Sny Isabeli
Eee nie wiem co tu można zinterpretować, byłem pewien, że to dowcip :)
Odpowiedź musi leżeć w twoich przekonaniach o tej substancji. Co było dla Ciebie nowością, kiedy pierwszy raz czytałaś o tym leku ? Dla większości pewnie jest to po prostu specyficzny lek nasenny, może wydaje Ci się, że twój nocny wypoczynek jest nienaturalny ?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
5 czerwca 2019

Wieczorem zastosowałam afirmację: Moje ciało fizyczne leży w łóżku do godziny szóstej.
Nad ranem podczas snu jechałam moim ulubionym autobusem. Po jednym przystanku wysiadłam, chociaż zgodnie z logiką snu powinnam pojechać dalej. Zrobiłam więc coś głupiego, a przecież bardzo spieszyłam się, żeby zdążyć na miejsce. W czasie podróży wydarzyło się znacznie więcej, ale teraz nie mogę sobie nic przypomnieć. Wiem tylko, że teren, po którym się poruszałam, wydawał mi się znajomy, chociaż miał niewiele wspólnego z realem. Czułam, że już wcześniej tam byłam.
Później opowiadałam ten sen jakiejś postaci. "Gdybym była świadoma, pojechałabym dalej" - tłumaczyłam się. Wierzyłam, że tak bym postąpiła w LD. Kobieta, z którą gadałam, była trochę jak wróżka, jakiś duchowy coach czy coś. Ufałam jej i liczyłam na to, że mi pomoże. Poleciła mi drogi szampon z wit. B. Szukałam mniej kosztownych zamienników, ale nie było to łatwe, gdyż zalecona witamina miała konkretny numer, rzadko spotykany w ogólnodostępnych produktach.

Klarowność: 3/10. Pamięć snu: 3/10. Błoga energia: 3/10. Wstawalność rano: 4/10.
Moc, energia, melatonina
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
(03-06-2019, 21:40 )incestus napisał(a): byłem pewien, że to dowcip :)
Przykro mi.

(03-06-2019, 21:40 )incestus napisał(a): może wydaje Ci się, że twój nocny wypoczynek jest nienaturalny ?

Pisałam już wcześniej, że odpoczynek powoduje u mnie poczucie winy. Jest przecież tyle dorosłych obowiązków, którymi powinnam się zająć, ale nie mam ochoty. Mam silne przekonanie, że "bezczynność ogłupia". Mój umysł musi stale być czymś zajęty, choćby nawet oglądaniem obrazków z kotkami w internecie. Kończy się to niestety sennym deficytem, a raczej długiem.

Dodam, że starsze koleżanki nie potrzebują aż tyle snu. Pamiętam też, że w liceum ludziom zdarzało się spać po 4-6 godzin i funkcjonowali wtedy normalnie, w porównaniu do mnie na co dzień. Zazdrościłam im. Po sześciu godzinach snu czuję się tak jak w opisach funkcjonowania po nieprzespanej nocy (jakby się miało ileś promili we krwi, coś takiego czytałam).

Nie kładę się spać o właściwej porze, ponieważ jestem zbyt pobudzona i chciałabym mieć więcej czasu dla siebie, na jawie. To tak dla przypomnienia.
Dobija mnie myśl, że chodzenie spać między 20 a 22 jest "dla maluchów", "dla leszczy", "dla debili"... Mój niepokorny umysł wykrzykuje różne okropieństwa, byleby tylko nie dać zaciągnąć się do łóżka. Nie rozumie, dlaczego ma się wyłączyć tylko dlatego, że nadeszła już "odpowiednia godzina".
Pamiętam, jak kilka lat temu odkryłam OOBE i nie mogłam doczekać się, kiedy będzie można iść spać. Te czasy nigdy już nie wrócą...
Moc, energia, melatonina
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Zapamiętałem sobie, że świadomie skracałaś sobie wypoczynek nocny. Tutaj bardziej skarżysz się, że wcześniejsze zasypianie jest ponad twoje siły. Melatonina to hormon, który wskazuje organizmowi porę zaśnięcia na podstawie obecności światła a lek ją zawierający ma właśnie służyć jako taki biologiczny zegar. Musiałaś o tym wiedzieć i widzieć zastosowanie tego działania w zmuszeniu się do zasypiania o sztampowej wieczornej porze.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Musiałabym tę porę organizmowi wskazać za pomocą zgaszenia światła. Ale ja nie chcę, buntuję się przeciwko temu. Dzięki elektryczności panuję nad dniem i nocą. Mam złudne poczucie kontroli, które sprawia, że robię sobie krzywdę.
Moc, energia, melatonina
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Nie piję kawy i jest trochę lepiej, nawet mi już nie smakuję. Jak wypiję melisę przed spaniem to rano ciężko się wstaje, bo nadal czuję senność. Kiedyś brałem melatoninę. Nie działała. Leżę tak z chyba godzinę i nie wiem kiedy zasypiam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
9 czerwca 2019

W czasie snu byłam na warsztatach zorganizowanych przez Stowarzyszenie na Rzecz Dzieci z Ukrytą Niepełnosprawnością "Ukryty Skarb". Zajęcia miały na celu kształtowanie umiejętności społecznych poprzez różne zabawy, takie jak np. kalambury. Wymiękłam, kiedy miałam przekazać w ten sposób dziesięcioletniej dziewczynce jakiś skomplikowany termin naukowy. To było tak długie i trudne słowo, że nawet nie jestem w stanie go powtórzyć. Na karcie z hasłem do odgadnięcia były nawet jakieś wskazówki ułatwiające jego prezentację, ale nie udało mi się z nich skorzystać.
Większość czasu pracowałam w parze z 18-letnim chłopakiem. Po zajęciach łaziliśmy jeszcze gdzieś i gadaliśmy. Pomimo zespołu Aspergera radził sobie zadziwiająco dobrze, a pod wieloma względami przewyższał nawet zdrowych rówieśników. Potrafił samodzielnie upiec ciasto, obsługiwać piłę łańcuchową, a w wieku 14 lat bez opieki pojechał pociągiem z Łodzi do Warszawy. Byłam w szoku. W jego otoczeniu nie było widocznie nadopiekuńczych dorosłych, którzy by się z nim cackali.
Zastanawiałam się, czy wrócić do domu furgonetką z lodami.
Obudziłam się o siódmej. Wstałam na chwilę i zaraz potem wróciłam do łóżka, próbując wymusić kolejny sen.
Znalazłam się w biurze. Z jakiejś masy lepiłam ogromnego sztucznego członka. Zapewne symbolizował wielkiego ch__a, którego kładę na robotę. Pracodawca zauważył to i oczywiście się zdenerwował. Postanowiłam przed nim uciec przez okno. Wyskoczyłam z pierwszego piętra.

Pozostałe sny z zeszłego tygodnia:

1. Dwie przyjaciółki wybrały się do baru szybkiej obsługi. Urządziły zawody, która z nich więcej zje. Wolałam nie wiedzieć, jak to się skończy.

Dziwnie jest mieć sny, w których nie uczestniczy moja osoba, poza byciem widzem.

2. Ktoś nazwał mojego ojca dziadkiem. Usiłowałam prostować, że to mój tata, ale powiedziano mi, że ma jeszcze jedno dziecko, któremu teraz urodził się syn. Zszokowała mnie ta informacja. Czemu ukrywano to przede mną przez tyle lat?
Moc, energia, melatonina
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
10 czerwca 2019

Podczas snu byłam na wyjeździe młodzieżowym. Mieszkałam w pokoju sama, ale dokwaterowano mi jakąś tłustawą dziewczynę z ciemnymi włosami. Ucieszyłam się. Rozlokowała swoje rzeczy i koło 22.30 wyszła na dwór, co było dla mnie szokujące. W tym czasie odwiedziła mnie inna koleżanka - szczupła blondynka. Dziewczyny na początku były miłe, ale potem zaczęły mnie źle traktować.

Przez cały czas śniłam nieświadomie. Nawet, jak na moje łóżko zaczął padać deszcz, to nie przejęłam się tym zbytnio. Miałam też taki moment refleksji, że jak następnego dnia obudzę się, to będę miała współlokatorkę, zastanawiałam się, jak to będzie. Senne poczucie czasu bywa naprawdę dziwne.
Gdzie popełniłam błąd? Może byłam za bardzo spragniona kontaktu, zbyt mocno kleiłam się do dziewczyn i przez to mnie odrzuciły? Pewnie zraziłam je do siebie swoją nachalnością...
Sen przemienił coś w mojej psychice, czuję się teraz inaczej.
Moc, energia, melatonina
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
13 czerwca 2019

Wieczorem oglądałam w sieci zdjęcia świętej góry mojego Mistrza, ponieważ w tamtej okolicy przez cały rok jest taka pogoda jak teraz w mojej miejscowości. Przed zaśnięciem powtórzyłam kilkadzieści razy "Chcę spotkać moich braci z poprzednich wcieleń".
Czułam obecność Śri Ramany we śnie. Nie pamiętam żadnych szczegółów poza tym, że było mi bardzo przyjemnie.


15 czerwca 2019

Wieczorem praktykowałam bezforemną medytację w rogu pomieszczenia. Ułożyłam się na brzuchu twarzą do ściany, zamknęłam oczy i skoncentrowałam się na mrocznej nicości pod powiekami. Usnęłam przed 22.00, później standardowo WBTB o północy, ze czterdzieści minut jakiejś aktywności (zmywanie, chowanie resztek do lodówki, mycie ciała fizycznego i trochę Internetu), no i potem sen.

1. Znalazłam się na dworcu kolejowym z moją mamą. Przyjechał pociąg. Na wyświetlaczu z kierunkiem miał jakieś dziwne słowo związane z szarością. Zgodnie z logiką snu uznałam że mi pasuje (potem musiałabym jeszcze podjechać kawałek autobusem), ale nie wsiadłam do niego, bo mama nie wiedziała, dokąd jedzie. Odczuwałam żal, bo mogłam postąpić inaczej, ale uwarunkowania okazały się silniejsze.

2. Starszy pan tłumaczył, gdzie znajdują się meridiany. Wolałabym, żeby pokazywał je na moim nagim ciele, ale mama cały czas była przy tym obecna i byłoby to szalenie niestosowne.
Kiedy myślę o tym śnie, moją osobę przeszywa miły dreszczyk. To nie jest tak, że interesuję się każdym przypadkowo spotkanym obleśnym starym dziadem. Absolutnie nie. Im starszy człowiek, tym większe prawdopodobieństwo, że posiada Wiedzę, coraz bardziej rozległą. To właśnie ona mnie podnieca, a nie sam zaawansowany wiek.

3. Udałam się do teatru z grupą młodzieży. Były nas tysiące. Miałam na sobie głupie buty z zwierzęcymi buźkami z przodu, pragnęłam je zmienić na bardziej dojrzałe czarne najki, które zobaczyłam w szatni. Wzięłam je do ręki. Niestety miały rozmiar 32, o wiele za duży dla mnie.
Zajęłam miejsce na podłodze. Scena była słabo widoczna, ale dochodził do mnie dźwięk. Było okropnie ciasno. Dziewczyny obok coś notowały. Też próbowałam, ale zastanawiałam się, po co robić jakieś notatki, skoro już ukończyłam studia i nikt mnie nie będzie już z tego odpytywał, no bo niby gdzie?
W pewnym momencie spektakl zakończono z przyczyn technicznych. Rozdano nam plastelinę. Mieliśmy przebudzić w sobie kreatywność, rozbudzić wewnętrzne dziecko. Wkurzyłam się. Przeleciałam przez scenę, ręce wyciągnięte w bok niczym skrzydła, wystawione środkowe palce. Wylądowałam w dosyć ustronnym miejscu, uklękłam i podparłam się rękami. Zaczęłam wykonywać dziwaczne kołyszące ruchy ciałem w tył i w przód.
Z powodu pogody sen był dość płytki. Ciało fizyczne nie było czute, byłam dobrze zakotwiczona w świecie snu, ale w mojej percepcji obecny był hałas z ulicy wpadający przez szeroko otwarte okno. Czułam się, jakbym przebywała jednocześnie w dwóch światach. Tak jakby moja świadomość przekraczała wszystkie możliwe jej stany. Było w tym coś delikatnie błogiego.

4. Mama siedziała na przystanku autobusowym, popijała 3 zimne piwa o różnych smakach w szklanych butelkach. Poprosiłam, żeby dała łyka, bo nie opłaca mi się kupować całego, chcę tylko spróbować. Odmówiła. Poleciały wulgarne wyzwiska z mojej strony, przy czym cały czas miałam zachowaną świadomość świadka. Bawiło mnie to.

Wstałam dobrze po dziewiątej.
Moc, energia, melatonina
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Sny o niespełnieniu.

17 czerwca 2019

Wydobyłam z szuflady kryształowego członka sztucznego z pięknie rzeźbioną główką. Zachwyciła mnie. Pragnęłam użyć zabawki. Chowałam się przed ojcem, który był w domu.

18 czerwca 2019

a) Na pudełku z klockami lego (wiek 4-69 lat) znajdował się wizerunek zielonego samolotu z klocków i napis "Ograzm w locie to super sprawa!" Zniesmaczyło mnie to, zgorszyło nieco. Nie dość, że błąd w pisowni, to jeszcze nie wiadomo, jak wytłumaczyć kilkulatkowi, co to znaczy. Przecież nawet wiele dojrzałych kobiet nie wie, co to takiego...

b) Śniłam o typowym niedzielnym obiedzie: schabowy, ziemniaczki, ogórek zielony.
Moc, energia, melatonina
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1