Sny Isabeli
16 marca 2020

Rodzice kupili nowy zielony dywan do dużego pokoju. Był taki świeży i fajny, uczynił wnętrze bardziej przytulnym (ang. cozy). Niespodziewanie znikąd pojawił się dawno martwy kot i zanieczyścił podłogę. Był to powód wyrzucenia poprzedniego dywanu. Wszystko na marne.


17 marca 2020

Byłam z rodzicami nad morzem. Poszliśmy na miasto. Weszłam sama do małego sklepiku ze słodyczami i artykułami biurowymi. Był tam spory pojemnik z tanią literaturą.
Wzięłam jakąś książkę i zaczęłam czytać. Wciągnęła mnie. Główną bohaterką była Marta, która zbierała wszystko, co było związane z jej zainteresowaniami. Część fragmentów powieści była stylizowana na wycinki z gazet.
Książka podobała mi się, ale była ogólnie w złym stanie, rozlatywała się, dlatego nie miałam ochoty jej kupować. Przypomniałam sobie, że rodzice na mnie czekają, może nie wiedzą, gdzie jestem, myślą, że się zgubiłam. Wyszłam na ulicę.

Pamiętam też, że wykonywałam ćwiczenie, podczas którego próbowałam umieścić ramiona pod kolanami. We śnie to dość proste, w realu - nie bardzo.
Senne treści oceniam jako ubogie. Dziś postaram się wykonać przed zaśnięciem praktykę zwiększającą jakość świadomości.
Wierzę, że po zaśnięciu świadomość nadal istnieje. Zaśnięcie nie jest końcem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
18 marca 2020

Przed spaniem powtórzyłam kilkanaście razy mantrę zwiększającą świetlistość umysłu. Obudziłam się potem po trzeciej, co dawno mi się nie zdarzyło. Zwykle noc upływa mi nieprzytomnie do 6-8 rano i nic potem nie pamiętam.
Śniłam o sennym bazarze. Próbowałam kupić buty w jakimś sklepie. Chciałam zapłacić gotówką, ale miałam kłopoty z liczeniem. Kpiący uśmieszek sprzedawczyni sprawił mi przykrość.


19 marca 2020

Dostałam maila od koleżanki, która odeszła z firmy w zeszłym roku. Przysłała mi trzy oferty pracy. Jedna z nich była dla osoby niemówiącej. To był miły gest.
Wierzę, że po zaśnięciu świadomość nadal istnieje. Zaśnięcie nie jest końcem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
20 marca 2020

Byłam w szkole wraz ze znajomymi z podstawówki i nie tylko. Test z rachunkowości trwał pół godziny. Byłam strasznie zmęczona i popełniłam masę koszmarnych błędów.
Nie radziłam sobie. Gdzieniegdzie pozostawiałam puste miejsca. Potem stwierdziłam, że chcę umrzeć. Stałam na szkolnym korytarzu w okolicach łazienki, bardzo smutna.
Wezwała mnie do siebie pani dyrektor z gimnazjum. Zaleciła kontakt z psychologiem. Powiedziała, że ma u siebie w gabinecie fajne książki o zaburzeniach rozwoju, których nie posiadam ani ja, ani moja mama. To było kuszące, jednak dyrektorka nie powiedziała, kiedy mogę do niej przychodzić, a głupio by mi było jej przeszkadzać.

Znalazłam się w swoim mieszkaniu. Otworzyłam okno. Siedziałam na parapecie i darłam się, że chcę umrzeć. Usłyszałam, że ktoś idzie. Wyjrzałam przez wizjer – obcy. Dostrzegłam, że drzwi są źle zamknięte, przestraszona próbowałam je zamknąć, po czym okazało się , że mój ojciec chce wejść. Odetchnęłam z ulgą.
O 23.00 miała się odbyć szkolna dyskoteka. Pomimo ogromnego wyczerpania pragnęłam na nią iść. Takie imprezy zdarzają się niezwykle rzadko i szkoda by było, żeby mi przepadła. Liczyłam na to, że odzyskam siły po posiłku.
Zagrzałam kiełbasę na kuchence gazowej. Ojciec pokroił niedużą cebulę. Ustaliliśmy, że wezmę „mniejszą połowę”.
Przyszła mama. Narzekała, że jajko na miękko jest źle ugotowane. Białko było glutowate. Było mi przykro. Gotowałam je rzekomo dwie minuty, ale przecież to nie była prawda, bo zajmowałam się wyłącznie kiełbasą.

Opisałam później ten sen na ajsenie (FP). Użytkownik xharotm zapytał, dlaczego zachowywałam się tak dziwnie, skoro byłam świadoma. Odpowiedziałam, że to specyficzny rodzaj świadomości sennej, przy którym nie ingeruje się w otoczenie, lecz akceptuje się wszystko takim, jakie jest. Sen był podszyty czymś miłym pomimo swojego ponurego kontentu. Umysł ma warstwy, które ciężko zrozumieć.

Gdy się obudziłam, wzięłam od razu telefon i przeczytałam rzeczywistą relację xharotm. Byłam rozczarowana, gdy dowiedziałam się, że nie uczynił żadnego progresu. Położyłam się z powrotem. Stwierdziłam, że w śnie było mi jednak lepiej i postanowiłam do niego wrócić, chociaż było już grubo po ósmej.

Pani od matematyki z liceum oddała mi moje stare sprawdziany (30 kartek). Na jednej z nich zamiast rozwiązywać zadanie, opisałam obszernie swoje przeżycia, usiłując się z kimś nimi podzielić. Widziałam komentarze czerwonym długopisem, minusy, znaki zapytania. Patrząc na przeszłą siebie było mi głupio. Jak mogłam być tak zamroczona?
Na ostatniej stronie jakiegoś czasopisma była reklama studia jogi. Do okładki przylepiona była jakaś karta, niezbyt sztywna. Myślałam, że dzięki niej można skorzystać bezpłatnie z zajęć, ale gdy przyjrzałam się jej bliżej, okazało się, że to po prostu karta wstępu do Galerii Gdańskiej, w której to studio się znajdowało. Za daleko dla mnie, nie opłaca się. Ale wzięłam ją, może kiedyś się przyda. Bez takiego dokumentu nie wpuszczają teraz do centrów handlowych.

W snach wystąpiły elementy bardzo luźno nawiązujące do sytuacji z reala.
Wierzę, że po zaśnięciu świadomość nadal istnieje. Zaśnięcie nie jest końcem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
21 marca 2020 – Powrót do szkoły

Byłam na zbiórce przed moją szkołą podstawową, polazłam też chyba do szatni. Znalazłam się też w sali lekcyjnej w trakcie remontu. Ściany pomalowano dziwnie, wszędzie jakby graffiti, gryzmoły jakieś, drażniło mnie to okropnie. Swoim zachowaniem dałam do zrozumienia nauczycielkom, że pomieszczenie jest nieprzyjazne sensorycznie. Przemalowano je potem na jednolitą biel z odrobiną niebieskiego.
Dzieciaki zasiadły w ławkach. Szukałam całkiem wolnej, bałam się siadać tam, gdzie jedno miejsce było zajęte. Czułam strach przed odrzuceniem.
Pamiętam też wycieczkę do sklepu po świeży chleb jasny, ponad kilometr pieszo. Nie rozumiałam, czemu muszę iść tak daleko.
W śnie przemalowano mi klatkę schodową na odcienie beżu/brązu.


22 marca 2020 – Koszmary senne

Męczyły mnie silne mdłości, przez co nie byłam w stanie pracować. Pracodawca zauważył to i zrobił mi test ciążowy na smartfonie. W sms-ie przyszła odpowiedź – okazało się, że jestem w pierwszym tygodniu ciąży. Pracodawca był wściekły, że nie poinformowałam go wcześniej o swoich planach. Teraz pewnie pójdę na zwolnienie, straci pracownika i zrujnuję firmę.
Gniew szefa nasilał moje dolegliwości. Nie udało mi się wytłumaczyć, że są spowodowane przez przemęczenie, stres i lęk przed chińskim wirusem, a poza tym jestem dziewicą. Już nie mówiąc o tym, że taki test nie jest wiarygodny.
Przed odejściem usiłowałam uporządkować chaos w dokumentach księgowych. Nie było to łatwe. Faktury klientów pomieszały się.
Koleżanka odprowadziła mnie do domu. Po drodze zauważyłam znany mi autobus w nietypowym miejscu, ale nie uświadomiło mnie to.

Dotarłam do swojego mieszkania. Otworzyła mi jasnowłosa kobieta. Powiedziała „dzień dobry”, ale ja odpowiedziałam jej „cześć”, gdyż wyglądała znajomo. Dziwiłam się, czemu mnie nie poznaje.
Gromadzono zapasy. Senne postaci pytały mnie, co jeszcze kupić. Co mój ojciec lubi najbardziej. Nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie, czułam się skołowana.

Ulga po przebudzeniu była niewielka. Jawa okazała się niewiele lepsza od snu.
Wierzę, że po zaśnięciu świadomość nadal istnieje. Zaśnięcie nie jest końcem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
hahah muszę wykupić taką domenę, cybertestyciążowe. Może to skojarzenie z wszędobylskimi teleporadami :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
23 marca 2020

Pojechałam do biblioteki uniwersyteckiej w poszukiwaniu książek ezoterycznych. Tam znalazłam coś bardzo ciekawego.
Ludzi było sporo. Lektura wciągnęła mnie i nawet nie zauważyłam, jak nadszedł czas zamknięcia. Wzięłam książkę ze sobą, gdyż każde wypożyczenie daje zniżkę na przejazd InterCity. Wypożyczalnia była niestety już nieczynna, więc poszłam zgłosić to na portierni. Udało się, ale portier też już się zbierał. Wsadziłam łapę pod szybę, za którą siedział i zabrałam swój zeszyt od niemieckiego z gimnazjum albo liceum. Pisemna praca domowa była już sprawdzona, niestety nie spodobała się nauczycielce. Rozmyśliłam się i odłożyłam zeszyt na miejsce, do pozostałych z mojej klasy, nie chcąc być posądzona o kradzież.
Byłam w podziemiach. Spojrzałam na stołówkę. Pomyślałam, że uwielbiam ten budynek, przypomina mi Hogwart.
Koło portierni znajdował się Empik, ale nie pamiętam już akcji z nim związanych.
Chciałam skorzystać z WC. Zrobiłam siku, ale wszystko wyleciało na podłogę dołem. Miska ustępowa była źle przymocowana, nieszczelna, przesuwała się.
W końcu opuściłam bibliotekę. Jakieś dziewczyny wciągnęły mnie w zabawę kocami i szalikami. Uczestniczyłam w niej, ale potem ocknęłam się, że o 23:38 mam pociąg. Pobiegłam na niego.

Na peronie stała matka z dziećmi. Całą uwagę poświęcała kilkuletniej córce. Młodsze dziecko – chłopak – czuło się porzucone. Dotknęłam go pocieszająco i spytałam „Dlaczego płaczesz?” On wrzasnął „Nie dotykaj mnie!” i odsunął się gwałtownie. Było mi głupio, gdyż scenę obserwowała moja matka. Trzeba było się nie wychylać, a nie udawać, że ma się jakieś doświadczenie w postępowaniu z dziećmi.
Wsiadłyśmy do pociągu. W ostatniej chwili dobiegł mój ojciec. Udało się powstrzymać zamknięcie drzwi.
Wylazłam z pojazdu i spacerowałam po kawałku peronu. Myślałam, że wąski betonowy pas odjedzie razem z pociągiem, ale tak się nie stało. Musiałam czekać na następny. Zobaczyłam, że jedzie coś z napisem „Włochy”, ale stwierdziłam, że lepiej będzie pójść pieszo. Nie byłam sama, towarzyszyli mi koledzy ze szkoły.

Doszłam na przystanek autobusowy Capitol. Zastanawiałam się, czemu jest jasno i słonecznie, skoro dochodzi północ. Koleżanka z liceum odczytała rozkład jazdy i ogłosiła, kiedy będzie nasz autobus. Miał być chyba za 20 minut. Potem się ocknęłam, że przecież ona mieszka w innej części dzielnicy i mogłam pojechać czymś, co przed chwilą odjechało. Pojawiło się 717, do którego wsiadłam. Skorzystałam z tylnych drzwi, które otworzyły mu się na plecach. Zajęłam miejsce nie na kole.

Po przesiadce na kolejny autobus znalazłam się w domu, a potem w biurze. Pracodawca chciał, żebym coś dla niego zrobiła za 600 złotych. Zgodziłam się niechętnie, gdyż nie widziałam innego wyjścia. Uczyniłam to wbrew sobie. Miałam pomóc koleżance.
Gdy weszłam do pokoju, głowa & ramiona kobiety znajdowały się na biurku. Twarz skierowana w stronę blatu. Nie wiedziałam, co robić, czy ona źle się czuje, czy może płacze. Było mi jej żal.

Obudziłam się o 6:49. Wstałam, rozruszałam nieco ciało fizyczne, otworzyłam na chwilę okno, aby wpuścić tlen, a potem położyłam się i przykryłam dwiema kołdrami. Postanowiłam usnąć ponownie.
Leżałam na plecach i powtarzałam w myślach „Opuszczam ciało śmiało, opuszczam ciało śmiało”, ale niewiele to dało. Wobec tego postanowiłam medytować nad słowem „błogość”. Zapadałam się w poczucie komfortu.
Mało pamiętam z tego, co przyśniło mi się potem, ale wiem, że pracodawca znowu czegoś ode mnie chciał. Kazałam mu spieprzać i stwierdziłam, że mam dość, chcę się obudzić. Tak też uczyniłam.
Wierzę, że po zaśnięciu świadomość nadal istnieje. Zaśnięcie nie jest końcem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
24 marca 2020

Dotknęłam niechcący paluchami butelki z płynem odkażającym. Myślałam, że to coś dla mnie. Pracownica polskiej służby zdrowia była wściekła. Poczułam dystres. Aby odreagować sytuację, zaczęłam zrywać plakaty informacyjne z budynku. Poczułam w sobie pragnienie demolki.
Udałam się na zewnątrz. Chciałam znaleźć ośrodek zajmujący się osobami z autyzmem. Jak na zawołanie na chodniku znalazłam broszurę na ten temat. To pokazuje, jaki postęp uczyniłam w spełnianiu swoich życzeń we śnie.
Raczkowałam przez miasto. Nie zważając na nic, pędziłam przed siebie. Na przejściu dla pieszych kobieta z dzieckiem w wózku musiała usunąć się z drogi, bo ja miałam pierwszeństwo. Czułam, że totalnie świruję. Dotarłam do galerii handlowej w ten sposób.


25 marca 2020

Chciałam przestać śnić o pracodawcy. Podświadomość spełniła to życzenie, umieszczając mnie w biurze. Tym razem szef nie pojawił się w pracy, ale pozostali pracownicy przybyli. Zachowywali się, jakby w ogóle mnie tam nie było. Czułam się niepotrzebna. Nawet klient, którym miałam się zająć, traktował mnie jak powietrze. Bałam się, że pracodawca jednak przyjdzie, a ja zostałam tu podstępnie zwabiona tylko po to, by wręczył mi wypowiedzenie.
Po jakimś czasie udałam się do domu, nie podpisując się na liście obecności.

Z pozostałych snów zapamiętałam niewiele: jakiś analny gadżet i wrzaski w domu. Poza tym mama znalazła notatnik, w którym zapisuję tytuły ulubionych piosenek i stwierdziła, że to „kołysanki”. Nie przepadam za niematerialnymi zbiornikami danych. W realu zostawiłam go w widocznym miejscu przed zaśnięciem.
W śnie jechałam też samochodem, który prowadził mój ojciec. W realu nigdy tego nie robił.
Wierzę, że po zaśnięciu świadomość nadal istnieje. Zaśnięcie nie jest końcem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
26 marca 2020

Sprawdzałam w słowniku wyrazów obcych znaczenie jakiegoś słowa. Okazało się, że oznacza „pierwszy dzień listopada”.
Już październik. Rozpoczął się rok akademicki. Potrzebny mi 60-kartkowy zeszyt w linie lub 96-kartkowy w twardej okładce. Zastanawiam się, do którego sklepu się udać (większość wyprzedała tego typu artykuły do połowy września) i gdzie będzie najmniej ludzi (zakaz zgromadzeń nadal obowiązuje). Chciałam podjechać autobusem, ale potem uznałam, że się nie opłaca. Poszłam pieszo. Przechodząc przez podwórko koło szkoły stwierdziłam, że jest zbyt ciemno. Nie wiedziałam, gdzie się włącza światło.
Przeszłam przez ulicę. Kobieta pchała dziecięcy wózek z psem i kotem. Zaciekawił mnie ten widok. Zwierzęta były ze sobą jakby sklejone. Za bardzo się przybliżyłam, choć wiedziałam, że nie powinnam.


27 marca 2020

W domu było 5 albo 6 uchwytów na papier toaletowy, po królewsku. Korzystałam z sedesu, byłam widziana. Miałam mocno zakrwawioną podpaskę.
Stałam na przystanku autobusowym z rodzicami i obcymi ludźmi.
W mojej wsi zamknięto sklep spożywczy, a w jego miejscu zaczęto sprzedawać wyroby z bursztynu. Planowano także budowę zbiornika wodnego zastępującego morze. Gmina nastawiła się na rozwój turystyki, co było dla mnie szokujące.

Trafiłam do zakładu poprawczego dla dziewcząt znajdującego się prawdopodobnie w Legionowie. Dzieliłam pokój z pięcioma laskami. Jedna zezłościła się na mnie, gdyż nie oznaczyłam jakimś numerem moich białych adidasów i towarzyszkom zabrało sporo czasu, by ustalić, że są moje, metodą eliminacji, gdyż nikt inny się do nich nie przyznawał.
Mimo, że nikogo nie znałam, musiałam uczestniczyć w wyborach. Każda z nas otrzymała zestaw kart do głosowania, na których były imiona i nazwiska jakichś dziewczyn z zakładu. Okazało się, że po oddaniu głosu należało wyjść z pokoju.
Nie mogłam się odnaleźć w tej sytuacji. Przyszła kierowniczka, żeby mnie pospieszyć. Liczyłam na to, że uzna, że mam zespół Aspergera i przez to z opóźnieniem załapuję wiele „niepisanych zasad”, które dla innych są oczywiste. W związku z tym może będzie traktować mnie trochę łagodniej. Było pewne, że nie posądzi mnie o autyzm, gdyż za dużo mówię. Obszernie tłumaczyłam się ze swoich błędów. Jestem mocna w gębie, ale nie w komunikacji – pomyślałam sobie we śnie.
Nie zaznaczyłam nic na żadnej karcie, ale posłusznie opuściłam pomieszczenie. Zastanawiałam się, jak do niego trafię z powrotem. Mój pokój znajdował się po lewej stronie na końcu długiego, szerokiego korytarza, ale nie wiedziałam, które to piętro i budynek.
Na korytarzu jakaś dziewczyna zmieniała datę na karcie do głosowania. Wpisała 5.03.2023. Zaskoczyło mnie to, ale nie wiedziałam, który mamy teraz rok. Byłam zdezorientowana.
Laska miała ze sobą komórkę, a ja zostawiłam swoją w pokoju. Nie wiedziałam, że mogę ją wziąć. Znowu zrobiłam coś źle.
Wyjrzałam przez okno. Zobaczyłam bus kursujący z Włoch do Legionowa. W ten sposób dowiedziałam się, w jakiej miejscowości się znajduję.
Wierzę, że po zaśnięciu świadomość nadal istnieje. Zaśnięcie nie jest końcem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
28 marca 2020

Poszłam z koleżanką z podstawówki do dużego sklepu spożywczo-przemysłowego. Nie wzięłam ze sobą specjalnej karty. Jakoś nas bez niej wpuszczono, ale nie mogłyśmy nic kupić. Postanowiłam przejść się i chociaż pooglądać towary.
Wytyczono nowe szlaki komunikacyjne dla rowerzystów w moim mieście. Wraz z grupą ludzi na hulajnogach podążałam na dworzec kolejowy przez wąski korytarz wygrodzony siatką pomiędzy gospodarstwami (mam na myśli tereny, na których znajdują się domy jednorodzinne). Było okropnie ciasno.
Przy stacji dostrzegłam fikcyjny autobus linii 547. Wjechaliśmy do przejścia podziemnego.

Okazało się, że przede mną w moim biurze rachunkowym pracowało pięć dziewczyn z mojej klasy licealnej, przez ok. 13 miesięcy. Widziałam je wszystkie i pamiętam ich imiona. Podczas snu byłam absolutnie przekonana, że to prawda.
Nie lubię takiego zamętu umysłowego. Możecie sobie wyobrazić, co czułam po przebudzeniu.


29 marca 2020 – Malownicze sny + bonus

Szłam z rodzicami przez las. Rozkoszowałam się żywą zielenią. Mieliśmy przekroczyć wodę płynącą. Znajdował się przy niej drogowskaz, który informował o kolejnych ciekach wodnych i położonych za nimi miejscowościach.
Rolnik wyszedł nam na spotkanie. Prowadził ze sobą jasnoróżową świnię. Pomacałam ją. Była mokra, zimna i śliska, gdyż właśnie wyszła z rowu.
Doszłam z rolnikiem i rodzicami do drewnianej kładki. Widziałam ich kilka, jednak tylko jedna była bezpieczna. Oznaczono ją poprzez powbijanie kolorowych piórek sójki w ziemię wokół. Było ich bardzo dużo, co wydało mi się podejrzane. Musiano to zrobić niedawno, gdyż w rowie dostrzegłam wodę zabarwioną na czerwono w jednym miejscu. Ptak został zabity w celu pozyskania wskaźników, a zwłoki utopiono.
Po drugiej stronie czekała na nas żona rolnika. Spotkałam też rodziców mojego ojca. Zobaczyłam, jak wyglądali przed moimi narodzinami. Byli sporo młodsi od tej wersji, którą znałam.

Poszłam na pociąg. Na ścianach na zewnątrz i wewnątrz znajdowały się teksty reklam oraz rozmaitych wiadomości z kraju i ze świata. Nie było żadnych wyświetlaczy. Na korytarzu ujrzałam informację zachęcającą do adopcji.

Szłam przez galerię handlową. Apteka, castorama, sklepy z odzieżą – to wszystko było jak maleńkie butiki, w których można było zrobić zaledwie parę kroków. Przy jednym z nich dostrzegłam przestrzenne czerwone logo Lego. Tak musiały wyglądać sklepy w latach 90. – pomyślałam.
Znalazłam odpowiednie miejsce i zrobiłam backflip. W realu czytałam, że można go wykonać w LD i wtedy stanie się coś ciekawego. Ostatnio oglądam je namiętnie na youtube, zwłaszcza w zwolnionym tempie. Taki był też mój.
Oderwałam się od ziemi. Podczas obrotu w powietrzu obraz był przez dłuższą chwilę rozmazany, a potem zrobiło się ciemno. Trafiłam do szarej bezwzrokowej przestrzeni. Powiedzcie, czy to normalne? Nigdy wcześniej tego nie próbowałam.

Spotkałam dwóch panów. Byłam trochę podniecona po wcześniejszym zdarzeniu. Zastanawiałam się, czy coś porobić z którymś z nich, ale nie bardzo mi się chciało. Mój pociąg do drugiego człowieka był za słaby.

Pojawiłam się w biurze rachunkowym. Jadłam śniadanie w firmowej kuchni. Pracodawca rozmawiał przez telefon z klientem. Wręczył mi talerz, abym położyła na nim jedzenie i pogonił na stanowisko, na którym miałam natychmiast coś dla klienta zrobić, kontynuując pożywianie się. Nie wiem, jak pozbyć się tej postaci z moich snów.
Wierzę, że po zaśnięciu świadomość nadal istnieje. Zaśnięcie nie jest końcem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
2 kwietnia 2020

Wczoraj czytałam o śnie polifazowym. Myślę, że to dobry moment, żeby z nim poeksperymentować. Zachwyciły mnie relacje typu, że ktoś spał 2 godziny na dobę w kawałeczkach, po jakimś czasie lekarz go zbadał i był zdrowy, albo że ktoś czuł się bardziej żywy i czujny, niż kiedykolwiek. Tacy ludzie wchodzą tylko w fazę REM, np. na 30 minut co 5 i pół godziny. To niesamowite. Nie czuwają na tyle długo, aby musieć się potem regenerować poprzez zatopienie w bezforemnym Brahmanie. Unikają też długotrwałych pobytów w astralu, które wyczerpują energię.
Coś mnie podkusiło rano (przed czytaniem), żeby przestawić łóżko w inne miejsce. Odwróciłam też materac na mniej zużytą stronę, a kołdrę zamieniłam na lżejszą. W związku z tym normalne zaśnięcie stało się niemożliwe. Całą noc przeleżałam obserwując oddech i myśli, czując ciało i twardość łóżka, słysząc dźwięki zza okna. Co jakiś czas traciłam kontakt z otoczeniem, wchodząc w REM. Sny podobały mi się. Był to jedyny okres, kiedy naprawdę spałam, oprócz najgłębszego NREMu.

Pytanie do @incestus i wszystkich innych forumowych expertów: jak polifazowo śpiący wytwarzają melatoninę w ciągu doby? Jak reagują na nocną ciemność i dlaczego nie muszą osiągać stanu delta?

Sny:

1. Mój ojciec miał w pracy badanie na autyzm, jakaś pochodna testu AQ. Przyniósł do domu wyniki. Zdobył 147 punktów. Dowiedziałam się, że taki wynik uzyskuje tylko 2% populacji. Zaznaczona była kratka DPS - w sensie, że ojciec się do niego kwalifikuje z takim wynikiem. Byłam z niego dumna, że pomimo to udało mu się pracować i założyć rodzinę. Podeszłam do niego, pogratulowałam i uścisnęłam.

2. Dostałam od kogoś niebieską sukienkę. Była cieniowana i wzorzysta. Materiał był nieprzyjemny, ale poza tym mi się podobała. Ucieszyłam się. Postanowiłam ją założyć. Zaśpiewano piosenkę disco polo.
Widziałam na mieście autobus linii 127, którym mogły jeździć tylko osoby niepełnosprawne. Na tablicy wymieniono schorzenia, przy których przysługiwał przejazd.

3. Jakieś przelewy, akcesoria biurowe, szukanie właściwych drzwi w jakimś budynku. Niewiele pamiętam.

Tradycyjnie wylazłam z łóżka po dziewięciu godzinach.

Dzisiejsza noc będzie inna, na pewno nie uda mi się tego powtórzyć. Doświadczenie było ciekawe, ale trochę za ciężkie, wolałabym więcej lekkości, odpoczynku od ciała, więcej błogości.
Wierzę, że po zaśnięciu świadomość nadal istnieje. Zaśnięcie nie jest końcem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1