Vellamosen
#1
Witam
Odszukałam takie forum i otworzyłam ten oto wątek gdyż chciałabym podzielić się kimś moimi snami i w ten sposób znaleźć motywacje by w ogóle zacząć je spisywać. Moje sny są jak filmy. Z ruchomym kolorowym obrazem i dźwiękiem. Zawsze wydawało mi się to zupełnie normalne jednak w pewnym momencie dowiedziałam się że wcale nie każdy tak ma. Niektórzy śnią sny nieme a inni czarnobiałe. To co jednak wydaje mi się wszystkich nas łączy to fakt że nasze sny są niejako odbiciem tego co przeżywamy w realu. Jeśli przytrafi nam się jakaś trauma, często odtwarza się ona w snach w postaci powtarzających się koszmarów (dlatego np. dzieciom nie pozwala się oglądać horrorów). Jeśli o czymś intensywnie myślimy, np. żałując jakiejś decyzji, w snach możemy podjąć ją jeszcze raz, albo dzieje się tam coś zupełnie odwrotnego, bardziej na naszą korzyść lub niekorzyść. Często więc pewne tematyki się powtarzają. A czasem nasze sny mogą też być naprawdę wstydliwe. Ale to już inna bajka.

Moje sny najczęściej przeżywam w formie pierwszoosobowej. Będąc sobą. Czasem jednak oglądam te sceny jako widz z boku, albo w ogóle jestem kimś innym. Ale to już naprawdę rzadko. Od jakiegoś czasu zauważyłam że w snach rozpoznaje miejsca... z innych snów. Tzn. kiedy się budzę, a często nawet jeszcze we śnie zdaje sobie sprawę ze przebywam właśnie w miejscu w którym już byłam, ale w innym śnie, nie w realu. Choć oczywiście całość ma odbicie w świecie realnym, bądź też w moich wewnętrznych pragnieniach.

To na razie tyle. Dziękuję za uwagę i jeśli macie jakieś pytanie do mnie to śmiało. Za chwile wstawię pierwszy sen.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Witaj na forum :)  Powodzenia w prowadzeniu sennika!

Co do natury snów, to szczerze mówiąc nie spotkałem się nigdy z osobą śniącą czarno-biało lub bez dźwięku... Słyszałem za to, że występują takie zaburzenia (ale rzadko i są traktowane raczej jako osobliwości).
Na podstawie snów własnych, snów znajomych i ludzi z tego forum, raczej śmiało można powiedzieć, że sny zawsze są pełne kolorów, bodźców i aktywizują wszystkie zmysły (nawet smak i węch!). Jakość tych bodźców i zapamiętane po obudzeniu szczegóły zależą z kolei od pamięci snów, którą trenuje się, prowadząc dziennik, myśląc za dnia o przeżytych snach i stosując różnego rodzaju techniki wyostrzające uważność.
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Cześć :)

Ja też często mam to wrażenie podczas snu, że jestem w miejscu wyśnionym kiedyś indziej. We śnie świadomym łatwiej było się przyjrzeć temu zjawisku i okazało się, że to iluzja pamięci, po przebudzeniu rzekomo przypomniany sen okazał się nigdy nie istnieć w pamięci :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Jednym z najczęstrzych tematów w moich snach są podróże. Ale wbrew pozorom w realu poza Polską nie bywałam w wielu miejscach na świecie. 1 dzień w Niemczech, w Czechach i na Słowacji (wszystko w konkretnym celu przy samej granicy). Tranzytowo w Belgii, Holandii i Francji. No i Wielka Brytania to jedyny kraj który poznałam lepiej. Mam tam bliską rodzinę i nawet sama mieszkałam przez kilka lat.
Poza tym już nigdzie. Żadnych egzotycznych wakacji, żadnego zwiedzania europejskich stolic. Niestety nie było mi dane, choć bardzo tego pragnę co odzwierciedlają chyba moje sny.
I tak np. wczoraj byłam w Nowym Jorku a dzisiaj w Londynie. Z wczorajszego snu niewiele już pamiętam. Poza tym że stałam się członkiem jakiejś rodziny tam mieszkającej i moi nowi rodzice zabrali mnie do sklepu spożywczego gdzie przyglądałam się amerykańskim słodyczom. Tak taki ze mnie łasuch na słodycze niestety ;p. Za to dzisiejszy sen pamiętam jeszcze dość dobrze. I może nie jest on zbyt długi, ani porywający ale za to ma dużo ciekawych szczegułów...


Londyn

Z jakiegoś powodu znowu wybierałam się do Anglii, do rodziny (mieszkają w Yorkshire, a to już bardziej północna Anglia). Ale zamiast samolotu zdecydowałam się na autobus. Firmę Sindbad znam z realnego życia. Jeździłam z nimi odwiedzając siostrę kiedy jeszcze byłam niepełnoletnia i nie mogłam latać sama. Teraz jednak samolot wychodzi szybciej i zdecydowanie taniej. I w snach także częściej jednak latam samolotami. Ale tym razem padło na autokar.  Co dziwne nie siedziałam na siedzeniu, a na podłodze. Wraz z kilkoma innymi podróżującymi. Dziwacznie wtuliliśmy się jakoś w siebie i tak zasnęliśmy. Obudziliśmy się dopiero w Belgii na wybrzeżu. Czyli na końcu naszej kontynentalnej trasy. Dzięki temu nie zmęczyła nas długa podróż przez Niemcy i Niderlandy. To też nie pierwsza moja taka senna podróż na tej trasie i co dziwne w żadnym z tych snów nie dostałam się do czy z Wielkiej Brytanii za pomocą promu lub pociągu w tunelu, jak to ma miejsce w realu. W moich snach nawet nie trzeba jechać do Calais we Francji. Bo już Holandia czy Belgia położone są tak blisko Anglii, że wystarczy przekroczyć odcinek wody wielkości rzeki. A więc kraje połączone są co najwyżej mostem.
                              Tak też było i w tym śnie. Także niedługo po obudzeniu w Belgii bez konieczności pokazywania żadnych dokumentów byliśmy już na terytorium angielskim. Zamiast jednak od razu jechać dalej mój autokar zatrzymał się na czymś w rodzaju stacji benzynowej, gdzie stało już całe mnóstwo innych podobnych pojazdów. Kazali nam tam wysiąść i rozprostować nogi. Ja z jakiegoś powodu oddaliłam się od swojego autobusu docierając gdzieś w okolice budynku stacji. Wtedy zdałam sobie sprawę że nie mogę już zlokalizować mojego pojazdu. Było ich tam mnóstwo, ale żaden nie był mój. Tak jakby odjechał beze mnie. A przecież tam zostały moje bagaże!
Nie wszystko dokładnie pamiętam, ale potem zdałam sobie sprawę że właściwie znajduję się już na obrzeżach Londynu. Potem ktoś powiedział żebym wzięła taksówkę do centrum. Tak też zrobiłam i dopiero w trakcie dłużącej się jazdy zdałam sobie sprawę że może to drogo kosztować. Spojrzałam na licznik, zapytałam kierowcy, ale podał on na szczęście cenę którą mogłam zaakaceptować. Jaką to nie mam pojęcia. Wiem tylko że poczułam ulgę.
Wysiadłam przy dworcu kolejowym. Z realnego życia pamiętałam że w Wielkiej Brytanii pociągi są dużo droższe ale i szybsze niż autobusy, a mając plan aby do Yorkshire dotrzeć którymś z tych środków transportu zastanawiałm się ciągle co wybrać. Dotrzeć tam szybciej, czy taniej?
Zdecydowałam się jednak wejść do budnku dworca i podejść do kasy aby zapytać o ceny biletów. Podawałam tam realne nazwy miejscowości w których mieszka moja rodzina, pamiętając nawet o tym że moja mama się ostanio przeprowadzała. Pani w kasie kazała mi wybrać konkretna godzinę odjazdu i wtedy okazało się że pomimo tego że od początku pobytu w Angli było jasno jak w środku dnia, nadal było bardzo wcześnie rano.
Nie zdecydowałam się chyba na nic, a potem sen stał się trochę mniej logiczny i tą część słabo zapamaiętałam. Wiem że spotkałam gościa który był odpowiedzialny za to że nie odnalazłam na stacji swojego autokaru. Wiem że zrobiłam mu jakąś dziwną rzecz, zamieniając jego twarz tak że była nie do poznania. A potem chyba odzyskałam swoje bagaże.
Jakiś czas później siedziałam w pociągu, ale nie do Yorkshire. Jechał on gdzieś na południe Londynu. Czyli w kierunku tej stacji. Sama nie wiem czemu nim jechałam, ale wiedziałam że w mojej głowie zrodził się nowy pomysł, aby przed wyjazdem z Londynu skorzystać i go trochę pozwiedzać. Skoro było tak wcześnie?
W pociągu zdałam sobie jednak sprawę że moja komórka już jest prawie rozładowana. Kolejna zmora z realu. A bez tego ani rusz. Nigdzie nie zadzwonie, nie dam znać rodzinie gdzie jestem i kiedy będe, nie skorzystam z mapy by poruszać sie po obcym mieście. No masakra! Na szczęście okazało się że tak jak to bywa w nowoczesnych polskich pociągach, pod siedzeniami czekały wtyczki. A że cudownie miałam ładowarkę pod ręką, za chwilę komórka była podłączona.
Niedługo potem pociąg zatrzymał się na ostatniej stacji w Londynie. Nie chciałam wyjeżdzać poza jego granice nie wiadomo gdzie. Odczuwałam w związku z tym niepokój. Ale jego dalsze dzielnice też nie były dobrym wyborem. Sama nie wiedziałam co robić. Wtedy pociąg ruszył i zobaczyłam dziwne budynki które wydawały mi się jednak wystarczająco ciekawym miejscem, aby się tam zatrzymać i zrobić zdjęcia. Jednak było już za późno. Na szczęście pociąg ten nie zamierzał wyjeżdżać poza miasto a jedynie zatoczyć koło i wrócić na dworzec. Trochę tak jak naziemne metro.
Niestety jednak znowu za późno zorientowałam się w sytuacji i zwyczajnie nie zdążyłam wysiąść. Z jakiegoś powodu miałam sporo rzeczy do zabrania i jeszcze ta ładowarka do odłączenia... Byłam na siebie zła. Ale żeby tego było mało pociąg zatrzymał sie na kolejnej stacji, tym razem gdzieś na północy Londynu i sama nie wiedziałam gdzie pojedzie dalej i czy czasm nie opuści miasta. Ale znowu nie zdążyłam wysiąść. Do tego wstając potknęłam się o kable i upadłam rozwalając sobie komórkę, która mimo że zaczęła się zginać na pół i nie miała już w sobie karty sim, zaczęła dzwonić. Dźwięk był nieco gorszej jakości ale był, a ja wiedziałam że to moja mama. Pewnie chce wiedzieć gdzie jestem. Ale właśnie wtedy się obudziałam :p
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
wow bardzo szczegółowo i ciekawie to wszystko opisujesz, oby tak dalej ^-^
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1