Trójwymiarowa ciemność
#1
Czy też zdarza się Wam spotykać w snach trójwymiarową ciemnośc?
Czasem ją spotykam na tej zasadzie, że wygląda jak wielka czarna dziura, która pojawiła się w chodniku, albo innych miejscach. Czasem też widzę ją kłębiącą się w ciemnych kątach przy suficie. Niekiedy zdarza się, że dostrzegam w niej gwiazdy, ale to rzadkość.
Zawsze wywołuje u mnie niepokój i tylko raz zdarzyło mi się w nią wejść. Przytoczę sen w którym się to stało:

Stałam w długiej kolejce do stolika za ktorym siedziało parę osób. Wydawało się, że jest to wielki budynek urzędu. Kiedy dotarłam do stolika okazało się, ze brakuje mi jakichs papierów i musiałam chwilę za nimi pobiegać, ale kiedy wróciłam z nimi do stolika, to bez problemu dostałam stempelki w czymś co wyglądało jak paszport i dodatkowe dokumenty.
Ruszyłam w kierunku wyjścia, gdzie kłębiło się również bardzo dużo osób. Na zewnątrz była kolejka czekających do autobusu, już znacznie przepełnionego. Zaraz obok mnie stało ok. 5-letnie dzieko i zaczęło ze mną rozmawiać, z dialogu wynikło, że prosiło mnie żebym mu pomogła dojechać do centrum miasta, zgodziłam się. Po drodze było parę przesiadek do równie zatłoczonych autobusów, a kiedy wysiedliśmy w centrum miasta, był słoneczny ciepły dzień i otaczały nas bardzo wysokie budynki i tłumy ludzi. Po dość krótkim spacerze dziecko skręciło w wąską ciemną uliczkę i wołało żebym poszła zanim, co też uczyniłam. Snuliśmy się przez długi czas samotnie, po krętych wąskich coraz ciemniejszych uliczkach, aż dotarliśmy do długiego wysokiego muru porośniętego bluzczem (tu już była noc). Na jego końcu/rogu była bardzo wysoka wieża. Dziecko tam stanęło i powiedziało mi, że dalej musze iśc sama i że muszę wspiąć się na samą górę wieży. 
Wspięłam się po bluszczu i na górze była wystająca półka pod spodem której była owa ciemna dziura z dziwnie głęboką/trójwymiarową ciemnością. Włożyłam w nią rękę i mnie wciągnęła.
W tym momencie znalazłam się w zupełnej ciemności i miałam wrażenie, że jestem w dwóch postaciach jednoczesnie. Z jednej strony byłam małą sobą niesioną w dłoni przez niesamowicie wielkiego olbrzyma, a z drugiej strony byłam tym olbrzymem (chociaz nie do końca, bardziej odczuwałam po prostu jego ciało). Czułam przy każdym kroku niesamowicie silne tapnięcia, całość rzeczywistości się przy nich strasznie trzęsła.
Nagle wyrzuciło mnie do długiego korytarza jakby hotelowego. Wzdłuż niego stały jakieś donice z kwiatami, czasem jakieś kanapy, na ścianach wisiały obrazy. Wszystko było w półmroku i niemal czarnobiale. Płynęłam w powietrzu przez ten korytarz, aż zauważyłam na suficie pojedyncze litery. Zaczęłam odczytywać z nich słowa (ale je zachowam dla swojej wiadomości) i nagle korytarz się skończył strasznie białym jasnym światłem w które wleciałam i się obudziłam.

Jestem ciekawa, czy mieliście podobne doświadczenia, czy jakoś inaczej u Was wyglądało wkorczenie w tą ciemność. Czy u Was też budzi ona niepokój?

Wiem, że powyżej przytoczony sen, trochę przypomina te doświadczenia narodzin o ktorych pisał S. Grof, ale nie wiem czy faktycznie o to w nim chodziło.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Motyw ciemności nie powtarza się w moich snach. A przynajmniej nie takiej. Jedynie podczas zasypiania mogę zaobserwować moment, kiedy ciemność przed oczami nabiera wartości trójwymiarowej przestrzeni, prowokując wrażenie, że wzrok jest ściągany przez punkt w nieskończoności.
Natomiast ruch w korytarzu jest elementem notorycznie powracającym w snach i markującym uświadomienie lub intensyfikację snu. U mnie najczęściej jest to przedział pociągu, ale może to być każda lokacja, której zmieniające się szczegóły upewniają mnie, że jestem w jakimś wyraźnym ruchu. W takich momentach zazwyczaj staję się świadomy oddechu, po kilku minutach biorę głęboki wdech a całe otoczenie przyspiesza ekstremalnie, rozpraszając senną rzeczywistość. Następne spojrzenie i oddech odbywają się w bezpośrednio następnym śnie
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
(08-05-2022, 12:55 )incestus napisał(a): Motyw ciemności nie powtarza się w moich snach. A przynajmniej nie takiej. Jedynie podczas zasypiania mogę zaobserwować moment, kiedy ciemność przed oczami nabiera wartości trójwymiarowej przestrzeni, prowokując wrażenie, że wzrok jest ściągany przez punkt w nieskończoności.
Natomiast ruch w korytarzu jest elementem notorycznie powracającym w snach i markującym uświadomienie lub intensyfikację snu. U mnie najczęściej jest to przedział pociągu, ale może to być każda lokacja, której zmieniające się szczegóły upewniają mnie, że jestem w jakimś wyraźnym ruchu. W takich momentach zazwyczaj staję się świadomy oddechu, po kilku minutach biorę głęboki wdech a całe otoczenie przyspiesza ekstremalnie, rozpraszając senną rzeczywistość. Następne spojrzenie i oddech odbywają się w bezpośrednio następnym śnie


Dzięki za odpowiedź:)
Motyw korytarzy zdarza mi się od czasu do czasu, ale nie zaobserwowałam w nim nic podobnego do tego co Ty opisujesz. Lokacje zmieniam przechodząc przez dowolne przejście np. drzwi, okno, dziurka od klucza etc. Czasem wystarczy, że zacznę napierać na jakąś ścianę i po pokonaniu jej gumowatości dostaję się do innego miejsca.
Miałam np. taki sen gdzie świetnie się bawiłam uciekając przed ciemną postacią, która mnie goniła. Korzystałam w nim z przechodzenia przez wszystie ściany, okna, drzwi itp, zmieniając lokacje niezliczoną ilość razy w szybkim tempie.
Dodam, że potrafię sobie bez problemu w snach radzić z czymkolwiek co mnie atakuje albo ściga, na różne sposoby w zalezności od sytuacji, ale czasem poddaję się grze z nimi, żeby zobaczyć dokąd mnie to zaprowadzi.

Odnośnie świadomości oddechu, to dopiero teraz mam zamiar nad tym popracować wyrabiając sobie odruch zatykania nosa, żeby częściej się łapać na tym, że śnię, oraz planuję się bliżej zapoznać z róznymi technikami oddechowymi wspierającymi medytację. Niemniej, kiedyś testowałam oddech we śnie i jedyne co zaobserowałam to fakt, że jest to jedyny łącznik ze śpiącym ciałem, więc czasem, kiedy chciałam się obudzić wykorzystywałam tą wiedzę.

Być może nie do końca rozumiem co masz na myśli z oddechem i ruchem, także jeśli masz chęć to proszę rozwiń temat, z ciekawością przeczytam.

Odnośnie trójwymiarowej ciemności, to jest przy niej wrażenie tak niesamowitego, przytłaczającego i zasysającego ogromu przestrzeni, że czuję silny niepokój - mimo, że normalnie kocham przestrzeń. Nie umiem dobrze opisać o co chodzi, ale myślę, że osoba, która ją spotkała we śnie powinna od razu skojarzyć.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Ten oddech i ruch to tylko taki mój wewnętrzny rytuał :). W młodości często śniło mi się, że wykonuję WILDa i w tych snach każdy wdech i wydech "rozhuśtywał" otoczenie, i przyzwyczaiłem się, że ostatni szybki najgłębszy wdech ostatecznie otwiera bramy snu... chociaż dopiero po latach zrozumiałem, że już dawno byłem wtedy we śnie i wystarczyło wstać i po prostu działać :). No ale dzięki temu oddech stał się znakiem snu i efektem placebo ułatwiającym kontrolę, stabilizację snu, aż do dzisiaj.

Co do postaci, to miałem sporadyczne sytuacje, kiedy faktycznie obawiałem się jakiejś sennej projekcji. Zamiast tego długie lata męczyłem się z projekcją mojego ojca, która podczas snu świadomego była po prostu męcząca i namolna, motywowana natarczywą grzecznością, tak jak jej pierwowzór zresztą :). Wytrącała mnie z emocjonalnej równowagi, a rozdrażnienie jeszcze bardziej utrudniało radzenie sobie z nią :P. Na szczęście przepracowałem już ten temat i moje LD są opustoszałe lub pełne neutralnych postaci :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Przestrzeń jest fajna, ale może przerażać, gdy jest zbyt nieograniczona. O tej czerniźnie wspominam np. 13 lutego 2020.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
(08-05-2022, 22:06 )incestus napisał(a): Ten oddech i ruch to tylko taki mój wewnętrzny rytuał :). W młodości często śniło mi się, że wykonuję WILDa i w tych snach każdy wdech i wydech "rozhuśtywał" otoczenie, i przyzwyczaiłem się, że ostatni szybki najgłębszy wdech ostatecznie otwiera bramy snu... chociaż dopiero po latach zrozumiałem, że już dawno byłem wtedy we śnie i wystarczyło wstać i po prostu działać :). No ale dzięki temu oddech stał się znakiem snu i efektem placebo ułatwiającym kontrolę, stabilizację snu, aż do dzisiaj.

Co do postaci, to miałem sporadyczne sytuacje, kiedy faktycznie obawiałem się jakiejś sennej projekcji. Zamiast tego długie lata męczyłem się z projekcją mojego ojca, która podczas snu świadomego była po prostu męcząca i namolna, motywowana natarczywą grzecznością, tak jak jej pierwowzór zresztą :). Wytrącała mnie z emocjonalnej równowagi, a rozdrażnienie jeszcze bardziej utrudniało radzenie sobie z nią :P. Na szczęście przepracowałem już ten temat i moje LD są opustoszałe lub pełne neutralnych postaci :)

Ciekawa technika z oddechem, brzmi całkiem naturalnie:)

Postaci spotykam sporo w snach, ale większość z nich to kukły z którymi nie można wejść w ciekawą interakcję, są z takiej samej gumowej substancji jak np. ściany w moich snach.
Też miewałam takie nawracające problemy z postaciami z rodziny i chyba schemat jest podobny do tego o którym wspominasz. Większość kwestii rozwiązałam analizując problemy relacji nie angażując w to specjalnie snów, ale po drodze znalazłam sposoby na rozbrajanie takich postaci w snach.
Jest taka prosta technika, że kiedy ktoś np. próbuje wykonać cios, to dobrze jest zejść mu z drogi przestawiając jedną nogę, stając bokiem i jednocześnie wykorzytując jego początkowy pęd przeciw niemu, dodatkowo ciągnąc go za ramię powodując jego bolesny upadek. Można to odnieść do wielu rzeczy i być może ma to swoją nazwę, ale jej nie znam, natomiast świetnie sprawdza się to w snach.
Więc, kiedy nic nie pomagało na daną natrętną postać, to robiłam z uśmiecchem to co chciała, to powodowało totalną deaktywację i uwolnienie z danej sytuacji - najczęściej dawało mi to spokój i więcej nie spotykałam podobnego zachowania.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
(08-05-2022, 23:48 )Isabela napisał(a): Przestrzeń jest fajna, ale może przerażać, gdy jest zbyt nieograniczona. O tej czerniźnie wspominam np. 13 lutego 2020.

Faktycznie brzmi podobnie do tego co ja spotykam czasem we snach. Widzę, że podobnie jak ja żałujesz, że w nią nie weszłaś:)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1