24-02-2020, 10:34
Notatnik na niektóre sny.
Ostatni sen utkwił mi w głowie ze względu na jego złożoność oraz mistyczny charakter. Na początku przeglądałam w nim stare zdjęcia dziadków. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że zdjęcia te poruszały się kiedy się na nie spoglądało chwilę dłużej. Jedno zdjęcie przykuło moją uwagę bardziej - było to zdjęcie mojej babci w liceum, była ubrana w tradycyjny mundurek ze szkoły katolickiej, za nią stał jakiś zielony rower. Wyglądało na to że stoi przed kościołem.
Chwilę później zdjęcie zaczęło się poruszać, babcia poprawiała kamerzystę i kazała mu zrobić najlepsze zdjęcie jakie potrafi. Przyglądałem się jakie pozy przybiera babcia, po chwili z obramowania zdjęcia zaczęła emanować ciemna, bezforemna materia, zaczęła ogarniać moje otoczenie i mój umysł. Po chwili znalazłam się w scenerii ze zdjęcia. Obejrzałam się wokół i nie było wątpliwości - przeniosłam się w czasie i przestrzeni. Jednak nikt mnie nie mógł w stanie zobaczyć czy też wyczuć.
Przyglądałam się sytuacji z kamerzystą jeszcze przez chwilę, nagle porwał mnie strumień światła. Po chwili miałam wrażenie, że widzę wszystkie momenty z życia babci, jej ślub, jej chrzciny, moment jej śmierci. Co dziwne, kiedy spojrzałam się na jej ślub bliżej i przeniosłam moją uwagę na dziadka, zaczęłam widzieć wszystkie momenty jego życia. Mogłam zmieniać strumień mojego postrzegania z jednego dziadka do drugiego, nie mogłam natomiast zmienić na osoby z którymi nie byłam spokrewniona albo tych, którzy jeszcze żyli.
Obudziłam się zlana potem, z przeczuciem że coś stoi pod oknem. Jakaś bezforemna istota złożona w całości z pustki. Obróciłam mój mentalny wzrok w stronę okna. Wyczułam tam dokładnie, jak coś co nie miało ciała a jednak wyglądało na człowieka, coś co nie powinno istnieć a jednak mnie obserwuje opiera się o parapet w pokoju i obserwuje mnie. Po chwili moje ciało ogarną nieziemski paraliż i czułam jak cała moja egzystencja znika i asymiluje się z tą metafizyczną istotą. Z nerwów próbowałam poruszyć ciałem, z początku nie dało się ale po chwili poruszyłam nogą i ponownie obudziłam się zlana potem.
Ostatni sen utkwił mi w głowie ze względu na jego złożoność oraz mistyczny charakter. Na początku przeglądałam w nim stare zdjęcia dziadków. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że zdjęcia te poruszały się kiedy się na nie spoglądało chwilę dłużej. Jedno zdjęcie przykuło moją uwagę bardziej - było to zdjęcie mojej babci w liceum, była ubrana w tradycyjny mundurek ze szkoły katolickiej, za nią stał jakiś zielony rower. Wyglądało na to że stoi przed kościołem.
Chwilę później zdjęcie zaczęło się poruszać, babcia poprawiała kamerzystę i kazała mu zrobić najlepsze zdjęcie jakie potrafi. Przyglądałem się jakie pozy przybiera babcia, po chwili z obramowania zdjęcia zaczęła emanować ciemna, bezforemna materia, zaczęła ogarniać moje otoczenie i mój umysł. Po chwili znalazłam się w scenerii ze zdjęcia. Obejrzałam się wokół i nie było wątpliwości - przeniosłam się w czasie i przestrzeni. Jednak nikt mnie nie mógł w stanie zobaczyć czy też wyczuć.
Przyglądałam się sytuacji z kamerzystą jeszcze przez chwilę, nagle porwał mnie strumień światła. Po chwili miałam wrażenie, że widzę wszystkie momenty z życia babci, jej ślub, jej chrzciny, moment jej śmierci. Co dziwne, kiedy spojrzałam się na jej ślub bliżej i przeniosłam moją uwagę na dziadka, zaczęłam widzieć wszystkie momenty jego życia. Mogłam zmieniać strumień mojego postrzegania z jednego dziadka do drugiego, nie mogłam natomiast zmienić na osoby z którymi nie byłam spokrewniona albo tych, którzy jeszcze żyli.
Obudziłam się zlana potem, z przeczuciem że coś stoi pod oknem. Jakaś bezforemna istota złożona w całości z pustki. Obróciłam mój mentalny wzrok w stronę okna. Wyczułam tam dokładnie, jak coś co nie miało ciała a jednak wyglądało na człowieka, coś co nie powinno istnieć a jednak mnie obserwuje opiera się o parapet w pokoju i obserwuje mnie. Po chwili moje ciało ogarną nieziemski paraliż i czułam jak cała moja egzystencja znika i asymiluje się z tą metafizyczną istotą. Z nerwów próbowałam poruszyć ciałem, z początku nie dało się ale po chwili poruszyłam nogą i ponownie obudziłam się zlana potem.






