26-05-2011, 20:33
Ostatni śnił mi się kolega Sławek, który zmarł tragicznie w pożarze. Widziałem go na cienkim gzymsie, i non stop odwracałem się, aby sprawdzić czy to jest on na prawdę. Aż w pewnej chwili chwycił mnie za nogę, i powiedział że już coraz bardziej gnije. Obudziłem się natychmiast, bo strach był duży.






Jak w pewnym momencie wyszedłem na górę, to zastał mnie śnieg, trochę się zdziwiłem że dalej robimy fundamenty a tu już nadeszła zima. I jeszcze jedno miałem ze sobą butelkę z napojem, ale tam było wino tak dla nie poznaki