to tylko strata czasu. Wiadomo, podczas snu mogę WSZYSTKO, a nie tylko to ;d. Wróciłem po schodach na półpiętro w szkole, gdzie są krzesełka i widok na hol. Podrodze strałem się skupić na odczuciach i realności. Znajome uczucie, bardzo realne ale jednak czegoś brakowało do perfekcji. Trochę płytki. Za wielkim oknem, była piękna noc. Usiadłem z koleżankami i i moją senną miłością i na korytarzu działo się coś dziwnego. Z pokoju nauczycielskiego wyszli jacyś szamani i robili występ. Jakieś tańce, zwierzęta, obrazki... Jak w cyrku. Nie zrozumiałem tego. Po tym postanowiłem przejść się po świecie i po robić to co mi się zachce. Na pożegnanie pocałowałem towarzyszkę xd. Ze skoczyłem ze schodów. Na polu była piękna noc, czerń, wielki księżyc. Gwiazd nie widziałem ale i tak ten widok był jak z bajki. Po chwili jednak zrobił się dzień. Pamiętam jak coś robiłem we śnie lewą ręką, bo prawą było mi niewygodnie. Jednak nie pamiętam co to było, chyba otwieranie drzwi kluczem albo picie wody. Lekko się stłumiłem i wciągnąłem w fabułę snu. Zobaczyłem żołnierzy. Zwerbowali mnie i moich kolegów do wojska. Strasznie się przejąłem i zrobiło mi się smutno. Poszliśmy na trening. Dali nam jakieś lotnie, które służyły do latania (jak w Far Cry 4). Mieliśmy przeskoczyć kanion. Nasz "szef" nam tłumaczył jak to dobrze przeskoczyć itp. Ale ten widok wydawał mi się znany i już wiedziałem jak to zrobić... Wziąłem rozbieg, podskoczyłem raz i odbiłem się drugi i zacząłem szybować... Fajne uczucie, przeskoczyłem to co miałem i wpadłem w świątynię obok. Zrobiło mi się tęskno za dziewczyną z wyżej i zacząłem ją wołać. Wykorzystałem tutaj element z LD, odczepiłem się od grupy. Za lasem, w którym się znajdowaliśmy była szkoła. Obok niej ją zobaczyłem. Zacząłem jej gadać, co czuje, żę tęsknie itp. Ale ją to nie interesowało i zrobiło mi się smutno. ADA. Wróciłem do gry xd. Mój dom był niedaleko szkoły, jednak w realu jest inaczej. Wróciłem do domu, moje uczucia do dziewczyny narazie zniknęły, albo we śnie o nich zapomniałem. Zobaczyłem, że nie mam butów. Kiedy wszedłem do domu, pomyślałem, że w dzisiejszym LDku jeszcze nie skakałem z okna. Przypomniał mi się sen nieświadomy, który był w środku epizodu. Pomyślałem, że spróbuję użyć "lotni". Wziąłem rozbieg i skoczyłem. W powietrzu machnąłem rękami jak podczas pływania, (ręce przed siebie w kształcie strzałki i rozłożyłem je). Zacząłem latać, jednak chwile potem utknąłem na drzewie xd. Była to śmieszna chwila, bo nie przypuszczałem, że coś takiego się stanie. Złamałem gałąź i upadłem na gołe stopy, nie bolało. Postanowiłem się obudzić. Dwa razy mój trik na obudzenie i mi się udało. Większośc pewnie myśli "budzić się z LDka? Po co?". Ja poczułem taką potrzebę, poza tym muszę poćwiczyć kontrolę i następnym razem będe próbował manipulować senną rzeczywistością xd. W środku nocy pamiętam mały urywek. Na chemii w realu mamy temat o wskaźnikach i sprawdzamy ph różnych substancji. We śnie rosło wielkie drzewo granatu i wziąłem jeden owoc i wyjąłem z niego nasiona. Wsypałem je do szklanki z wodą? Woda zabarwiła się na niebiesko. Nie wiem czy ta technika, którą wykorzystałem dzisiaj do LD to MILD. Możliwe, tylko, że to wersja dla kinestetyków, czyli m.in dla mnie :p. Wypróbuję ją jutro jak się zawiodę na WBTB. .
|