Wojna, powódź, papież, demon
#1
Pisze na świeżo, bo nie jestem do końca przytomny jeszcze, bo dopiero wstałem, więc jak składniowo będzie beznadziejnie to przepraszam. Nigdy takiego snu nie miałem, niby na początku świadomy, a jednak nie.
A więc tak od samego początku :
Chodziłem po jakiejś galerii handlowej i szukałem czegoś dla siebie, wszędzie drogie ciuchy którymi jarają się małolaty, a ja miałem mało kasy przy sobie i chciałem sobie jakąś czapkę kupić. Kupiłem jakąś czerwoną z napisem Arrive. Potem wjechałem po schodach szukalem dalej, zjechałem i znowu znalazlem się w tym samym sklepie i znowu kupowałem tą samą czapkę, spojrzałem się na sprzedawczynię i w tym samym momencie wbiegło kilku chłopaków w wieku około 18-25 lat, spojrzałem na nich, potem znowu w lewo i sprzedawczyni zamieniła się w jakiegoś faceta. Chłopacy się pytają " Kocie, co mamy robić? Pałować, zabijać? " a on odpowiedział : " Jeszcze poczekajcie chwile ". Wtedy przeteleportowało mnie na jakąś skarpe. Ludzie uciekali, zabijali się, przepychali, zwalali z takich wzniesień, na które się wchodziło schodami zbudowanymi przez naturę. Ludzie się bali, że Wisła miała bardzo duży odpływ i że idzie jakaś powódź i ma wylać. Była przeszłość, na oko z 50 lat wstecz moze i więcej. Wisła miała się ustabilizować na nowo, ale jakieś wielkie fale się pokazały, wszyscy zaczęli uciekać, ja wszedłem po tych schodach na jakąś góre gdzie była jaskinia, miała wyjście z dwóch stron, stało ze mną kilka osób i jakiś skurwiel zrzucił jakąś kobietę z tej góry, więc my zrzuciliśmy jego. Jak zszedłem już na dół żeby sprawdzić co się w końcu stało, wszystko wyglądało w miare normalnie, tyle że bez zabudowań, świeży brzeg rzeki, ale obok był już zbudowany parking dla samochodów, lekko zalany, wszędzie krzaki i pomost między nimi. Znowu teleport na jakiś balkon obudowany szkłem, czasy teraźniejsze, siedzę z jakimiś ludzikami na balkonie, palę papierosa i coś mi tu nie grało, te ciągłe zmiany otoczenia. Złapałem się za nos, mogłem oddychać - dawno nie miałem LD uspokoiłem się w 5 sekund, i mówię projekcjom że to sen, i że mogę teraz wszystko bo się uświadomiłem, one że jak to tak, i co ja za głupoty gadam. No to powiedziałem, że im pokażę, zamknąłem oczy i pomyślałem sobie, że chce latać, tak jak kiedyś w snach. Ledwo co się uniosłem, nie potrafiłem latać tylko grawitacja była dla mnie " trochę mniejsza " i skoczyłem jak ludziki na księżycu. Złapali mnie za dwie ręce zebym nigdzie im nie odleciał tylko i zaczęli się ze mnie śmiać. Miałem sygnet na palcu i powiedziałem że zrobimy jeszcze jeden test i jak dotknę kogoś tym sygnetem to go zamienię w papugę Arę. No i tak się stało, a oni szok. ( Te projekcje to moi znajomi ) Zamknalem oczy i tutaj juz traciłem świadomość - chciałem żeby pojawił się JP2. Pojawił mi się na szyi jakiś wisiorek z ampułką z kryształkami jakimiś w środku wyrzuciłem go a on zaczął lewitować przed nami, zaczął z niego wydobywać się dym i ze światła pojawił się papież rodak. Przywitałem go, i zapytałem się, co oznaczał ten sen, dlaczego to wszystko tak wyglądało, i czy to dzieje się tylko w mojej głowie czy o co chodzi? (już straciłem świadomość) Uśmiechnął się, powiedział mi że to wszystko dzieje się w mojej głowie, dzięki szyszynce i to nie jest zwykły sen, tylko wizja, która ma mi uświadomić coś. Spytałem się co? Odpowiedział mi " wstyd " "Wstydzisz się synu, i nie potrafisz wyzbyć z siebie wstydu z przeszłości " (Nie wstydzę się niczego, chyba że jest to gdzieś głęboko zakorzenione) Rozmawiał ze mną ciągle mądrościami typu

'widzisz synu, ludzie walczyli, pozapominali o człowieczeństwie, bali sie, a teraz zaluja'

'stabilizacja? poziom wody zawsze sam sie wyrowna, trzeba zajac sie czyms innym przez ten czas, zeby go nie zmarnowac bo jego nigdy nie odzyskamy'

cała  rozmowa była bardzo emocjonująca, a w międzyczasie pojawiały się 'duchy' które przychodziły do JP2 po komunię. Byliśmy dalej na tym balkonie obudowanym szkłem, a w domu za oknem pojawiła się czarna postać, zaczęła biegać po domu, po ścianach, nie było widać jej twarzy, tylko samą sylwetkę. Zaczęła pukać w okna dobijać się, gryźć te okna kłami, i chciała się do nas dostać. Nie bałem się, a w tym samym momencie JP2 powiedział " Muszę już odejść synu, bo jestem potrzebny tam, gdzie kiedyś się spotkamy ". Zaczynał zanikać, złapał mnie za rękę, ja jego. Potem usiadłem na jakiejś ławeczce która była na balkonie, z tyłu usiadła koleżanka, przytuliła mnie, z przodu kolejna, nie wiedziałem co się dzieje, zaczęło wszystko wirować, zmieniać kolory ja zacząłem płakać i obudziłem się ze łzami w oczach. Nie jestem jakis super religijny, jestem praktycznie nie wierzący, dlatego zdziwiło mnie to wszystko.
Jak się przebudziłem zapisałem sobie odrazu pytania " Dlaczego JP2? " " Czemu w miedzyczasie gdy rozmawial ze mną, pojawiały się duchy którym dawał komunię? " "Czemu pojawił się demon za szybą? " "Czemu czas się cofał a potem wracało to do normy? " "Czemu ludzie się zabijali?" "Czemu wisła stabilizowała swój brzeg, co to miało oznaczać?""Czego się wstydzę?""Dlaczego pojawił się z kryształu, z dymu?""Czemu płakałem?"
No ogólnie może mi ktoś to zinterpretować i rozpisać wszystko, bo mi głowa pęka jak tylko o tym pomyślę, nie miałem nigdy takiego czegoś, to było chore :D

// edit Pamiętam ze jeszcze zapytałem go, dlaczego nigdy mi się nie pojawił w śnie, odpowiedział, że nigdy nie czuł takiej potrzeby, żeby się pojawić i mnie przed czymś ostrzec
"Na ja­wie świat jest dla wszys­tkich je­den i ten sam; ale we śnie każdy ucieka do włas­ne­go świata."



Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
No genialny sen :)
Typową interpretację można zastosować tylko na przedświadomym etapie tego snu. W początkowym stadium powszedniość dnia zaburza zaskoczenie i poczucie zagrożenia wywołane pojawieniem się młodocianych. Kluczowe wydaje mi się to uczucie, kiedy interaguje się z czymś, co tylko potencjalnie może być groźne np. spotykając losowego człowieka w ciemnej uliczce. Spróbuj sobie przypomnieć taką emocje z ostatniego okresu w realu. Twoja niepewność i podejrzliwość we śnie nadaje tym postaciom cechy realnych agresorów, a stamtąd skojarzenia doprowadzają do zobrazowania refleksji ogólnej o niegodziwości i złu rodzaju ludzkiego. We śnie przeżywasz więc film zbudowany z takich przemyśleń - ludzkie zachowania w kontekście przeszłości, w kontekście zagrożenia czy czasów apokaliptycznych. Podejrzewam, że kiedyś musiałeś o tym sobie dumać.

Na dalszym etapie snu prosty przekaz jest zaburzony przez dynamikę świadomych procesów myślowych. Skoro nie jesteś jakimś fanem JP2, to potrzeba rozmowy z nim najpewniej wyniknęła z chęci kontaktu z jakimś autorytetem, symbolem mądrości, który mógłby odpowiedzieć na nieodpowiadalne pytania. Motyw przywołania - światło, kryształ i dym, to oczywiście krzywe lustro pontyfikatu ;). Jego odpowiedzi oceniałbym w kontekście twojego własnego wyobrażenia rozważnej, obiektywnej i krytycznej oceny snu sprzed momentu. Tak jakby ciebie po przebudzeniu zapytać co oznaczała rzeka, dlaczego ludzie ze sobą walczyli, skąd ten sen itd, oczywiście okraszone senną losowością. Być może motyw wstydu właśnie był losowy.

Dalszy rozwój wydarzeń wydaje się ponownie wynikać z prostych skojarzeń z nastrojem powyższego etapu. Religijne uniesienie, kontakt ze świętym i nadprzyrodzonym naturalnie wiążą się z motywem schronienia przed złem ( demon za oknem ), miłością bliźniego ( bliskość koleżanek ) życiem po śmierci i duchowym rytuałem ( komunia dla duchów ).
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Kocham Cię po prostu inces <3
"Na ja­wie świat jest dla wszys­tkich je­den i ten sam; ale we śnie każdy ucieka do włas­ne­go świata."



Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Demon Tylkoja 5 1,333 16-04-2017, 18:10
Ostatni post: incestus

Skocz do:

UA-88656808-1