juras
#1
Obudziły mnie o 6 rano hałasy z sąsiedniego akademika. Gruba impreza. Zamknąłem okno i próbowałem przez około 20 minut usnąć. Po tym czasie czułem się senny i zmęczony, przestałem na kilka sekund myśleć, tak po prostu jak zgasić światło. To ostatni moment jaki się pamięta przed zaśnięciem. Ale ja byłem świadomy, obraz mi się rozmazał, zacząłem tak jakby przyśpieszać, mijając te kształty, najczęściej długie i cienkie kreski. Taka podróż z dużą prędkością przez galaktykę. Trwało to z 3-4 sekundy do momentu gdy ujrzałem własny pokój. W identycznej perspektywie jakbym normalnie otworzył oczy. Ten sam widok. Czułem, że mój 'wzrok' wychodzi przed moją twarz bardzo powolnym tempem. Cały czas słyszałem dosyć głośno utwór, muzykę której słucham. Na pewno nie pochodziła z tej imprezy z innego akademika. Na pewno takiej nie znają. Konkretnie jedna piosenka Hooverphonic, pochodziła z głowy, jakby z centralnego jej punktu. Widziałem jak powoli mój wzrok zbliża się do ściany, do której bylem zwrócony, po kilkudziesięciu centymetrach powoli zacząłem się unosić i odwracać. Ujrzałem swoje ciało w pozycji w której zasnąłem, cały czas śpiące. Wszystkie rzeczy w pokoju były realistyczne. Byłem spokojny, nawet trochę podekscytowany. Podróżowałem po pokoju kilkadziesiąt sekund, powolnym tempem. Zdarzyło mi się spojrzeć na moje ciało jeszcze raz lub dwa.
Sam sobą kierowałem. Nie miałem problemów. aczkolwiek nie miałem wpływu na tempo.
Nagle muzyka ucichła. Nastąpiło wrażenie że ktoś łapie za klamkę do mojego pokoju, otwiera drzwi, chodzi po nim w twardych butach, wychodzi, po chwili znowu próbuje wejść. Z początku myślałem że mi lokatora nowego wrzucili i się wprowadza, ale jak się zastanowiłem to było to niemożliwe. Nowy lokator może się pojawić dopiero w październiku i to w godzinach południowych. Może to złodziej, chociaż drzwi były zamknięte, klucz miałem tylko ja.
Powoli ogarniał mnie lęk, nie wiedziałem co robić. Nie widziałem wtedy nic. Nie wiem jak to opisać ale nawet ciemności nie widziałem. Jakbym stracił wzrok, kompletnie nic. Przerażenie brało górę. Stwierdziłem że muszę się obudzić. Więc próbuje otworzyć oczy, ruszyć rękoma. Nic! Paraliż całkowity! Nogi tak samo. Tak to trwało kilka sekund, cały czas będąc już w panice. W końcu się poruszyłem, udało mi się otworzyć ledwo oczy, czując się niesamowicie zmęczonym. Te kilka sekund to jakby czas powrotu tej 'duszy' do ciała. Nikogo nigdzie nie było, cisza absolutna. Godzina około 7.
Szybko zrozumiałem co się działo. Przerażenie minęło, a poczułem się wręcz euforycznie, podnieciłem się i chciałem jeszcze. Więc zasypiałem cały czas kontrolując świadomość. Przestałem myśleć.
Miałem jeszcze dwa świadome sny :)

SlaviaConsesiao: Nieodpowiednia kategoria i dział. Przenoszę do notatnika i dostosowuję nazwę tematu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Hehe pełna akademicka klasyka ;)
Wszystko miewam identycznie, tylko jedno mnie zdziwiło. Jak w tym LD zdołałeś wymyślić, że to nie możliwe, że współlokator.
Często w ld mówie sobie na głos datę a ta różni się od realnej nawet o parę miesięcy. W przód lub w tył ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1