Sny Isabeli
15 sierpnia 2020

Po północy udałam się do łóżka. Zastosowałam afirmację "Nie będę okłamywać siebie we śnie."
Śniłam o młodzieżowym wyjeździe, ale niewiele zapamiętałam. Najbardziej utkwiło mi w głowie, że miałam w końcu dostać diagnozę autyzmu, wystarczyło tylko zamachać rękami tak, aby lekarz to widział.
Pracodawca kazał mi wypełnić ankietę. Włożyłam ją potem do dużej koperty i zaniosłam babie. Miała klienta, więc myślałam, że sobie pójdę, ale kazała mi zostać. Sprawdzała wyniki przy mnie. Wyśmiała mnie, gdy zobaczyła, że zaznaczyłam, że osiągam OBE od 28 do 56 razy w miesiącu. Przecież to totalna bzdura!


16 sierpnia 2020

Położyłam się przed 23.00. Fajnie leżało mi się w ciemności. Przysnęłam. Po godzinie wstałam, aby pozmywać po obiedzie i umyć ciało fizyczne. Ponownie ułożyłam się do snu. Przez dłuższy czas obserwowałam falowanie siebie w górę i w dół. Ciekawe uczucie, dawno nie odczuwałam czegoś podobnego.
Koleżance z klasy licealnej udało się nawiązać ze mną kontakt. Za długo zasiedziałyśmy się w szatni i spóźniłyśmy się na lekcję. Miałyśmy być razem w parze na WF. Zastanawiałam się, czy jestem homo- czy biseksualna.
Miałam iść z ojcem do lekarza na 17.00, ale nie wiedziałam, jak to ogarnąć. Potrzebowaliśmy leków na receptę.
Znalazłam się u babci. Polecono mi czytać coś na głos. Wpatrywałam się w tekst intensywnie, dzięki czemu nie zmieniał się. Babcia podała pokrojone kupne ciasto. Na każdym kawałku był fragment firmowej etykiety, była przyklejona jak do chleba. W pewnym momencie dotarło do mnie, że to sen i zaczęłam wsadzać łapy, gdzie się dało, np. w ściany, rozkoszując się swoją mocą przenikania przez "materię". Latanie nie wchodziło w grę, czułam się za ciężka. Nie mogłam też opuścić lokalu, przebijając się całym ciałem przez którąś z jego granic. Bałam się, że otoczenie się rozpadnie, gdy zacznę w nie bardziej ingerować. Było już prawdopodobnie grubo po 8.00, sen był płytki.

W dzień troszkę skupiałam się na oddechu, ale nie za dużo. Będę kontynuować.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
17 sierpnia 2020

Pracodawca dał mi ostatnią szansę. Kobieta ucieszyła się na mój widok i zaprosiła mnie do swojego gabinetu. W biurze oprócz niej była tylko jedna osoba, być może brakowało rąk do pracy i uznała, że znów jestem potrzebna. Niestety, już nie mogłam jej zaufać. Znowu chce mnie wykorzystać. Baba zezłościła się, a ja uciekłam.

Obudziłam się o 4 i powstało naturalne WBTB trwające kilkadziesiąt minut. Czułam bardzo fajne wibracje, ale nie udało się z tego zrobić projekcji astralnej.
Miałam wymeldować się z hotelu. Mój pokój był polecany chorym na raka piersi, ale dla zwykłych ludzi też się nadawał. Na recepcji była ruska dziewczyna. Stwierdziła, że łatwiej dogadałaby się z niesłyszącym, niż ze mną. Miałam podać jej jakiś numerek, ale dałam nie ten, co trzeba. Bez sensu odczytałam na głos liczbę, którą miała w ręku. Znalazłam potem w plecaku pustą zawieszkę bez klucza i bez numeru. Natrafiłam też na plastikową obwolutę. Powyciągałam z niej jakieś dokumenty ze studiów, myślałam, że w recepcjonistka chce tylko pustą teczkę, ale wzięła papiery i zaczęła je stemplować.
Do mojego dawnego pokoju przyjechała młodzież, osoby może kilka lat starsze ode mnie, ale wyglądały o wiele dojrzalej. Tleniona blondyna miała mocno zjarane plecy. Już się zakwaterowali, ale poszłam do nich, by sprawdzić, czy nie wisi moja czerwona kurtka na wieszaku. Zobaczyłam tam jakąś podobną, a moja była w plecaku. Wyszłam i pod drzwiami czekałam na mamę. Nachodziły mnie dziwne myśli. Przecież to tylko sen, mogę iść gdzie chcę, ale bez mamy nie mam żadnego pomysłu i jest mi smutno. Uświadomiłam się właściwie bez powodu, dopiero po wielu wydarzeniach. Nie było to LD od początku.
Miałam pudełko ze słodyczami. Znajdowało się tam m.in. 7 lodów wodnych typu lizak lodowy za kilkadziesiąt groszy w smukłym foliowym opakowaniu. Teraz to wszystko mi się rozpuści... Po co robiłam takie zapasy, jak w hotelu byłam tylko jeden dzień?
Szłam gdzieś z jajkami surowymi. Potłukły się i widać było nadliczbowe żółtka. Niektóre były zdeformowane.
Stałam na nadziemnym przejściu, takim, jak czasem bywa wysoko nad torami albo jezdnią. Na schodach znajdowała się huśtawka równoważna, z której skorzystałam. Wznosiłam się wysoko i opadałam. Było mi przyjemnie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
18 sierpnia 2020 - Senny bon turystyczny

Zakwaterowano mnie w pokoju z dwiema 16-latkami. Wydawały się całkiem spoko. Polecono mi opróżnić śmietnik. W pomieszczeniu stało kilka wiader, nie wiedziałam, które to. Nie trafiłam za pierwszym razem. Gdy uniosłam pokrywę kolejnego, wydobył się smród. Wyszłam z pojemnikiem. Po drodze zauważyłam, że koleżanki mają skrzynię z zapasami suchej żywności (kasze, fasole itp.) Zastanawiałam się, czy są wege i gdzie to gotują.
Pod sufitem znajdowała się półka z broszurami o autyzmie. Ale fajnie! Przejrzałam sobie parę.
Widziałam plac zabaw dla młodszych dzieci. Obok stały bardzo wysokie regały. Wspięłam się po metalowych rurkach. Parę metrów nad ziemią było mnóstwo kosmetyków, m.in. tusze do rzęs. Można było brać sobie za darmo, do woli. Niechcący zwaliłam trochę na podłogę.
Martwiłam się, że może za mało się odzywam do dziewczyn, ale one też milczały, pewnie krępowały się gadać przy mnie, bo jestem obca. Ale skoro mają u siebie te autyzmowe zeszyciki, to powinno być OK, zaakceptują mnie.
Przedstawiono mnie obozowej społeczności. Opiekunka zadała mi parę pytań przy wszystkich. Dlaczego miałam wcześniej kontakt z policją? Zamiast przyznać się, że uciekłam z poprzedniego obozu, odpowiedziałam, że "przyjechałam z Włoch", totalnie nie na temat. Parę osób zachichotało. Wyszłam na śmieszkową osobę. Potem dotarło do mnie, że mój tekst mógł się skojarzyć z obowiązkową kwarantanną, choć miałam na myśli zupełnie inne miejsce.
Jakiś chłopak wyglądający na 7 lat gadał z dziewczynami o księgowości i podatkach. Jego zainteresowania zrobiły na mnie wrażenie.
W jakimś artykule przeczytałam o lekarce, która nie akceptowała podwójnej diagnozy swojej pacjentki. Rozpoznano u niej wcześniej ZA i DD, a lekarka upierała się przy samym ZA. Takich sytuacji było kilka, widziałam też inne skróty, których nie potrafiłam rozszyfrować.
Stwierdziłam, że jak pójdziemy na miasto, to kupię sobie parę gazet po 2 złote, np. "Naj" i "Bravo Girl". Będę je czytać zamiast internetu, by oczy odpoczęły od sztucznego światła, no i oczywiście, żeby się nie nudzić.
Fragment snu nie został zapamiętany.

Faza nastąpiła po zażyciu melisy z walerianą. W związku z tym przedłużam eksperyment o jeden dzień, a potem o kolejne dwa tygodnie. Jutro podam szczegóły mojej osobistej techniki.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
19 sierpnia 2020

Poszłam do nowej sennej szkoły. Jakaś dziewczyna mi dokuczała. Rozpylała co jakiś czas substancję chemiczną w moim kierunku. Któregoś razu użyła do tego celu starodawnego aparatu fotograficznego, który zepsuła.
Drażniły mnie te opryski. Miałam 3 albo 4 koleżanki, które mogły to potwierdzić, ale nie chciały. Jedna z nich nazywała się Diana, pozostałe miały bardziej polskie imiona. Nauczyciele nie wierzyli w to, co im mówiłam. Dręczycielka natomiast poszła potem do dyrekcji i zgłosiła, że to ja jej robię krzywdę. Pokazywała rany na swoim ciele.
W tym roku mieli do nas dołączyć uczniowie z zagranicy, m.in. z Miami.
Panował dziwny zwyczaj notowania każdej lekcji na osobnej luźnej kartce. Żebyś nie musiał dawać całego zeszytu, jak ktoś będzie chciał pożyczyć notatki. Ciężko mi było to zaakceptować.
Podręcznik od matematyki miał formę kalendarza. Pod każdym datą były zadania i miejsce na obliczenia. Nauczycielka otworzyła na którejś stronie, ja na tej samej, ale coś się nie zgadzało. Pani miała wydanie tegoroczne, a ja z 2017 r. Było mi strasznie wstyd.
Powiedziałam komuś, że chcę umrzeć. Głos miałam pełen udręki.
Dostałam zupę na obiad, była w dwóch częściach - rzadkiej i gęstej. Miałam je zmieszać ze sobą. W tej drugiej znalazłam trójkątny kawałek czegoś podobnego do pizzy.

Dobra, lecimy z ta ADĄ. Polegała ona na skupianiu się wyłącznie na doznaniach dotykowych i ignorowaniu wzroku i słuchu. To, czego nie mogę dotknąć, traktuję jako iluzję, coś niestabilnego. Każda czynność, którą wykonuję, ma swoją sygnaturę dotykową. Wiele razy doświadczyliście, jak wzrokiem postrzegaliście senną scenerię, a zarazem czuliście swoje ciało w łóżku, będąc rozerwanym pomiędzy dwoma światami. Tak samo i ja próbuję zlokalizować swoje ciało w oderwaniu od bodźców wzrokowych i słuchowych.
Kiedy za bardzo skupiam się na tym, co widzę i słyszę, zlewam się z tym i gubię swoje "ja". Próbuję tego uniknąć. W związku z tym, że tylko ja mam taki problem, nie polecam tej techniki nikomu innemu, bo nie wiem, jakie mogą być skutki.

Na jawie co jakiś czas zamykam oczy i kontempluję wizję pod powiekami, analizuję jej cechy, badam jakość, nazywam w myśli widziane kolory i kształty. Np. w tej chwili jest to szaro-żółta mgła, z domieszką rozedrganych czarnych, czerwonych i złotych punkcików.

Z lucidity na razie u mnie słabo, bo za mało ciemności dostaje mi się do oczu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Swoje fizyczne ciało podczas marzeń sennych? Nie do końca rozumiem... Poproszę o więcej informacji jeśli można.
Ciekawi mnie to co napisałaś o widoku pod powiekami. Taki sam pamiętam z dzieciństwa. Doskonale czarne tło, żółta chmura, na niej coś w rodzaju białego szumu ze złotem i czerwienią. Często to badałam. 
Teraz obraz pod powiekami nigdy już tak u mnie nie wygląda Tak wyglądał jeśli dość mocno zacisnęłam oczy. Było już pytanie, co widzicie zamykając oczy?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
(19-08-2020, 21:00 )hotaru napisał(a): Swoje fizyczne ciało podczas marzeń sennych? Nie do końca rozumiem... Poproszę o więcej informacji jeśli można.

Chodzi mi o ten paskudny ciężar, który przebija mi się do świadomości w dziewiątej lub dziesiątej godzinie spania, gdy sen jest już płytki i nie mogę latać. We wcześniejszych fazach REM można po prostu wiedzieć o tym, że oprócz ciała sennego istnieje jeszcze jakieś ciało fizyczne leżące w łóżku i wtedy w niczym nie przeszkadza, bo jest niewyczuwalne niczym prawidłowo założony tampon.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Bardzo ciekawy pomysł, tylko chyba nie rozumiem jego praktyki :). Co jakiś czas zamykasz oczy, ale i tak skupiasz się na wizualnym aspekcie ciemności ? Czy to akurat nie część tej ADY ? Skupiasz się na dotyku otoczenia, czy bardziej na czuciu swojego ciała, siebie ?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Probuje to rozpracować. Czyli jednocześnie śnić widząc ale ignorując bodźce wzrokowe ale skupić się realnym ciele, które jest wówczas słabo wyczuwalne z powodu rozluźnienia sennego. Metaobserwacja umysłem będącego częścią ciała, śpiącego ciała i umysłu w jednym czasie przy tym znosząc uwagę z obrazowej wastwy snu.
Podglądanie śpiacej siebie jako fizycznej osoby we śnie. 
Chyba jednak nadal błądzę. Trzeba się z tym przespać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
@inces dotykanie otoczenia jest kluczowe, a patrzenie na powieki uzupełniające, niezależne od tego pierwszego elementu. Dłonie i stopy są dla mnie kotwicą w materialnym świecie.


20 sierpnia 2020 - Faza po metamizolu

Magiczne przygody z Twin Flamem.
Akcja rozgrywała się w podziemnym korytarzu na dworcu kolejowym. Pojawiły się wrogie postacie - kobieta i mężczyzna, z którymi musieliśmy walczyć. Starszy pan, który co jakiś czas nękał mnie seksualnymi propozycjami, w końcu został schwytany. Zrobiono mu zastrzyk z substancji powodującej niepohamowany głód pomimo napełnienia żołądka. Jego zawartość nagle zwiększyła objętość i zaczęły się gwałtowne wymioty raz po raz.
Złoczyńca został ukarany. Złośliwa alternatywka porwała mój pamiętnik, ale udało mi się odzyskać moją własność. Wyglądał identycznie jak w realu.
W pewnym momencie flejmik uciekł mi. Schował się na poddaszu jakiegoś niskiego budynku, wnikając przez szparę w uchylonym oknie. Popędziłam tam za nim. Ciężko mi było się przecisnąć, ale w końcu dostałam się do malutkiego pomieszczenia pełnego japońskich dziewczynek. Gadałam do nich po polsku, ale nic nie rozumiały. Byłam wściekła, bo nie widziałam mojego towarzysza. Opuściłam to miejsce, słysząc, jak zaciekawione powtarzają po mnie polskie przekleństwa tymi swoimi głosikami.
Wróciłam do podziemia. Pomagałam przyjacielowi prowadzić sklep w przejściu. Sprzedawał m.in. jabłka, notesy oraz różne rodzaje papieru toaletowego. Miałam wątpliwości, czy ten najtańszy, zagraniczny na pewno daje się spłukać i nie zapycha kibla. Wyglądał jak ręczniki z materiału, które trzeba było urywać po kawałku, aby skorzystać. Flejmik poprosił mnie, abym podała torebki foliowe klientom z Urugwaju.
Poszliśmy się przejść. Na ulicy spotkaliśmy starszą panią, gadała z nami chwilę sympatycznie. Siedziałam z flejmikiem na ławce, tuliliśmy się do siebie. Cieszyłam się fizyczną bliskością. Było bardzo miło. Dobrze, bezpiecznie, komfortowo, tak jak powinno być.
Martwiłam się, że jeden z dostawców oszukuje mojego przyjaciela. Okazało się, że moja mama również zna tę osobę i nie ma o niej dobrego zdania.
Nastąpiło uwolnienie emocjonalne. Zachwyciła mnie spójność i ciągłość fabuły. Sen był barwny i szczegółowy. Przebudzenie nastąpiło przed siódmą.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Proszę i znowu się czegoś nauczyłem. A przed google myślałem, że Twin Flame to któryś z kucyków :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1