14-11-2013, 01:12
Dzisiaj miałem fajną sytuację.
W śnie (fabuła nieistotna) zabarykadowałem się z koleżanką w stodole na dzikim zachodzie, bo goniło nas kilku zbirów. Szybko wyłamali drzwi, więc postanowiłem się bronić. Podbiegłem do jednego gościa i chciałem go uderzyć. Facet miał skalpelek do papieru i szybkim ruchem złapał moją rękę, a następnie wbił mi go w przedramie. Zadał kilka ciosów w to samo miejsce, po których ręka wyglądała okropnie, a ból był ogromny. Rana wyglądała tak realistycznie, że chciało mi się wymiotować. Szybko się obudziłem.
Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że mimo obudzenia dalej czułem silne mrowienie tym samym miejscu.
Nie ma mowy tu o żadnym zdrętwieniu i fałszywym obudzeniu.
W śnie (fabuła nieistotna) zabarykadowałem się z koleżanką w stodole na dzikim zachodzie, bo goniło nas kilku zbirów. Szybko wyłamali drzwi, więc postanowiłem się bronić. Podbiegłem do jednego gościa i chciałem go uderzyć. Facet miał skalpelek do papieru i szybkim ruchem złapał moją rękę, a następnie wbił mi go w przedramie. Zadał kilka ciosów w to samo miejsce, po których ręka wyglądała okropnie, a ból był ogromny. Rana wyglądała tak realistycznie, że chciało mi się wymiotować. Szybko się obudziłem.
Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że mimo obudzenia dalej czułem silne mrowienie tym samym miejscu.
Nie ma mowy tu o żadnym zdrętwieniu i fałszywym obudzeniu.
[H]






).